Problem Lizboński
Autor: Andrzej Wianecki
Źródło:
http://prawica.net/node/11141Traktat z Lizbony (TL) to traktat rewizyjny, tzn, dokonuje zmiany w nadal obowiązujących traktatach stanowiących UE czyli w:
- Traktacie o Unii Europejskiej (TUE)
- Traktacie ustanawiającym Wspólnotę Europejską (TUWE) i
- Traktacie ustanawiający Europejską Wspólnotę Energii Atomowej TUEWEA).
Naszym parlamentarzystom do głosowania przygotowano:
- 64 strony maszynopisu UZASADNIENIA do wniosku o ratyfikację Traktatu Lizbońskiego zmieniającego TUE, i TUWE, oraz TUEWEA.
- 290 stron Traktatu wraz z załącznikami a w tym
- 173 strony samego Traktatu Lizbońskiego.
TL jako tekst rewizyjny to tylko zbiór poprawek do TUE, TUWE, TUEWEA. Nie jest to więc tekst jednolity nadrzędnego prawa europejskiego.
Samo przeczytanie tak obszernego materiału jest ogromnym wysiłkiem a zrozumienie nie jednolitego tekstu, gdy co chwilę trzeba sięgać do odwołań w TUE, TUWE i TUEWEA jest mało prawdopodobne. Dla utrudnienia zrozumienia tekstu parlamentarzystom w dokumentach sejmowych do ustawy o ratyfikacji TL nie udostępniono umów, do których traktat się odwołuje tzn: TUE, TUWE i TUEWEA. Każdy może się o tym przekonać zaglądając na stronie Sejmu.
Jestem przekonany, że politycy wypowiadający się za, lub przeciw TL robią to bez znajomości jego tekstu, lub choćby samego uzasadnienia. Rozsądny przeciwnik TL zamiast tworzyć, lub powtarzać niesprawdzone opinie mógłby skwitować swój sprzeciw argumentem, że nie podpisuje się bardzo ważnej umowy, której nie da się przeczytać ze zrozumieniem i która na dodatek podawana jest do akceptacji w wersji niejednolitej co jeszcze bardziej to zrozumienie utrudnia i samo w sobie budzi nieufność.
Tymczasem PIS-owi przeciwnicy TL wzorem swoich przegranych romantycznych przodków okopali się na pozycji obrońców dusz i moralności walcząc o gwarancję niezmienności zgłoszonej przez Polskę Deklaracji nr 61, zastrzegającej kompetencję państw członkowskich do stanowienia prawa w zakresie moralności publicznej, prawa rodzinnego, a także "ochrony godności ludzkiej i poszanowania fizycznej i moralnej integralności człowieka”.
I nie miałbym nic przeciwko tym szlachetnym ideałom, gdyby PIS szkiełkiem i okiem zważył również no dobro polskiego kapitału. Niestety Deklaracją nr 62 Polska zgodziła się na akceptację ustanowionych w Karcie Praw Podstawowych praw pracowniczych i społecznych tym samym to, co umożliwiło bogatym społeczeństwom zgromadzić dzisiejszy kapitał i co w brytyjskim protokole wzmacnia gospodarkę, PIS z karty wyłączył.
Przywileje socjalne w biednej Polsce takie same jak w bogatych krajach członkowskich najwyraźniej pasują liberalnej i pro-rynkowej PO, której jak wynika z deklaracji jej lidera protokół brytyjski nie jest potrzebny w żadnym zakresie nawet tym gospodarczym.
Bardzo źle oceniam rozsądek i obywatelską postawę zwolenników TL, którzy bez znajomości umowy z dużym zaangażowaniem namawiają innych do akceptacji TL w ciemno ! Sprawiają wrażenie prostych akwizytorów namawiających nas do produktu nie z przekonania, lecz dla korporacyjnego interesu partii i administracji. Wcale mnie nie dziwi, że biurokraci wszystkich krajów zjednoczyli się w aplauzie dla tak skomplikowanego prawa i w strategii jego ratyfikacji przez nich samych, byle tylko nie przez społeczeństwo w drodze referendum.Lewicowi intelektualiści ubierają, przeciwników Traktatu, w moherowe berety i zamykają w ciemnogrodzie PIS-owskiego soc-nacjonalizmu. Tymczasem jako Polski, ani PIS-owy, ani Platformiany obywatel mam zwyczajnie mocno nadszarpnięte zaufanie do elit politycznych. Mam też ograniczone zaufanie do UE i do najpotężniejszych w niej Niemców między innymi po tym jak w trakcie gry zmienili jej zasadnicze reguły, dodając sobie siły głosów w UE naszym kosztem!!W okresie kreowania USA na długo, zanim dojrzały one do uchwalenia konstytucji, zapewnieniem dobrych intencji większych i silniejszych członków Unii było przyznanie mniejszym i słabszym stanom takiej samej liczby głosów w Kongresie, każdy stan miał po jednym. Właśnie po to, żeby wszyscy byli równi sobie, żeby nikt nie rządził innymi. W naszej historii mieliśmy wiele dowodów na wielką interesowność w polityce nie łudźmy się więc, że możni Europy wciągają nas do siebie z dobrego serca i w trosce o nasze interesy!O tym, że po ratyfikacji TL możliwa będzie jeszcze łatwiejsza zmiana reguł już bez naszego (Polski) udziału ostrzega: Mirosław Dakowski [patrz niżej - Trajan].
Ja, obywatel, chciałbym nie tylko przeczytać i zrozumieć, ale jeszcze coś z TL zapamiętać, tym bardziej, że przecież nie znajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności. Polska konstytucja, mimo że daleka od ideału prostoty jest jednak zrozumiała, co pozwala mi się do niej w razie krzywdy odwołać, nie chcę jej zamienić na coś niewspółmiernie bardziej skomplikowanego! Chcę pozostać wolnym człowiekiem znającym i rozumiejącym swoje prawa i obowiązki.
Mierzi mnie, gdy lewacy larum grają o wstydzie, awanturnictwie i europejskim dramacie z powodu polskich przepychanek wokół TL.
Tymczasem np. Słowacka opozycja już po raz czwarty odmówiła w parlamencie poparcia ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego a głosowanie w tej sprawie odłożono na czas nieokreślony.
Rządy Irlandii, Szwecji i Danii, odłożyły ratyfikację bo pracują nad tekstem jednolitym po to aby móc się zapoznać z tym, co mają ratyfikować. O podobny rozsądek apeluję do naszych!
W treści, przygotowanego posłom, uzasadnienia nie znalazłem objaśnienia jakie negatywne konsekwencje dla UE i Polski miałoby nie ratyfikowanie TL. Wbrew histerii rozgłaszanej przez lewicowych intelektualistów nie będzie tragedii gdy Polska odłoży na jakiś czas ratyfikację a nawet gdy odrzuci TL podobnie jak nie stało się nic złego gdy ojciec Rydzyk przekonał Francuzów i Holendrów aby odrzucili Konstytucję Europejską.
I na koniec smutna refleksja o nadgorliwości. Tracimy czas na dyskusję o ratyfikacji TL, a przecież może się okazać że trzeba go będzie znowu recyclingować, gdy jedno z państw go nie przyjmie! Nie wystawiajmy się więc na języki, ustawmy się na końcu kolejki i zobaczmy co zrobią inni.
[Wszystkie pogrubienia moje - Trajan]
Dziś słyszałem, że również w Czechach natomiast jest w parlamencie spora opozycja przeciwko przyjęciu Traktatu. Ale oczywiście jeżeli Polacy zastanawiają się nad skutkami ramifikacji, to jest to wstyd i hańba na całą Europę...
Ze strony Mirosława Dakowskiego:Apel do Sejmu i Senatu – a ściślej informacja dla nas, owieczek...
Odrzucić ratyfikację Traktatu z LizbonyZwracam się z apelem do Posłów na Sejm RP i Senatorów RP o odrzucenie ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Jest to dokument prawie identyczny z odrzuconą już konstytucją Europejską. Jego główny sens to odebranie krajom członkowskim Unii Europejskiej suwerenności.
Po ratyfikacji tego dokumentu przez wszystkie kraje Unii zacznie obowiązywać nadrzędność prawa unijnego nad polskim. Nie będzie odwołania od decyzji sądów unijnych.Należy zaznaczyć, że zmiana w artykule 48 Traktatu o Unii Europejskiej (artykułem 1, punkt 56, podpunkt 6 Traktatu z Lizbony) czyni bardzo łatwym dokonywanie przez Radę Unii Europejskiej zmian (oczywiście przy zasadzie kwalifikowanej większości, od r. 2012 tzw. podwójnej większości) czego tylko zechce w najważniejszych artykułach Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (to nowa nazwa Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską). Jest tam następujący zapis:
Artykuł 1 ...
56) Artykuł 48 otrzymuje brzmienie:
„Artykuł 48, ... punkt 6
... Rada Europejska może przyjąć decyzję zmieniającą wszystkie lub część postanowień części trzeciej Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.Oznacza to koniec wymogu jednomyślności dla artykułów 23-181 Traktatu ustanawiającego Unię Europejską. Zostawiono tylko wyjątek dla spraw monetarnych (np. wejście do strefy euro).
Wiedza o tym zapisie jest bardzo ograniczona, bo trudno go znaleźć, nie ma bowiem skonsolidowanej wersji Traktatu z Lizbony i ma go nie być aż do zakończenia ratyfikacji.
Apeluję by przed ratyfikacją posłowie i senatorowie wymusili na rządzie przygotowanie wersji skonsolidowanej tak jak to czynią obecnie rządy Irlandii, Szwecji i Danii, aby mogli się zapoznać z tym, co mają ratyfikować.Prof. dr hab. Maciej Giertych
Poseł do Parlamentu Europejskiego
Strasburg 11 marca 2008 r.
Źródło:
http://dakowski.pl/i...o...2&Itemid=47Ponadto jest to kompetencja do zmiany aktem prawnym niższego rzędu aktu prawnego wyższego rzędu, wyjątkowe kuriozum prawne. To znaczy też że Rada Europejska może w przewidzianym zakresie zmieniać umowę międzynarodową, jest to kompetencja przysługująca poszczególnym państwom i TYLKO im, można się stać zatem stroną umowy na której treść nie ma się wpływu poprzez jej ratyfikację, tylko jej treść ustala w zaciszu gabinetów i bez kontroli parlamentów grupa szefów państw.