

Napisano 20.04.2006 - 19:14
Napisano 20.04.2006 - 19:30
Napisano 20.04.2006 - 20:13
Napisano 20.04.2006 - 21:15
Napisano 20.04.2006 - 21:28
Napisano 20.04.2006 - 21:46
Napisano 21.04.2006 - 12:56
Napisano 21.04.2006 - 13:12
Napisano 21.04.2006 - 13:17
Cóż żeby na to odpowiedzieć trzeba zastanowić się czym jest życie a życie to według mnie kara.Jeśli umierając jesteśmy duszą ktura znajduje się w świecie doskonałym po co wracać jeśli tam mamy wszystko??Do brudnego, złego, świata ogarniętego wojnami i tym podobnym.Według mnie to jest właśnie piekło przez które musimy brnąć aż do śmierci by w końcu stanąc przed NIM a gdy on powie że możemy zostać, jesteśmy w nibie.To moje zdanie.Jesteśmy na tym świecie by odpokutować za grzechy tamtego życia kture musimy przezyć.Zastanówcie się, jeśli ponoć możemy wybrać rodzine i miejsce urodzenia to kto wybiera afryke i zostaje biednym zchorowanym czarnoskurym człowiekiem który w wieku 21 lat zachorował na AIDS??To kara.Kara za grzechy.
Przemo tak się składa że sprawdziłem w Wordzie i błedów nie znalazł.
Napisano 21.04.2006 - 15:11
Napisano 21.04.2006 - 16:26
Napisano 27.09.2008 - 20:18
[...]
Ponizej znajduje sie fragment ksiazki Neale Donald Walsch'a. moze Was zainteresuje. Troche zagmatwany. wystarczy sie troche skupic nad tym a nie jest to takie ciezkie do zrozumienia
"Na początku to, co Jest, było wszystkim i poza nim nie było nic. Lecz Wszystko, Co Jest, nie mogło siebie poznać – ponieważ istniało tylko Wszystko, Co Jest, i nie było nic innego. Toteż Wszystko, Co Jest ... nie było. Gdyż z braku Innego, Wszystko, Co Jest, przestaje być.
Na tym polega wielka tajemnica Boskiego Bytu/ /Nie-Bytu, o której wspominają mistycy od zarania dziejów.
Wszystko, Co Jest wiedziało, że jest wszystkim, co istnieje – ale to było za mało, gdyż mogło znać swą świetność tylko koncepcyjnie, a nie doświadczalnie. Pragnęło wiec doświadczyć siebie, albowiem chciało poznać poczucie własnej świetności. Lecz to nadal było niemożliwe, ponieważ samo pojecie “świetności" jest względne. Wszystko, Co Jest nie mogło poznać poczucia własnej świetności, dopóki nie pojawiło się coś, co nie jest. Jeśli brakuje tego, co nie jest, to, co Jest, przestaje być.
Wszystko, Co Jest wiedziało, że nie ma nic innego. Nie mogło wiec poznać siebie w odniesieniu do czegoś innego. Istniał bowiem tylko jeden punkt odniesienia, samotny punkt w środku. ,,Jest-Nie jest". “Jestem, Który Nie Jest".
Mimo to Wszech-Jedność postanowiła poznać siebie doświadczalnie.
Ta energia – czysta, niewidzialna, niesłyszalna, niepoznawalna-dla-niczego-innego – postanowiła doświadczyć siebie w całej świetności, jaka była. Jednak zdała sobie sprawę, że aby tego dokonać, musi posłużyć się innym punktem odniesienia w sobie.
Rozumowała, całkiem poprawnie, że każda Jej cząstka siła rzeczy nie będzie dorównywać całości i w związku z tym, jeśli się podzieli, każda cześć, jako
nie dorównująca całości, spojrzy na pozostałość i ujrzy świetność.
Zatem Wszystko, Co Jest podzieliło się – w jednej cudownej chwiłi stajać się tym oraz tamtym. Po raz pierwszy to i tamto zaistniały niezależnie od siebie. Oba istniały jednocześnie, podobnie jak to, co nie było ani tym, ani tamtym.
Bóg wiedział, że aby mogła zaistnieć miłość – i poznać siebie jako czystą miłość – niezbędna jest jej dokładna odwrotność. Zatem stworzył Bóg wielka biegunowość: powołał do istnienia absolutne przeciwieństwo miłości, wszystko to, co nie jest miłością, a obecnie nazywa się strachem.
Z chwila pojawienia się strachu miłość stała się czymś, czego można doświadczyć.Innymi słowy, powstał nie tylko wszechświat fizyczny, ale także metafizyczny. Druga połowa Boskiego Bytu/Nie-Bytu również rozpadła się na nieskończoną liczbę jednostek, które wy określilibyście jako duchowe.Celem owego podziału było doprowadzenie do powstania cząstek Mnie, abym mógł poznać siebie na drodze doświadczenia. Tylko w jeden sposób Stwórca może poznać doświadczalnie swą istotę Stwórcy, a mianowicie przez Stworzenie. Toteż wszystkim mym duchowym potomkom udzieliłem tej mocy tworzenia, którą posiadam jako całość.
To właśnie mają na myśli wasze religie mówiąc, że zostaliście stworzeni na “obraz i podobieństwo Boga". Nie znaczy to, że nasze ciała wyglądają podobnie (choć Bóg może przyjąć dowolną postać).chodzi tu o identyczność naszej esencji. Jesteśmy z takiego samego tworzywa. STANOWIMY “jedno i to samo" tworzywo! Z identycznymi właściwościami i zdolnościami – włącznie ze zdolnością tworzenia fizycznej rzeczywistości “z powietrza".
Celem, dla którego stworzyłem was, swoje duchowe potomstwo, było Boskie samopozname. Nie mogę poznać w sobie Boga inaczej jak przez was. Stąd można by powiedzieć (jak mówiono to już nie raz), że celem, jaki wam wyznaczyłem, jest to, abyście poznali siebie jako Mnie.
Raz znalazłszy się w fizycznym świecie, wy, me duchowe potomstwo, mogliście doświadczyć swojej wiedzy o sobie – ale najpierw musieliście poznać swoje przeciwieństwo. Biorąc to na chłopski rozum, nie możesz wiedzieć, że jesteś wysoki, jeśli i dopóki nie poznasz, co znaczy niski. Niemożliwe jest doświadczenie grubości, jeśli nie ma świadomości chudości. Wyciągając stad ostateczne konsekwencje logiczne, nie możesz doświadczyć siebie takim, jakim jesteś, jeśli nie natrafiłeś wpierw na to, czym nie jesteś. Takie jest przeznaczenie względności i całego fizycznego życia. Zostajesz określony przez to, czym nie jesteś.
Oczywiście, nie sposób unicestwić tego, Czym W Istocie Jesteś – zawsze byłeś, jesteś i będziesz czystym, twórczym duchem. Toteż wykonałeś inne znakomite posuniecie: celowo zapomniałeś, Kim W Istocie Jesteś.Przeto waszym zadaniem na Ziemi jest nie dowiedzenie się (gdyż to już wiecie), lecz przypomnienie sobie, i wszystkim innym, Waszej Prawdziwej Istoty. Dlatego tak ważne jest dzialanie na rzecz obudzenia umysłów, wyrwania ich z mroków niepamięci, oświecenia."
Sens jest mniej wiecej taki, ze i tak powrocisz kiedys do NIEGO
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych