Na początku zaznaczę że nie czytałem całego wątku bo po prostu mi się nie chciało. przeczytałem tylko pierwsze kilka postów z pierwszej strony i powiem tak. W psi ball'e nie wierzę wg mnie to tylko autosugestia, że coś ktoś wyczuwa. Na przykład wyobraźcie sobie że chodzą wam po plecach mrówki to je po prostu poczujecie (no chyba że to się nagle stworzą małe, malusieńkie psi ball'e

LOL). odniosę się natomiast do energii w krysztale górskim. Od wieków ludzie używali wszelkiego rodzaju kryształów, w tym górskich, jako talizmany, odstraszacze złych mocy, noszono je w formie antidotum na wszelkie dolegliwości. Wykorzystywano je jako swoistego rodzaju lekarstwo na przypadłości. Odnośnie samych kryształów górskich podam przykład sprawdzony na sobie (chociaż jest to przykład negatywnego oddziaływania). Z jednej z wycieczek w góry przywiozłem 5-6 większych kryształów (nie pamiętam dokładnie bo było to już kilka ładnych lat temu) miałem mały pokój więc nad moim łóżkiem były zamontowane szafki wiszące na moje różnego rodzaju klamoty. Na półce położonej najniżej (czyli najbliżej łóżka) położyłem kryształy jeden obok drugiego. Miałem też zwyczaj odkładania na noc mojej, wówczas mega wypasionej, komórki nokia 3210 na półkę powyżej półki z kryształami. Po kilku dniach zauważyłem że na komórce z dnia na dzień po zdjęciu jej z półki literki, cyferki i wszystko co wyświetlała było coraz bledsze po kilku dniach było rankiem nic nie widoczne. O dziwo po wyłączeniu i włączeniu komórki, lub też jeśli położyłem w innym miejscu to po chwili, wszystko wracało do normy. po nocy kiedy komórka leżała w innym miejscu tego efektu nie było. Patrząc i analizując z perspektywy czasu wyglądało to tak jakby kamienie albo z czasem zwiękaszły swoje działanie lub też jakby pochłaniały coraz więcej energii z otoczenia. Szczerze mówiąc nigdy nie zainteresowałem się tym zjawiskiem głębiej i nie szukałem na ten temat informacji, dopiero powyższy post skłonił mnie do napisanie tego czegoś

.
Co do samych kamieni to nie tylko efekty wystąpiły w postaci oddziaływania na telefon komórkowy. Ja sam zacząłem chorować na a to drobniejsze a to poważniejsze przypadłości (kamienie leżały idealnie nade mną kiedy spałem), zęby psuły mi się w zastraszającym tempie (cały proces trwał okolo 1,5-2 m-ce). Powiązałem to wszystko z kryształami (bo to wszystko zaczęło się gdy przyniosłem je do domu), po czym je usunąłem w sposób drastyczny wyrzucając do śmietnika

. Wszystko minęło jak ręką odjął. Komórka działała poprawnie, ja przestałem chorować, zęby przestały się psuć.
Kiedyś wierzyłem w to że kamienie mają "moc" czyli że wytwarzają wokół siebie pole elektromagnetyczne większe lub mniejsze i o różnym kierunku ale po własnych doświadczeniach będę już uważał co, i gdzie wieszam lub odkładam jako ozdoby