@ Mylo
Nie mogę się zgodzić z Twoim sposobem rozumowania, ale po kolei...
Jeśli już poruszyłeś prawa naturalne: Czy zwierzęta również nie są obdarzone ciągotami homoseksualnymi?
Niesłusznie zakładasz, że zachowania nienaturalne zdarzają się tylko u ludzi. Zwierzęta robią duzo różnych rzeczy, kanibalizm, kazirodztwo, np. szympansy Bonobo współżyją ze sobą bodajże średnio co 15 minut z kim popadnie. Pewne grupy szympansów zaobserwowano w dżungli afrykańskiej jak napadały na sąsiednie grupy brutalnie mrdując wszystkie sztuki z obcego stada. Nie konkurowały o nic, nie zabrały im nawet owoców, po prostu wytłukły wszystkie obce szympansy dla zabawy po czym wróciły do siebie.
Bynajmniej nie uważam, żeby te zachowania trzeba było naśladować.
Lecz spójrzmy na to z innej perspektywy. Zburzyliśmy już tyle praw naturalnych, manipulujemy genami, pomagamy bezpłodnym poprzez in vitro, wymieniamy organy. Jeśli zaakceptowaliśmy te naruszenia kodeksu naturalnego, to czemu z homoseksualizmem ma się stać inaczej?
Dlaczego chcesz nurzać się coraz głębiej w upadku i degeneracji? Te trendy trzeba odwracać a nie im kibicować czy pozwalać na nie. Wielkimi krokami zdążamy do samozagłady naszej kultury, czego jednym z wielu elementów jest ofensywa "mniejszości seksualnych".
W ten sam sposób można uzasadnić legalizację nekrofilii, zoofilii, współżycia w miejscach publicznych itd. No bo dlaczego by nie, skoro wywróciliśmy porządek to czemu nie iść dalej?
No właśnie, a co dalej, czemu nie legalizować pedofilii, co złego jest w kradzieży, czemu nie wolno zabijać itd. W taki sposób można wylegitymizowac naprawdę wiele patologii.
Myśląc o seksie mało kto pomyśli o dziecku, raczej o przyjemności bez żadnych kłopotów. Te same motywacje pchają do niego homo i heteroseksualistów.
Ludziwe w swojej masie mają robić, a nie myśleć

Cały mechanizm już ktoś wymyślił i on działa tak a nie inaczej, ludzie go jedynie realizują, nie muszą być tego wcale świadomi.
Teraz to te poboczne funkcję seksu mają większe znaczenie w myśleniu społeczeństwa. Kochająca się para, uprawiając seks będzie chciała umocnić więź emocjonalną i dać sobie szczęście, nie posiadać dziecko za 9 miesięcy. (Stosunki z zamiarem posiadania dziecka są marną garstką wszystkich stosunków.) Mówienie, iż para heteroseksualna zabezpieczając się nie popełnia tej nienormalności, ponieważ kiedyś zapewne będzie mieć dziecko, jest nieco fałszywe.
Wręcz przeciwnie, wyjaśnie dokładnioe o co mi chodzi. Otóż heteroseksualny seks realizując poboczne funkcje seksu i tak przyczynia się do realizacji funkcji głównej, bo para jak słusznie podkreślasz zacieśnia związki emocjonalne, "konserwują" swój związek, są zrazem i seks ma w tym duży (mniejszy lub większy) udział, ale koniec końców kiedyś i tak spłodzą dziecko - ale wpierw musi powstać rodzina w której to dziecko ma przyjść na świat i w powstaniu tej rodziny seks będący wyrazem uczuć, potrzeb emocjonalnych itd. a nie tylko popędu ma niebagatelne znaczenie. Czyli nawet nie planując dziecka, które przyjdzie na świat za ileś tam lat dopiero, para uprawiając seks realizuje w sposób pośredni jego właściwą funkcję.
U homoseksualistów jest to z definicji niemożliwe z przyczyn jakie już wymieniliśmy.
Pary rozpadają się bez dzieci, część wcale nie ma potomstwa. Wedle twojej definicji są oni nienormalni.
Tu też nie mogę się zgodzić. Dlatego, że para w takiej sytuacji realizuje cel seksu, ale nie dochodzi do finalnego sukcesu. To niedobrze, ale zdarza się. Nie można w trakcie przewidzieć, że się nie uda, ale mają potencjalną możliwość realizacji tego celu. Tacy partnerzy najczęściej i tak mają dziecko w innym związku, a u homoseksualistów jak już mówiliśmy jest to w ogóle niemożliwe.
Dla wielu homoseksualistów ich brzemię jest nieszczęściem. Ukrywają się, czują odrzuceni. W wieku młodzieńczym zapewne chcieliby, żeby jak innym kolegą/koleżanką podobała się im odmienna płeć. Żeby to o niej marzyli, fantazjowali. Nie bać się napiętnowania, nie cierpieć z tego powodu, że nie mogą się pochwalić swoją miłością. Przespacerować za rękę po plaży, objąć się na ławce w parku.
Trudno, zostali ciężko doświadczeni przez los, ale to nie powód, żeby wywracać do góry nogami całe społeczeństwo i kwestionować naturalny porządek dla ich widzi mi się i dla ich dobrego samopoczucia. Nie wszystko co jest dla ludzi wygodne i miłe, jest dla nich dobre. Ważniejszy jest interes ludzkości jako całości, społeczeństw itd, daleko ważniejszy niż dobre samopoczucie jednostek.
Człowiek współczesny funkcjonuje tak, jakby w ogóle nie brał pod uwagę, ze w świecie jaki tworzymy będą żyć następne pokolenia. Ważny jest tylko osobisty interes i przyjemności.
A propos tego o czym dyskutujemy własnie znalazłem ciekawy tekst o tym jak to zjawisko wygląda w USA, polecam:
http://www.bibula.co...hp?textid=01898Nowa, rewolucyjna elita bynajmniej nie jest pełna hipokryzji. Zachęca do patologii bez względu na konsekwencje społeczne dla ogółu. I rewolucja nigdy się nie zatrzyma.