Napisano 25.10.2008 - 12:06
Napisano 25.10.2008 - 12:48
Napisano 25.10.2008 - 13:26
Napisano 25.10.2008 - 14:01
Czasami nachodzą mnie różne czarne myśli. Po co się starać, po co zawiązywać znajomości, po co dbać o swoje wykształcenie, skoro i tak za kilkanaście, kilkadziesiąt lat nic po mnie nie zostanie? Na szczęście za chwilę dochodzę do wniosku, że takie rozumowanie to absurd, który nie mieści mi się w głowie. Dlatego wierzę, że _coś_ tam, później musi jeszcze być. Myślenie takie jest nie tylko pocieszające i wygodne, ale także (dla mnie) wiarygodne. Wiadomo, nie da się tego w żaden sposób udowodnić, a argumenty, które do mnie przemawiają, do innych już nie muszą, ale mimo wszystko te trwające od setek lat dyskusje o duchach, cudach, etc. muszą mieć jakieś uzasadnienie.
Wierzę w reinkarnację. Wędrówkę dusz jako szansę na poprawę swojego życia. Wierzę, że podświadomie dążę do tego, czego mi brakowało w poprzednim wcieleniu. Wierzę, że w końcu któreś moje wcielenie dojdzie do perfekcji i wtedy będę radosną duszyczką patrzącą z sympatią na ten świat![]()
Wierząc w życie po śmierci, trzeba także pamiętać o tym, że istnieje życie PRZED śmiercią. Włącza mi się jakiś agresor, kiedy widzę, czy nawet codziennie się spotykam, z młodą osobą, która tak bardzo martwi się o los swojej duszy, że odmawia sobie wszelkich rozrywek i przyjemności. Seksu - nie, bo grzech; alkoholu - nie, bo grzech; imprez - nie, bo grzech; etc. Ludzie, po coś jest nam dane to aktualne życie i na pewno nie po to, żeby się bawić w ascetę.
Napisano 25.10.2008 - 14:09
Dlatego jest to kwestia wiary i niewiary. Czy może w wielu przypadkach zwykłej nadziei. Tak jak mam nadzieję, że 21 grudnia 2012 będzie koniec świata, tak i mam nadzieję, że po śmierci będzie jeszcze fajniejNikt nie jest w stanie udowodnic ze po smierci cos jest.
Napisano 25.10.2008 - 14:10
Napisano 25.10.2008 - 14:14
Napisano 25.10.2008 - 14:27
Napisano 25.10.2008 - 14:39
Napisano 25.10.2008 - 14:45
Napisano 25.10.2008 - 14:49
Napisano 25.10.2008 - 15:00
Azur udowodnil mi to najpierw moj dziadek ktory az przez4 tygodnie chodzil po domu po tym jak jego cialo zostalo pochowane dla samego siebie a potem udowodnil mi to byc moze sam bog jak poszedlem do swiatla a potem ja sam podczas pozacielesnych wycieczek. Nie stracilem nawet cienia watpliwosci kiedy umieralem na bardzo ciezka anemie szpiku ,aplazje i nocna hemoglobinurie nie znajdziesz sposobu aby znalezc cos aby mnie zaskoczyc bo po smierci ciala jest dalsze wlasciwie bardziej realne nieskonczone astralne ,mentalne po prostu niefizyczne eteryczno-energetyczne zycie
Napisano 25.10.2008 - 16:01
Napisano 25.10.2008 - 18:29
Napisano 25.10.2008 - 18:43
Sensem życia jest rozmnażanie i przetrwanie gatunku.
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych