To tak jakbyś brał udział w debacie o Yeti, a ja obwiniałbym Cie o brak próby skontaktowania się z krasnoludkami w lesie czy go aby nie widziały, o to że nie konsultowałeś się z jednorożcem.
Znów zamydlasz. Yeti to w ogóle zły przykład.
Ot powiedzmy debata pt "Czy istnieją ziejące ogniem smoki?". Spotkałem jednorożca. Nie ma to wpływu na istnienie smoków, ale uwiarygadnia część podań, prawda?
Nikt z nas w tym życiu nie umarł, jak sądzę.
Pomijając to, że może zachować się pamięć z poprzednich wcieleń(osobiście od przysłowiowego "zawsze" pamiętałem scenę tuż sprzed wcielenia), nie możemy opierać się na obecnym doświadczeniu. Ktoś coś, gdzieś widział, gdzieś coś przeczytałem i tyle. Dzięki zrozumieniu jakie na Ciebie spływa możesz poznać prawdę, ale to nie znaczy, że jej doświadczasz. Stąd, pozycja tego, który ma udowodnić istnienie "życia" po śmierci jest z definicji tą gorszą.
Tu nikt nic nie udowodni, nie ma prawa.
podkreślam nigdy, nie napisałem że ktoś kłamie lub mamy do czynienia z fotomontażem. Wiele razy w swoich pierwszych słowach wręcz zapewniałem że wierze danej osobie, wierze że jej historia jest prawdziwa. Co innego jest jednak wierzyć że ktoś nie kłamie, a uważać że ma racja.
"Nie kłamią tylko mają urojenia". Co to zmienia?
Poza tym ponownie zmuszasz rozmówcę do kompletnie niepotrzebnych tłumaczeń.
Czemu katolicy modlą się o zdrowie dla swych bliskich, a nie o zesłanie dla nich, postulowanej przez nich "zbawiennej śmierci".
Bo jednak żyjemy na tym świecie jakiś czas i chcemy życ razem z osobami, które są nam bliskie(tzw. egoizm)? Razi mnie oczywistość rzeczy jakie muszę Ci pisać.
***
Do rzeczy.
Rozumiem czym chcesz nas zasypać. Wywody na temat tego jak oszukujemy sami siebie i w sposób absurdalny wmawiamy sobie pewne rzeczy by było po prostu łatwiej.
Łatwiej? To mnie zaciekawiło. Ciężko powiedzieć co możemy uznać za początki wierzeń pozagrobowych. Teoretycznie od neandertalczyka, ale bezpieczniej będzie mówić o mezolicie. Tak czy inaczej kiedyś nastąpić musiał początek takich wierzeń, a więc musiało istnieć też coś przed. Ludzie widzieli pioruny więc tłumaczyli sobie, że to jakieś potężne istoty - no ok.
Ale dlaczego tłumaczyli
w ten sposób śmierć? Jak sam piszesz
Bierze się to z codziennego doświadczania śmierci w przyrodzie. zwierzęta która umierają wcale nie wstają
Zatem to, że śmierc jest codziennie i wokół nas jest
normalne, a w przeciwieństwie do piorunów, świat duchowy jest niewidzialny. Grawitacja działa, pioruny świecą, deszcz pada. Człowiek umiera, tak jak zwierzęta i rośliny.
Śmierć jest normalna w formie, w której nie następuje nic dalej.
Jeżeli przez pokolenia ludzie umierali i tego nie tłumaczyli, to dlaczego nagle uwierzyli w takie bzdury?
Oczywiście, zaraz usłyszę, że komuś było ciężko więc stworzył bajeczkę. Wiesz? Mam niezłą wyobraźnie i potrafię wymyśleć mase rzeczy, które wierząc w nie, sprawiałyby, że życie byłoby przyjemniejsze. Dlaczego tego nie robie? Przecież doświadczam różnych nieprzyjemności, dlaczego więc nie ułatwić sobie życia? Otóż, ja wiem, że to bajki. Poza tym kto by mi uwierzył?
Tworzenie pogańskiego systemu wierzeń związane było z obserwacją przyrody i tłumaczeniem jej. Śmierć też się do tego zalicza. Jest normalna więc też uległa wytłumaczeniu.
I wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że ktoś dołożył do tego świat niematerialny, eteryczny -
duszę. Coś, czego nie było w przyrodzie.
Mam do Ciebie jedno pytanie Homo Scepticus.
Jak powstał świat?. Proszę, nie obrzucaj mnie muhadowymi chemicznymi równaniami, bo nic z tego nie zrozumiem. Ja pytam skąd wziął się 1 atom. Pytam jak nicość została uzupełniona. Pytam jak powstała nicość.
Logicznym staje się założenie, iż istnieje Absolut. To co dalej jest nieważne. Rzecz w tym, że mamy naszego jednorożca. Smoki mogą istnieć. Założeniem świata niematerialnego jest to, że nie należy do naszego - materialnego. Nie jesteśmy jednak od niego odcięci. Nie łatwo go dostrzec, co nie znaczy, że jest to niemożliwe.
Nie umrzemy tutaj, nie zmartwychwstaniemy i opowiemy co zobaczyliśmy. Jeżeli jednak potrafimy znaleźć nową drogę do Indii, to znaczy, że Ziemia nie jest jednak płaska.