Jezu... właśnie wracam z dżungli, a to z czym się spotkałem, zasługuje na temat w hydeparku, pt. "zwierzęta szaleją". W każdym razie będzie coś o piszczącym cykaniu, więc "jedynie" 90% to offtopic, także, z czystym sumieniem zamieszczę tutaj.
Na początek jedno zdanie - mieszkam na osiedlu - bloki i te sprawy. Koło 2.00 wyszedłem z psem, no i jest - słynne z paranormalnych.pl "piszczące cykanie" (zaraz musze doczytać, czy wg Was ma częstą częstotliwość, czy rzadką, bo to "moje", było stosunkowo rzadkie). Podjarałem się i nie zdąrzyłem pomyśleć, że może coś zobaczę i.... zobaczyłem - jak na moje, to był jakiś ptak, bo z ptakiem (większy niż wróbel, a mniejszy od gołębia/wrony) skojarzyłem, ale jest jeden problem - mało razy widziałem nietoperza, więc nie mam prawa wykluczyć. Chwilę przeszedłem i usłyszałem łopotanie skrzydeł - coś uciekło z pobliskiego drzewa, gdy przechodziłem. Przeszedłem dalej, to słyszałem jakby dźwięki piskląt - coś takiego (no a w tle cąły czas to piszczące cykanie). Długo się nie działo nic dziwnego (po za zobaczeniem dziwnego światła na ostatnim piętrze/na bloku/nad blokiem, które gdy próbowałem zdecydować, czy jest na ostatnim piętrze, na bloku, czy nad blokiem, po prostu zgasło - bloku dość oddalonego, ale to już wybitny offtopic, w każdym razie nie wrzucam tego na siłę - zapewne było to światło z mieszkania, ale motyw zgaśnięcia, gdy akurat rozkminiałem, też dodał tej nocy tajemniczości), ale gdy wracałem... zaczął piać kogut (tak wiem, pisałem że blokowisko, ale graniczy z łąkami, sadami i domkami). Jak już doszło do mnie, że to kogut, to prawie wybuchłem śmiechem (mieszkam tu kilkanaście lat, ale o tej porze koguta nie słyszałem) i usatysfakcjonowany, że będzie o czym napisać wracałem dalej do mieszkania (w tle cały czas piszczące cykanie

) i nagle... skomlenie/piszczenie/"krzyk" psa, taki jak psu się po prostu wleje, aż za bardzo (niestety znam z autopsji), ale źródło dźwięku mi nie spasowało, no ale to już byście musięli znać to miejsce, żeby się zgodzić, że było to dziwne, w każdym razie po tym ostatnim odczułem lekki strach i sobie darowałem dalszego spaceru. Ogólnie DZIKA noc, a z tym kogutem to najlepsze, że o 2.00 napier... myślałem że przepełnił czarę, a tutaj jeszcze te psie jęki.