To proste. Widzę jak mocno pazurami jesteś(cie) wczepieni w swoją ideologię narzucania ateizmu (oczywiście to narzucanie NIE jest przeprowadzane metodami religijnymi czy znanymi z sekt). Skoro NIE ma Boga - dlaczego ciągle o tym opowiadają ateiści, dlaczego czują, że muszą powstawać grupy ateistyczne, zrzeszające ateistów, dlaczego powstają bzdurne portale typu "racjonalista.pl" - który z racjonalizmem przestał mieć wspólną ścieżkę niemal od początku swojego istnienia (portal racjonalista.pl to portal FANATYKÓW-ateistów). Oczywiście nie zarzucam tutaj Panu udziału w tym sposobie dyskusji.
Ja już w innym temacie napisałem co sądzę o liście osób nie wierzących.Tak samo jak są chrześcijanie którzy wierzą w nauki Jezusa, a nie kościoła.Tak samo są ateiści, którzy rozumieją co to słowo oznacza bądź nie.Śmieszny jest fakt, że sami ateiści zaczęli robić religie z filozofii.
Grupy ateistyczne, organizacje.
Z samym portalem mam tyle wspólnego, iż niektóre artykuły są ciekawe i warte przeczytania.Mogę napisać, że nie jestem tam nawet zarejestrowany, ale w to nikt nie musi wierzyć.
Każdy broni tego co uznaje.
Niektórzy chcą o tym dyskutować, niektórzy nie.
Dlaczego wniosek, że każdy ateista, narzuca się innym.Zapytany o swoje poglądy nie będzie mówił że jest buddystą.Ludzie są różni to, że chcą promować ateizm czy dyskutować o tym wynika z ich charakteru, nie wszyscy nawet lubią o tym dyskutować.Są tacy i tacy to aż ludzie, jak wszyscy.
Już tłumaczę - otóż pozornie ateiści powinni być wolni od indoktrynacji - ale już samo to, że przechodzą do "innej klatki" - jest samym w sobie pewnym intelektualnym więzieniem, polegającym na tym, że "skoro jestem tutaj, w mojej klateczce, szukam tylko argumentów, że mam rację - a tamci się mylą" - i od poziomu fanatyzmu zależy, czy da się porozmawiać z danym ateistą, czy jest fanatykiem ateistycznym typu użytkownicy "racjonalista.pl". A kto przymusza wierzącego w Boga do wierzenia w Niego? NIKT - co innego z pewnymi praktykami religijnymi, które bywają sztuczne i nabrzmiałe - ale do wierzenia w Boga nikt nie zmusza - natomiast do OKREŚLONEGO wizerunku Boga - to już zupełnie inna bajka.
Ateista sam w sobie się indoktrynuje, bo właśnie to chciał pan napisać.To, że broni swój pogląd, iż nie istnieje Bóg, a ludzie wykorzystali ten fakt dla własnych, niezaprzeczalnych prawd w celu własnego dobra, nie wszyscy jego prekursorzy, ale duża ilość, nie czyni go człowiekiem w klatce, tylko człowiekiem o własnym poglądzie na daną sprawę.
Gdyby przechodził z jednej klatki do drugiej musiałby mieć swojego ochroniarza, klawisza, który sprawował by nad nim piecze.Jednak czy nauka ogranicza, moim zdaniem odkrywa i nie jest przy tym zawsze bez błędna.
Czyli jest Pan jednak więźniem - czyli mam rację, że albo jesteśmy w jednej, albo w drugiej albo w trzeciej klatce. A skoro NIE da się w jakiejś nie być - jedyne, co Nas może połączyć, to wspólne poszukiwanie prawdy.
Jestem więźniem samego siebie bo nie wierzę w jakiegokolwiek Boga.
To był tylko sarkazm.Dosłownie nie uznaje się za więźnia samego siebie.
Przekonanie, że się zna prawdę na tak ważny temat i że nie wprowadza się (nawet nieświadomie) w błąd jest bardzo niebezpieczne - od właśnie pewnego rodzaju pewności nie popartej niczym zaczyna się upadek. Weźmy np. Francję i laicyzującą się Hiszpanię. Lewacy i ateiści zrobili tam swoje. Czyli jednak ateiści wojują i narzucają styl ateizacji i wolności od Boga czy konkretnej religii. Tylko ciekawe, że jak spadł samolot Airbus A330 to pierwsze, co zrobili Francuzi to odprawili...mszę! W kraju, który jest idealnym przykładem ateizmu narodowego. Nawet znawcy mówią, że ateizm stał się we Francji drugą religią. Bo przeginanie w drugą stronę i tak kończy się pewną formą przymusu religii.
Ale w ateizmie panuje swoista anarchia, jako samym poglądzie.Jak wszyscy musimy przestrzegać prawa, więc wątpię aby to także było jakimś nakazem.Ateizm ma tyle dogmatów co prawo, jaki to ma związek ze zniewoleniem?
Msze ateistyczną?
I ateiści w niej uczestniczyli?
Ale ateiści działający według jakich zasad, norm nadanych przez sam ateizm.To, że niektórzy ludzie byli ateistami i zrobili cokolwiek złego, nie ma związku z ateizmem.Czy narzucił im to któryś z dogmatów ateizmu, nie, ponieważ ateizm nie ma dogmatów, jest tylko niewiarą w Boga.Ile razy można to powtarzać.
Wiedza, że ateiści usadzili siebie (a przynajmniej znaczna część) na tronie zwanym "my się nie mylimy" i "nie narzucamy" czerpana jest z życia, z tego, co piszą ateiści w internecie, co mówią w TV.
Jest to prawda.
Ateizm sam w sobie jest tylko i wyłącznie brakiem wiary w Boga, od samego początku w terminologii, jako sama nazwa.
To, że ludzie się wywyższają wynika z tego, że są wolni od nakazów, zakazów bycia człowiekiem.Dla mnie nie oznacza to, że jedni są lepsi od drugich, kiedyś już wspominałem, nie potrafimy latać, jesteśmy takimi samymi ludźmi, po prostu na sprawy religijne patrzymy w sposób logiczny, nie duchowy.
TAK - a one biorą się z obserwacji sposobu prowadzenia wojny z chrześcijaństwem, Bogiem.
Tyrania jest złem, w dodatku absurdalna.Ateiści zaczęli prowadzić te boje, dlatego, że wiele osób zginęło przez poglądy religijne, wiele bezstronnych osób.Nie wiem dlaczego niepodległości chcą strzec ateiści, przypominając nieco przy tym swoich poprzedników i narażając się na te same błędy.Kto jednak podzielił ludzi na lepszych i gorszych, jak nie sam Bóg ze starego testamentu.Żydzi jako władcy Ziemi, którzy poprzez własnego Boga muszą odkupić jego czyny w przyszłości.Kto kazał Mojżeszowi mordować w imię Pana, nikt inny jak on sam.
Znów i znów wymieniać krucjaty, święta inkwizycję i tak dalej nie ma sensu, to było, religia tylko pokazała jak wielkim jest złem.Przeszłości już nie zmienimy, możemy przyszłość, lecz w niej nie ma miejsca dla ortodoksyjnych wierzących w jakiejkolwiek religii.Oglądając osoby pokroju Rafała Trytka, słysząc o tym, że ksiądz zabił bo naukowiec promował zapłodnienie in vitro co było niezgodne z biblią, prowadzić politykę ustępstw wobec terrorystów którzy wykorzystali do swoich działań święta księgę, czy choćby banalny przykład zakazu czytania Harrego Pottera.
Na to nie ma miejsca w lepszej przyszłości.Jeśli religia nie przestanie być narzędziem wielofunkcyjnym, nie ma możliwości na lepszą przyszłość.
Bóg może i jest miłosierny - ale przede wszystkim jest uniwersalnie sprawiedliwy. I każdemu poglądowi, każdemu wydarzeniu czy myśli musi nadać KANON NIEJEDNOZNACZNOśCI. "Nic we wszechświecie nie może być absolutnie jasne i pozbawione źródeł wątpliwości, bo skonfrontowane z danym zagadnieniem istoty myślące muszą mieć swobodę wyboru swojej drogi czy sposobu myślenia" dlatego też można dowolnie myśleć o wszechświecie i dowolnie postępować - co nie oznacza, że Bóg nie stworzył jakichś norm.
Jeżeli Bóg nadał ludziom kanon, czyli wzorzec na którego podstawie mają działać, zabrał wolność w dodatku brutalnie.
NIEJEDNOZNACZNOśCI
Niejednoznaczny kanon to chyba jakieś nowe pojęcie.Samo to, że kanon może być niejednoznaczny nawzajem się wyklucza.
"Nic we wszechświecie nie może być absolutnie jasne i pozbawione źródeł wątpliwości, bo skonfrontowane z danym zagadnieniem istoty myślące muszą mieć swobodę wyboru swojej drogi czy sposobu myślenia" dlatego też można dowolnie myśleć o wszechświecie i dowolnie postępować - co nie oznacza, że Bóg nie stworzył jakichś norm.
Jeśli Bóg by chciał wszystko by było jasne.Tak, tylko dlaczego ludzie pójdą do piekła za to ponieważ nie czcili tego Boga.Wyznawcy innych religii nie pójdą do piekła, gdyż wierzyli w Boga, który został im wpojony przez miejsce urodzenia.Natomiast nie wierzący tak, dlatego, że nie wierzyli w żadnego z nich.Bóg jest jeden, tak mówią chrześcijanie.Byłoby tak gdyby, Allaha czy Krysznę połączyć z Jahwe.Skoro nawet jest jeden tylko pod wieloma postaciami, dlaczego każda religia ma inne zasady, a ludzie zabijają się za jednego i tylko swojego Boga który jest lepszy od Boga innych ludzi.
To samo się wyklucza.
Koncerny, stacje paliwowe? G....prawda. Miałkość "naukowców", mierność nauki, jej niski poziom (moralny, intelektualny - nie chwalmy się Ipodami czy komputerami) - gdyby tysiące tych naukowych nierobów zabrało się do stworzenia free energy lub innego ulepszania świata - wyniki swoich wynalazków natychmiast umieszczali w internecie - to choćby przyszło 1000 szejków, koncernów - to NIE opanują fali domorosłych budowniczych! Ludzie sami mieliby dość energii do stworzenia lub kopiowania prostych cudów techniki.
Odpowiedział na to użytkownik PaZi, więc nie ma sensu pisać praktycznie tego samego.
Ale żeby nie zarzucić mi braku odpowiedzi, na mojego wcześniejszego posta.
Naukowcy nie decydują o tym co będzie wprowadzone a co nie.To ustalają ludzie którzy nie mają wiele wspólnego z nauką.Władza i pieniądze.Czemu w Brazylii większość stacji benzynowych korzysta z naturalnej energii?
Dla podkreślenia ich wagi - aby Czytelnikom zapadły w pamięć. Aby młodzi ludzie, którzy to czytają widzieli, co jest ISTOTNE w danym zdaniu, czy myśli. Jeśli chcę budować lepszy świat oparty o prawdziwą naukę, muszą się wykształcić kolejne pokolenia ludzi, którzy mają iskrę, którzy powiedzą NIE temu, co w nich i w Nas wtłaczano przez tysiące lat. Musi to być olbrzymia rzesza ludzi. Muszą mieć jakiś fundament, dzięki któremu będą mogli się oprzeć i zbudować na nim właśnie ten lepszy świat. Tylko stopniowe napełnianie ludzi wiedzą i zastępowanie fali akademickich ignorantów nowymi, moralnymi prawdziwymi badaczami jest w stanie wyplenić zarobaczone, złe i chore. "Ja jestem nikim, wyrywam tylko chwasty, które nie pozwalają żyć innym" - Aby odchwaścić pole, trzeba wyrwać chwasty i nie dopuścić do ponownego zachwaszczenia.
My zaś jesteśmy dopiero na etapie pokazywania ludziom, że pole jest zachwaszczone.Oczywiście to akurat nie odnosi się do ateizmu jako takiego, ale do ogólnej sprawy, jaką jest przyszłość Cywilizacji.
Pozdrawiam również.
Gdyby wszystko to co piszesz miało pokrycie z faktami a nie osobistymi poglądami byłoby w porządku.Czy uważasz, że gdy napiszesz posta dużymi literami twoja wypowiedź stanie się bardziej wartościowa od wypowiedzi kogoś innego, nie ma potrzeby krzyczeć, wystarczy wyłączyć caps look.
Więc na tym to polega.Jeżeli coś będzie bardziej efektowne co wtedy wykorzystasz, nie wiedzę kogoś innego.
TAKI TRIK PSYCHOLOGICZNY.
Bardzo łatwo wykorzystać młodych ludzi, dlatego ja nie piszę dużymi literami, nie jestem bez błędny.Nie zawsze napisze coś w sposób, który da się zrozumieć.Więc nie opierajcie się na tym co pisze, aby nie być wprowadzonym w błąd.To jest forum publiczne.
Wiem też jednak, że nie piszę głupot.
Jeśli chcę budować lepszy świat oparty o prawdziwą naukę, muszą się wykształcić kolejne pokolenia ludzi, którzy mają iskrę, którzy powiedzą NIE temu, co w nich i w Nas wtłaczano przez tysiące lat. Musi to być olbrzymia rzesza ludzi. Muszą mieć jakiś fundament, dzięki któremu będą mogli się oprzeć i zbudować na nim właśnie ten lepszy świat.
Ale w jaki sposób byli okłamywani przez naukę.Jaka nauka ma być prawdziwa, ta duchowa?
Jest ona również potrzebna, co pokazują nam choćby ukryte właściwości naszego organizmu.
Nauka wyjaśnia nam wszystko takie jakie jest.
Ludzi okłamywał od wieków i wykorzystywał od wieków kościół.Który pod pretekstem piekła manipulował i nadal bazuje na strachu, wykorzystując go na wszelkie możliwe sposoby.
Tylko stopniowe napełnianie ludzi wiedzą i zastępowanie fali akademickich ignorantów nowymi, moralnymi prawdziwymi badaczami jest w stanie wyplenić zarobaczone, złe i chore. "Ja jestem nikim, wyrywam tylko chwasty, które nie pozwalają żyć innym" - Aby odchwaścić pole, trzeba wyrwać chwasty i nie dopuścić do ponownego zachwaszczenia.
Najłatwiej napisać, że jest się nikim wywołując przy tym naiwność i współczucie innych ludzi.Gdybyś był nikim to każdy byłby nikim bo jest taki sam.
Zachwaszczanie czyli co?
Edukacja, poniekąd tak, kiedy nauczyciele zostaną źle dobrani.
My zaś jesteśmy dopiero na etapie pokazywania ludziom, że pole jest zachwaszczone. Oczywiście to akurat nie odnosi się do ateizmu jako takiego, ale do ogólnej sprawy, jaką jest przyszłość Cywilizacji.
Przez jakie czynniki?
Ciekawe co to za rodzice ateiści, którzy wymagają od swojego dziecka aby był ateistą.Z czym znowu wymieszał pan ateizm.Nauka wcale nie musi być dla ateisty niezmiernie ważna.Każdy chcąc czy nie chcąc dzięki niej funkcjonuje.To, że nauka jest nam potrzebna tutaj, ale tutaj już nie ponieważ my myślimy inaczej, nie jest żadnym argumentem.
Kiedy fikcja stoi wyżej niż prawda, tak się niestety dzieje.Nauka nie istnieje bez dowodów.Bogowie tak, są oni oparci na wierze.Gdyby byli ogólnodostępni i równi dla każdego, moglibyśmy powiedzieć Bóg jest sprawiedliwy niezależnie od tego jakiego koloru buty nosze, nie robiąc przy tym krzywdy innemu mieszkańcowi Ziemi.Bóg nie wymaga dowodu na swe istnienie, tylko wiary popartej ludzką wyobraźnią.
Ja widzę niebieskiego krasnoludka, dlaczego więc ty do nie dostrzegasz.
Bo taki to właśnie argument.
Zauważyłeś słówko 'oficjalnie'? Moim skromnym zdaniem jeśli znajduje się dowody, po prostu musi coś w tym być.
Nawiasem mówiąc, sprytnie przemilczałeś neandertalczyka.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie odpowiedziała na ten fragment C: Pardon, że tak po terminie.
Problem w tym iż ja mówiłem o homo erectus nie o Homo neanderthalensis, gdyż na ten temat ma zbyt malą wiedzę i nie boję się do tego przyznać.
Zresztą sam neandertalczyk a homo sapiens to dwie różne rzeczy.Mogli mieć ewentualnie wspólne potomstwo potomstwo.
Swoją drogą to dawno nie byłem tak aktywny na forum jak teraz.
Pragnę także przypomnieć, że poprzez rozmowę z wami sam mogę się wiele nauczyć, dlatego dziękuje wszystkim.Nie uważam, że jestem nie omylny, wtedy życie było by nudne.