- Wyjście plemion żydowskich z Egiptu nigdy nie miało miejsca.
- Ziemia Kanaan - wbrew opisom z Księgi Jozuego - nie została podbita przemocą.
Przeczytałem ten"interesujący"artykuł. I co?
Odniosę się tylko do jednego przykładu- wejścia do Kanaanu- aby na jego przykładzie zobrazować jak silne są tego rodzaju argumenty. Archeologia jako dyscyplina badawcza jest nauką znacznie lepiej udokumentowaną niż krytyka wyższa (lepszy rydz niż nic). Odkrywając pozostałości dawnych cywilizacji, archeolodzy pod niejednym względem przyczynili się do pogłębienia naszej wiedzy o zamierzchłych czasach. Nic więc dziwnego, że wykopaliska raz po raz okazują się zgodne z tym, o czym czytamy w Biblii. Częstokroć już pomogły oczyścić ją z zarzutów, które podnosili przeciwnicy.Czy to znaczy, że archeologia w każdym wypadku jest zgodna z Biblią? Nie, gdyż mimo wszystko istnieją pewne rozbieżności. Jedna z nich dotyczy zdobycia Jerycha. Według Pisma Świętego było to pierwsze miasto zajęte przez Izraelitów, gdy Jozue wprowadził ich do Kanaanu. Jak wynika z chronologii biblijnej, Jerycho padło w pierwszej połowie XV wieku p.n.e. Zostało wtedy całkowicie spalone, a potem przez setki lat nie było zamieszkane (Jozuego 6:1-26; 1 Królów 16:34).
Przed drugą wojną światową profesor John Garstang prowadził prace wykopaliskowe w miejscu, w którym przypuszczalnie leżało niegdyś Jerycho. Odkrył tam bardzo stare miasto, wielokrotnie burzone i odbudowywane. Ustalił, że za którymś razem mury runęły jak gdyby wskutek trzęsienia ziemi, a miasto doszczętnie spłonęło. Jego zdaniem zdarzyło się to około roku 1400 p.n.e., co nie różni się zbytnio od daty zniszczenia Jerycha przez Jozuego, ustalonej na podstawie Biblii.
Po wojnie prace wykopaliskowe na terenie Jerycha kontynuowała archeolog Kathleen Kenyon. Doszła do wniosku, że Garstang się pomylił, bo zwalone mury odkryte przez niego są o setki lat starsze niż sądził. Oceniła, iż Jerycho zostało spustoszone w XVI wieku p.n.e., a w XV stuleciu, kiedy według Biblii podbił te ziemie Jozue, nie było tam już żadnego miasta. Doniosła też o prawdopodobnych dowodach innego zniszczenia, które mogło nastąpić w 1325 roku p.n.e., i dodała: „Jeżeli wiązać zburzenie Jerycha z najazdem pod wodzą Jozuego, to archeologia podpowiada tę [ostatnią] datę”.
Czyżby więc Biblia się myliła? Bynajmniej. Warto pamiętać, że choć archeologia stanowi okno w przeszłość, to nie zawsze jest ono czyste. Czasami bywa nawet mocno zabrudzone. Pewien komentator oznajmił: „Materiały wykopaliskowe są niestety fragmentaryczne i dlatego mają ograniczoną wartość”. Potwierdza się to zwłaszcza w wypadku wcześniejszych okresów historii Izraela, co do których dowody archeologiczne nie wypowiadają się jednoznacznie. A jeśli chodzi o Jerycho, to wskutek nasilonej erozji tamtejsze znaleziska są jeszcze mniej jasne.
Nawet sami archeolodzy dostrzegają ograniczenia tej dziedziny wiedzy. Na przykład Yohanan Aharoni wyjaśnia: „Kiedy trzeba dokonać interpretacji historycznej lub historyczno-geograficznej, archeolog musi wyjść poza ramy nauk ścisłych, a zdać się na oceny oraz hipotezy, by móc nakreślić pełny obraz dziejów”. Nawiązując do wieku przypisywanego rozmaitym znaleziskom, dodaje: „Musimy więc stale pamiętać, że datowanie nie zawsze jest niepodważalne, a często bywa mniej lub bardziej wątpliwe”. Mimo to jego zdaniem archeolodzy mogą obecnie w większym stopniu niż dawniej polegać na ustalonych przez siebie datach.
W książce The World of the Old Testament (Świat Starego Testamentu) postawiono pytanie: „Jak dalece obiektywne i naprawdę naukowe są metody stosowane przez archeologię?” Odpowiedź brzmi: „Archeolodzy są bardziej obiektywni przy ‚odkopywaniu’ faktów niż przy ich interpretacji. Niemniej to, czym się pasjonują jako ludzie, odbija się również na sposobie prowadzenia wykopalisk. W miarę przekopywania się przez kolejne warstwy ziemi nieuchronnie niszczą dowody, nie są więc w stanie sprawdzić swego ‚eksperymentu’ przez powtórzenie go. Właśnie z tego względu archeologia różni się od innych nauk, a opracowywanie sprawozdań z prac wykopaliskowych jest zadaniem nadzwyczaj wymagającym i pełnym pułapek”.
Archeologia może być zatem bardzo pomocna, ale — jak wszystkie ludzkie przedsięwzięcia — jest zawodna. Chociaż daje podstawy do wysuwania interesujących teorii, to nigdy nie powinniśmy ich uważać za bezsporne prawdy. Jeżeli archeolodzy interpretują swe znaleziska w sposób zaprzeczający Pismu Świętemu, nie należy automatycznie zakładać, iż to oni mają rację, a Biblia się myli. Wiadomo przecież, że ich wnioski nieraz się zmieniają.
Warto nadmienić, iż w roku 1981 kwestią zburzenia Jerycha zainteresował się na nowo profesor John J. Bimson. Skrupulatnie przeanalizował ślady pożaru, który według Kathleen Kenyon strawił miasto w połowie XVI wieku p.n.e., i doszedł do wniosku, że nie tylko odpowiadają one biblijnemu opisowi zdobycia Jerycha przez Jozuego, ale że ogólny obraz archeologiczny Kanaanu doskonale zgadza się z tym, co o stanie tego kraju w okresie podboju przez Izraelitów mówi Pismo Święte. Toteż zdaniem Bimsona poprzednie datowanie było błędne, a zagłada miasta w rzeczywistości nastąpiła w połowie XV wieku p.n.e., za czasów Jozuego.
Zacytuję w tym miejscu opinie innych:
„Należy stwierdzić, że archeologia biblijna przyczyniła się w znacznym stopniu do skorygowania opinii panującej powszechnie u schyłku XIX wieku i w pierwszych latach XX wieku, która w wielu wypadkach kwestionowała wiarygodność dziejów biblijnych”. Takie oświadczenie złożył J.A. Thompson w książce pt.: Biblia i archeologia (na stronie 10).
„W Palestynie wyłoniły się znów na światło dzienne często wspominane w Piśmie świętym miejscowości i miasta. Ich wygląd i położenie odpowiada dokładnie opisom biblijnym”. Taki jest pogląd Wernera Kellera, wyłuszczony w przedmowie do książki: A jednak Pismo święte ma rację. Dlatego też kończy on swoje słowa wstępne wyznaniem: „Wobec przemożnej obfitości autentycznych i pewnych wyników badań prześladowało mnie stale stwierdzenie, skierowane do (...) starającej się przynieść Biblii ujmę krytyki: ‚A jednak Pismo święte ma rację!’” — Strony 7 i 9.
Polecam książka Wernera Kellera która ukazała się po raz pierwszy w 1955 r. Przełożona na 24 języki osiągnęła na świecie nakład ponad 20 milionów egzemplarzy. Ta liczba mówi sama za siebie! Aż do ukazania się książki Kellera wypowiedzi Biblii uchodziły za niekwestionowane, aczkolwiek wielu krytycznie nastawionych chrześcijan powątpiewało w historyczną prawdziwość przekazów Księgi Ksiąg. Werner Keller, nie będąc archeologiem czy historykiem starożytności, jako pierwszy przystąpił do skrupulatnej, wieloletniej weryfikacji historyczności tekstów biblijnych. Znane były oczywiście wyniki nowszych badań porównawczych rękopisów, archeologicznych wykopalisk, przekazów z innych regionów, ale były one rozproszone i niedostępne w jednym, kompletującym je opracowaniu. Powstała w ten sposób jedna z najbardziej fascynujących, dokumentalnych książek XX wieku. Badania naukowe uczyniły oczywiście od 1955 r. duże postępy. Dzisiejsze wydanie z roku 2002 wydanie oferuje je w gruntownie nowym opracowaniu. Renomowani specjaliści pod naukowym kierownictwem prof. dr. Otto Kaisera przeczytali książkę linijka po linijce i uaktualnili jej treść wedle najnowszego stanu badań. Cały materiał ilustracyjny został wykonany na nowo. Jedno wszak się nie zmieniło do dziś: i najnowsze badania potwierdzają tezę Wernera Kellera: Biblia ma jednak rację. Jest to klasyczny bestseller w całkowicie nowym opracowaniu z licznymi fascynującymi zdjęciami i dokumentami z zakresu świata Biblii.
Ver19 podajesz mi jeden krótki artykuł być może "spragnionego sławy" autora, który zarzuca nas lakonicznymi informacjami, często niemożliwymi do sprawdzenia. Czy to ma być linia obrony która ma rzucić na kolana Boga?
- Pierwsze "wspaniałe" królestwa Dawida i Salomona nie były takie wspaniałe. Ci izraelscy królowie panowali tylko nad "nieistotnymi, peryferyjnymi obszarami" (Finkelstein).
Współczesna Jerozolima to prawdziwa metropolia, toteż obszar nazwany w Biblii górą Syjon, na której zbudowano Miasto Dawida, wygląda całkiem niepozornie. W latach 1978-1985 podczas prac wykopaliskowych prowadzonych w Mieście Dawida pod kierownictwem nieżyjącego już Yigala Shiloha odsłonięto na wschodnim zboczu wzgórza wielką schodkową strukturę kamienną, służącą jako mur oporowy.
Zdaniem profesora Shiloha musiały to być pozostałości ogromnych tarasów, na których wybudowali cytadelę Jebuzejczycy (mieszkający tu, zanim miasto zdobył Dawid). Wyjaśnił on, iż schodkowa struktura z kamieni, którą odkrył na najwyższym tarasie, była częścią nowej twierdzy, wzniesionej przez Dawida na miejscu cytadeli Jebuzejczyków. W Księdze 2 Samuela 5:9 czytamy: „Zamieszkał tedy Dawid w twierdzy i nazwał ją Miastem Dawida. Obudował ją też Dawid wokoło, począwszy od Millo ku środkowi”.
W pobliżu odnaleziono wejścia do starożytnych systemów wodnych miasta, z których część pochodzi z czasów Dawida. Biblijne wzmianki o podziemnym systemie zaopatrywania Jerozolimy w wodę nasuwają kilka pytań. Na przykład Dawid rozkazał swym żołnierzom, by ‛pokonali Jebuzejczyka i przedarli się przez kanał, i pobili’ wroga (2 Samuela 5:

. Dokonał tego Joab, jeden z dowódców. Co dokładnie znaczy słowo „kanał”, tłumaczone też na „tunel wodny”?
Jeszcze inne pytania nasuwają się w związku ze słynnym tunelem Siloam (Siloe), wykonanym w VIII wieku p.n.e. prawdopodobnie przez budowniczych króla Ezechiasza (Hiskiasza), o czym wspomniano w Księdze 2 Królewskiej 20:20 oraz Księdze 2 Kronik 32:30. Jak dwom grupom robotników drążącym tunel z przeciwnych stron udało się spotkać w środku? Dlaczego zdecydowano, że tunel będzie kręty, skoro byłby znacznie krótszy, gdyby przebiegał w linii prostej? Dzięki czemu pracownikom starczało tlenu, zwłaszcza że korzystali zapewne z lamp oliwnych?
Prawdopodobne odpowiedzi na te pytania zamieszczono w czasopiśmie Biblical Archaeology Review. Przytoczono tam wypowiedź geologa Dana Gilla, będącego konsultantem w czasie prac wykopaliskowych: „Pod Miastem Dawida znajdują się świetnie rozwinięte naturalne formy krasowe. Kras to pojęcie geologiczne odnoszące się do nieregularnego obszaru, na którym występują leje, groty i kanały, wydrążone przez wody gruntowe sączące się i przepływające przez podziemne formacje skalne. (...) Jak wynika z naszych badań geologicznych, systemy wodne pod Miastem Dawida w zasadzie zawdzięczają swą formę umiejętnej działalności ludzi, którzy zadbali o funkcjonalny sposób dostarczania wody, powiększając i łącząc kanały oraz szyby powstałe wskutek naturalnego rozpuszczania się skał (procesu krasowego)”.
Może to pomóc w wyjaśnieniu, w jaki sposób wykuto tunel Siloam. Prawdopodobnie pokrywa się on z naturalną szczeliną wijącą się pod wzgórzem. Brygady pracujące po obu stronach mogły wydrążyć prowizoryczny tunel, wykorzystując istniejące groty. Następnie wykonano w nim spadek, tak by ze źródła Gihon woda płynęła do sadzawki Siloam, znajdującej się przypuszczalnie w obrębie murów miasta. Było to prawdziwe osiągnięcie ówczesnej sztuki inżynierskiej, gdyż różnica poziomów między dwoma końcami tunelu wynosi zaledwie 32 centymetry, a jego długość aż 533 metry.
Uczeni od dawna uważają, iż w starożytności miasto zaopatrywało się w wodę głównie ze źródła Gihon. Znajdowało się ono za miastem, ale wystarczająco blisko, by dzięki tunelowi i szybowi o głębokości 11 metrów mieszkańcy mogli czerpać wodę bez wychodzenia poza mury obronne. Ów pionowy szyb nazwano „Kanałem Warrena” — od nazwiska Charlesa Warrena, który w 1867 roku odkrył cały ten system. Ale kiedy wykuto korytarz i szyb? Czy istniały już w czasach Dawida? Czy to przez ten tunel przedarł się Joab? Dan Gill odpowiada: „Aby sprawdzić, czy Kanał Warrena rzeczywiście był naturalnym lejem, zbadaliśmy, ile w zewnętrznej powłoce wapiennej jego nieregularnych ścian pozostało węgla-14. Nie było go w ogóle, co świadczy o tym, iż owa powłoka ma przeszło 40 000 lat. Stanowi to niedwuznaczny dowód, że szybu nie mógł wykuć człowiek”.
Jezus podobnie jak Mitra urodził się 25 grudnia
Kto Ci to powiedział? Jezus na 100% nie urodził się w grudniu. Znów wychodzi brak znajomości Biblii a patrzenie przez pryzmat katolicyzmu.
nauczał o zbawieniu i karmił swych wyznawców ciałem i krwią swoją
Jezus nigdy nie karmił swoich uczniów literalną krwią ani ciałem. Jeśli chodzi o wyrażenia „to jest moje ciało” i „to jest moja krew”, warto zwrócić uwagę na rzecz następującą: W przekładzie Jamesa Moffatta czytamy: „to oznacza moje ciało”, „to oznacza moją krew”. Podobnie oddano to w NŚ. W przekładzie Georga N. LeFevre’a mamy: „to przedstawia moje ciało”, „to przedstawia moją krew”. Tłumaczenia te są zgodne z kontekstem w wersecie 29 według różnych wydań katolickich. W Bp jest powiedziane: „Nie będę już pił tego napoju z winogron aż do tego dnia, w którym będę razem z wami pił nowy napój w królestwie mojego Ojca”. KUL, Kowalski, Romaniuk również wskazują, że Jezus mówił o zawartości kielicha, iż jest to „owoc winorośli”, oraz że powiedział to po słowach: „To jest moja krew”. Podobnie jest z ciałem
Często kontekst wyjaśnia nam interpretację poszczególnych wersetów i tak jest też w tym przypadku. A ty Ver19 uparcie narzucasz mi poglądy szerzone w kościele zamiast skupić się na tym czego uczy Biblia, a widzisz przecież że jest między nimi zasadnicza różnica.
„Jezus Chrystus wczoraj i dziś, tenże sam i na wieki", a autor Apokalipsy św.. Jana „Jam (Jezus) jest alfą i omegą, początek i koniec"
Jezus Chrystus nigdy nie twierdził, iż jest „Alfą i Omegą”, Bogiem, Stworzycielem wszechświata, nie wiem skąd czerpiesz te informacje, ale trudno dyskutować z błędnymi tezami.
A jeżeli już podajesz jakąś nieścisłość w Biblii podawaj rozdział i werset, dla czystego szacunku, abyśmy wiedzieli do czego się odnosić, zamiast rzucać " wątpliwymi cytatami".