Ale faaajnie. A teraz proszę niezbite dowody na istnienie owej duszy. Następnie poproszę niezbite dowody na prawdziwość zawartych tu teorii.
Dowodów tutaj nie znajdziesz - teoria o reinkarnacji jest równie wiarygodna jak teoria o Wszechpotężnym Porcelanowymi Radzieckim Czajniczku, który lata pomiędzy Wenus a Merkurym, zbierając po drodze Marcepanowe Semafory. Albo równie wiarygodna jak biblia, tora, Myszka Miki i inne bajki.
Chociaż, jakby się tak zastanowić, teoria o Czajniczku wydaje się bardziej logiczna...
A teraz co do samego "wieku duszy" - zastanawia mnie przede wszystkim jedna rzecz: skoro owa dusza istnieje "od zawsze"*, to jakim cudem można określić jej wiek, nawet jeśli przez wiek rozumie się ilość doświadczenia? Jeżeli istnieje "od zawsze", to powinna posiadać nieskończoną ilość doświadczenia (co starczy do osiągnięcia stanu "oświecenia" nieskończoną ilość razy), więc powinna przestać się reinkarnować nieskończoną ilość czasu temu.
* co jest niemożliwe, gdyż czas powstał dopiero w wielkim wybuchu - przed tym nie było czasu, więc istnienie "od zawsze" nie jest możliwe i przeczy jakiejkolwiek logice
(...)
Nie mówimy tu o wieku mierzonym w czasie ale o wieku mierzonym w przeżytych doświadczeniach.
Jedna dusza w trakcie jednego wcielenia może nic się nie nauczyć a inna przeżywszy życie będzie o wiele bogatsza w wiedzę o sobie i świecie.
Sama nie do końca zgadzam się z określeniem, że starsza dusza nie przejmuje się światem fizycznym oraz z tym, że miarą wieku duszy jest to czy interesuje się muzyką i malarstwem. To nie od tego zależy, człowiek może w pełni realizować się w życiu fizycznym i mieć za przeproszeniem gdzieś muzykę czy malarstwo a mimo to jego dusza może być duszą dojrzałą a swoje pragnienie wiedzy i doświadczania realizować w swojej pasji. Np. ktoś robi karierę jako socjolog i przez to naprawdę dużo się uczy, przeżywa nie tylko własne doświadczenia ale także to czego doświadczają inni ludzie, bada nie tylko to co się dzieje w jego własnym ogródku a to jak wygląda życie milionów ludzi na całym globie. Jego dusza przez to też dorasta. Nie trzeba być artystą żeby mieć starą duszę. Co więcej, niektórzy artyści wcale nie mają dojrzałej duszy tylko zwyczajnie ich młoda dusza wybrała sobie taki właśnie priorytet na jedno z pierwszych wcieleń.
Wiek duszy raczej powinniśmy mierzyć w posiadaniu pasji. Niezależnie czy jest to kopanie piłki na boisku, robienie kariery jako projektant mody, krojenie mięsa w masarni, opieka nad rodziną czy malowanie obrazów. Wszystkiego trzeba doświadczyć, co to za dusza która cały czas, w każdym wcieleniu jako priorytet stawia sobie malowanie i podziwianie obrazów?
Jednakże to ,że człowiek nie posiada żadnej pasji ani wyższych celów niekoniecznie oznacza ,że jego dusza jest stara czy młoda. Może być oznaką tego ,że jego dusza w jakiś sposób została uwięziona na pewnym poziomie rozwoju i powtarza swoje wcielenie w kółko (umiera raz i reinkarnuje się ponownie w innym czasie ale w podobnym środowisku i z podobnym celem do realizacji - ustalonym przez nią samą przed pierwszą z tych inkarnacji) po to aby w końcu pojąć swoją lekcję.
Wyczuwam tutaj pewne dosyć rażące niedopatrzenie.
Załóżmy, że prezydentem USA, Rosji czy Chin zostaje jakaś osoba (na przykład taki Tekeeus

), która ma zamiar rozpętać trzecią wojnę światową (i to prawdziwą trzecią wojnę światową - wliczając w to masowe użycie broni atomowej - na tyle masowe, że wystarczy do wyrżnięcia całej populacji ludzkiej). Dochodzi do trzeciej wojny światowej, ludzkość (cała ludzkość - nie pozostaje nawet jeden osobnik) ginie w blasku nuklearnych eksplozji.
Nie został przy życiu żaden człowiek, w takim razie pytanie - w co ma się wnikarnować ta dusza? Jeśli "wejdzie" w zwierzę (biednie zwierzę xP), to rozwinąć się nie może - w końcu taki Waran z Komodo, chociaż wydaje się mądrzejszy od człowieka (co wielkim wyczynem nie jest), nie może robić kariery, obcować ze sztuką, tworzyć etc. Błąd logiczny - widać temu, kto wymyślił reinkarnację, nie przyszło do głowy, że w pewnym momencie może po prostu zabraknąć ludzi.
A jeśli ktoś powie, że dusza może wejść w ciało zwierzęcia innego niż człowiek i tam się rozwinąć - to co by taka dusza zrobiła, jakby szlag trafił całe życie na tej planecie albo całe życie we wszechświecie?
Im bliżej Boga, tym bliżej Jego poziomu doświadczania
A który on ma level ?
(...)
Załóżmy, że którykolwiek z wymyślonych przez człowieka bogów istnieje i jest mieszkającym w niebie (chmurki? xP) mobem. Czy jeśli mam odpowiedni level, to mogę go zabić? Dotychczasowe opisy sugerowałyby, że tak - w końcu jest podobny do człowieka (tj. ewolucyjnego bubla) - na pewno z zachowania, najprawdopodobniej także z wyglądu.
Wie ktoś, co z takiego boga wypada po zabiciu? Jakiś superpotężny item czy zwykły chłam warty kilka sztuk złota? I czy zabicie go daje jakieś bonusy do statystyk?
A teraz proszę niezbite dowody na istnienie owej duszy. Następnie poproszę niezbite dowody na prawdziwość zawartych tu teorii.
To ja w takim razie poproszę niezbite dowody na brak możliwości istnienia duszy. Albo lepiej, na pewność poznania zmysłowego i rozumowego, proszę dowód na to, że żyję, jestem wolny, proszę niech mi ktoś wyjawi moje prawdziwe imię, ale nie te nadane mi przez rodziców. Następnie poproszę niech ktoś da mi niezbite dowody, że miłość isniteje, że świat wokół to nie jeden wielki fake w postaci matrixa, że to nie jest tylko wyobrażenie.
Niech ktoś mi udowodni Istnienie!
Rozejrzyj się wokół i zastanów czy to co widzisz jest naprawdę rzeczywiste, bo może się okazać, że to tylko kolejny sen...
Jeśli wysuwasz jakąś teorię, to powinieneś mieć jakieś powody (argumenty, dowody...), dla których uznajesz, że jest ona prawdziwa. Czy gdybym powiedział, że masz osiem głów, zabiłeś Stalina i zjadłeś wszystkie dzieci w przedszkolu, to ty musiałbyś udowadniać, że wcale tak nie było, czy to raczej ja powinienem podać jakieś dowody przemawiające za tym, że ty to zrobiłeś?
(...)
Jakże ciężko stworzyć definicję czegoś co jest ponad nami, a co dopiero starać się to dzielić i segregować.
Biorąc pod uwagę to, co dotychczas widziałem/czytałem - na pewno łatwiej stworzyć definicję tego czegoś niż udowodnić coś, czego nie ma albo doszukać się w tym czymś jakiejkolwiek logiki.