Skocz do zawartości


Zdjęcie

Tworzenie Osobistego Demona


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
151 odpowiedzi w tym temacie

#91

Azure.
  • Postów: 223
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nie twórz/przyzywaj (cokolwiek) demonów/aniołów (cokolwiek) pod wpływem emocji, na szybko.
Do tego trzeba się przygotować psychicznie.
  • 0

#92

iniside.
  • Postów: 541
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Jak juz wam sie uda przyzwac demona strzelcie fotke, (po tym jak go spetaci przy uzyciu zlotego pentagramu).
A potem prosze o instrukcje obslugi bo proboje, proboje i mi nie wychodzi :< .
  • 0

#93

SapereAude.
  • Postów: 276
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Źle zrozumieliście. Poznanie pełnego imienia Boga nie jest złe. Złe jest gdy anioł wyjawia je człowiekowi (swego rodzaju pójście na łatwiznę) i za to otrzymał karę. My sami musimy poznac owe imię i to jest nasza ścieżka. Wtedy po prostu zrozumiemy. O tym właśnie przecież mówią prawie wszystkie źródła. A nawet w KK o tym usłyszycie choc tam przekaz mógł zostac lekko wypaczony. Również kryształowe dzieci.
  • 0

#94

kicek.
  • Postów: 1
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ludzie! Czemu tak sie uparliście że demony są złe? Taki pogląd wykreował kościół chrześcijański na początku swojego istnienia. Samo słowo pochodzi z greki lub z łaciny i oznacza nic innego jak boga - kościół stosował je jako określenie "pogańskich" bogów i bożków a ci zostali przedstawienie jako krwiożercze istoty czyniące jedynie zło, rozpustę lub jedno i drugie naraz. Oczywiście określenie to przyklejona do Baala, Mefista itd. oni byli/są Aniołami, upadłymi ale aniołami.
Jednym słowem - demon którego stworzysz będzie taki jakim go wykreujesz - świadomie, lub nieświadomie np. nadając mu wygląd potwora z książki/filmu przez co podświadomi przekażesz mu te same cech.
  • 0

#95

limonka.
  • Postów: 920
  • Tematów: 29
  • Płeć:Kobieta
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Wiecie co, ja bym się jednak bała stworzyć taką postać ;/ Sama świadomość tego, że mogę ją wykorzystać do czegoś złego, byłaby zbyt straszna ;|
  • 0

#96

Oski_m.
  • Postów: 88
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

A jeżeli chciałbym sobie wytworzyć takiego demona do obrony przed innymi demonami, to czym ten mój będzie się żywił?
  • 0

#97

yakuzai.
  • Postów: 6
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

To proste energią innych demonów w otoczeniu z braku jakiegokolwiek pożywienia mógłby z ciebie trochę wziąć... :P
  • 0

#98

Tacita.

    Ukryty wymiar

  • Postów: 859
  • Tematów: 53
  • Płeć:Kobieta
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Podzielam zdanie Mango. Człowiek nawet jeśli jest dobry, często ulega pokusie i wyrządza zło. A gdy jeszcze narzędzie znajdzie się w zasięgu ręki, to tym bardziej..
  • 0



#99

Sante.

    Veritas odit moras

  • Postów: 305
  • Tematów: 84
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Stożenie własnego demona? Nie zły pomysł. Miał bym chłopca na posyłki i kogoś kto by za mnie chodził do pracy i donosił na kolegów z biura dla szefa :D :mrgreen: :D
A teraz tak poważnie. Tworzenie takiego bytu jest niebezpieczne dla samego twórcy. Demon napawany swoją siłą i mocą z czasem może się zbuntować i zniszczyć swego stwórcę. Proponuję lepiej nie tworzyć owego bytu, kwestie bezpieczeństwa. A co do dyskusji na temat jak to jest z demonami odpowiem Wam w po prostu : NASZE WłASNE MóZGI JE TWORZą.
  • 0



#100

Szpetnysz.
  • Postów: 70
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

ee nowe? niee... Szatan byl pierwszym i najpotezniejszym aniolem stworzonym przez Boga. Jednak kiedy sie zbuntowal, polowa aniolow podązyla za nim. Demony sie nie tworza ani sie nie rodzą, Bog stworzyl je jako anioly i od tamtej pory jest ich tyle ile bylo

P.S Szatana wypędzil z nieba Michal Archaniol pokonując go



a nie przypadkiem 1/3 aniołów ?


Podzielam zdanie Mango. Człowiek nawet jeśli jest dobry, często ulega pokusie i wyrządza zło. A gdy jeszcze narzędzie znajdzie się w zasięgu ręki, to tym bardziej..


jak to mawiają, okazja czyni złodzieja ;]
  • 0

#101

Aidil.

    Są ci co wstają z łózka, i ci co ewentualnie wstają z kolan.

  • Postów: 4469
  • Tematów: 89
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Pisałam już to gdzieś. Uważam, że egregory są robotami. Robotami na poziomie subtelnym. Jest taki na jakiego stać twórcę.
Są egregory - roboty, z poziomów niższych i te z wyższych. Oczywiście moze się zdarzyć, że taki egregor wymknie się z pod kontroli. Podobnie jak dzieje się w świecie fizycznym lub wirtualnym. Istnieją już egregory stworzone przez naszych przodków, mniejsze lub większe grupy ludzi. My tworzymy następne. Świadomie lub nie. Część wymyka się z pod kontroli. Część zostaje w uśpieniu do chwili aż ktoś je powoła powrotem do życia.
  • 0



#102

Animaru.
  • Postów: 1
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Spotkałam się kiedyś z dość prymitywnym opisem rzucania klątwy. I moim zdaniem to tworzenie demona ma działać w ten sam sposób. Chodzi o wysyłanie negatywnych emocji do znienawidzonej osoby. Uważam, że zdolności ludzkiego umysłu są bardzo rozległe i ludzie potrafią do pewnego stopnia wpływać jedni na drugich manipulując emocjami, a przy tym ewentualnie sprawić, że dana osoba popadnie w nieprzyjemną sytuację. Rytuały pomagają się człowiekowi skupić, przez co jego wysiłki są bardziej udane niż przelotna myśl "niech się potknie". Uważam też, że rytuały powinny być dość skomplikowane żeby zainteresowany się w nie jak najbardziej zaangażował i poczynił pewne wysiłki dążące do osiągnięcia celu. Ten opis tworzenia demona to kumulowanie negatywnych emocji i wysyłanie ich do kogoś. Wizualizacja demona, światła i odsyłania ma pomóc tylko nakierować uwolnione emocje w pożądanym kierunku.

IMO za bardzo sobie schlebiacie myśląc, że istoty ludzkie są na tyle potężne żeby stworzyć demona z własnej energii. Uważam, że potrafimy uwalniać swoją energię, ale tworzyć z niej jakiegoś skomplikowanego istnienia to już raczej nie.

BTW czy istnieją amulety chroniące właśnie przed cudzą złą energią? Albo kumulujące dla właściciela dobrą?
  • 0

#103

Ill.

    Nawigator

  • Postów: 1656
  • Tematów: 40
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Pisałam już to gdzieś. Uważam, że egregory są robotami. Robotami na poziomie subtelnym. Jest taki na jakiego stać twórcę.
Są egregory - roboty, z poziomów niższych i te z wyższych. Oczywiście moze się zdarzyć, że taki egregor wymknie się z pod kontroli. Podobnie jak dzieje się w świecie fizycznym lub wirtualnym. Istnieją już egregory stworzone przez naszych przodków, mniejsze lub większe grupy ludzi. My tworzymy następne. Świadomie lub nie. Część wymyka się z pod kontroli. Część zostaje w uśpieniu do chwili aż ktoś je powoła powrotem do życia.


"Ten tekst jest nieco rozszerzonym fragmentem mojej nowej autobiografii, którą właśnie umieściłam na swojej stronie (ludzie się zmieniają, więc to, co było dobre 5 lat temu dziś nie musi do mnie pasować). Ponieważ jest on wykładem na temat egregorów, postanowiłam umieścić go również na blogu (kto i po co miałby zaglądać do mojego bio?)...

------

Słowa „egregor” nie znajdziecie w żadnej encyklopedii (nawet w Wiki) ani słowniku, więc już wyjaśniam o co chodzi.

Otóż egregor jest to duch określonej społeczności. Jeśli grupa ludzi robi coś wspólnie lub w coś wierzy, tworzy tym samym egregora, którego moc zależy od ilości wyznawców oraz siły ich wiary. Można go nawet porównać do inkuba, czyli istoty, która jest wytworem czyjejś wyobraźni. Są ludzie, którzy siłą swojej psychiki tworzą takie inkuby, które stają się materialne i potrafią nieźle narozrabiać, szkodząc samemu swojemu twórcy.

Ezoterycy wiedzą o tym, że ludzka psychika ma potężną moc. W końcu myśl jest energią, a twarda materia to nic innego, jak skoncentrowana energia (materia składa się głównie z pustych przestrzeni). Jeśli więc ktoś (a zwłaszcza duża grupa ludzi) zasila swoją energią mentalną jakieś, nawet zupełnie abstrakcyjne wyobrażenie, to może się zdarzyć, że energia ich myśli przybierze materialną postać.

Przykładem może być Szatan. Ta istota została zmyślona przez judeochrześcijańskich kapłanów, żeby pomagała im trzymać w ryzach owczarnię pańską. Nic tak skutecznie ludzi nie kontroluje i nie przywołuje do porządku jak lęk. Silna wiara oraz potężny ładunek negatywnych emocji sprawiły, że ów początkowo fikcyjny Szatan nabrał mocy i dziś każdy katolik przysięgnie, że jest on jak najbardziej realny, że go spotkał, a nawet więcej, jego moc jest potężniejsza, niż boska.

Wszystkie religie tworzą swoje egregory, ponieważ pełnią one rolę psów stróżujących, które pilnują wyznawców i odstraszają przeciwników. To właśnie za sprawą owych stróżujących egregorów tak trudno jest porzucić religię lub inną tradycję, w której było się wychowanym. Rolą egregora jest zaganiać zbiegłą owieczkę z powrotem do stada i pilnować, żeby nie próbowała znowu uciec.

Kościół dorobił się całego mnóstwa egregorów. Paradoksalnie wiele z nich pracuje na rzecz wyznawców Szatana, choćby z tej przyczyny, że lęk i inne negatywne emocje są bardziej nośne niż miłość. Dlatego ludzie nie egzaltują się miłością do Boga, lecz lękiem przed Szatanem i demonami, a to zasila akumulatory ciemnej strony mocy. [Chcecie dowodu? Proszę bardzo: dostaję mnóstwo listów od osób bardzo pobożnych. Jak dotąd tylko jedna z nich przysłała mi słowa bezwarunkowej, boskiej miłości i tolerancji dla tego co robię. Pozostali obrzucają mnie wyłącznie mocnymi w słowach i pełnymi wiary w to, co piszą, ostrzeżeniami przed Szatanem i jego niewyobrażalną wprost potęgą].

Bóg każdej religii monoteistycznej (a te są najgroźniejsze) również posiada cechy potężnego egregora, ponieważ ludzie skupieni wokół dowolnego wyznania są mało świadomi duchowo. Osoby pobożne są jak dzieci, potrzebują więc prostego i zrozumiałego dla nich obrazu Boga. Zwykle postrzegają go więc jako osobę, najczęściej „tatusia” - dobrego i kochającego, ale jednocześnie surowego, osądzającego i (rzekomo słusznie) karzącego, a co więcej - zaborczego i zazdrosnego o swoje wpływy. Kapłani wkładają wiele wysiłku w utrwalenie wizerunku Boga osobowego, zwalczając wszelkie inne, bardziej metafizyczne koncepcje. I tak tworzą potężnego egregora, który przejmuje pełną kontrolę nad wyznawcami. Gdy człowiek modli się do tej istoty, przechwytuje ona całą energię modlitwy, która traci moc i w ogóle nie dociera do prawdziwego Boga. Czyż można więc się dziwić, że ateiści rechocą ironicznie, dowodząc, że Boga nie ma, na co niezbitym dowodem jest fakt, że nie słucha On modłów swoich wyznawców (ateiści nie wierzą też w egregora, więc moje słowa również wyśmieją).

Otóż panie i panowie ateiści, Bóg nie ma z tym wszystkim nic wspólnego. Po prostu wierni kierują swoje modlitwy nie do Boga, lecz do udającego go egregora bądź do rządzącego naszą rzeczywistością Demiurga. Ci, którzy znają prawdę modlą się skutecznie, ponieważ Bóg, ten prawdziwy, kocha bezwarunkowo i nie żąda od swoich dzieci spełnienia żadnych warunków, oprócz jednego: poznania prawdy. Ale o tym napiszę a następnej notce.

Swoje egregory mają wszystkie grupy ludzkie. Mają je narody, rodziny, miejsca, zawody, partie polityczne, kluby i stowarzyszenia. Nie ma takiego zbiorowiska, które nie posiadałoby swojego egregora. Mają go również astrolodzy i ezoterycy.

Szczególnie te ostatnie potrafią być wredne. Ale nie dlatego, że ezoteryka jest zła, lecz dlatego, że w zdecydowanej większości zajmują się nią nie rozumiejący jej zasad, nieodpowiedzialni głupcy. I ci nieświadomi ludzie, bawiący się w wampiryzm, magię, wywoływanie duchów, rzucanie uroków i inne niebezpieczne rzeczy wyhodowali takiego egregora, że aż strach.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że całym światem rządzą przeróżne egregory. Jest ich tak dużo, są tak potężne i mogą być tak groźne, że trudno jest żyć. Opętują one ludzi i sieją postrach, a ci opętani z kolei miotają się nieświadomi tego, co się z nimi dzieje i próbują wypędzać jednego egregora innym. I tym sposobem wpadają z deszczu pod rynnę, a ich kłopoty nie mają końca.

Opętani przez egregora „ezoteryki” szukają ratunku w Kościele, mając nadzieję, że Bóg im pomoże. Poddają się więc kościelnym egzorcyzmom i tym sposobem zostają opętani przez egregora „boskości”, czyli jednego lub nawet całe mnóstwo egregorów kościelnych, co nie tylko nie uwalnia ich ze szponów zniewolenia, ale przeciwnie, spycha jeszcze niżej. Bo o ile jako ezoterycy dyskretnie robili swoje, o tyle jako „nawróceni” wpadają w istny misjonarski szał nawracania wszystkich wokół i nie przebierają przy tym w środkach, posuwając się nawet do rzucania klątw na tych, którzy nie chcą iść wraz z nimi ich nową ścieżką ku „zbawieniu”.

Znane z nauczania mistyków „przebudzenie” bądź „oświecenie”, to nic innego, jak wyrwanie się spod władzy wszystkich istniejących egregorów i wolne od nich życie w komunii z prawdziwą, a nie religijną, czystą boskością.

Na szczęście urodziłam się w rodzinie ateistyczno-racjonalistycznej, czego wartość dopiero dziś umiem docenić. Ten racjonalistyczny trening dał mi tarczę do obrony przed „duchową fiksacją” i szaleństwem. Stoję mocno nogami na ziemi, a moja głowa zawsze jest chłodna i trzeźwa. Dlatego, zajmując się astrologią i szeroko pojętą duchowością, nigdy nie ześlizgnęłam się w egregorialne szaleństwo.

Paradoksalnie, do wiary w Boga doszłam na drodze racjonalnej analizy. Moja wiara nie ma zupełnie nic wspólnego z jakąkolwiek religijną egzaltacją czy fiksacją.

Mój Bóg jest czymś, co mogę określić jako „Wszechumysł” lub „Wielki kreator”. Kosmiczne channelingi nazywają Go „Źródłem Pierwotnym” lub „Jedynym” (Prawo Jedynego) i te określenia też mi się podobają.

Bóg jest nieskończoną i doskonałą inteligencją, a co najważniejsze: bezwarunkową miłością. Dlatego w życiu nic nam nie grozi. Dla przebudzonego nie ma nieba, piekła, różnic religijnych, upadków ani błędów, nie ma też żadnych innych przykazań, poza jednym danym nam przez Jezusa, który powiedział: „Nowe przykazanie daję wam”. Tym przykazaniem jest miłość. Nie ma takiej choroby, nienawiści, zła czy nieszczęścia, której nie dałoby się wyleczyć miłością.

I dlatego każdy z nas, nawet najgorszy grzesznik, dojdzie do celu, bo wszystkie drogi prowadzą do Boga. Jedni dojdą szybciej, inni wolniej, ale dojdą wszyscy bez wyjątku.

Po co więc błądzić, szukać szczęścia w objęciach fałszywych wierzeń, po co służyć egregorom, skoro można się przebudzić i zobaczyć świat takim, jaki on naprawdę jest?

Takie przebudzenie daje spokój, harmonię wewnętrzną i poczucie bezpieczeństwa. Bo cóż może nam grozić?

Przebudzenie uwalnia też z prawa karmy, ale o tym napiszę w innym miejscu."

źródło: <a href="http://astromaria.blogspot.com/2007/06/egregory.html" target="_blank">http://astromaria.blogspot.com/2007/06/egregory.html</a>


Myślę, ze to pouczający tekst. Dający trochę do myślenia. Podkreślenia są moje.
  • 0

#104

Aidil.

    Są ci co wstają z łózka, i ci co ewentualnie wstają z kolan.

  • Postów: 4469
  • Tematów: 89
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Egregor jest czymś innym niż myślokształt.

Pytanie czy się różnią.

Egregor jest jak wcześniej pisałam - moim zdaniem można go przyrównać do istniejących robotów.
Maja stwórcę, maga.

Myślokształt powstaje z myśli jakiejś grupy. Rożnica jest zasadnicza.
  • 0



#105

Spyder.
  • Postów: 5
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nie chcę nikogo obrazić, ale to wszystko brzmi jak jakieś bajki dla małych dzieci ;)
  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 3

0 użytkowników, 3 gości oraz 0 użytkowników anonimowych