Napisano 06.08.2009 - 10:44
Napisano 06.08.2009 - 10:47
Popularny
Każdy człowiek ma pewien własny zasób słów, własny "słownik". Ale bądź łaskaw uczestnicząc w dyskusji publicznej stosować słowa w znaczeniu przynajmniej powszechnie przyjętym. Gdyż Twoja "koncepcja" szerokiego użycia słowa "rasizm" nie ma żadnego oparcia w regułach semantycznych języka polskiego, co więcej jest tylko ładną egzemplifikacją ideologicznego pałkarstwa, polegającego na tym żeby przywalić "rasizmem" adwersarzowi bez względu na fakty.Wcześniej przyrównałem rasizm, do kwestii homoseksualizmu, gdyż homofobi, stawiają jednych nad drugich, z przyczyny naturalnej koncepcji, gdzie jedna z grup, nie może dokonać zapłodnienia swego partnera, nie stosując się do osiągnięć nauki.Z mojego aspektu widzenia, homoseksualizm, to czynnik wrodzony, więc jeśli te dwie orientacje, trafiają na różne półki, mówimy tu o innego rodzaju
rasizmie, na odmiennym tle.Możesz to nazywać dyskryminacją.
Spłycasz pojęcie rasizmu dla własnych potrzeb, usiłujesz je tak nagiąć ażeby pasowało do Twoich karkołomnych konstrukcji. W istocie ośmieszasz zagrożenie ze strony rasizmu przyrównując je do awersji estetycznej.Jeśli Azjata, odczuwałby awersję, wskazując tylko na kolor skóry, czarnoskórego człowieka, zrzuciłby go, rangę niżej, stając się rasistą, nawet nie musiałby, wychwalać własnej rasy ponad drugą, sama niechęć, sprowadziłaby rasę czarnoskórą, piętro niżej.
Niewiele zrozumiałeś. Tłumaczę Ci po raz kolejny, nie przyrównuje homoseksualistów do małp, a porównuje sposoby rozumowania, który w jednym przypadku wydaje Ci się wyśmienity a w drugim irracjonalny. Krytykuje sposób argumentacji polegający przede wszystkim na próbie irracjonalnego porównywania przykładów i instytucji jaki zaprezentowałeś w pierwszych postach.chcesz uciec, od przyrównania homoseksualistów do małp. (...) Rozumiałem od samego początku, ustosunkowałem się do twojego błędnego porównania
Co w ogóle ma oznaczać to zdanie w kontekście mojej wypowiedzi do której się odnosi? Zaczynam się zastanawiać czy aby na pewno do moich słów w swoich postach się odnosisz.Muszę cię rozczarować, ponieważ homoseksualizm, od roku 1990, w dalszym ciągu, uważany jest za odmienną orientację seksualną
Słuchaj Bayakusie masz jakieś problemy ze składaniem zdań w języku polskim? Bo widzisz pomiędzy użytym przez Ciebie stwierdzeniem, że "filiacja jest ordynarna" i że koś używa pojęcia filiacji w sposób ordynarny jest zasadnicza różnica.Ordynarny sposób jej użycia, w twoim wykonaniu.
W toku walki o potwierdzenie swoich karkołomnych tez zaczynasz już coraz dalej i coraz szybciej uciekać przed rzeczywistością. Klasycznym przykładem owego dyskomfortu jest sytuacja sierot od urodzenia, u których brak rodziców i brak swojego miejsca w poznanym łańcuchu pokoleń jest widoczną skazą na ich tożsamości.nie jest potwierdzone, iż przez brak takiego oddziaływania, dojdzie do dyskomfortu dziecka.
(...)
poczucie pokrewieństwa, właściwie w przypadku rodziny homoseksualnej jego brak, nie stoją u podstaw, które miałyby wpłynąć negatywnie, na umysł dziecka, czy też rodzić obawy, co do jego przyszłości.
Jak już pisałem są dane wskazujące na to, że w 20% przypadkach coś takiego jest możliwe i już samo to jest argumentem żeby natychmiast przerwać ten chory eksperyment pod tytułem "homoadopcja". Powtarzam po raz kolejny: świetle znanej nam wiedzy na temat wychowania dziecka nie ma podstaw by sądzić, że homoseksualistom uda się wychować zdrowego heteroseksualistę, aby udało się wychować zdrowego heteroseksualistę zdolnego do bycia mężczyzną/kobietą, mężem/żoną, ojcem/matką konieczne jest wychowywanie go w zdrowej rodzinie heteroseksualnej w której ma możność uczyć się poprzez obserwację relacji mężczyzny z kobietą.My wiemy, że homoseksualna para, nie wychowa homoseksualnego dziecka, nie stosują terapii recesywnej, tak jak chcieliby tego i oczekiwali niektórzy geniusze.Nareszcie to zrozumiałeś. Kuracja nie daje efektów, grupa partyzantów walcząca o shoah dla homoseksualistów, na tym opiera, wyniki swoich "badań".Nie widzę żadnego powodu, ażeby kwestię problemu „homoadopcji” sprowadzać do pytania, czy homo wychowa homo. Podstawowe pytanie jest takie, czy homo wychowa zdrowego heteroseksualistę, zdrowego mężczyznę/kobietę zdolnego do bycia mężem/żoną i dobrym ojcem/matką.
(...)
Nie ma aksjomatu, orzekającego, że dzieci z rodzin homoseksualnych, nie stworzą rodziny heteroseksualnej
Poza być może jakimiś wyjątkowymi przypadkami w których np. homoseksualista byłby najbliższym krewnym dziecka a innych by nie było, nie można, ale i taka sytuację rozpatrujmy z dużym znakiem zapytania. Oczywistym także jest, że para homoseksualna nie może przysposobić dziecka. Przyczyna tego stanu rzeczy jest art. 114. § 1 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego w myśl którego przysposobić dziecko można tylko dla jego dobra.Czy w Polsce można adoptować dziecko, będąc homoseksualista, nie naruszając prawa?
Twoje antychrześcijańskie obsesje nie są przedmiotem tego wątku. Tym niemniej już wyjaśniałem Ci że chrześcijańska miłość bliźniego nie oznacza akceptowania wszelkich jego pomysłów.Tego brakuje, bym sięgnął porady fantastów literatury, wystarczy mi już i tak stara schorowana Biblia.Kościół katolicki, nie uznaje humanitaryzmu czy egalitaryzmu, ten przykaz jest stosowany, tylko do wyznaczonej, ugrzecznionej grupy osób, nie do całej cywilizacji tejże planety.
Pytanie było retoryczne, ponieważ kościół jak i Biblia, nie traktują na równi wszystkich mieszkańców Ziemi.
Grzesznicy są wśród nas, dyskryminowani za własne człowieczeństwo, lecz dlaczego nie zacząć walki z własną naturą, skoro wymaga tego, tak czysta idea, jak chrześcijańska.
Napisano 06.08.2009 - 19:45
Każdy człowiek ma pewien własny zasób słów, własny "słownik". Ale bądź łaskaw uczestnicząc w dyskusji publicznej stosować słowa w znaczeniu przynajmniej powszechnie przyjętym. Gdyż Twoja "koncepcja" szerokiego użycia słowa "rasizm" nie ma żadnego oparcia w regułach semantycznych języka polskiego, co więcej jest tylko ładną egzemplifikacją ideologicznego pałkarstwa, polegającego na tym żeby przywalić "rasizmem" adwersarzowi bez względu na fakty.
![]()
Uświadom sobie również, że homoseksualiści naprawdę w 100% przypadków nie mogą zapłodnić partnera tej samej płci w związku tym ich seksualność pozbawiona jest elementarnego sensu. Widzę, że bardzo, ale to bardzo nie chcesz tego przyjąć do wiadomości.
Ciekawi mnie ponadto co rozumiesz przez zwrot "stawiają jednych ludzi nad drugich"? Nie, nie stawiają Bayakusie. Ale to nie znaczy że seksualność wszystkich ludzi jest jednakowozdrowa i normalna.
Ale to nie znaczy że seksualność wszystkich ludzi jest jednakowozdrowa i normalna.
Spłycasz pojęcie rasizmu dla własnych potrzeb, usiłujesz je tak nagiąć ażeby pasowało do Twoich karkołomnych konstrukcji. W istocie ośmieszasz zagrożenie ze strony rasizmu przyrównując je do awersji estetycznej.
Niewiele zrozumiałeś. Tłumaczę Ci po raz kolejny, nie przyrównuje homoseksualistów do małp, a porównuje sposoby rozumowania, który w jednym przypadku wydaje Ci się wyśmienity a w drugim irracjonalny. Krytykuje sposób argumentacji polegający przede wszystkim na próbie irracjonalnego porównywania przykładów i instytucji jaki zaprezentowałeś w pierwszych postach.
Co w ogóle ma oznaczać to zdanie w kontekście mojej wypowiedzi do której się odnosi? Zaczynam się zastanawiać czy aby na pewno do moich słów w swoich postach się odnosisz.
Nie jest żadna tajemnicą, że WHO podjęło decyzję w oparciu o stanowisko Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Nie jest żadną tajemnicą, że owo towarzystwo podjęło taką decyzję w atmosferze ideologicznego skandalu i nagonki politycznje, nie jest także tajemnicą że WHO wprowadziła na swoje potrzeby bardzo osobliwą definicję choroby, jako stanu który prowadzi do pogorszenia zdrowia pacjenta.
Teraz "maluczkim" przedstawia się jedynie zdanie "wg. WHO homoseksualizm to nie choroba", do wierzenia, do bezrefleksyjnego łykania tej papki. A już pobieżna analiza historii tego zagadnienia i kryteriów przyjmowanych przez tę organizacje nasuwa poważne wątpliwości czy jest w co wierzyć i czy osoby posługujące się tym argumentem robią to w sposób rzetelny. Ale to Ciebie nie interesuje, wciąż uderzasz w ton "autorytet powiedział", a nad tym dlaczego i co naprawdę powiedział już się pochylić nie zamierzasz.
Słuchaj Bayakusie masz jakieś problemy ze składaniem zdań w języku polskim? Bo widzisz pomiędzy użytym przez Ciebie stwierdzeniem, że "filiacja jest ordynarna" i że koś używa pojęcia filiacji w sposób ordynarny jest zasadnicza różnica.
Prosiłem Cię już żebyś nie wracał w kontekście filiacji do problemu uświadamiania skąd się biorą dzieci.
W toku walki o potwierdzenie swoich karkołomnych tez zaczynasz już coraz dalej i coraz szybciej uciekać przed rzeczywistością. Klasycznym przykładem owego dyskomfortu jest sytuacja sierot od urodzenia, u których brak rodziców i brak swojego miejsca w poznanym łańcuchu pokoleń jest widoczną skazą na ich tożsamości.
Jak już pisałem są dane wskazujące na to, że w 20% przypadkach coś takiego jest możliwe i już samo to jest argumentem żeby natychmiast przerwać ten chory eksperyment pod tytułem "homoadopcja". Powtarzam po raz kolejny: świetle znanej nam wiedzy na temat wychowania dziecka nie ma podstaw by sądzić, że homoseksualistom uda się wychować zdrowego heteroseksualistę, aby udało się wychować zdrowego heteroseksualistę zdolnego do bycia mężczyzną/kobietą, mężem/żoną, ojcem/matką konieczne jest wychowywanie go w zdrowej rodzinie heteroseksualnej w której ma możność uczyć się poprzez obserwację relacji mężczyzny z kobietą.
Dziecko nie ma być wychowane w ogóle, ma być wychowane dobrze. Zapewne nawet dziecko wychowane przez wilki byłoby zdolne do założenia rodziny, ale nie zdrowej rodziny.
Rozumiem, że tego nie da się przeskoczyć, rozumiem też że wewnętrzny przekonanie nie pozwoli Ci skapitulować przed rzeczywistością, ale uciekanie w retorykę "shoah" jest delikatnie mówiąc żenujące.
Amerykańskie Towarzystwo Naukowe
Źródło: http://pl.wikipedia..../HomoseksualizmPoza być może jakimiś wyjątkowymi przypadkami w których np. homoseksualista byłby najbliższym krewnym dziecka a innych by nie było, nie można, ale i taka sytuację rozpatrujmy z dużym znakiem zapytania. Oczywistym także jest, że para homoseksualna nie może przysposobić dziecka. Przyczyna tego stanu rzeczy jest art. 114. § 1 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego w myśl którego przysposobić dziecko można tylko dla jego dobra.
Osoba bezdomna też nie mogłaby przysposobić dziecka, powiedz mi zatem Bayakusie, czy polskie prawo rodzinne dyskryminuje bezdomnych?
Zdajesz się ciągle sugerować, że homo są dyskryminowani ale uciekasz przed sensem pojęcia dyskryminacji.
Twoje antychrześcijańskie obsesje nie są przedmiotem tego wątku. Tym niemniej już wyjaśniałem Ci że chrześcijańska miłość bliźniego nie oznacza akceptowania wszelkich jego pomysłów.
Zadziwia mnie również Twoja fetyszyzacja pojęć typu "równość". Wygląda to tak jakby wydawało Ci się, że realizacja postulatu równości ma polegać na pozwalaniu każdemu na to na co ma on ochotę bez względu na fakty i konsekwencje.
Napisano 06.08.2009 - 21:58
W poprzednich postach pisałeś o rasizmie, a teraz wskakujesz na rasizm kulturowy... Bardzo ciekawe, te dwa wyrażenia mają różne znaczenia, dlaczego uważasz, ze masz prawo domagać się od czytelników domyślania się co masz na myśli? Poza tym wybacz, ale chyba uciekasz w niewłaściwym kierunku, pojęcie tzw. "rasizmu kulturowego" odnosi się do nietolerowania grup kulturowych. Homoseksualiści natomiast nie są jakąś uniwersalną odrębną grupa kulturowo - cywilizacyjną.Jest takie pojecie, jak rasizm kulturowy, samo słowo rasizm, ma bardzo szeroki zakres, także jego zastosowanie było adekwatne.Uświadamiam sobie ten pleonazm, niczym szokującym nie jest, niemożność zajścia w ciąże mężczyzny lub kobiety, bez interakcji tego pierwszego.Seksualność, jeśli mówimy o trzech istniejących jest jednakowozdrowa, abstrakcyjnie normalna, o ile coś normalne być może.Każdy homofob, wynosi własną seksualność ponad osób homoseksualnych, więc frazesy nie, nie stawiają są najzwyklejszą fikcją, po prostu nie chcesz się do tego przyznać, albo masz rozdwojenie jaźni.
Czy ja kiedykolwiek twierdziłem, że homoseksualizm nie jest nienaturalny i nienormalny, żeby teraz się nagle do takich poglądów "przyznać"?Więc sam się przyznałeś, otóż gdy świat naukowy, zmieni oficjalne stanowisko, będziemy mogli nazwać homoseksualizm chorobą.Na dzień dzisiejszy homofobii, dokonują segregacji społeczeństwa.Ale to nie znaczy że seksualność wszystkich ludzi jest jednakowozdrowa i normalna.
Powyżej zacytowałem moją wypowiedź i wypowiedź Twoją odnosząca się do mojej. Przynajmniej tak by się mogło wydawać, bo jednak piszesz o czymś zupełnie innym. Czyżbyś już zapomniał, że cały ten ambaras związany z moim przykładem wziął się z dyskusji nie nad zagadnieniem czy homoseksualizm jest patologia, a z Twojego irracjonalnego porównania przykładów do instytucji . I to właśnie krytyce tego metodologicznego błędu poświeciłem i przykład z małpami i już kilka akapitów w kilku postach, a Ty odnosząc się do tej kwestii zdajesz się pisać o czymś innym.Istnieją dwa obozy naukowe, jeden argumentuje na rzecz homoseksualizmu, drugi przeciwnie.Sam nie pojmujesz tego, że zrównywanie jakiego dokonujesz, czy próby udowodnienia, jakoby homoseksualizm miał by być stanem patologicznym, nie znajdują dowodów, w świecie nauki, a kilka zdań, jakie padły z twojej strony, obraża osoby homoseksualne.Niewiele zrozumiałeś. Tłumaczę Ci po raz kolejny, nie przyrównuje homoseksualistów do małp, a porównuje sposoby rozumowania, który w jednym przypadku wydaje Ci się wyśmienity a w drugim irracjonalny. Krytykuje sposób argumentacji polegający przede wszystkim na próbie irracjonalnego porównywania przykładów i instytucji jaki zaprezentowałeś w pierwszych postach.
Wpierw zgadzasz się z tym, że w przypadku par homo filiacji być nie może, następnie mój przykład na negatywne skutki braku filiacji u sierot kwitujesz nadal w kontekście problemu filiacji, że przecież u homo dziecko będzie mieć dwoje "rodziców"...Dlatego też, napisałem w tym przypadku, kolejnym razem będę zatwierdzał, iż miałem na myśli twoją osobą, gdyż to ty masowo, używałeś tego pojęcia.
Głównym zagadnieniem filiacji, jest poczucie, pochodzenia od ojca i matki, dedukcyjnie implikacją tego jest pytanie, skąd się tutaj wziąłem, w rodzinie homoseksualnej, nie będzie takiego rozgraniczenia, jak i poczucia pochodzenia, od dwóch osób, różnej płci.Tylko, czy wpłynie to w ujemny sposób na rozwój dziecka i tego właśnie nie wiemy, nie wiemy czy zależności występujące w związku homoseksualnym, zaburzą funkcjonowanie dziecka lub staną się bodźcem, choćby do nerwicy, w wieku starszym, lecz przede wszystkim, niemożności utworzenia rodziny heteroseksualnej.Tak, natomiast tutaj dziecko posiada rodziców, są jednakże tej samej płci, skoro już mają tychże opiekunów, pewnikiem nie jest, jakoby miały doznać skazy tożsamościowej.Homoseksualni rodzice, mogą zapewnić dziecku higienę psychiczną i zależy to wyłącznie od ich zaangażowania oraz pracy.Przecież dziecko, wychowywane przez parę homoseksualną, musiało mieć biologicznych rodziców, bądź, został wykonany zabieg in vitro.Tak jak i dwie kobiety, tak jak i dwoje mężczyzn, bez pomocy, zewnętrznej, swego potomka na świat nie wydadzą.Cytat
W toku walki o potwierdzenie swoich karkołomnych tez zaczynasz już coraz dalej i coraz szybciej uciekać przed rzeczywistością. Klasycznym przykładem owego dyskomfortu jest sytuacja sierot od urodzenia, u których brak rodziców i brak swojego miejsca w poznanym łańcuchu pokoleń jest widoczną skazą na ich tożsamości.
Porównujesz zagładę Żydów do niemożności zaakceptowania przez homoseksualistów że jednak nie wszystko im wolno i otaczający ich świat nie służy do tego aby na każdym kroku zapewniać ich o ich rzekomej "normalności"? Wygląda na to, że niezależnie od faktów w myśl Twoich słów nie można mówić homoseksualistom niczego co mogłoby im się nie spodobać, bo będzie to "Shoah na psychice", a cały świat ma się teraz dostosować do ich roszczeń i wyobrażeń?Shoah odnośnie psychiki (...)
To jest właśnie punkt widzenia którego nie rozumiem, głos uznanych przez Ciebie autorytetów pozwala Ci wyłączyć własne myślenie?Specjalnie nie muszę bronić swego stanowiska w tym temacie, nauka buduje lepszą przyszłość dla homoseksualistów.
No właśnie. Dla homoseksualistów. Na tym się koncentrujesz, na homoseksualistach. A problem dotyczy dzieci oddawanym im na "wychowanie" i jak widać współcześnie nauka nawet nie zamierza roztrząsać czy budując lepszą przyszłość dla homoseksualistów buduje lepszą przyszłość dla dzieci.(...) nauka buduje lepszą przyszłość dla homoseksualistów
Czy gdzieś pisałem o prawie do wychowania dzieci? Prawo do wychowania jest pochodną władzy rodzicielskiej , która przynależy rodzicom i przysposabiającym (adoptującym). A nie odwrotnie. Ubiegać się o przysposobienie ma prawo każdy, ale pewne osoby dostaną dziecko tylko wyjątkowo, w szczególnych sytuacjach, gdyż przysposobienie dokonywane jest dla dobra dziecka i niektórym obcego dziecka na wychowanie po prostu z tego powodu dać nie wolno.Wcześniej śmiałeś twierdzić, iż każdy ma prawo do adopcji, homoseksualiści tego prawa nie mają, gdyż nie posiadają prawa, do wychowywania dzieci.Kontrastowo, zaprzeczyłeś samemu sobie.Przyrównujesz homoseksualistów, do małp, bezdomnych, z tym, że oni są niebezpieczni dla otoczenia, w tym dzieci, w przedstawionej przez ciebie koncepcji.Osoba bezdomna, nie mogłaby zapewnić młodemu człowiekowi, godziwego bytu, tak samo jednak nie jest z osobami tej samej płci, walczącymi o prawo, do opieki nad dzieckiem, w Polsce, nadal go nie otrzymali i z tego też powodu, są dyskryminowani.
Bayakusie, do czego się teraz odnosisz? Do tego zaznaczonego kursywa cytatu, który wziąłeś nie wiadomo skąd? Co to ma wspólnego z zagadnieniem miłości bliźniego o jakie pytałeś?Wolna wola używana tylko pod zezwoleniem
Skoro tak samo miłujesz siebie samego, w porządku.
Nie musisz się do tego stosować, ale tym samym łamiesz podstawową zasadę chrześcijaństwa, homofobia obłudnie, śmie twierdzić, iż tak wygląda umiłowanie, nasz subiektywizm jest ważniejszy, niż jakiś tam dogmat.
Napisano 06.08.2009 - 22:04
Napisano 07.08.2009 - 01:13
no dobra... niby wszystko cacy, ale co z kwestią szkoły takiego dziecka wychowywanego przez homoseksualistów? w podstawówce to może jakoś jeszcze by przeszło ale w liceum np ? ludzie by takiego wyśmiewali, prześladowali by go. Nie wiem jak to wygląda tam gdzie jest dozwolona adopcja dziecka przez parę homoseksualną, ale w Polsce możemy o tym spokojnie zapomnieć. Przynajmniej w tym stuleciu
taka osoba to by miała dopiero piekło na ziemi, a jak ktoś się z tym nie zgadza to chyba w polskiej szkole nie był
![]()
Napisano 07.08.2009 - 03:31
W poprzednich postach pisałeś o rasizmie, a teraz wskakujesz na rasizm kulturowy... Bardzo ciekawe, te dwa wyrażenia mają różne znaczenia, dlaczego uważasz, ze masz prawo domagać się od czytelników domyślania się co masz na myśli? Poza tym wybacz, ale chyba uciekasz w niewłaściwym kierunku, pojęcie tzw. "rasizmu kulturowego" odnosi się do nietolerowania grup kulturowych. Homoseksualiści natomiast nie są jakąś uniwersalną odrębną grupa kulturowo - cywilizacyjną.
Z całym szacunkiem, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zabrnąłeś w nieuczciwe i nieeleganckie wymyślanie mi od "rasistów", a teraz usiłujesz, choć bez powodzenia, ubrać te zarzuty w jakiś pseudo intelektualny płaszczyk.
Kolejna poruszona przez Ciebie kwestia - niemożność spłodzenia dziecka. Otóż u heteroseksualnych mężczyzn i kobiet jest ona chorobą. Jest to choroba, patologia normalnego stanu rzeczy. Ale ów normalny stan rzeczy, czyli związek kobiety i mężczyzny z samej swojej natury prowadzi do spłodzenia dziecka. Systemowo związek kobiety i mężczyzny jest płodny. Natomiast systemowo związek homoseksualny jest bezpłodny, gdyż zawsze, w 100% przypadków dwie osoby tej samej płci nie mogą zapłodnić jedna drugiej. Z tego powodu nie można porównywać bezpłodności do homoseksualizmu (chyba, że przyznasz że homoseksualizm jest chorobą tak jak bezpłodność).
Czy ja kiedykolwiek twierdziłem, że homoseksualizm nie jest nienaturalny i nienormalny, żeby teraz się nagle do takich poglądów "przyznać"?
Przecież od jakiegoś czasu piszę, do czego zresztą się konsekwentnie nie odnosisz, że uwzględniając sens seksualności i jej cel homoseksualizm jest całkowicie z owym sensem i celem sprzeczny i jako taki w żaden sposób nie może zostać uznany za stan normalny i naturalny.
Kolejną kwestia to wmawianie mi, że uskuteczniam segregację... Czy jeżeli mówię o kimś chorym na grypę, że jest chory to czy wprowadzam segregację? [Tylko jak pragnę zakwitnąć, nie wyskocz mi teraz z tekstem, że porównuje homoseksualizm do grypy.] Czy jeżeli nazywam bezpłodność chorobą to segreguje osoby tym nieszczęściem dotknięte? To niedorzeczność. Twierdząc, że z takich a takich przyczyn homoseksualizm nie jest naturalny po prostu stwierdzam pewne fakty. Nie możesz tych, dość oczywistych zresztą prawd zanegować, więc próbujesz wmówić mi, że kogoś segreguje.
Zadziwia mnie również Twoje bezgraniczne zaufanie do świata nauki. Czy jeżeli w drodze głosowania korespondencyjnego (czyli tak jak w przypadku homoseksualizmu) naukowcy ustalą, że od dziś grypa nie jest chorobą to znaczy, że mamy przestać nazywać zagrypionych chorymi?
Decyzje dot. homoseksualizmu miały w dużej mierze charakter ideologiczny, polityczny. Jeden z czołowych w owym czasie entuzjastów tego pomysłu wkrótce zmienił zdatnie i nagle przestał być "czołowym psychiatrą". Naukowcy głoszący poglądy kwalifikowane jako "niepoprawne politycznie" są marginalizowani, nie toczy się z nimi debaty a wyzywa od "homofobów", są podawani nieuzasadnionemu ostracyzmowi i licznym trudnościom w pracy naukowej ponoć ze zwalnianiem z pracy włącznie. Ten i inne tematy są obiektem przede wszystkim walki ideologicznej i politycznej a dopiero w dalszym rzędzie analizy naukowej, dlatego też mocno uzależnione od finansowania i łase na blask chwały środowisko naukowe chętnie porzuca obiektywizm naukowy na rzecz włączenia się w ową walkę ideologiczną po tej stronie, która gwarantuje większe "łupy". A ci którzy się wyłamują są zwalczani. Między innymi z tych przyczyn uważam decyzje podjęte w sprawie homoseksualizmu za niewiarygodne, a samą metodę ustalania w drodze głosowania czy coś jest czy nie jest chorobą za kuriozalną.
Tak jak już pisałem WHO przyjmuje jako wyznacznik tego co jest a co nie jest chorobą to czy dany stan prowadzi czy nie prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia pacjenta. W myśl takich kryteriów chorobami nie są np. wrodzone upośledzenia. Czy to oznacza, że nazywając osoby dotknięte tymi strasznymi chorobami chorymi segreguje je?
Powyżej zacytowałem moją wypowiedź i wypowiedź Twoją odnosząca się do mojej. Przynajmniej tak by się mogło wydawać, bo jednak piszesz o czymś zupełnie innym. Czyżbyś już zapomniał, że cały ten ambaras związany z moim przykładem wziął się z dyskusji nie nad zagadnieniem czy homoseksualizm jest patologia, a z Twojego irracjonalnego porównania przykładów do instytucji . I to właśnie krytyce tego metodologicznego błędu poświeciłem i przykład z małpami i już kilka akapitów w kilku postach, a Ty odnosząc się do tej kwestii zdajesz się pisać o czymś innym.
Krytyka Twojego sposobu argumentowania ma dowieść, że rozumujesz i argumentujesz w sposób niewłaściwy, to ma się nijak do prawdziwości wniosków. Do kwestii konkluzji i wniosków odnoszę się oddzielnie.
Co do kwestii sprzeczności homoseksualizmu z naturą to od bodajże trzech postów powtarzam dlaczego i w jaki sposób homoseksualizm jest z naturą sprzeczny, a Ty mi piszesz, że nie ma na to dowodów... Masz je przed oczami.
Widzę, że jest potrzeba dokładnego omówienia zagadnienia.
Celem i sensem seksualności jest prokreacja, to nie ulega wątpliwości. Nawet uboczne funkcje seksualności jak np. zbliżanie do siebie partnerów ma na celu wzmocnienie trwałości ich związku w celu prawidłowego wychowania potomstwa. Podobnie jest z podziałem na płcie, ma on sens i cel tylko w kontekście prokreacji. Dlatego też kobiecość jest z natury rzeczy skierowana ku męskości a męskość ku kobiecości. Gdyby nie prokreacja podział na płcie i seksualność w ogóle nie miałyby sensu. Dlatego też należy stwierdzić, że seksualność jest z natury rzeczy heteroseksualna.
Każda seksualność która nie prowadzi do prokreacji jest w pewnym stopniu nienaturalna. W przypadku homoseksualizmu nie ma żadnych szans na to, że partnerzy spłodzą ze sobą potomstwo, dlatego też ich seksualność jest pozbawiona sensu, jest nienaturalna. Dlatego też należy stwierdzić, że homoseksualizm jest nienormalny.
Powyższy wywód nie jest wartościowaniem, segregowaniem itd. Jest stwierdzeniem suchych faktów.
Wpierw zgadzasz się z tym, że w przypadku par homo filiacji być nie może, następnie mój przykład na negatywne skutki braku filiacji u sierot kwitujesz nadal w kontekście problemu filiacji, że przecież u homo dziecko będzie mieć dwoje "rodziców"...
W ogóle mieszasz ze sobą i splatasz różne wątki i różne kwestie. Zapewnianie dziecku higieny psychicznej nijak ma się do problemu filiacji (będącej jeszcze raz podkreślam elementem tożsamości człowieka), którą dziecku może zapewnić jedynie mężczyzna i kobieta, a jednak nie wiedzieć czemu łączysz te kwestie. Nie jest prawdą, że owo zapewnianie higieny psychicznej zależy tylko od nakładów pracy rodziców. Dziecko jak już była o tym mowa potrzebuje i ojca i matki, osoby tej same płci obojętnie jak bardzo będą się starać nie są w stanie zasymulować co najmniej jednego z elementów tej układanki. Tożsamość każdego człowieka jest silnie zakorzeniona w jego płci, ale także w genealogii, w świadomości kto przekazał mu życie i naturalnym poczuciu więzi z tymi osobami.
Rodzicielstwo to nie jest hodowla chomików i nie można oderwać osoby rodzica od jego rodzicielstwa. Cała osoba rodzica i wszystkie jej cechy determinują go jako rodzica w powiązaniu z relacją z drugim rodzicem przeciwnej płci. Absurdem jest zatem pisanie, że jakość owego rodzicielstwa "zależy to wyłącznie od ich zaangażowania oraz pracy". Tak mogłoby być w przypadku hodowli zwierząt, ale nie w procesie wychowania dzieci.
Nie są w stanie być właściwym punktem odniesienia dla dziecka.
Nie mogą dać dziecku ani dobrego przykładu jak być kobieta ani jak być mężczyzną ze względu na swój homoseksualizm.
Nie są w stanie dać dziecku przykładu jak być dobrym mężem w relacji do żony i jak być dobra żona w relacji do męża, bo w ogóle nie ma w ich związku relacji damsko męskiej.
Nie są w stanie pokazać dziecku jak ma funkcjonować rodzina - związek kobiety i mężczyzny i ich dzieci, z tych samych co powyżej przyczyn.
W ogóle wszystkie odpowiedzi jakich udzielasz stanowią odpowiedź na niewłaściwie zadane pytanie. Kwestią jaka nas interesuje nie jest to, czy dzieci są dostatecznie odporne aby przetrwać eksperymenty jakie przeprowadzają na nich dorośli, a to jakie warunki są dla rozwoju dziecka najkorzystniejsze. I jeszcze raz powtarzam, kwestią jaka nas interesuje nie jest (tylko) to czy homoseksualiści wychowają homoseksualistę, ale czy dobrze wychowają zdrowego heteroseksualistę.
Porównujesz zagładę Żydów do niemożności zaakceptowania przez homoseksualistów że jednak nie wszystko im wolno i otaczający ich świat nie służy do tego aby na każdym kroku zapewniać ich o ich rzekomej "normalności"? Wygląda na to, że niezależnie od faktów w myśl Twoich słów nie można mówić homoseksualistom niczego co mogłoby im się nie spodobać, bo będzie to "Shoah na psychice", a cały świat ma się teraz dostosować do ich roszczeń i wyobrażeń?
To dziwne, że "rasizm" uważasz za pojęcie niebywale rozciągliwe a w swoich słowach nie dopatrujesz się ani grama braku szacunku dla zamordowanych Żydów, czyli jak by to niektórzy dziś określili - "antysemityzmu"...
To jest właśnie punkt widzenia którego nie rozumiem, głos uznanych przez Ciebie autorytetów pozwala Ci wyłączyć własne myślenie?
Jeżeli Cię to interesuje to za nielojalny sposób dyskutowania uważa się powoływanie na autorytet, którego adwersarz nie uznaje. A tzw. iurae in verba magistri (przysięganie na słowo nauczyciela) cały czas budzi podejrzenia, że dyskutant nie myśli samodzielnie.
No właśnie. Dla homoseksualistów. Na tym się koncentrujesz, na homoseksualistach. A problem dotyczy dzieci oddawanym im na "wychowanie" i jak widać współcześnie nauka nawet nie zamierza roztrząsać czy budując lepszą przyszłość dla homoseksualistów buduje lepszą przyszłość dla dzieci.
Czy gdzieś pisałem o prawie do wychowania dzieci? Prawo do wychowania jest pochodną władzy rodzicielskiej , która przynależy rodzicom i przysposabiającym (adoptującym). A nie odwrotnie. Ubiegać się o przysposobienie ma prawo każdy, ale pewne osoby dostaną dziecko tylko wyjątkowo, w szczególnych sytuacjach, gdyż przysposobienie dokonywane jest dla dobra dziecka i niektórym obcego dziecka na wychowanie po prostu z tego powodu dać nie wolno.
Nie porównuje homoseksualistów do małp i bezdomnych, czy naprawdę tylko tyle potrafisz z tego zrozumieć? To zaczyna się robić śmieszne!
Bayakusie, do czego się teraz odnosisz? Do tego zaznaczonego kursywa cytatu, który wziąłeś nie wiadomo skąd? Co to ma wspólnego z zagadnieniem miłości bliźniego o jakie pytałeś?
Napisano 09.08.2009 - 21:39
Jednym z fundamentów naszej cywilizacji jest greckie podejście do prawdy, czyli przekonanie, że prawda jest i powinnością człowieka rozumnego jest dążyć do jej odkrycia. Ty natomiast wciąż piszesz o „Twoim punkcie widzenia” z perspektywy którego analizujesz temat i tu właśnie tkwi źródło problemu, że porzucasz obiektywizm na rzecz swojego własnego punktu widzenia.[Może przyjmiesz to nareszcie do wiadomości, że twoja jak i moja perspektywa, z jakiej patrzymy na omawiane zagadnienie, jest anomalią w obydwie strony, prościej pisząc, interesy zbyt rozbieżne, by doszło do ugody. ]
Czy to oznacza, że zamierzasz stosować tę zasadę także do dyskusji? Stanowiska stron w procesie tym różnią się od stanowisk interlokutorów w dyskusji, że ci drudzy mają przynajmniej próbować dążyć do odkrycia prawdy stosując realizując dyrektywę naukowego obiektywizmu. Co ma oznaczać przytoczenie poprzez Ciebie tej zasady? Że czujesz się adwokatem jednej ze stron? Adwokat w procesie ma obowiązek bronić swojego klienta, nawet jak przyjmuje oczywiście absurdalną linię obrony polegająca na próbie zanegowania oczywistych faktów to przymyka się na to oko bo być może w danych okolicznościach sytuacja jest tak beznadziejna, że nic mądrzejszego nie można robić (co oczywiście nie oznacza że ma on rację ani że pomoże to jego klientowi). Natomiast dyskusja rządzi się zupełnie innymi prawami, jej uczestnicy powinni dążyć do poznania prawdy a nie bronić jednej ze stron popadając w konflikt z rzeczywistością. Zdajesz się czuć bardziej czyimś adwokatem niż uczestnikiem dyskusji Bayakusie.[Accusare nemo se debet]
Wygląda to tak jakbym sam fakt, że Ty coś uważasz powodował że ja muszę uznawać ten punkt widzenia i nie wolno mi dowodzić czegoś innego bo „Ty uważasz, że...”.[Uświadom sobie to wreszcie, że ja nie traktuje homoseksualizmu jako choroby, a ty w swoim monologu, próbujesz te dwa pojęcia połączyć]
Zaczęło się od tego, że nie zrozumiałeś że nie porównuje homo do małp a jedynie dwa przykłady wadliwego sposobu rozumowania i argumentacji. Potem wymyśliłeś sobie, że owo rzekome porównywanie homo do małp nazwiesz sobie rasizmem...[Zmodernizowałem termin rasizm masz rację, dostrzegam manie na punkcie wykrycia błędu, aczkolwiek będziesz musiał sam sobie z tym poradzić.Myślę iż prócz ciebie, reszta czytelników zrozumiała.Ze stanowiska homofoba, jako krótkowidz, wielu spraw nie jesteś w stanie dostrzec, jak również i tej.]
Pomimo tego, że to włośnie ów przykład z małpami miał unaocznić na czym to Twoje irracjonalne porównanie polegało. Zresztą piszę o tym i wyjaśniam sprawę już od ładnych kilku postów...[Wskaż gdzie występuje, to irracjonalne porównanie przykładów do instytucji.]
Po pierwsze cóż to ma być ta homofobia, jakieś słowo – wytrych służące do etykietowania interlokutorów. Cóż to ma być? „Nieuzasadniony lęk przed osobami homoseksualnymi” - zapewniam Cię Bayakusie, że żadnego lęku, uzasadnionego czy nie, przed osobami homoseksualnymi nie odczuwam.[Ze stanowiska homofoba, jako krótkowidz, wielu spraw nie jesteś w stanie dostrzec]
No właśnie Bayakusie, z „Twojego punktu widzenia”, dlaczego to podkreślasz? Czy fakt, że jest tak jak uważasz akurat z Twojego punktu widzenia ma znaczenie? Niezależnie od faktów masz własne zdanie?[Trajanie, z mojego punktu widzenia, homoseksualizm nie jest stanem patologicznym, wychowanie przez te osoby nie wywołuje negatywnego, ubocznego skutku teraz i w przyszłości u dzieci, nie ma związku, z założeniem przez nie rodziny, heteroseksualnej, ponieważ, moje stanowisko, akceptuje homoseksualizm i twierdzi, iż z orientacją człowiek się rodzi, a nie ją wybiera.Ja nie wierze w Boga, ty wierzysz, zrozum wreszcie, że automatycznie odrzucam pogląd, jakoby owa seksualność była dewiacją i vice versa, przez ciebie jest traktowany jako stan patologiczny. ]
Nie rozróżniasz dwóch różnych zjawisk. Czym innym jest naturalność występowania danego zjawiska w przyrodzie i naturalność samego zjawiska. Zjawiskiem naturalnym jest, że w przyrodzie występują choroby, ale choroby dla organizmu nie są stanem naturalnym. Tak samo naturalnym jest że jedna na ileś tysięcy osób jest dotknięta chorobą genetyczną ale sama choroba genetyczna nie jest zjawiskiem dla organizmu naturalnym. Podobnie jest np. z pedofilią. Sama pedofilia nie jest w żadnym stopniu naturalna ale naturalnym jest że w przyrodzie raz na jakiś czas zdarza się z różnych przyczyn taka patologia. Gwałty występują w przyrodzie, występowały i będą występować - ich występowanie nie jest niczym nadzwyczajnym i w związku z tym w tym ujęciu ich występowanie jest naturalne - ale czy to oznacza że jest to naturalna metoda zaspokajania popędu seksualnego? Wiele zjawisk występujących w przyrodzie, także patologie, występują w nim naturalnie, ale to jeszcze nie oznacza że one same są naturalne, normalne dla np. organizmu.[Choroby są naturalnym stanem rzeczy ]
Zaraz zaraz, co próbuje przez to powiedzieć? Że jeśli ktoś zaprzecza twierdzeniom kogo innego to samo to go dyskwalifikuje? Co owi fachowcy na jakich rzekomo się powołuje mieliby robić nie zgadzając się z jaką s opinia jak nie jej właśnie zaprzeczać.[Mnie natomiast nie zadziwia, upartość i próba udowodnienia, iż homoseksualizm to choroba, ponieważ swe wywody opierasz na opinii fachowców, potrafiących tylko zaprzeczać.]
Teorie konspiracyjne powiadasz?[Dodatkowo tworzysz teorie konspiracyjne, jak gdybyś przeniknął wszystkie warstwy systemu naukowego.]
Tak pytałem o co chodzi. I skoro wywołałeś ten temat to sądzę, że jest to stosowna chwila na małą radę – jeśli nie chcesz żeby dyskutanci pytali Cię o co Ci chodzi zacznij stosować reguły składniowe języka polskiego i reguły interpunkcyjne. To pomoże.[W dodatku kilkukrotnie pytałeś, "o co chodzi".]
O właśnie, to jest definicja choroby wg WHO, czyli stanu który prowadzi do pogorszenia się zdrowia pacjenta. Wg. takiej definicji homoseksualizm nie jest chorobą, podobnie jak zespół Downa, pedofilia czy nekrosadyzm.[Z naturą heteroseksualną sprzeczny jest, dlaczego miałby być chorobą, tylko dlatego ponieważ nie występuje zjawisko prokreacji, jeśli tak to proszę zapoznać się z terminem choroba, ona wyrządza szkody i jest to pewne.]
Po pierwsze ów argument nie pochodzi z Biblii. A nawet jeżeli jest w niej zawarty, to muszę się przyznać że nic mi o tym nie wiadomo. Jest on po prostu argumentem racjonalnym i dlatego go użyłem.[Już teraz twierdzisz, iż orientacja nie zdolna do prokreacji, tylko w pewnym stopniu jest nienaturalna.Heteroseksualizm wydał na świat homoseksualizm, zbiegiem okoliczności jest to, że penis nie pasuje do penisa, a pochwa do pochwy.Nie czyni to heteroseksualizmu nienaturalnym, celem heteroseksualizmu jest wydanie na świat potomstwa, tak homoseksualizm nie może się tym poszczycić, ale to dwie różne orientacje i wzorzec jednej, na który się powołujesz, nie znajduje odzwierciedlenia w drugiej.Celem jednej seksualności jest prokreacja, cel drugiej jest w takim razie pozbawiony sensu.To nie jest odchyleniem od normy, norma oparta jest na kanonie heteroseksualizmu, oczywistym jest, iż homoseksualizm nim nie jest, natura była mniej przychylna dla jednych, kwestia szczęścia.Ten argument pochodzi z Biblii, która nie szuka odpowiedzi, tylko skazuje. ]
Jest wiele chorób i zjawisk, które nie są możliwe do wyleczenia, ale jakoś nie uważamy ich z tego powodu za wrodzone. Z przyjętych przez Ciebie przesłanek w ogóle nie wynika wniosek jakiego oczekujesz. A na marginesie dodajmy, że z tą niemożnością wyleczenia to chyba jednak nie jest tak jak piszesz, skoro powstają już nawet organizacje zrzeszające wyleczonych homoseksualistów, ale nie popadajmy w dygresję.[Dla mnie ludzie rodzą się z wyznaczoną seksualnością, dowodem na to jest brak wyleczenia ]
Bayakusie... Filiacja oczywiście jest związaną z orientacją seksualną, ale nie bezpośrednio... Bezpośrednio związaną jest z tożsamością każdego człowieka, a gdy piszę o tożsamości nie mam na myśli jedynie tożsamości seksualnej. Czy w człowieku już niczego poza jego seksualnością nie dostrzegasz?[także nie zgadzam się z tym, jakoby rodzić miał wpłynąć na seksualność dziecka, nie zgadzam się z tym, jakoby rodzina homoseksualna, poprzez brak owej filiacji,]
A to dlatego, że....?[Zgubne twierdzisz, że wskutek braku wzorca, w przyszłości wychowywana w czasach dzieciństwa osoba, przez parę jednej płci, nie będzie potrafiła stworzyć rodziny heteroseksualnej, filiacja ma się nijak do tego.]
Kurczowo trzymasz się tylko i wyłącznie kwestii tego czy wychowanie przez homo implikuje homoseksualizm u dziecka, w ogóle nie zwracasz uwagi, że to jest problem ale być może wcale nie kluczowy. Z całego katalogu interesujących nas zagadnień Ty wybierasz sobie właśnie to jedno, dlatego po raz kolejny zwrócę Twoja uwagę, że kluczowym problemem nie jest obawa że w każdym przypadku homo wychowają homoseksualistę a to, czy wychowają zdrowego (a nie jakiegokolwiek) heteroseksualistę.[teraz udowodnij, że w rodzinie homoseksualnej dziecko, nie może być wychowane na heteroseksualistę.]
To też już pisałem, ale mogę napisać specjalnie dla Ciebie po raz kolejny.[Czego takie dziecko ma się od swych rodziców uczyć skoro jest heteroseksualne.]
Raczysz żartować, jeżeli homoseksualny mężczyzna współżyje z homoseksualną kobietą to nie jest to przecież relacja osób tej samej płci, jest to relacja heteroseksualna![W przypadku osób tej samej płci, istnieje możliwość spłodzenia dziecka, jeśliby gej zapłodnił lesbijkę, bądź kobietę heteroseksualną i jeśli lesbijka zostałaby zapłodniona przez geja, bądź heteroseksualnego mężczyznę.]
Otóż właśnie problem polega na tym, że nie masz na tyle taktu, wyraźnie użyłeś określenia Shoah, czyli albo nie rozumiesz co ono oznacza albo drwisz z pamięci ofiar. Żeby porównywać brak akceptacji dla pomysłów i roszczeń osób homoseksualnych z zagłada Żydów trzeba mieć nie lada tupet. A żeby pisać, że homo „często spotyka śmierć” przez rzekomo opresyjne społeczeństwo trzeba mieć niewielki kontakt z rzeczywistością. Czy jest to kolejny element Twojego własnego „punktu widzenia”?[Wyraźnie wskazałem różnicę, między eksterminacją fizyczną od psychicznej, mam w sobie tyle taktu, by nie przyrównywać do siebie tragedii, ]
Homoseksualiści przynajmniej w krajach szeroko pojętego zachodu są równi wobec prawa wraz z heteroseksualistami. Pisałem już o tym, jeżeli uważasz, że np. w Polsce jest inaczej to podaj przykład najlepiej wraz z podstawą prawną.[Świat ma zapewnić im te same prawa, co heteroseksualistą, a w większości krajów tak nie jest. Oni domagają się tych samych praw, nie chcą aby wywyższano ich, ponad hetero ]
Nie wiem czego nie rozumiesz z tego co piszę. Prawo do wychowania dziecka jest pochodną władzy rodzicielskiej. Jeżeli sądzisz że homoseksualiści są jako grupa społeczna pozbawieni praw rodzicielskich to podaj mi podstawę prawną takiego twierdzenia.[Osoby homoseksualne chcą, wychowywać dzieci, ubiegają się o prawo do adopcji, ponieważ prawo do wychowywania, jest dla nich zamknięte. ]
A to bardzo ciekawe... odnosisz się więc do opinii, które sam wymyślasz. No cóż, takie podejście na pewno ułatwia wiele spraw...Po pierwsze nie jest to cytat, wiem, zaraz będziesz dociekał dlaczego objąłem te słowa kursywą, odpowiem, ponieważ taką miałem chęć.Bayakusie, do czego się teraz odnosisz? Do tego zaznaczonego kursywa cytatu, który wziąłeś nie wiadomo skąd? Co to ma wspólnego z zagadnieniem miłości bliźniego o jakie pytałeś?
Napisano 18.08.2009 - 22:35
Napisano 19.08.2009 - 13:21
Na Twoim miejscu nie przejmowałbym się normalnością forumowiczów oceniających Twoje posty. O ich światopogląd doskonale zadbały nasze jedyne słuszne politycznie media. Po jakie licho nadwyrężać mózgownicę i pomyśleć o co w tym wszystkim chodzi skoro "tęgie umysły" podadzą wszystko na tacy ? Samodzielne myślenie zawsze było na cenzurowanym.Te dwa Bogu ducha winne zwierzątka nawet nie zdają sobie sprawy z tego do jakich polityczno-społecznych celów są wykorzystywane. To smutne, że jacyś ludzie chcą udowadniać swoją normalność na podstawie zwierząt. Jak bezdennie trzeba być beznadziejnym żeby tak się poniżyć?
Napisano 19.08.2009 - 16:11
Popularny
Napisano 19.08.2009 - 17:22
Napisano 19.08.2009 - 17:36
Napisano 19.08.2009 - 17:53
Napisano 19.08.2009 - 18:25
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych