Napisano 10.09.2007 - 13:25
Napisano 10.09.2007 - 15:10
dla Ciebie, jesli ktos nie wierzy w to co mowi biblia itd.. to dla niego poprostu sprzecznosci ktore powstaly od ludziprzerasta to - moim zdaniem - naszą inteligencję, oraz sposób pojmowania świata i wszechrzeczy.
Napisano 10.09.2007 - 17:16
Raz się jawi jako nieludzki despota (w Starym testamencie) drugi raz jako miły ojczulek (w Nowym testamenc
Napisano 10.09.2007 - 17:46
Raczej powinniśmy dać sobie spokój z próbą oceny Boga Ojca, bo przerasta to - moim zdaniem - naszą inteligencję, oraz sposób pojmowania świata i wszechrzeczy.
Napisano 10.09.2007 - 20:21
Napisano 10.09.2007 - 22:33
Nic ująć nic dodać.slowa te dobitnie swiadcza o tym ze to nie bog stworzyl czlowieka tylko czlowiek boga...zmienily sie czasy zmienilo sie tez zapotrzebowanie na nowego lepszego boga
Napisano 11.09.2007 - 08:38
Raz się jawi jako nieludzki despota (w Starym testamencie) drugi raz jako miły ojczulek (w Nowym testamencie)
Skąd tak dziwny wniosek wysnuty niby na podstawie mojej wypowiedzi?slowa te dobitnie swiadcza o tym ze to nie bog stworzyl czlowieka tylko czlowiek boga.....
Napisano 11.09.2007 - 14:41
Napisano 08.10.2007 - 19:19
Napisano 22.12.2008 - 01:15
Napisano 11.01.2010 - 19:46
Tytułowy bohater mieszkał w arabskiej krainie Us. Odznaczał się sprawiedliwością, pobożnością i uczciwością. Jego szczęśliwa rodzina, składająca się z siedmiu synów i trzech córek, często spotykała się i biesiadowała. Hiob posiadał ogromny majątek: siedem tysięcy owiec, trzy tysiące wielbłądów, pięćset jarzm wołów, pięćset oślic oraz dysponował wielką ,,liczbą służby”. Wszyscy go podziwiali za to, że choć był bogatym człowiekiem, nie odznaczał się egoizmem i chciwością.
Pewnego dnia, po wędrówce odbytej po ziemi, szatan odwiedził Boga. W czasie rozmowy Bóg zapytał się o Hioba. Uważał go, bowiem za swojego najwierniejszego sługę. Szatan jednak wątpił w pobożność ziemianina. Uważał, że ów człowiek liczy na pomnożenie majątku i opiekę Boga nad swoją rodziną. Dlatego też diabeł namówił Pana na to, aby wystawił Hioba na próbę, polegającą na tym, że zabierze Hiobowi cały majątek. Bóg zgodził się, pod warunkiem, że jego sługa nie zostanie skrzywdzony. Po tych słowach na Hioba zaczęły spadać same nieszczęścia. Sebejczycy zrabowali jego bydło, pozabijali pasterzy, owce, a służba zginęła w ogniu. Chaldejczycy uprowadzili wielbłądy, a huragan zawalił dom, grzebiąc w gruzach jego synów i córki. Hiob jednak nie zgrzeszył i nie miał pretensji do Stwórcy. Trwał w wierze pomimo utraty bogactwa i najbliższych
Szatan widząc wiarę tego człowieka ponownie odwiedził Boga i namówił go, aby tym razem dotknęła Hioba okrutna choroba – trąd. Niedługo po tym ciało sługi bożego pokryło się strasznymi wrzodami. Pomimo tych wszystkich cierpień Hiob nie pozwolił, aby jego żona obrażała Pana Boga. Uważał, że skoro Stwórca dał im tyle szczęśliwych dni, powinni też przyjmować troski. Wkrótce odwiedziło go trzech najlepszych przyjaciół. Chcieli pocieszyć Hioba, jednak widząc jego ból doszli do wniosku, że ich przyjaciel musiał zgrzeszyć i dlatego dotknęły go takie nieszczęścia. Ale sumienie męczennika było czyste. Hiob wiedział, że przez całe swoje życie kochał Boga z całego serca, był dobry i uczciwy. Uważał, że jest niewinny i do końca wierzył w sprawiedliwość Stwórcy. Zastanawiał się tylko, dlaczego Pan go ukarał, chociaż nie uczynił niczego złego.
Bóg widząc, że nie pomylił się co do wierności Hioba postanowił wynagrodzić mu jego cierpienia. Wyjaśnił mu, iż daremnie usiłował wykryć przyczynę cierpienia, gdyż zamierzenia boskie przekraczają granicę ludzkiego rozumu.
Dlaczego Bóg tak pokarał dobrego człowieka chcąc udowodnić tylko swoją racje?![]()
Źródło: www.sciaga.pl
Napisano 21.01.2010 - 17:27
![]()
Jak na podstawie czegoś takiego, można oceniać kondycję moralną Boga?
A na podstawie czego? Wybranych fragmentów gdzie bóg jest OK? Wybieramy co lepsze fragmenty a inne interpretujemy jako bajeczki? Śmieszne.
Napisano 21.01.2010 - 18:42
Wolność i wolna wola to kwestia stanu świadomości. To nie jest coś co się ma, to jest stan w którym się jest. Wybór jest wtedy, gdy są co najmniej dwie możliwości (zawsze tak jest), wolny wybór jest wtedy, gdy jesteś świadomy możliwości wyboru.Człowiek nie jest wolny, czyli nie ma wcale wolnej woli.
Trudno mi to pisać... to nie wina Boga, nie tego wyimaginowanego bytu. W Tobie leży źródło problemu, a dokładnie w tym jak patrzysz na świat i na istotę Boga, w tym jak siebie w tym świecie postrzegasz. Mówisz, że to On od ciebie wymaga, on niszczy Ci życie, rani bliskich i Ciebie, a Ty go za to nienawidzisz, ale mimo to chcesz (żądasz?) od Niego by to zmienił. Jak ma to zrobić skoro każde Jego działanie postrzegasz jako skierowane przeciwko Tobie?I najtragiczniejsze jest to że jesli wymaga ode mnie miłośći nie zaleznie od wszystkiego, to ja nie jestem w stanie. Ide do niego na przymus, błagam ale czuje nienawiść. Bo nie jestem w stanie kochać Boga ,który zniszczył zycie mojej mamie a teraz niszczy moje przez lata. Wczoraj zabrakło mi juz nadzieli i dzisiaj jak nigdy niestety czuje jak bardzo go nienawidzę. A skoro tak to pewnie nie dotrzyma obietnicy i bedzie mnie niszczył do końca życia...I jak to rozwiązać...
Rozwiązanie jest bardzo proste i bardzo trudne zarazem.I jak to rozwiązać...
Użytkownik Illurico edytował ten post 21.01.2010 - 18:46
Napisano 21.01.2010 - 20:31
Bo jeśli nimi nie są, to Bóg uległ Szatanowi, co świadczy o wyższości tego drugiego!
Ponadto Szatan nie ma prawa wstępu do nieba, ale jakoś Boga sobie odwiedził.
Użytkownik Muhad edytował ten post 21.01.2010 - 20:32
Napisano 21.01.2010 - 22:10
Wolność i wolna wola to kwestia stanu świadomości. To nie jest coś co się ma, to jest stan w którym się jest. Wybór jest wtedy, gdy są co najmniej dwie możliwości (zawsze tak jest), wolny wybór jest wtedy, gdy jesteś świadomy możliwości wyboru.Człowiek nie jest wolny, czyli nie ma wcale wolnej woli.
Trudno mi to pisać... to nie wina Boga, nie tego wyimaginowanego bytu. W Tobie leży źródło problemu, a dokładnie w tym jak patrzysz na świat i na istotę Boga, w tym jak siebie w tym świecie postrzegasz. Mówisz, że to On od ciebie wymaga, on niszczy Ci życie, rani bliskich i Ciebie, a Ty go za to nienawidzisz, ale mimo to chcesz (żądasz?) od Niego by to zmienił. Jak ma to zrobić skoro każde Jego działanie postrzegasz jako skierowane przeciwko Tobie?I najtragiczniejsze jest to że jesli wymaga ode mnie miłośći nie zaleznie od wszystkiego, to ja nie jestem w stanie. Ide do niego na przymus, błagam ale czuje nienawiść. Bo nie jestem w stanie kochać Boga ,który zniszczył zycie mojej mamie a teraz niszczy moje przez lata. Wczoraj zabrakło mi juz nadzieli i dzisiaj jak nigdy niestety czuje jak bardzo go nienawidzę. A skoro tak to pewnie nie dotrzyma obietnicy i bedzie mnie niszczył do końca życia...I jak to rozwiązać...
Spójrz na to inaczej, może to właśnie Ty niszczysz sobie życie wierząc, że wszystko to czego doświadczyłeś w życiu nie zależało od Ciebie, że nigdy nie miałeś wyboru, że to jakaś istota zrzuca na Ciebie plagi, bo takie ma widzimisię.
Wierzysz, że nie miałeś wyboru, bo tak Ci jest wygodniej. Łatwiej jest zrzucić winę na wymyśloną istotę, łatwiej jest płakać, bo mi źle i niech ktoś to zmieni, niech ktoś weźmie odpowiedzialność za moje życie.Rozwiązanie jest bardzo proste i bardzo trudne zarazem.I jak to rozwiązać...
To co teraz doświadczasz jest pewnego rodzaju lekcją (można to tak postrzegać), która ma na celu Ci pokazać, że jeśli oddasz odpowiedzialność za swoje życie w czyjeś ręce (nawet wymyślone), to tracisz możliwość kontrolowania tego co się w nim dzieje, tracisz możliwość wyboru i wolność. Coś za coś, każdy wybór ma swoje konsekwencje.
Rozwiązaniem jest, jak się już domyślasz, odzyskanie kontroli nad swoim życiem. Weź za nie odpowiedzialność. Zrozum, że wszystko zależy od Ciebie, wszystko zależy od tego, czy chcesz być panem swojego życia, czy chcesz być wolny i mieć wybór.
Nie wierz mi na słowo, że to co napisałem to prawda, sam zdecyduj. Jeśli naprawdę chcesz swoje życie zmienić, będziesz wiedział jak to zrobić.
Wolność i wolna wola to kwestia stanu świadomości. To nie jest coś co się ma, to jest stan w którym się jest. Wybór jest wtedy, gdy są co najmniej dwie możliwości (zawsze tak jest), wolny wybór jest wtedy, gdy jesteś świadomy możliwości wyboru.Człowiek nie jest wolny, czyli nie ma wcale wolnej woli.
Trudno mi to pisać... to nie wina Boga, nie tego wyimaginowanego bytu. W Tobie leży źródło problemu, a dokładnie w tym jak patrzysz na świat i na istotę Boga, w tym jak siebie w tym świecie postrzegasz. Mówisz, że to On od ciebie wymaga, on niszczy Ci życie, rani bliskich i Ciebie, a Ty go za to nienawidzisz, ale mimo to chcesz (żądasz?) od Niego by to zmienił. Jak ma to zrobić skoro każde Jego działanie postrzegasz jako skierowane przeciwko Tobie?I najtragiczniejsze jest to że jesli wymaga ode mnie miłośći nie zaleznie od wszystkiego, to ja nie jestem w stanie. Ide do niego na przymus, błagam ale czuje nienawiść. Bo nie jestem w stanie kochać Boga ,który zniszczył zycie mojej mamie a teraz niszczy moje przez lata. Wczoraj zabrakło mi juz nadzieli i dzisiaj jak nigdy niestety czuje jak bardzo go nienawidzę. A skoro tak to pewnie nie dotrzyma obietnicy i bedzie mnie niszczył do końca życia...I jak to rozwiązać...
Spójrz na to inaczej, może to właśnie Ty niszczysz sobie życie wierząc, że wszystko to czego doświadczyłeś w życiu nie zależało od Ciebie, że nigdy nie miałeś wyboru, że to jakaś istota zrzuca na Ciebie plagi, bo takie ma widzimisię.
Wierzysz, że nie miałeś wyboru, bo tak Ci jest wygodniej. Łatwiej jest zrzucić winę na wymyśloną istotę, łatwiej jest płakać, bo mi źle i niech ktoś to zmieni, niech ktoś weźmie odpowiedzialność za moje życie.Rozwiązanie jest bardzo proste i bardzo trudne zarazem.I jak to rozwiązać...
To co teraz doświadczasz jest pewnego rodzaju lekcją (można to tak postrzegać), która ma na celu Ci pokazać, że jeśli oddasz odpowiedzialność za swoje życie w czyjeś ręce (nawet wymyślone), to tracisz możliwość kontrolowania tego co się w nim dzieje, tracisz możliwość wyboru i wolność. Coś za coś, każdy wybór ma swoje konsekwencje.
Rozwiązaniem jest, jak się już domyślasz, odzyskanie kontroli nad swoim życiem. Weź za nie odpowiedzialność. Zrozum, że wszystko zależy od Ciebie, wszystko zależy od tego, czy chcesz być panem swojego życia, czy chcesz być wolny i mieć wybór.
Nie wierz mi na słowo, że to co napisałem to prawda, sam zdecyduj. Jeśli naprawdę chcesz swoje życie zmienić, będziesz wiedział jak to zrobić.
0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych