No ale czemu miałoby się stać? Ja raz szedłem z kumplem chodnikiem, a 5m dalej walnął piorun w asfalt i też nic się nam nie stało.
Dziwny był to moment, bo na głównej drodze nie jechał wtedy żaden samochód, choć zwykle jest ich pełno, ani nikt też nie przechodził obok - byliśmy tylko my.
Gadaliśmy kilka razy w ten dzień o tym, ale nic pozatym. Żyliśmy dalej.
Nie jeden piorun walnął blisko mnie. Często widziałem je w odległości 30m-50m ode mnie. Ten był trochę bardziej wyjątkowy, bo był 5 metrów od nas.
Jestem 100% pewien, że piorunek sobie walnął tak zupełnie przypadkowo, a jeśli nie walnął w ciebie, to nie miał prawa nic ci zrobić.