Jakakolwiek religia czyli system najwyższych wartości czy priorytetów nie powinien być narzucany z góry bo robi to ze społeczeństwa ?nieświadomych? tego czym jest naprawdę rzeczywistość. Chrześcijaństwo na każdym etapie pokazuje tylko czarne i białe, zło i dobro ucząc takiego zachowania które podsyca przekonanie że skoro jestem dajmy na to katolikiem to ktoś innej wiary czy przekonań musi się mylić więc źle postępuje, siłą rzeczy już jakiś konflikt czy niechęć między obiema stronami gotowy.
Powiem wam tyle że kiedyś byłem bardzo wierzącym katolikiem, dopóki nie zrozumiałem prawdziwego obrazu rzeczy. Oczywiście mogę się mylić ale to jest tylko moje zdanie.
A księdza można zawsze zapytać dlaczego jeśli popełnię parę grzechów w ciągu tego 70-80 letniego życia, muszę za karę przez całą wieczność czyli baaaaaaardzo długo za to płacić. Kary są po to by się na nich uczyć ale jak już trafie do piekła to co mam tam zostać i to będzie w porządku, no ale jak to się mówi Bóg mnie kocha

.
Zaznaczam że nie jestem ateistą po prostu według mnie Bóg nie dba o to jacy jesteśmy w co wierzymy itd. Liczy się dla niego to że jesteśmy, po prostu to jest właśnie bezwarunkowa miłość (hmm Bóg Chrześcijański widocznie nie słyszał o takim pojęciu

?!) to skoro Bóg nas dzieli na dobrych i złych to znaczy że nie kocha nas bezwarunkowo tylko wedle własnego uznania dzieli na lepszych i gorszych więc dlaczego mam się modlić do kogoś kto nie potrafi nawet mnie pokochać takiego jakim jestem?!
Same sprzeczności:
Bóg jest wszechmiłosierny- tak dopóki nie pójdę do piekła wtedy będzie mnie miał w nosie.
Wszechwiedzący- dlaczego wiec nie przewidział piekła ratując tym wiele miliardów istnień które tam trafiły.
U widzę że się rozpisałem ale tyle mam do powiedzenia na ten temat życzę powodzenia wierzącym i miłego życia w niebie, ja wtedy będę pewnie w piekle więc nikt nie będzie za mną płakał, ja nie mam prawa do szczęścia i do życia tylko dlatego że odważyłem się pomyśleć inaczej niż głosi kościół?
Dzięki i pozdrawiam