Chciałbym obrazowo wyjaśnić dlaczego według mnie balon nie zmienił temperatury, nie zestarzał i nie zepsuł się cofając się w czasie.
Wyobraźcie sobie ten moment cofania i zpowolnijcie wtedy czas maksymalnie aby można było dostrzec poruszające się wskazówki, według mnie w chwili cofania się zegar -tak jak i cały balon- doświadczył czegoś co można przedstawić jako cofnięcie filmu na podglądzie w ogromnym przyspieszeniu.
Można powiedzieć, że w takim razie zegar podczas cofania natrafił by na moment w którym jeszcze nie został do balona nawet przymocowany ale być może wysyłając coś w przeszłość nie cofamy przeszłości wysyłanego obiektu tylko cofamy cały obiekt.

Gdy założymy, że balon pojawił się w przeszłości bez względu na to jak odległa by ona w czasie nie była nie ma to żadnego wpływu na sam balon. Mam na myśli, że nie zestarzeje się podczas cofania ale w momencie kiedy to się będzie działo nastąpi dziwne zjawisko, `pojawia`(nie chodzi o to, że go widać) się czas i w ułamku sekundy w miejscu będącym tunelem czasoprzestrzennym zmienia swój bieg cofając się. Ciężko mi to opisać ale chodzi o to, że następuje `odliczanie czasu do tyłu` w wyniku czego zegar nie może choćby chciał iść do przodu.
Mam nadzieję, że rozumiecie o co chodzi.
W tym momenie nic nie mogło by `iść` do przodu gdyż było by to fizycznie nie możliwe tak jak normalnie nie
możliwe jest cofanie się do tyłu w czasie podczas spaceru do tyłu będąc odwróconym głową do przodu.
Pisząc to zdałem sobie sprawę jak wiele paradoksów następuje podczas cofania się w czasie i próbując wyobrazić sobie co się dzieje w momencie zakrzywiania czasu aby zawrócił swój bieg doszedłem do wniosku, że dopuki nie siądzie nad tym sztab naukowców i nie udokumentuje dokładnie tego zjawiska będziemy tyle z niego rozumieli co średniowieczni rycerze z teorii względności.