Za szybko wyciągasz wnioski kolego
Gdzie napisałem, że wierzę w Boga rzymsko-katolickiego? Wierzę w Boga jakiego obraz mamy przedstawiony w Ewangeliach przez Jezusa, nie przynależę do żadnej religii ani żadnego kościoła, ponieważ dostrzegam wiele sprzecznych z naukami Jezusa, nauk które głosi Kościół. Bóg jest jeden - dla Chrześcijan, Mułzumanów, Hindusów, Buddystów, wyznawców Hare Kryszna i innych - przynajmniej ja tak uważam. Nie czytałeś tematu, który Ci podałem - to widać, Ewangelie - nie wiem, nie czytałem Twoich innych postów, więc jestem w stanie określić jaką w tym temacie posiadasz wiedzę. Nie możesz ocenić kim byłem wcześniej na podstawie jednego zdania, skoro ja nie jestem samemu w stanie określić w tej chwili kim byłem kiedyś, pamiętam tylko tyle, że temat religii, Boga, wiary itp. zupełnie mnie nie interesował, nie chodziłem na religię, a do Kościoła szedłem w święta z kolegami z powodu tradycji - kiedy ktoś mnie pytał określałem siebie jako ateistę - mówiłem "Boga nie ma", a w okresie późniejszym "że nie wiem, że jeżeli istnieje Bóg to na pewno nie jest taki jak go w Kościele przedstawiają"(uważam tak do dziś), ale dalej mówiłem o sobie że jestem ateistą, później deistą - ale tak naprawdę nie obchodziły mnie sprawy wiary - jedyne co mnie z nią łączyło to to że się z niej nabijałem, podobnie jak i z ludzi wierzących. Do czego zmierzam? Stary popatrz - 90% ludzi w Polsce mówi o sobie że są Katolikami. Jeżeli by przyjąć Twoje rozumowanie to dajmy na to 70% tych ludzi nie jest katolikami, bo nie znają Ewangelii i nigdy się naprawdę nie zastanawiali nad pojęciem Boga, tylko po prostu klepią modlitwy i idą dalej. Tak samo jest z ateistami - nie każdy kto jest ateistą zastanawia się, rozważa, część ateistów po prostu ma wiarę głęboko i nie obchodzi ich ona. Frossard nazwał taki ateizm "ateizmem idiotycznym", do którego należał i on i do którego należałem ja. Nie obchodziło mnie czy Bóg jest czy Go nie ma. Ateizm znaczy nie wierzyć w Boga, żeby być jego wyznawcą (ateizmu) nie trzeba nic ponad to.
Co do mojego "subiektywnego"

odczucia - sorry jak sobie znajdziesz i przeczytasz tamten temat to wtedy pogadamy.
daj mi cos co można sprawdzic i nie powołuj sie na coś czym nie jesteś.
Zapamiętaj jedno stary - nigdy nie oceniaj ludzi i sytuacji, których nie znasz.
Ponad to ja Ci nie dam NICZEGO, bo ja Ciebie nie nawracam. Każdy człowiek na świecie sam musi odnaleźć Boga i nikt mu w tym nie będzie pomagał, dopóki nie zacznie szukać. To czy Go znajdziesz zależy tylko od Ciebie samego - jeżeli myślałeś że będę Cię nawracał i błagał żebyś się nawrócił - to bez urazy, ale - "bad address"
Pozdrowienia