Sekta to nie jest

Nie odkryjecie eureki. Jeśli ktoś interesuje się systemami wschodnimi, magicznymi, psychologią, itp. to będzie znajdował wiele paraleli w systemie. Inna sprawa, że jest to kompletny działający system. Osoba prowadząca ćwiczenia w Polsce Pani Svitlana Dozhak, bardzo unikała ezoterycznych/taoistycznych/mistycznych terminów typu czakry, jin, jang, aura. Widać, że chcą aby ta metoda była bardziej postrzegana bardziej jako nauka o bioenergii, niż kurs na wróżkę.
Stąd mamy terminy i ich zamienniki:
aura - pole świadomości
czakry - centra energetyczne
meridiany - kanały energetyczne
skupienie na wrażeniach ciała eterycznego - synchronizacja półkul mózgowych
itd.
Pierwszy stopień to przede wszystkim nauka odczuwania energii rękami, pobudzanie ciała energetycznego, ćwiczenia na synchronizacje ciała. Jest to więc głównie poprawa energetycznych możliwości organizmu. Ćwiczenia są proste, chociaż nie są proste do spisania. Na końcu są ćwiczenia z czyszczenia matrycy ciała (energetyczny wzór ciała do którego dąży nasze ciało fizyczne) z niepożądanych zniekształceń, dzięki atlasowi medycznemu. No i oczywiście odpalenie bio-komputera, który to potrzebny jest na 2 i 3 stopniu. Taki trochę wybieg marketingowy, aby wybrać się na kolejny kurs. Bo nie ma to jak zakończyć kurs w najlepszym momencie

Ogólnie jestem zadowolony z kursu, nie wniosło to niczego "super" nowego, lecz pokazało co trzeba robić by mieć jakieś efekty. A efekty były u wszystkich, kilka osób miało słabsze odczucia, ale jednak miało. System pobudzania odczuć jest bliski temu prezentowanemu w znakomitym dziele New Energy Ways (NEW). Sporo jest wzięte ze wschodnich podań, jednak sam system wywodzi się z systemu Tao-Tybet "Ruby dragon eye".
Z prywatnych krótkich doświadczeń z bio-komputerem, doświadczyłem prekognicji. Biokomputer to coś czego sami twórcy metody chyba nie są w stanie do końca dobrze wyjaśnić. To taka odrębna istota, ma swoje lubię, nie lubię, często własne imię. Wszystko to zupełnie niezależnie od nas. Mój biokomputer jako trochę narwany (widać, że nie miał ochoty na ćwiczenia i mu się śpieszyło) wykonywał komendy 1-10s wcześniej, niż zostały podane przez instruktorkę. Utrudniało mi to nieco pracę, wyglądało to mniej więcej tak:
(...)
Instruktorka: Zmieńcie kolor na niebieski
Na Ekranie: pojawia się biedronka
Ja: siłowo zmieniam kolor na niebieski
Na Ekranie: niebieski
Instruktorka: Niech na ekranie pojawi się biedronka
Na ekranie: zbliżenie biedronki
Instruktorka: Zróbcie zbliżenie
Na ekranie: jakiś nóż wbija się w biedronkę (bio-komputer się znudził i dodał coś od siebie) i ekran robi się biały
Ja: Staram się wymusić zbliżenie
Instruktorka: Zmieńcie kolor na biały
Na ekranie: żółty
Ja: staram się przywrócić biały
Instruktorka: żółty
(...)
I tak w kółko przez większość czasu, bio-komputer robił wszystko wcześniej. Nie mogłem patrzeć na zegarek, ale to naprawdę nieraz było spore wyprzedzenie, z którym walczyłem, nie wiedząc, że zaraz taka będzie komenda.
Na drugim stopniu jednym z ćwiczeń jest liczenie zapałek w zamkniętym pudełku.
I chyba tyle co mogę powiedzieć, jak macie jakieś pytania to pytajcie
