muhad, nie unoś się tak. Czy Ty nie potrafisz spokojnie prowadzić dyskusji? Mam odmienne zdanie niż Ty - pogódź się z tym. Możesz na tym tylko zyskać, bo jak na razie to połowa Twoich wypowiedzi to tylko personalne aluzje, które nie mają żadnej wartości. Można bardziej odpowiednio wykorzystać klawiaturę komputera oraz swój czas.
Mariush wiesz jaka jest łączna ilość znalezisk z obu ameryk?? Kilka tysięcy artefaktów różnego rodzaju. Ty jednak jesteś na tyle zuchwały w tym co piszesz aż szczęka mi opada. BTW; po Tobie nie mogę się spodziewać nic innego.
Nie liczy się ilość, ale jakość. Jeśli mam wybierać między tysiącem znalezisk wątpliwego pochodzenia, a np. nowoczesnymi metodami precyzyjnego datowania genetycznego - wybieram to drugie.
Kilka dających się w miarę prosto sprawdzić "kfiotków" z
Zakazanej archeologii:
1. Odcisk buta w łupku z Utah (505-590 mln lat).
William J. Meister opisuje swoje "odkrycie" w chrześcijańskim, fundamentalistycznym "Creation Research Society Quarterly". Bez komentarza.
2. Przedmioty z odwiertu studni w Illinois (m.in. moneta) (200-400 tys. lat temu)
"W 1871 roku William E. Dubois ze Smithsonian Institute donosił o kilku zabytkach..."
Sęk w tym, że żaden pan Dubois ze Smithsonian Institute nigdy nie istniał.
3. Trzeciorzędowa kula z kredy, Laon, Francja (45-55 mln lat)
"Kwietniowe wydanie "The Geologist" z 1862 roku zawierało angielskie tłumaczenie intrygującego raportu Maximiliena Melleville'a, wiceprzewodniczącego
Academic Society of Laon we Francji. W swoim raporcie Melleville opisał..."
Do rzeczy. Nie ma i nie było takiego magazynu "The Geologist". Znalazłem takiego, jednego Maximiliena Melleville'a - XIX-wiecznego historyka (znalazłem jego książkę o historii jakiejś francuskiej wsi). Jakoś nie pasuje mi ta jego profesja do tematu. Zresztą, nie był on żadnym przewodniczącym
Academic Society of Laon Tak przy okazji, to francuskie towarzystwo i jego nazwa powinna brzmieć:
Société Académique de Laon. Tam też sprawdziłem. I nic. Pan Melleville był natomiast związany z
Société Historique de Haute-Picardie, co by się zgadzało z tym, czym ów człowiek się zajmował.
Dzięki za takie "udokumentowane znaleziska"...
Chcesz się dalej oszukiwać? Proszę bardzo, ale ja zostaję przy swoim.
Wybacz, że pominąłem sprawdzanie znalezisk w stylu: 'Górnik wykopał, pani X wygrzebała motyką z ziemi, mój dziadek opowiadał", a jakiś XIX-wieczny, amerykański "Fakt" to opisał. Prawdziwości takich znalezisk nie sposób zweryfikować, więc dla mnie są tak samo bezwartościowe, jak... latające, psie miski ze Zdanów.
żenujące jest to co napisałeś.
Co jest żenujące? Prawda jest żenująca?
No dobra, dodam jeszcze metalowe rury, złote nitki, gwoździe i metalowe kulki sprzed setek milionów lat. Warto też wspomnieć o mnóstwie ludzkich szkieletów i kamoli "datowanych" na najróżniejsze epoki geologiczne, począwszy od karbonu (jakieś 300 mln lat temu) a na neogenie kończywszy.
Mało tego; Nowe znaleziska często znikały, były kradzione lub o nich zapominano poprzez milczenie. To było bardzo popularne. Tak jest do dzisiaj.
No, nie ma to jak klasyczny spiskowy argument NIE DO OBALENIA. Ktoś ukradł, ktoś zniszczył, ktoś oszukał, ktoś nie chciał mówić i już jest git. Masz coś ważkiego na potwierdzenie tych spekulacji? Bo jak na razie wygląda na to, że winni zamieszania (delikatnie rzecz ujmując) są po drugiej stronie...