Napisano 25.11.2008 - 21:31
Napisano 25.11.2008 - 22:33
Zbyszek, cóż z tego, że byłbyś bity! Mógłbyś zostać genialnym naukowcem! Mógłbyś spłodzić kilkoro dzieci i przyczynić się odrobinkę do wzrostu liczby ludności w Polsce! Twoje prapraprawnuki mogłyby jako pierwsze skolonizować inną planetę!
To oczywiście miało w przesadzony sposób ukazać sposób myślenia Atona. No cóż, Aton. Nie używaj NIGDY antykoncepcji, w ten sposób doprowadzisz do powstania nowego, cudownego życia. [co najmniej jednego]
Napisano 25.11.2008 - 23:04
Oj, ojojoj. Hmm. Wyobraźmy sobie taki casus. Idziesz ulicą - napada Cię wstrętny, zły, bandzior z wszawą mordą. Ów bandzior nie napada Cię ot tak sobie, ale w sposób konkretny, przemyślany, najwyraźniej ma plan skubaniec.jeśli nie możemy zadać komuś psychicznego/fizycznego bólu to nie jesteśmy w stanie go skrzywdzić
Chyba niewiele wiesz o prawach jakie ("rzekomo"?!) przyznaliśmy zwierzętom, ale to nie jest tematem naszej rozmowy. Musisz wiedzieć, że nasza cywilizacja ma na temat możności krzywdzenia i zabierania czegoś zygocie zupełnie inne niż Ty zdanie, co daje wyraz m.in. poprzez prawo, i tak nasciturusa, czyli dziecko poczęte i nienarodzone można uczynić spadkobiercą, dziecko po urodzeniu może dochodzić szkód wyrządzonych mu w łonie matki, o ochronie prawnokarnej nie będę wspominał, to chyba oczywiste. Można jeszcze nadmienić, że Konwencja Praw Dziecka nakazuje chronić dziecko w łonie matki, a szereg aktów prawnych wszelkie życie.po za ww. zwierzętami którym rzekomo przyznaliśmy jakieś prawa. pytanie czy zygota traci coś na tym? czy zygota może tracić? nie!
Napisano 26.11.2008 - 12:47
Napisano 26.11.2008 - 14:14
Napisano 26.11.2008 - 14:53
Napisano 26.11.2008 - 15:05
Napisano 26.11.2008 - 15:13
Widzę, że szybko "zapominasz" o rzeczach dla Ciebie niewygodnych. Wystarcza miesiąc.Płód też nie ma świadomości, nic nie odczuwa. I nie udawaj że nie rozumiesz, bo ja wiem, że idiotą nie jesteś.
Napisano 26.11.2008 - 18:01
Napisano 26.11.2008 - 18:17
Napisano 26.11.2008 - 19:20
Oj, ojojoj. Hmm. Wyobraźmy sobie taki casus. Idziesz ulicą - napada Cię wstrętny, zły, bandzior z wszawą mordą. Ów bandzior nie napada Cię ot tak sobie, ale w sposób konkretny, przemyślany, najwyraźniej ma plan skubaniec.
Otóż ów śmierdzący bandzior - kanalia z wszawą mordą, usypia Cię chloroformem. Wiesz, rozumiesz - chusteczka nasączona specyfikiem przy ustach, delikatnie Cię przytrzymał. No niby krzywda żadna.
Teraz Cię niesie do - wiadomo - jak w filmach, do ciężarówki. Takiej czarnej, jaką zawsze mają te kanalie z wszawymi mordami. I w tej ciężarowce ma taką aparaturę, że może wprowadzić do Twojego krwiobiegu dowolną ilość silnego środka przeciwbólowego i środka utrzymującego Cię w stanie nieprzytomności, choćby taką strzykawkę.
No dobrze, ale chyba zapomniałem wspomnieć o czymś ważnym. Bo Ty wiesz, nie wracasz od tak sobie, wracasz z Sejmu!! Wracasz z Sejmu, bo jesteś posłem, a oni sobie tak właśnie wracają z Sejmu wieczorami. Ale Ty jesteś nie byle jakim posłem. Przewodzisz poselskiej komisji kodyfikacyjnej prawa karnego i tak się nieszczęśliwie złożyło, że miesiąc przed "godziną 0" weszła w życie zaproponowana przez Ciebie nowelizacja Kodeksu Karnego. No i tam stoi jak byk, że "nie popełnia przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, nietykalności cielesnej ten, kto dokonuje czynu wobec sprawcy, który niczego nie czuje, a w szczególności nie odczuwa bólu". W uzasadnieniu projektu piszesz, że bez bólu nie ma krzywdy, a jak nie ma krzywdy, to nie ma przestępstwa.
No dobrze, ale zdajesz sobie sprawę, że ten wszawy łotr co to Cię podle i niecnie napadł po czym obezwładnił może Ci zrobić teraz wszystko. Pobić, zabić, pokroić, związać pociąć, zmielić itd. Wszystko legalnie, a mało, że legalnie, w ogóle nie zrobi Ci żadnej krzywdy!
Myślę, że rozumiesz, że tak jak w powyższej bajce, w realnym świecie być w żaden sposób nie może. Dlatego wnoszę abyś w następnym projekcie nowelizacji Kodeksu Karnego usunął wprowadzony przez siebie kontratyp Możliwie szybko.
Podobnie jest w przypadku nienarodzonych dzieci, to, że nie zawsze odczuwają ból wcale nie oznacza, że nie zostaje im wyrządzona żadna krzywda.
Kolejna kwestia - z analogicznych jak powyżej przyczyn, z konieczności logicznej musimy odrzucić zdolność odczuwania bólu jako wyznacznik człowieczeństwa. No kurczę, czy wystarczy znieczulić człowieka, żeby przestawał być człowiekiem? Czy osoba ze złamanym kręgosłupem jest człowiekiem tylko od pasa w górę, jeżeli od pasa w dół nie ma czucia? No chyba jednak nie.
Tu chodzi o ludzkie życie, możesz doprowadzić do czyjejś śmierci, a mimo to kategorycznie twierdzisz, że zaproponowane przez Ciebie kryteria są słuszne?
Nie wiem, jakie są Twoje poglądy moralne. Ale mam dla Ciebie złą wiadomość - reszta świata uważa, że ochrona życia jest ważna, bardzo ważna, najważniejsza. I trzeba zrobić wszystko to, co można, żeby chronić życie.
A skoro trzeba zrobić wszystko, żeby chronić życie to również należy wyeliminować ryzyko, że poprzez przyjęcie fałszywych kryteriów doprowadzi się do czyjejś śmierci. Takie ryzyko nie jest dopuszczalne. I przykro mi, musisz się dostosować do tego poglądu, nawet jeżeli by Ci on nie odpowiadał.
Powróćmy do przyjmowanych przez Ciebie kryteriów. Mają one u Ciebie jak myślę silne uzasadnienie psychologiczne, tzn. bardzo bardzo wydają Ci się słuszne. Nie wiem jak bardzo, ale sądzę, że bardzo skoro tak uważasz.
No. I tyle. To jest całość ich uzasadnienia.
Wybacz, nie masz podstaw aby uważać że brak ukształtowanej psychiki powoduje, że człowiek nie jest człowiekiem (dzieci upośledzone umysłowo w stopniu głębokim są ludźmi, czy pół ludźmi? a osoby niezdolne do odczuwania emocji tak jak inni są ludźmi, pół ludźmi, czy jeszcze zygotami? A może embrionami?). Nie masz podstaw, ażeby uważać, że o, to, to to, - już od teraz jest człowiekiem!
Tym bardziej nie masz podstaw aby tak twierdzić, że biologia ma w zanadrzu inne kryteria, wychodzące dużo dalej, jest to nasza wiedza na temat genetyki. Nie możesz od tak sobie odrzucić tej wiedzy, bo Ci nie pasuje do teorii. Tym bardziej, że - pozwolę sobie przypomnieć - tu chodzi o ludzkie życie, którego możemy kogoś pozbawić, jeżeli się pomylimy.
Nie ma podstaw aby uznać, że jakiś, jakikolwiek proces, który zaczyna się w ludzkim ciele, jest początkiem człowieczeństwa. Nie ma ku temu podstaw. Zwłaszcza, że współczesna genetyka macha do nas - halo - proszę państwa - tu wcześniej jest coś jeszcze, coś już powstało, coś się dzieje, coś ważnego, coś bardzo ważnego, tu jest kamień węgielny człowieczeństwa. I przejście obok tego obojętnie uważam za co najmniej nieodpowiedzialność. [Do szczegółowego uzasadnienia dlaczego to kryterium jest tak istotne przejdę w dalszej części programu ]
Skoro życie jest przekazywane, a jest przekazane w momencie powstania zygoty, to czym jest ów embrion, czym jest owa zygota? Odrębnym gatunkiem? Życie zostało przekazane już w momencie poczęcia, kompletny plan budowy tego życia już powstał, ale nie jest człowiekiem? Niby dlaczego?
Bo jeszcze nie czuje? Bo jeszcze nie myśli? Bo nie opuścił brzucha matki?
Mózg dziecka rozwija się intensywnie do 3 roku życia, wcześniej mózg nie może być za wielki, bo główka nie przeszłaby przez miednicę kobiety. Ponoć do tego wielu dziecko ma umysłowość na poziomie szympansa. Szympans jak wiadomo, człowiekiem nie jest. No to przyjmijmy takie kryterium - do czasu aż dziecko przestanie być jak małpa nie jest człowiekiem, jest dajmy na to... embrionem. Takim już dużym, przerośniętym embrionem.
Absurd? Okrutny żart? Zaraz, zaraz, a właściwie dlaczego nie, skoro możemy dowolnie obierać kryteria?
Nie można zatem dowolnie obierać sobie jakichś abstrakyjnych kryteriów, zwłaszcza w kontekście wiedzy na temat genetyki, które uzasadniają co najmniej silne podejrzenie, że z człowiekiem mamy do czynienia już w momencie powstania zygoty z jej chromosomami. Nawet jeżeli się z tym nie zgadzasz, to pewności nie masz, bo mieć jej nie możesz. Nie możesz tego kryterium tak sobie odrzucić, bo Ci nie pasuje do poglądów.
A przypomnę po raz kolejny - że mamy psi obowiązek ochrony życia - w związku z czym jeżeli co najmniej podejrzewamy, że człowieczeństwo ma swój początek w momencie zapłodnienia, to o co więcej pytać?
Nie możemy dopuścić, żeby stracić jakieś życie, lepiej zaostrzyć kryteria, niż dopuścić do choćby jednej śmierci. Taki mamy psi obowiązek, czy Ci się to podoba, czy nie.
Jeszcze raz powtórzę, życie jest przekazywane i człowiek nie powstaje od tak sobie w pewnym momencie, jest już człowiekiem od momentu przekazania życia, to co warunkuje jego byt i określa go, czyli profil genetyczny, właśnie wtedy powstaje, embrion jest to osobnik roślinny lub zwierzęcy we wczesnym etapie rozwoju (wiki). We wczesnym etapie... wczesny etap bynajmniej nie oznacza oderwania od gatunku. Piszesz, że embrion ludzki nie jest człowiekiem a... ludzkim embrionem, to jakiś nowy gatunek, podgatunek, czy grupa? Embrion nie jest jakimś innym od człowieka bytem. Jest małym człowiekiem.
I bardzo Cię proszę - nie pisz mi, że wielkość jest wyznacznikiem człowieczeństwa.
Do tej pory się po tej kwestii ślizgaliśmy, ale jak widzę w świetle powstałych kontrowersji należy się w temat zagłębić. Ustaliliśmy już, że moment powstania zygoty i zdefiniowania kodu genetycznego człowieka jest najwcześniejszym znanym medycynie momentem od którego możemy mówić o nowym człowieku i obok tego nie można przejść obojętnie. Ustaliliśmy już, że mamy moralny i prawny obowiązek ochrony życia, a co za tym idzie ryzyko odebrania komuś niewinnemu życia nie może wystąpić, w związku z czym należy zrobić wszystko co w naszej mocy, ażeby je zminimalizować, z czego w efekcie wynika ogólna prawidłowość, że ochronę życia musimy traktować rozszerzająco. A skoro tak, to nasza wiedza o zygocie uzasadnia objęcie jej ochroną.
Nawet, jeżeli nie uznajesz osobiście, we własnym mniemaniu tego kryterium, to nie masz prawa przejść obok niego obojętnie. Nie masz prawa podejmować ryzyka dotyczącego życia. Pomyśl sobie: "a jeśli się mylę, a jeżeli to jednak zygota?" Dlatego nawet jeżeli ktoś ma wątpliwości, to w świetle naświetlonych powyżej zasad musi uznać objęcie zygoty ochroną. Inne rozwiązanie w kontekście obowiązku ochrony życia nie jest możliwe.
Te 46 chromosomów
Chyba niewiele wiesz o prawach jakie ("rzekomo"?!) przyznaliśmy zwierzętom,
Musisz wiedzieć, że nasza cywilizacja ma na temat możności krzywdzenia i zabierania czegoś zygocie zupełnie inne niż Ty zdanie, co daje wyraz m.in. poprzez prawo, i tak nasciturusa, czyli dziecko poczęte i nienarodzone można uczynić spadkobiercą, dziecko po urodzeniu może dochodzić szkód wyrządzonych mu w łonie matki, o ochronie prawnokarnej nie będę wspominał, to chyba oczywiste. Można jeszcze nadmienić, że Konwencja Praw Dziecka nakazuje chronić dziecko w łonie matki, a szereg aktów prawnych wszelkie życie.
Zasadę cywilnoprawnej ochrony dziecka poczętego wyraża paremia: nasciturus pro iam nato habetur, quotiens de commodis eius agitur co się wykłada "dziecko poczęte uważa się za już narodzone, ilekroć chodzi o jego korzyść."
Napisano 26.11.2008 - 19:34
Napisano 26.11.2008 - 19:37
Napisano 26.11.2008 - 19:46
Zbyszek, cóż z tego, że byłbyś bity! Mógłbyś zostać genialnym naukowcem! Mógłbyś spłodzić kilkoro dzieci i przyczynić się odrobinkę do wzrostu liczby ludności w Polsce! Twoje prapraprawnuki mogłyby jako pierwsze skolonizować inną planetę!
To oczywiście miało w przesadzony sposób ukazać sposób myślenia Atona. No cóż, Aton. Nie używaj NIGDY antykoncepcji, w ten sposób doprowadzisz do powstania nowego, cudownego życia. [co najmniej jednego]
A co jakbym stał się taki moja matka i był powybijam kilkoro ludzi. A jak bym był zabity nie byłoby takiego problemu.
Napisano 26.11.2008 - 19:52
Niezmiernie dziwi mnie to takie ludyczne pojmowanie krzywdy i szkody. Jak czegoś nie widać, nie czuć - to tego nie ma. No cóż Judasu, nasza cywilizacja osiągnęła względny sukces dlatego, że nauczyliśmy się myślenia abstrakcyjnego. Potrafimy myśleć nie tylko o tym co mamy przed oczami, potrafimy przewidywać. Potrafimy zrozumieć nie tylko to co widzimy i wiemy np. że musimy planować zbiory na następny rok, przewidujemy potrzeby i reakcje na nie. Po prostu staramy się dostrzec nie tylko to co przed nami, ale i to co przed nami będzie za rok, za dwa, czy za dziesięć lat.Trajan, chyba jednak jesteś głupszy niż sądziłem
Żadna krzywdą dla mnie nie byłoby coś, czego świadomości bym nie miał. Jest kolosalna różnica między okaleczeniem kogoś świadomego na całe jego życie, a niedopuszczeniem czegoś, co nie ma świadomości do życia. Jeśli tego nie widzisz, to szkoda gadać...
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych