Oczywiście może być tak, że to świadomość określa byt, wcale w to nie wątpię, ale dla mnie śmierć powinna być chyba czymś co zrówna ze sobą ludzi, niezależnie od wieku, poziomu intelektualnego, majątku, pochodzenia. Wszyscy umrzemy, a to co nas spotka potem, jeśli w ogóle, powinno być chyba uwarunkowane tym jak żyliśmy i jakoś sprawiedliwie, w miarę jednolicie ocenione?
Znam jedną taką doktrynę co bardzo mocno skupia się na chwili śmierci i przygotowaniu do niej, a jest nią mianowicie buddyzm. Wg buddystów to co czeka nas po śmierci w ogromnym stopniu zależy od naszej świadomości w chwili śmierci, całe życie zatem ćwiczą spokój ducha by w momencie śmierci potrafić go osiągnąć.
Tak więc jedno to to, że nie ma dwóch ludzi, którzy przeżyli takie same życia, a to co ich czeka potem zależy od tego co robili w tym i poprzednich wcieleniach. Drugie to świadomość w chwili śmierci. Żadne z nich nie bywają identyczne u dwóch różnych ludzi, więc nie ma się co dziwić, że różne rzeczy ludzie opisują w momencie śmierci klinicznej. Różne aczkolwiek można tam prześledzić policzalną ilość schematów, które powtarzają się w ogromnej wielkości przypadków. Nie jest więc tak, że są to całkowicie odmienne opcje życia po śmierci.
A jeśli chodzi np. o niebo, to całkiem inne miejsce będzie niebem dla całkiem innych ludzi. Niebo to nie jest miejsce typu budynek, że każdy kolejny wchodzi i widzi to samo. Niebo to całkowicie indywidualna sprawa. To samo piekło, to samo czyściec.
Np. w przekazach przez medium można się spotkać z przypadkami, gdzie zmarły opowiada żyjącej rodzinie, że jest w niebie i np. jeździ konno na pięknych rumakach w pięknych okolicach, podczas gdy za życia jego hobby było jeździectwo. Ktoś inny opowiada, że niebo wygląda inaczej, bo to jest jego niebo, a nie jakieś tam uniwersalne.
Co teraz z chrześcijanami? Idą do piekła? Uważasz, że właśnie taki Bóg, karzący za wybór innej drogi jest "warty miana Boga"? Chrześcijanie tak jak islamiści uważali, że ich droga jest dobra, ale się mylili, zostaną więc potępieni? Coś pięknego ; p. Twój Bóg jest ogromnie okrutny.
No właśnie nie zrozumiałaś moich intencji, trochę niejasno je sprecyzowałem. Pisałem, że ja bym odrzucił taką koncepcję Boga, ale miałem na myśli takiego właśnie co by się "wkurzał" że poszło się złą drogą z powodu nieznajomości właściwych dróg. Tak więc myślę chyba podobnie do Ciebie

Masz na myśli kogoś konkretnego? Chętnie bym usłyszała o tym coś więcej.
A tak bardziej odnośnie tematu, uważam, że pasują tu słowa "żyj tak, by nie bać się śmierci i niczego nie żałować".
Co do ludzi, którzy mają rację i są tego pewni, to osobiście najbardziej przemawia do mnie doktryna buddyjska i miałem na myśli głównie ludzi, którzy znają tę filozofię, a że wg mnie jest najbliższa Prawdy, to właśnie oni są pewni Prawdy i mają rację.
Też dobrym hasłem, które sprawia, że raczej nie mamy się co bać tego co jest po śmierci, jest proste "nie rób drugiemu co Tobie nie miłe", w prostym zdaniu jest zawarta wielka mądrość i recepta na wartościowe życie
