Skocz do zawartości


Zdjęcie

A moze po prostu umieramy i nie ma nic?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
319 odpowiedzi w tym temacie

#211

Aidil.

    Są ci co wstają z łózka, i ci co ewentualnie wstają z kolan.

  • Postów: 4469
  • Tematów: 89
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano


Niemrawy
napisałeś poza tematem, ja piszę w temacie.
Hipnoza jest była i będzie pierwszorzędnym narzędziem do badania również życia po "tamtej stronie".
  • 0



#212

livin.
  • Postów: 532
  • Tematów: 11
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Przemo mi JUŻ bliżej do tego by miłość znaleść w gatunku innym niż ludzki , oczywiście nie tylko, bo jest garstka ludzi, których..? Których kocham, taką miłością albo inną, przyjacielską chyba to najodpowiedniejsze słowo.
Nigdy nie traktowałam inkarnacji jako nabywania wiedzy teoretycznej, raczej chodzi o wiedzę o której piszesz, czyli "jak żyć", jak być coraz lepszym człowiekiem (?). Mimo wszystko dalej mam obawy,że utrace wspomnienia bezpowrotnie, mało tego czasami wydaje mi się, że mam za mało czasu na to żeby zrobić wszystko co chcę osiągnąć, chciałabym być wszechwiędząca, chciałabym wiedzieć co będzie za kilkaset lat, chciałabym oglądać rozwój i upadek. Tyle, że ze swojego punktu widzenia, z tego w którym obecnie "siedze". Może jest to zbytnie przywiązanie do życia (a to dziwne, bo nie zawsze jest wesołe), ale ciężko będzię mi się rozstać...z czym? No właśnie z czym? Zna ktoś sposób na nieśmiertelność?
  • 0



#213

MiszaAS.
  • Postów: 343
  • Tematów: 11
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Pomału dojrzewam do popełnienia większego tekstu, uzupełnionego o materiały, tłumaczenia tekstów i multimedia z wypowiedziami fizyków kwantowych. Fizyka kwantowa przewidziała, przeprowadziła obliczenia, a nawet niektóre pomiary potwierdzające, to, co wiedziała od dawna duchowość różnych szkół. A mianowicie, że życie fizyczne jest rodzajem iluzji, matriksem, czy mają.


Oczywiste jest, że to, co widzimy i co nas otacza, jest iluzją. W końcu my jedynie obrazujemy sobie (za pomocą wzroku) jedynie zbiór atomów. Każdy słyszy co innego, czuje co innego. Wszystko zależne jest od stopnia rozwoju zmysłów. Różnice zachodzą także pomiędzy rasami-np. nietoperz słyszy i wydaje dźwięki w częstotliwości niesłyszalnej dla człowieka. A zatem człowiek słyszy iluzjoniczny, niepełny, zakres dźwięków. Tak samo rzecz ma się pomiędzy obrazem widzianym przez psa, a człowieka. Zatem myślę, że nie jest to kwestia dowodów, bo ten sposób pojmowania został już dawno opracowany, a kwestia dojrzałości ludzkiej. Istota ludzka musiała po prostu zrozumieć, że świat nie jest takim, jakim go postrzegamy.

Wszystko co powiedzieliśmy, zrobiliśmy, czy też pomyśleli jest zapisane dookoła nas. I prawdę mówiąc nie tylko Ty możesz mieć w dowolnym momencie dostęp do tej informacji, ale również każdy, kto potrafi się do niej dostroić.


Może się przyczepię, ale... Są jakieś badania potwierdzające tą tezę? Prosiłbym jedynie o źródło.
  • 0

#214

rewolucjonalista.
  • Postów: 416
  • Tematów: 28
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Mam pewne dziwne odczucie..

A polega ona na tym, że co raz więcej ludzi zastanawia się nad śmiercią - i co będzie po niej.

Było tak zawsze? Czy Mi się tylko wydaje?

Użytkownik rewolucjonalista edytował ten post 05.01.2010 - 21:17

  • 0

#215

MiszaAS.
  • Postów: 343
  • Tematów: 11
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Refleksje na temat życia po śmierci można już spotkać w pierwszej, znanej cywilizacji (Starożytny Sumer). Już oni wierzyli w krainę podziemnego świata(kur), zarządzanego przez Ereszkigal (analogia zachodząca ze Starozytną Grecją? :) ). Do tego miejsca trafiać mieli wszyscy ludzie po śmierci, gdzie ich dusze krążyły bez celu, żywiąc się prochem i pyłem. Informacje te można znaleźć w "Eposie o Gilgameszu" (chociaż jest to bardziej Babilońska twórczość) oraz w micie o "Zejściu Isztar do podziemi" (mit w pełni sumeryjski).

Jeżeli nie chce Wam się samemu interpretować tych mitów, można przejrzeć sobie ich streszczenia w internecie, których jest mnóstwo.

Wracając do tematu-na podstawie Sumerów oraz wszelkich innych cywilizacji, można wywnioskować jedno-człowiek zawsze myślał, co jest po drugiej stronie i podejrzewam, że ich liczba wcale się nie zwiększa. Przypuszczam, że każdy, jeżeli się nad tym nie zastanawia, to z pewnością kiedyś się zastanawiał :)

Więc, podpierając się całym moim postem, mogę Ci odpowiedzieć rewolucjonisto, iż jedynie Ci się wydaje, jakoby liczba osób snujących refleksje na temat życia po śmierci, wzrastała :)

Przemo

To bardzooo duże uproszczenie. Na razie powiem tylko tyle, że wszechświat jaki widzimy, czy generalnie odbieramy za pomocą naszych zmysłów jest postrzegany wyłącznie w naszym wnętrzu. Na zewnątrz jest tylko pole nieskończonych możliwości.


Opisywałem to w sposób, jaki biologia postrzega. Po za tym nie jestem znawcą tematu, zatem podałem uproszczony sposób postrzegania i interpretowania świata poprzez zmysły.

Na razie traktuj to jako wnioski. Wszystkie źródła przytoczę razem z całością materiałów.


Czekam i wierzę w Ciebie :)

Użytkownik Niemrawy edytował ten post 05.01.2010 - 21:57

  • 0

#216

judas666.
  • Postów: 1468
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Troszku szkoda mi byłoby zapomnieć o tym co kocham, o tym co daje mi szczęście. Ciężko będzie mi się rozstać z tymi, których kocham. Bo w gruncie rzeczy mogę narzekać, ale za każdym razem kiedy myślę, o tym, że mogę nie pamiętać nic z tego czasu w którym żyje to...ogarnia mnie melancholia, wielka melancholia. Chciałabym zachować wspomnienia gdzieś głęboko, tak żebym mogła do nich wracać i zawsze uśmiechać na samą myśl o nich.

I chciałabyś pamiętać wszystko to, co bezpowrotnie straciłaś? Wszystkich tych, których już nie zobaczysz? Nie sądzisz, że dopiero to byłoby smutne? Smucenie się tym, że nie będziesz pamiętać jest bez sensu. Jak nie będziesz pamiętać to niczego nie będziesz żałować więc czym tu się smucić? ^^
  • 0

#217

livin.
  • Postów: 532
  • Tematów: 11
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Judas czy nie jest Ci miło kiedy wspominasz dobre chwilę?
  • 0



#218

Bierdol.
  • Postów: 385
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

+livin+ a potrafisz wspominać TYLKO dobre chwile ? ;)
  • 0

#219

judas666.
  • Postów: 1468
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

+livin+ nie wiem, nie pamiętam dobrych chwil :P A dokładniej pozytywnych emocji. Jakieś zdarzenie mogę pamiętać, ale jeśli było pozytywne, to czuje obojętność. Przy negatywnych wspomnieniach ogarniają mnie negatywne uczucia.

Wspominać może jest miło, ale jeśli nie będziesz pamiętać, że w ogóle miałaś poprzednie życie, to niczego nie będziesz żałować. Pamiętasz wspaniałe chwile jakie przeżyłaś 18 maja 1276 roku? Nie? A przejmujesz się tym? :P
  • 0

#220

Bobek.
  • Postów: 476
  • Tematów: 30
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Nie rozumiem, dlaczego ludzie zastanawiają się nad tym co będzie po śmierci.
Być może to pewien sposób załagodzenia strachu przed tym o nastąpi i co będzie z nami już po tej drugiej stronie.
Na ten czas żyjemy tu, po pierwszej stronie, możecie wierzyć w różne spekulacje na temat tego co nas czeka a co jest nieuniknione.
Każdy z nas będzie miał kiedyś swoją odpowiedź na to pytanie.
  • 0

#221

Bierdol.
  • Postów: 385
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

"Jeśli wypatrujesz czegoś na horyzoncie, uważaj żeby nie zdeptać kwiatu pod swymi stopami" (ale pierdyknąłem :P)
Innymi słowy, myśli takie nachodzą każdego. Jak Bobek wspomniał, jest to strach (a jednocześnie fascynacja) przed nieznanym. Nie ma czego się wstydzić ani czego wypierać. Sęk w tym aby te myśli nie zniszczyły Tobie "tu i teraz", abyś przez takie myślenie nie zaniedbał niczego w TYM życiu, bo może okazać się jedynym jakie miałeś (a właściwie masz).

Użytkownik Bierdol edytował ten post 06.01.2010 - 23:00

  • 0

#222

Bobek.
  • Postów: 476
  • Tematów: 30
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Fajnie by było wiedzieć co jest po śmierci, ale tak naprawdę już kiedy byśmy wiedzieli, to co dalej ? czy to by sprawiło, że nasze życie stanie się lepszym ? może jedynie strach by się pogłębił, albo zniknął by.
IMO, wiedza na temat tego nie jest do niczego potrzebna.
Co ma być, to będzie, czasami lepiej nie spoglądać w ogóle w oczy czemuś nieznanemu i odległemu, bo to spojrzenie może zabić nasze życie doczesne.
Jeśli czekają mnie katusze i wieczne męki po drugiej stronie, to będę uciekał i zatykał uszy, kiedy ktoś będzie chciał mi o tym powiedzieć.
W końcu tak czy siak się dowiem i nieuciekne przed nieuniknionym, ale odpowiedź na takie pytanie nawet gdyby było tak bardzo piękne, zniszczyło by coś w moim życiu.
Nie chcę wiedzieć czy będzie dobrze, lub źle.
Każda wiedza na ten temat przysporzyła by mi utratę sensu życia.
Strach przed śmiercią jest nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji, kiedy ta część by znikła, a odpowiedź była by jasna i każdy by wiedział, że czeka go wielka radość, to większość ludzi powiedziało by przy pierwszym lepszym załamaniu dobrego humoru, to po co żyć ? przecież tutaj wszystko jest mieszane, dobry humor ze złym, cierpienie ze szczęściem, zdrowie z chorobą a tam ? a tam jest pięknie, wole już przejść tam, tu mi źle.

Dopóki nie wiemy, mamy sens życia i unikamy śmierci, bo się jej boimy.
Ale nie myślimy o tym dzień w dzień, lecz gdybyśmy się dowiedzieli myślelibyśmy oraz wiedzielibyśmy, że istnieje alternatywa.
I w ten oto sposób życie traci sens, staje się nieważne.

Użytkownik Bobek edytował ten post 06.01.2010 - 23:19

  • 0

#223

judas666.
  • Postów: 1468
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Nie boje się mojego wyobrażenia śmierci, boję się cudzych wyobrażeń. Boje się, że niektórzy maja rację. Fascynuje mnie co będzie po, chociaż uważam, że nic nie będzie. Ale przekonam się jak umrę. Wcześniej pewności miał nie będę. Uważam, że śmierć o której można opowiedzieć (żyjącym) nie jest prawdziwą śmiercią - tą, która czeka nas wszystkich i której być może nie doświadczymy.

Moja śmierć, nawet jakbym miał cierpieć umierając, nie przeraża mnie tak jak śmierć moich bliskich. Boję się jej głównie z egoistycznego powodu jakim jest utrata osób, które kocham. Wierzę, że po śmierci mózgu znika możliwość doświadczania czyli po śmierci 'nie ma nic', dlatego nie mam powodu obawiać się co się będzie dziać z moimi bliskimi, czy będzie im dobrze czy wręcz odwrotnie. Boję się tylko okresu czasu (bo to długi okres, a nie jeden dzień czy chwila), w którym moi bliscy będą umierać. Chciałbym mieć pewność, że nie mylę się co do śmierci, bo wtedy przynajmniej kiedy ktoś umrze wiedziałbym, że już nie cierpi. I wiedziałbym, że ja nie będę cierpieć.

Gdyby ludzie wiedzieli jak wygląda śmierć, a byłaby to reinkarnacja, wieczny raj czy zupełnie nic prawdopodobnie popełniali by samobójstwa. Bo przecież tu jest źle, a po śmierci wrócę/będzie tylko dobrze/wszystko się skończy. Więc nie ma się czym przejmować. Jeśli człowiek nie lubi żyć i jest zbyt egoistyczny by myśleć o bliskich, to musi bać się śmierci. Ale czasami strach jest zbyt słaby.
  • 0

#224

MiszaAS.
  • Postów: 343
  • Tematów: 11
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Przemo chciałbym, abyś nie generalizował zagadnień psychologicznych. Bo są to kwestie indywidualne i właściwie nie można znaleźć skutecznego schematu dla wszystkich osób. Dlatego pisząc że:

Gdyby jednak zniknął jeden z lęków w Twoim życiu myślisz, że naprawdę nie miało by to znaczenia dla jakości życia?
Moim zdaniem dociekanie wiedzy o procesie umierania i o tym co dalej ma bezpośrednie przełożenie na jakość życia.
Wygląda na to, że nie masz wiedzy o procesach psychologicznych zachodzących w naszych umysłach.
Generalnie boimy się tego, czego nie znamy. Nowej szkoły czy pracy, bo nie wiemy czy nas zaakceptują. Nowego miejsca zamieszkania, bo nie wiemy kim są sąsiedzi. Nasza świadomość i podświadomość karmiona ze wszystkich stron strachem podpowiada nam czarne scenariusze.


Trochę odbiegasz od racji. Oczywiście po części ją masz, jednakże nie każdy w życiu kieruje się emocjami. A właściwie-nie każdy się boi nieznanego. Jest znakomita rzesza osób, które lubią poznawać nieznane, nie boją sie żadnych nowych sytuacji i odważnie kroczą tam, gdzie jeszcze nie byli. Nie są to moje filozoficzne gdybania-sam taki jestem i generalnie, gdy zbyt długo przebywam w tym, co znam, popadam stagnację i szukam czegoś nowego, nie bojąc się tego, co będzie. Właściwie lęk przed nieznanym wynika ze zbyt małej wiary w siebie, własne przekonania, umiejętności.

Porównaj dwie groźby, oczywiście przykładowe.
1. Jeśli dalej będziesz na forum zamieszczał takie posty, to uwierz mi, spowoduję, że na długo mnie popamiętasz. Nie będę miał dla Ciebie litości, użyję wszystkich dostępnych środków i metod, żeby obrzydło Ci życie....
2. Jeśli dalej będziesz na forum zamieszczał takie posty, dowalę ci jak mogę. Dostaniesz warna wraz z zakazem pisania przez 7 dni.


Także zależy od indywidualnego podejście. W odniesieniu dobrze-wszelkie groźby kwituję uśmiechem na twarzy. Bo wiem, że gdy ktoś otwarcie grozi, z tych gróźb się nie wywiązuje. Także psychologiczne zagadnienie-w pełni zdrowy psychicznie człowiek, grożąc ustnie, chce uzyskać jedynie posłuch, zaś nie podejmuje się realizacji swoich założeń. Nie liczę tu ludzi ze schorzeniami psychicznymi, bo takie osoby nierzadko grożą i dopuszczają się do tych czynów. Ale nie rozważam takich przypadków-zakładam, że osoba grożąca jest zdrowa psychicznie.

Wysnuwam wnioski, że Bobek jest osobą o cechach podobnych do mnie, dlatego wiedza o śmierci jest mu niepotrzebna do szczęścia. Woli żyć tym co jest, nie przejmować się tym, co będzie, bo prawdopodobnie nic tam nie ma. Jak słusznie zauważył Bierdol-zbyt wielkie przejmowanie się co jest "po drugiej stronie" może w konsekwencji doprowadzić do sytuacji, w której przeoczymy życie tu i teraz. A być może jest ostatnim, być może nie. Więc po co martwić się na zapas? My możemy sobie jedynie teoretyzować na ten temat, ale tak naprawdę ameryki nie odkryjemy. Bowiem żyjąc tym życiem nie ma sposobu na to, aby się dowiedzieć, co jest po śmierci. Słuszną obserwacją wykazał się także judas666, odnośnie śmierci, o której można opowiedzieć. W konsekwencji prawdziwa śmierć to nie jest, a raczej stanem przejściowym umysłu pomiędzy "dezaktywacją", a aktywnym działaniem. Nie wiem, czy są jakieś badania na ten temat, specjalistą w tym zakresie nie jestem, kieruję się raczej chłodną logiką i własnymi przemyśleniami, wiążę prawdopodobieństwa wystąpienia rzeczy na podstawie łańcuchu przyczonowo-skutkowego.
  • 0

#225

amilius.
  • Postów: 2
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Witam wszystkich jestem nowy na forum postanowiłem sie zarejestrowac tutaj gdyz od lat fascynuje i ciekawi mnie ten temat ,jak widze wsórd wielu ludzi piszacych tutaj czytajac ich poglady cały weekend spotykam ludzi podobnie myslacych i racjonalnie - mam nadzieje. ;)

Otóz rzadko kiedy spotykam ludzi majacych podobne poglady niż ja.Poniewaz nie jestem ateista i w Boga wierze ale w zupełnie innego niz Bóg z Biblii Koranu Tory czy Bhagavad Gity, które te księgi przeczytałem wszystkie poszukujac prostej prawdy.

Jako człowiek racjonalnie myslacy stwierdziłem jeden prosty fakt ,że wszystkie religie stworzone zostały przez człowieka bez pośrednictwa Boga poniewaz Boga one nie obchodzą :) do takiego wniosku doprowadziła mnie jedna prosta konkluzja na która wpadłem 10 lat temu.

Brzmi ona następujaco i jest tak naprawde bardzo prosta:

Człowiek jest jedyna osoba na Ziemi która wie (!!) ,że umrze.

Odkad dorosniemy z wieku niemowlecego przeobrazamy sie w starszych ludzi wiemy ze istnieje śmierc oznaczajaca wg większosci religii poczatek czegos innego widzimy ja naocznie wiemy ze jest ,jest ona wstępem do róznie pojetego przez dane społeczeństwo życia wiecznego.Wiele osób nie zastanawia sie nad tym,że moze nie być po prostu nic.Ze jestesmy jednym ze zwierząt zamieszkujaca jedna z miliardów planet wszechswiata ze nie jestesmy niczym wyjątkowym od pozostałych tylko dlatego ze mamy od nich bardziej pojemny mózg.Dzieki temu religie obiecuja nam zycie wieczne reinkarnacje etc. ze uwazamy sami ze ludzkie życie jest najcenniejsze cenniejsze od innych organizów ziemi. Czy jestesmy az takimi hipokrytami wierzac w swoja własna wyjatkowosc???Spłycam tutaj czynnik życia ludzkiego do tego czym naprawde jest.Odrzucam całkowicie życie poza życiem jako sprzeczne.Czemu nei cieszymy sie samym życiem wypełniajac swoją sciezke na Ziemi aby godnie umrzec.Wiele plemion na Ziemi poganskich szanowało życie nie zajmujac sie istota śmierci szanowali oni siebie nawzajem i swoja egzysencje bardziej niz jakakolwiek religia teraz nam to moze dac.Dazyli w zgodzie z natura obowiazujacymi ich prawidłami.Religia dla mnie jest utopia ludzi bojacych sie śmierci niz takich którzy godnie wiedza jak wypełnic swoje życie zgodnie z własnym sumieniem.Sumienia nikt nam nie dał nie dał go Bóg sumienie wykształciło sie samo przez otaczajacy nas świat i obcowanie z własnym gatunkiem oraz innymi.

Bóg istnieje dla mnie bo patrzac na harmonie swiata na narodziny roslin czy zwierzat na ten cud, na wiedze jak obraca sie kula ziemska jak powstaja planety galaktyki i dostajac informacje jak to jest skonstruowane wierze ze istnieje nadnaturalna siła która mogłaby to stworzyc w jakims celu ale zeby przyzywala nas do siebie reinkarnowała otaczała aniołami czy zakatkiem dziewic umysł mój to po prostu odrzuca jako totalną głupote.

Dla mnie po śmierci nie ma nic i nic nie istnieje.Dusza nie ulatuje nie reinkarnuje sie w cos innego nie ma duchów nie ma swiat aniematerialnego jest tylko ten nasz jeden i jak umrzemy nie ma dla nas ratunku.Wazne jest to jak zylismy i z zycia powinnismy sie cieszyc nie z obiecywanych innych sciezek prze dane religie.Jezeli tak bysmy szanowali swoje zycia swiat bylbny znacznie prostszy i piekniejszy zarazem.Tego Wam wszystkim drodzy forumowicze życze i zapraszam do dyskusji.


ludzie nie rozumia albo nie pojmują co jest po śmierci czy jest reinkarnacja bo właśnie tacy ludzie mają zatwardziałe serca nie chcą usłyszec tego wewnętrznego głosu który się do nich dobija to zależy od ciebie jak to życie przeżyjesz jeśli się nie będziesz rozwijał duchowo to po kilku wcieleniach z twoją duszą może byc tak jak z bańką mydlaną .jeżeli czułeś kiedyś że coś ci podpowiadało wewnetrznie np. nie rób tego albo ic tam to jest właśnie twój anioł stróż,jak posłuchałeś on wtedy jest zadowolony i głosi to wszędzie jak nie posłuchałeś to jest mu przykro i żal.dlatego właśnie ludzie wykorzystują 10% rozumu.jeśli przy 10%zrozumiemy to czego nie widzimy czyli energie ducha to możemy przejśc na wyższy stopień świadomości np.na pewno śniłeś pamiętasz cos tylko przez mgłe albo prawie nic przy40% rozumu będziesz podróżował po świecie astralnym z pełna świadomością zapamiętujac wszystko.pomyśl co się robi z drzewem gdy nie daje owoców .trzeba otworzyc swe serce i rozum a po jakimś czasie zrozumiesz że nie jest tak jak myślisz.Jezus też mówił o reinkarnacji błogosławieni którzy poczynili wiele doświadczeń ,przez cierpienia bowiem staną się doskonałymi Będą oni jak aniołowie w niebie i nie będa nigdy umierac ani na nowo się rodzic smierc i narodziny nie będą więcej miec mocy nad nimi.Zaprawdę powiadam wam jeśli się nie narodzicie znowu przez wode i ogień nie ujrzycie królestwa niebieskiego.wybór należy do ciebie .Bóg ci nie pomoże jeśli ty pierwszy nie wyciągniesz ręki.
  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych