Jak ukarać za obrażanie... Nie da się.
Ależ da się, jeżeli ktoś czuje się obrażony może dochodzić swoich praw na drodze sądowej w postępowaniu cywilnym, a nawet karnym (z oskarżenia prywatnego). Ale musi to być autentyczna obraza, wsadzić kogoś za odmienne poglądy na tej drodze (jeszcze?) nie można - a tego właśnie chcą homoseksualiści. Natomiast wprowadzanie odrębnych przepisów za obrazę homoseksualistów jest w istocie wprowadzaniem nierówności i stawianie ich na piedestale jako jakichś "specjalnych" obywateli. Jeżeli za obrazę homoseksualisty grozi większa kara niż za obrazę kogokolwiek innego, to jest to jawny przywilej.
Nie mówiąc już o tym, że sam pomysł karania więzieniem za słowa jest głupi, a w W. Brytanii mamy... 7 lat. Nowy Wspaniały Świat...
Trajan, a dasz jakieś dowody na poparcie Swoich wywodów czy prośbę o owe zignorujesz jak Rikamaru?
Dobrze, ale których wywodów? Jak rozumiem nie kwestionujesz decyzji Amerykańskiego Tow. psychiatrycznego, czy WHO, chodzi zatem o tego naukowca zapewne i problem karania za "homofobię". proszę bardzo...
NaukowiecChodzi o Roberta Spitzera, poniżej wzmianka o jego pracy i reakcjach na nią:
Spitzer ma ugruntowaną pozycję w gronie amerykańskich psychiatrów. Był jedną z kluczowych postaci, dzięki której w 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne oficjalnie usunęło homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych. O ile jednak 30 lat temu naukowiec zyskał reputację osoby przyjaznej gejom, o tyle świeżo ogłoszone wyniki sprawiają, że ową reputację traci.
Spitzer postanowił sprawdzić, czy osoby zainteresowane bardziej własną płcią niż przeciwną i poddające się terapii określanej w języku angielskim jako reparative therapy są w stanie przestawić się na heteroseksualizm. Terapia, o której mowa, sprowadza się przede wszystkim do rozmów z psychoterapeutami i zajęć w ramach grup wsparcia. Popularność takich terapii w odniesieniu do homoseksualistów nie jest dziś zbyt wysoka. W latach 60. i 70. wielu lekarzy wierzyło, że są one całkiem skuteczne, ostatnio jednak raczej uważa się, że jest to robienie ludziom "wody z mózgu" czy wręcz działanie na ich szkodę i że w ten sposób można tylko pogłębić depresję i poczucie beznadziei. Przystępując do badań, Spitzer był wyznawcą takiego właśnie poglądu. Uzyskane rezultaty kazały mu go jednak zrewidować.
(...)
Nie mniej ciekawa od wyników badań była reakcja, jaką one sprowokowały - zarówno u najbardziej zainteresowanych - a więc gejów - jak i w środowisku naukowym. Spitzer po raz pierwszy "wychylił się" w tej sprawie w maju 2001 roku podczas kongresu Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Ujawnione wtedy przez niego wstępne dane wywołały gwałtowne protesty aktywistów gejowskich, którzy odsądzili naukowca od czci i wiary, twierdząc, że jego próba badawcza była "okropna i całkowicie niereprezentatywna dla społeczności lesbijek i gejów".
Uczony postanowił jednak przygotować pracę do druku. Zaproponował ją prestiżowemu "American Journal of Psychiatry", ten ją jednak odrzucił. Po długich wahaniach i wielu korektach na druk zdecydował się nie mniej prestiżowy "Archives of Sexual Behavior". Redaktor naczelny pisma dr Kenneth J. Zucker wszczął jeszcze przed publikacją debatę za pośrednictwem internetu. Otrzymał 26 naukowych komentarzy, które opublikował wraz z pracą Spitzera. Są wśród nich zarówno głosy pełne pochwał, jak i ostrej, a nawet napastliwej krytyki. Zastrzeżenia zasadniczo dotyczą dwóch spraw - sposobu rekrutacji osób poddanych badaniu oraz wiarygodności danych.
Tekst w oryginale pochodzi z Wyborczej, ale znalazłem przedruk, całość wraz z opisem badań i rezultatów znajduje się pod linkiem:
http://www.kosciol.p...031029183204200Fragment tekstu autorstwa dr. Roberta Sobalskiego:"Lecz różne "jarugi" wolą organizować akcje "przeciw homofobii", cynicznie przekręcając terminy medyczne. Gdyż "homofobia" to nie jest niechęć wobec homoseksualistów, jak to oni (one) przedstawiają, lecz lęk przed osobami tej samej płci (bez względu na ich orientację seksualną), wynikający z możliwości ujawnienia skrywanych preferencji homoseksualnych. Wolą organizować prowokacje żądających nadmiernego uprzywilejowania gejów i lesbijek (czyli nielicznej grupy homoseksualistów akceptujących w pełni swe preferencje), skazując osoby nie akceptujące swej dewiacji na brak możliwości leczenia ich choroby. Tak - choroby - mimo wykreślenia jej z biurokratycznych list.
Lewacy dla "postępowej" idei, mimo obłudnych haseł o "tolerancji" dla homoseksualistów nie wahają się pozbawiać ich prawa do leczenia, gwałcąc ich wolność i podstawowe prawa człowieka.
Największą hipokryzję okazało Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne przestrzegając przed reorientacją, rzekomo grożącą lękiem, depresją i próbami samobójczymi.
Jak widać z badań Spitzera, jest dokładnie odwrotnie, lecz politpoprawniacy wolą kłamać i wspierać gejowsko - lesbijskie lobby, niż pomagać nieszczęśliwym ludziom."
Autor zwraca uwagę na kolejny ważny aspekt sprawy, otóż bywa tak, że jedynym argumentem przeciwko leczeniu homoseksualistów jest... decyzja WHO o skreśleniu homoseksualizmu z listy chorób. Dodam jeszcze, że amerykańscy psychiatrzy rozważali czy nie skreślić z listy chorób również depresji. Niech w takim razie poskreślają wszystko, nie będzie żadnych chorób i wszyscy będą szczęśliwi
Całość:
http://www.republika.../index/?id=1820
Reasumując, naukowiec jest "specjalistą" dopóki wyniki jego badań są "słuszne"
Kary za "homofobię"Jest o tym mowa np. w tekście z "Rzeczpospolitej"
Siedem lat więzienia – dwa więcej niż za gwałt. Tyle miałaby kosztować Brytyjczyka obraza homoseksualistów. Wszystko zależy od poczucia humoru posłów. A potem, być może, od policjanta, który miałby odróżnić dowcip od podżegania do nienawiści
Wielu Brytyjczyków obawia się teraz, że trafi do aresztu za obrazę gejów, lesbijek i transseksualistów. W końcu słowo „pedał” (fag) jest wyzwiskiem popularnym nie tylko wśród kibiców brytyjskich, ale także na szkolnych boiskach. Również brytyjscy satyrycy lubią szydzić z kochających inaczej. Przykładem jest popularny serial BBC „Mała Brytania” („Little Britain”). Jednym z protagonistów serialu jest „Daffyd – jedyny gej w miasteczku, na którego nikt nie zwraca uwagi”, to znaczy proletariacki homoseksualista w lateksowym stroju, który cierpi, ponieważ amatorskie stowarzyszenie dramaturgów nie chce go obsadzić w roli Hamleta.
(...)
Unia Europejska i Rada Europy w 2000 roku zgodnie przyjęły rezolucję wzywającą kraje unijne do wprowadzenia odrębnych przepisów potępiających homofobię. We Francji, w Szwecji, Belgii, Norwegii, Irlandii, Danii i Holandii stały się one rzeczywistością. Propagowanie postaw homofobicznych traktowane jest tam jako mowa nienawiści (hate speech) i stanowi przestępstwo. Źródło:
http://www.rp.pl/artykul/71608.htmlI na koniec polecam ciekawy tekst Grzegorza Górnego z "Rzeczpospolitej":
Żródło:
http://www.rzeczposp...opinie_a_3.htmlNie będę wklejał całości żeby nie zabierać za dużo miejsca, ale warto zapoznać sie w szczególności z tym:
"Ani jedna z sensacyjnych i nagłaśnianych przez media informacji o odkryciach biologicznych źródeł homoseksualizmu nie została potwierdzona naukowo. Tak było z pracą Simona LeVaya, który ogłosił, że za zachowania homoseksualne odpowiedzialna jest grupa neuronów o nazwie INAH3 znajdująca się w podwzgórzu mózgowym. Późniejsze badania dowiodły, że naukowiec się mylił, do czego zresztą sam po trzech latach się przyznał, mówiąc: "Nie dowiodłem, że homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie ani nie znalazłem genetycznych przyczyn bycia gejem. Nie wykazałem, że geje są gejami od urodzenia".
Negatywnie zweryfikowana została także teza Johna M. Baileya i Richarda Pillarda głosząca istnienie genu odpowiedzialnego za zachowania homoseksualne. Okazało się, że czynnik genetyczny nie może determinować zachowań seksualnych, co potwierdziły badania nad wieloma parami bliźniąt jednojajowych. Chociaż posiadały one identyczny zestaw genów, to jednak niektóre z nich różniły się orientacją seksualną. Pod wpływem tej krytyki jeden ze wspomnianych naukowców John M. Bailey przyznał, że nie da się wyjaśnić zjawiska homoseksualizmu wśród bliźniąt inaczej niż przez wpływ otoczenia.
Podobnie zmiażdżona przez naukowców została teoria Deana Hamera, który doniósł, że źródłem homoseksualizmu jest szczególna sekwencja genetyczna wewnątrz chromosomu Xq28. Badania kanadyjskich uczonych obaliły tę hipotezę, a sam Hamer po pięciu latach zmuszony był przyznać, że "te geny nie powodują, iż ludzie stają się homoseksualni".
Wszystkie te domniemane odkrycia łączyło to, że zostały nagłośnione przez media jako niemal naukowo udowodnione. W ten sposób utrwalały one w opinii publicznej obraz homoseksualizmu jako zjawiska zdeterminowanego przez czynniki biologiczne. Łączyło te badania jeszcze jedno: ich autorzy - Simon LeVay, John M. Bailey i Dean Hamer - to zdeklarowani homoseksualiści. Ich tezy szybko i skwapliwie podchwytywane były i rozpowszechniane przez lobby gejowskie.
Równie chętnie kolportowano też teorie B. A. Glaudego, że o skłonnościach homoseksualnych decydują hormony, czy tezy Laury Allen i Roberta Gorskiego, że za orientację tę odpowiedzialne jest spoidło przednie, czyli wiązka włókien nerwowych łączących płaty czołowe mózgu. Również te twierdzenia zostały później przez naukę obalone."
Użytkownik Trajan edytował ten post 14.03.2008 - 22:10