Albert. A. Harrison „Kontakt” – wyd. Amber
Na początek krótka prezentacja pozycji:

Krótka recenzja:
Rzekome odkrycie życia na Księżycu, hipoteza o wymierającej cywilizacji na Marsie, błędna interpretacja kwazarów i pulsarów jako sygnałów nadawania przez kosmitów, słynne słuchowisko radiowe Orsona Wellesa Wojna światów , kontrowersyjne relacje o uprowadzeniach przez UFO... za każdym razem ludzkość była przekonana, że zetknęła się z istotami z innych planet.
Co by było, gdybyśmy rzeczywiście nawiązali kontakt z inteligencja pozaziemską?
Nowatorska, fascynująca książka dr Alberta A. Harrisona, profesora psychologii University of California w Davies, autorytetu w dziedzinie psychologii badań kosmosu, omawia prawdopodobne reakcje ludzi na odkrycie życia na innych planetach. W sposób pasjonujący pokazuje, jakie czynniki kształtują nasze poglądy na możliwość istnienia w kosmosie istot inteligentnych i jak nasze doświadczenia historyczne wpływają na myślenie o życiu w innych miejscach galaktyki. Ujmując zagadnienie SETI z zupełnie nowej perspektywy, autor rozważą wszystkie możliwe skutki kontaktu.
----------
Ta książka niewątpliwie wejdzie do klasyki tematu. A przede wszystkim świetnie się ją czyta!
profesor Paul Hodge
Zupełnie niepodobna do innych książek o SETI.
Steven J. Dick, U.S. Naval Observatory
Jestem pod ogromnym wrażeniem! Harrison opisuje wszystkie mz.liwe skutki programów SETI.
Frank Drake, SETI Institute
----------
Spis rozdziałów:
1. NIEZWYKŁE WYZWANIE
2. NASŁUCH
3. FAŁSZYWE ALARMY
4. SYSTEMY ŻYWE
5. ORGANIZMY
6. SPOŁECZEŃSTWA
7. SYSTEMY PONADNARODOWE
8. PIERWSZE WRAŻENIA
9. PIERWSZE SKUTKI
10. BUDOWANIE STOSUNKÓW
11. CIERNISTA DROGA DO UTOPII
12. STAWIANIE NA OPTYMIZM
Poniżej przedstawiam streszczenie pierwszego rozdziału. W razie zainteresowania przedstawię kolejne.
1. NIEZWYKŁE WYZWANIE
Od najdawniejszych czasów ludzie spekulowali na temat życia w innych światach. W ciągu naszej historii rozpowszechnienie i siła wierzeń w istnienie inteligencji pozaziemskiej zmieniały się jako funkcja teologii i nauki. Osiągnięcia nauki ostatniego półwiecza doprowadziły wielu współczesnych uczonych do wniosku, że życie może występować dość powszechnie we Wszechświecie oraz że możemy odkryć dowody na istnienie bardziej zaawansowanych form takiego życia dzięki poszukiwaniom prowadzonym za pomocą radioteleskopów. Czy są to przypuszczenia naukowe, czy tylko imaginacja? Ronald D. Brown – wyrażając pogląd wielu zwolenników SETI – mówi, że SETI korzysta z modeli, które są racjonalne, wewnętrznie spójne oraz mogą być w wielu punktach przetestowane metodą obserwacji i eksperymentów.
Obecnie poszukiwania inteligencji pozaziemskiej są przedsięwzięciem multidyscyplinarnym – uczestniczy w nim wiele gałęzi nauki i techniki. Jak zauważa antropolog Ben Finney, SETI stwarza pole, na którym mogą spotkać się uczeni reprezentujący różne dziedziny, w tym także nauki społeczne i inne dyscypliny humanistyczne, aby przedyskutować sprawy będące wspólnym przedmiotem zainteresowań. Nie wszyscy uczestnicy dyskusji zgadzają się ze sobą, ale przynajmniej spotykają się i rozmawiają. Wskutek tego SETI staje się pomostem między bardzo odmiennymi środowiskami akademickimi: naukami fizycznymi, biologicznymi, behawioralnymi i dziedzinami humanistycznymi.
Już we wczesnym okresie realizacji programu panele dyskusyjne organizowane przez NASA wyznaczyły kilka ważnych ról dla przedstawicieli nauk behawioralnych, którzy chcieliby uczestniczyć w SETI. Obecnie role te obejmują prowadzenie porównawczych badań międzykulturowych, mających na celu rozwój wiedzy o komunikacji i różnorodności zachowań, udoskonalenie procedur poszukiwawczych, a któregoś dnia, być może, komunikowania się, a nawet negocjacje z nowymi znajomymi. Przedstawiciele nauk behawioralnych mogą także wnieść do SETI wkład w postaci prognozowania i obserwowaniu ludzkich na różne możliwe wyniki poszukiwań, a może nawet wpływania na te reakcje. Psychologia procesu poszukiwawczego, aspekty psychologiczne i socjologiczne pozaziemskich jednostek biologiczno-społecznych, a także konsekwencje odkryć dla ludzi, instytucji i kultur są głównymi przedmiotami zainteresowania pozostałej części tej książki. Wychodzimy z założenia, że zbudowanie stosownych teorii i powiązanie ich z obserwacjami stanowi działalność owocną intelektualnie, nawet gdyby ostatecznie nie dało pozytywnych wyników poszukiwań. A już na pewno lepiej jest zacząć badania teraz, niż czekać do chwili, gdy inteligentne życie pozaziemskie zostanie odkryte.
Oczywiście, nie wszyscy popierają prowadzenie długotrwałych, kosztownych poszukiwań inteligencji pozaziemskiej. Wśród oponentów są ludzie, którzy sceptycznie odnoszą się do prawdopodobieństwa nawiązania kontaktu, ludzie sceptyczni wobec wyników takiego kontaktu, wreszcie ludzie mający inne priorytety wykorzystania zasobów poświęcanych obecnie na poszukiwania.
Po pierwsze głównym czynnikiem kształtującym stosunek wielu ludzi do poszukiwań są ewentualne korzyści zależne od wyniku. Pesymiści, którzy uważają, że szansa na kontakt jest znikoma, nie sądzą, aby korzyści poboczne były uzasadnieniem kosztów poszukiwań. Ponieważ (zgodnie z ich punktem widzenia) jest mało prawdopodobne, by poszukiwania zakończyły się sukcesem, po co je prowadzić.
Po drugie, nawet jeżeli dojdzie do kontaktu, wyniki mogą być rozczarowaniem. Wymieniana informacja, zwłaszcza w początkowym okresie, może być nudna i drętwa, jeżeli zaś obca cywilizacja jest w odległości większej niż kilka lat świetlnych, nawiązanie czegoś na kształt konwersacji może być trudne. Nadzieja na odnalezienie dobroczynnych technokratów, dzielących się z nami swoja mądrością, to jak życzenie sobie pomocy od Świętego Mikołaja. Według jeszcze bardziej pesymistycznych przewidywań, nowo odnalezieni sąsiedzi nie będą się nam podobali albo nie będziemy mogli dojść z nimi do porozumienia. Najbardziej pesymistyczne scenariusze grożą nam wyginięciem wskutek zarazy, popadnięciem w zależność militarną i niewolnictwo, zmuszeniem do uczestnictwa w bolesnych i poniżających projektach badawczych, a nawet skonsumowaniem przez najeźdźców.
I wreszcie, wielu ludzi może sądzić, że gdy ludzkość cierpi z powodu tak licznych i głębokich problemów wewnętrznych, inwestowanie w poszukiwanie stworów, które mogą nawet w ogóle nie istnieć, powinny mieć bardzo niski priorytet. W porównaniu z ilością pieniędzy wydawanych na badania naukowe w fizyce i biologii w ciągu ostatniego półwiecza, fundusze poświęcone na SETI są zaledwie kroplą w morzu. Tym niemniej na Ziemi występują doraźne i pilne potrzeby. Istnieją problemy medyczne, psychologiczne i społeczne, które mogłyby być złagodzone, gdyby przeznaczyć na nie pieniądze na projekt SETI.
Zwolennicy SETI przyznają, że wynik poszukiwań jest niepewny, a jeżeli nawet przyjdzie sukces, może się to stać nie za naszego życia. Niektórzy pionierzy poszukiwań, z którymi Dawid Swift przeprowadzał wywiady, zauważyli, że działalność związana z SETI zajęła jedynie drobny ułamek ich czasu zawodowego. Jeżeli pewien projekt związany z SETI wymaga ciągłego zaangażowania przez dłuższy czas, wówczas członkowie projektu zmieniają się, tak aby żaden z nich nie był zmuszony do zaniedbania swojej głównej działalności naukowej. Młodszym naukowcom, których dopiero czeka robienie kariery, odradza się „wsiąknięcie” w SETI, natomiast proponuje pójście w bardziej konwencjonalnych kierunkach, które dają większe szanse na poczynienie faktycznych odkryć i uzyskanie wyników nadających się do publikacji. Uczeni, którzy odkryją pozaziemską cywilizację, będą pamiętani po wsze czasy. Ale pełne poświęcenie się tylko tym poszukiwaniom byłoby niczym wrzucenie wszystkich posiadanych pieniędzy do jednego automatu do gry z nadzieją na cztery diabełki w rządku. Automaty do gry mogą być dobrą zabawą, która może przynieść olbrzymią wygraną, ale nie możemy na nie liczyć jako na źródło utrzymania i musimy planować nasze inwestycje rozważnie.