Napisano
25.08.2008 - 22:57
- Przydałyby mi się nowe baterie do mojej elektroniki... Może tutaj jakieś zdobęde. Trudno w tych okolicach o działające ogniwa elektryczne. - Jak powiedział, tak zrobił. Zyxa ruszył pełną ludzi aleją, w strone niewielkiego szyldu "Elektryczny Johny". Mimo zasłaniającego jego wizerunek habitu, i tak wzbudzał postrach i zainteresowanie swoją gigantyczną posturą, godną supermutanta. Niczym taran dotarł do drzwi sklepu. Jego szczęściem okazało się, że sprzedawca posiadał parę ogniw elektrycznych. Wyglądały na nowe. Odpowiedział, że ghule z Gecko poznały technologie ich wytwarzania, i teraz nie ma już takich problemów z ich dostępnością.
Wychodząc ze sklepu niemal rozdeptał grupkę mężczyzn. Jednak gdy zobaczył skierowany w jego strone miotacz płomieni stanął jak wryty... Rozglądnął się w okół. Dwóch z obrzynami z lewej, jeden na przeciwko niego z miotaczem, trzech po prawej z dwoma dziesiątkami i coltem. Po drugiej stronie ulicy stał Drago który właśnie w tym momencie zorientował się, że coś jest nie tak. Aidil trochę dalej przy straganie z kolorowymi wstążkami, Cyrus gdzieś zniknął...
- Hej ty mutancie! Nie tolerujemy tutaj takich! - wrzasnał facet z miotaczem.
- Ja mutant? Mama mnie dobrze karmiła, to wyrosłem. - rzucił Zyxa.
- Taa. Pewnie cię karmiła, ale FEVem. Odsłoń ten kaptur.
- Mam uczulenie na światło, nie mogę tutaj. Chodźmy gdzieś gdzie jest ciemno.
- Haha. Nie ma mowy. Zrobisz to tutaj. - zgarnął nagłym ruchem miotacza kaptur z głowy Zyxa.
Oniemiał przez jedną małą chwile. Zyxa skorzystał i natychmiast urwał mu łeb, trzej po lewej zostali w następnej sekundzie przeorani szponami, reszta próbowała uciec, lecz powalił ich potężny wystrzał z działa gauusa. W czwartej sekundzie kaptur znów był na głowie Zyxa.
- Zrobiłeś im z ryja niezłą sieczke. - Powiedział ktoś z zaułka. Zapewne posiadacz działa gauusa. - Od dawna szukałem pretekstu żeby ich zabić. - Wyszedł z cienia. Ogromne cielsko supermutanta oświetliły mocne promienie słońca. - Witaj. Od dość niedawna jestem tu szeryfem, więc nie mogłem ich tak zwyczajnie zabić bez powodu. Od dawna wyrażali niezadowolenie z faktu, zawarcia sojuszu między Silverboon, a Brokenhills. Grozili mutantom i ghulą, którzy przyjeżdzają tu w interesach, a także tym którzy niedawno się tu osiedlili dla obsługi tutejszej kopalni uranu. Co prawde Silverboon jest głównie znane z kurestwa i sprowadzanego tu w masowych ilościach jetu, ale nie dawno odkryto tu potężne pokłady uranu.
- Wiesz kim jestem, widziałeś. Inni mogli nie zdążyć, ale ty widziałeś. Nie przeszkadza ci to?
- Widziałem już takich jak ty. Jesteście honorowi i często bardziej ludzcy niż ludzie. Witaj w moim mieście. Dopuki ja tu jestem, nic ci nie grozi z ich strony.
- Witaj. Jestem Zyxa.
- Marcus...



