Tak, to ciekawy przykład, ale kontynenty na tej mapie nie zostały umieszczone z powodu wiedzy, ale z powodu symetrii. Znana starożytnym wielkość Europy, Afryki i Azji (nie prawdziwe wymiary, lecz znane Grekom) była zbyt mała do obliczonej powierzchni (przez Eratostenesa). Dlatego Grek Krates, jak wszyscy Grecy uwielbiając symetrię, dorysował 4 inne kontynenty aby wszystko wyglądało ładniej.
Kolejny ciekawy temat o starozytnych.. a "pewien Pan" znowu chce wszystkim wmowic ze starozytni byli maniakalnymi dziwakami..
Chcesz powiedziec, ze w czasach kiedy za byle co mozna bylo stac sie karma dla lwow, uczony, nieraz na funkcji urzednika - kartograf - robil sobie jaja z przedmiotu uzytkowego jakim byla mapa??
Mapa miala sluzyc do nawigowania i tak jak np. upiekszane byly rysunkami smokow, wezy, osmiornic czy statkow na morzu.. co nie nie umniejszalo jej czytelnosci tak lady rysowane byly tam z dokladnoscia na miare wiedzy i umiejetnosci kartografa..
a Ty twierdzisz ze dorysowal sobie kilka ladow aby bylo ladniej???!!
czy zrobil je na rozowo? aby sie roznily od tych prawdziwych??
a moze zamiast siatki kartograficznej to malowal kwiatki i serduszka aby bylo ladniej niz jakies tam poziome i pionowe linie??
Jak Ty to sobie wyobrazasz? ze taka mape dostaje dowodca w swoje rece i zanim gdzies posle okrety to sle poslanca do kartografa z pytaniem
D: Czy ten lad.. o TU! to prawdziwy?..
K: Nie Panie ten sobie zmyslilem..
D: Swietna robota! prawie mnie nabrales..
???!!!!!
(Swietny skecz.. ale do Monthy Pynthona!)
a moze zanim wzial ktos mape w rece to uczyl sie na pamiec ladow.. wysp.. tylko po co wtedy jemu mapa??!!
Aquila ma i jednocześnie niema racji . Faktem jest że mapy rzymskie sa poprostu ...jak by to powiedzieć ....do d... tak poprostu. Mapy rzymskie w wiekszości powstawały nie jak obecnie odwzorowanie rzeczywistości ale jako efekt tego ze jeden z drugim bogaty i znudzony osobnik chciał sie pochwalić jakim to nie jest geniuszem. Brał plan i rysował to co usłyszał, dodawał jak mu się tam coś wydawało itd.
Tych map nikt do niczego nie użuwał . Ani wojsko ani geodeci, ani żeglarze --były to w pewnycn nonsensowne dzieła sztuki . Tak na upartego to mogły by być dowodem że rzymianie nie oddalali sie dalej niz 100 km od Rzymu.

Sforsowanie Alp i podbój Galii to juz za daleko dla kartografów rzymskich i bizantyjskich .Najlepszym przykładem poziomu ówczesnych "geografów" niech będzie
Kosmas Indikopleustes, Κόσμας Ἰνδικοπλεύστης, co znaczy
Kosmac co do Indii Pływał – bizantyński mnich, geograf i podróżnik.
Postanowił wyruszyć w podróż przez Syrię i Egipt do górzystej Etiopii z karawaną kupiecką i dalej do portów Afryki Wschodniej. Stamtąd na arabskim statku handlowym przeprawił się przez Ocean Indyjski na wyspę Cejlon, a następnie do Indii.
Po powrocie do Bizancjum w 547 r. wydał książkę Chrześcijańska topografia wszechświata (Topographia Christiana), w której dowodzi, że ziemia ma kształt skrzyni(!), dwa razy dłuższego ze wschodu na zachód niż z północy na południe. Ze wszystkich stron oblewa ją ocean wrzynający się w ląd czterema zatokami; od zachodu jest to Morze Śródziemne, od południa Morze Czerwone i Zatoka Perska, zaś od północy Morze Kaspijskie. Jeszcze do XVI w. na niektórych mapach Morze Kaspijskie było zaznaczone jako zatoka Oceanu Arktycznego. Na północnej krawędzi lądu wznosi się góra, wokół której obracają się Słońce, Księżyc i gwiazdy. Gdy Słońce chowa się za górę, następuje noc, gdy się wyłania - dzień. Latem Słońce krąży wyżej, a zimą niżej, dlatego latem dzień jest dłuższy, a zimą krótszy. Za oceanem znajduje się raj, z którego wypływają cztery główne rzeki: Nil, Eufrat, Tygrys i Oxus (Amu-daria). Przepływają one pod oceanem, a następnie wypływają na ziemię. Tak pojęty świat obudowany jest ścianami z cegieł i pokryty jest kogucim sklepieniem ze szkła. Między ziemią a sklepieniem niebios znajduje się jeszcze jedna przegroda ze szkła, tzw. firmament. Nad firmamentem znajduje się woda, a nad nią jest Bóg.
Kosmas Indikopleustes w swoich wywodach zwalczał teorię kulistości, głosząc, iż ludzie na drugiej półkuli musieliby chodzić do góry nogami, deszcz padałby na nich od dołu i że w dzień sądu ostatecznego połowa ludzkości nie ujrzała by Boga zstępującego na ziemię.
Co jest dowodem że nawet wielki podóżnik mógł byc totalnym ciołkiem z geografii. No i jakim dowodem na cokolwiek są rzymskie/bizantyjskie mapy.
Jak sobie radzili starozytni z podróżami majac tak "wybitnych naukowców z geografii"?
Prosto i skuteczne :podróżujacy ladem i żołnierze urzywali itenarii czyli opisów wektorowych typu:Start forum Romanum -idz 60 mil na Pn wzdłóż drogi takie a takiej . jak dotrzesz do miasta /gory / skreć ... Metoda prosta ale bardzo skuteczna.
W jaki zatem sposób rzymscy kapitanowie mogli określić pozycję swojego statku? Otóż pozostawała im prosta, acz na obszarze Mare Internum wystarczająco skuteczna metoda – nawigacja terestryczna. Kapitan statku, lub wyznaczony przez niego marynarz, obserwowali linię brzegową, wypatrując konkretnych obiektów (wysoka góra, ujście rzeki, świątynia na wzgórzu, charakterystyczna skała, itd...) i stąd wiedzieli gdzie się znajdują. W pracy tej wspomagały ich „periplusy” – dokumenty będące przodkami współczesnych locji. Periplus był rodzajem przewodnika turystycznego, zawierającego opisy poszczególnych tras żeglugowych z wyszczególnieniem obiektów namiarowych, głębokości wody, kierunków prądów, przepisów portowych i mnóstwa innych użytecznych informacji. Podczas każdego rejsu kapitan uzupełniał te opisy o własne uwagi, dzięki czemu periplus stawał się naprawdę użytecznym źródłem informacji i narzędziem żeglugowym.
A jeśli statek nie płynął wzdłuż brzegu? Dobre pytanie, ale... raczej na oceanie. Morze Śródziemne, a właściwie 21 mniejszych akwenów, które osobnymi nazwami ochrzcili starożytni, nie jest wodną pustynią. Nie ma tam zbyt wielu odcinków, które trzeba by pokonywać w czasie dłuższym, niż dzień, dwa. Samo Mare Internum nie jest zbyt szerokie, a w dodatku upstrzone jest na środku większymi i mniejszymi wyspami czy też wcinającymi się głęboko półwyspami. Ale przyjmijmy jednak, że uparty kapitan znalazł takie miejsce na morzu, z którego nie widzi nic, tylko bezmiar wód. Po pierwsze, może określić strony świat patrząc na Słońce i jego ruch. Pamiętając z jakim wiatrem wyruszał z macierzystego portu i jakie ważne obiekty po drodze mijał, i ile czasu minęło od ostatniego, może już mniej więcej umiejscowić siebie i swój statek. Może też w nocy obejrzeć położenie gwiazd względem masztu i rej. Na ten przykład gwiazdy Niedźwiedzic im niżej względem wierzchołka masztu się znajdowały, tym bardziej na południu był statek.
Dodatkowym sprzętem, jaki mógł się okazać pomocnym, była klatka z ptakami. W antycznym Rzymie do rzadkości należały statki, na które kapitan lub oficer nie zabrałby klatki z ptakami. Można je było zjeść, złożyć w ofierze bogom, rozpruć i powróżyć z flaczków... Ale można też było wyznaczać z ich pomocą kierunki!
Gołąb, wypuszczony z klatki zawsze poleci w stronę domu, a każdy inny skrzydlaty instynktownie wybierze kierunek do najbliższego brzegu. Wystarczy wybrać ten sam kierunek, by po jakimś czasie znów podróżować sobie bezpiecznie wzdłuż wybrzeża, opierając się na periplusie albo własnej pamięci. Jeszcze prostsze, niż określanie pozycji, było wyznaczanie i utrzymywanie kursu. Nie znano jeszcze podziału kąta pełnego na 32 rumby, więc przestawienie wiosła sterowego w abstrakcyjne położenie liczbowe nie miałoby większego sensu. Wystarczało jednak, aby kapitan wskazał konkretny punkt na horyzoncie, gwiazdę migocącą na nocnym niebie, górę na wyspie, a już sternik wiedział, jaki ma trzymać kurs. I taki trzymał. Ułatwiała mu to zresztą sama przyroda. Wiatry na Mare Internum są raczej wiatrami stałymi. W konkretnych porach roku wieją z określonych kierunków, np. latem przeważnie z zachodu i północy. Wystarczyło zatem trzymać się z wiatrem, a kierunek rejsu był utrzymany.
A jak zliczano drogę i szacowano czas rejsu? Najprostszą metodą było zliczanie odcinków trasy jako ilości dni rejsu. I takie właśnie wielkości pojawiają się w
periplusach. Opisując drogę od jednego portu do drugiego, periplus wymieniał dogodne na trasie miejsca lądowania dla uzupełnienia zapasów i nocowania. Ilość odcinków między lądowaniami była liczbą dni konieczną do przebycia określonej trasy. Oczywiście zdarzały się poślizgi, związane z problemami przy załadunku, opóźnieniami ze strony partnerów handlowych, choroby załoganta i potrzeby zamustrowania nowego, itp. Ale takie historie zdarzają się i dzisiaj

Jeśli zaś idzie o obliczanie przebytego dystansu... tutaj należy pogodzić się z faktem, że antyczni żeglarze przeważnie mylili się w takich obliczeniach. . Dodatkowo, dzięki zastosowaniu sondy z próbnikiem (otworem w ciężarku, do którego nabierał się osad denny), żeglarze mogli kreślić swoją pozycję, jeśli zostali zepchnięci ze szlaku przez burzę. Zwłaszcza przy wybrzeżach charakterystycznych, jak np. Sycylia czy Kreta, z racji zalegającego tam na dnie tufu wulkanicznego.
Z jednej zatem strony, brak urządzeń i sprzętów wcale nie przeszkadzał starożytnym żeglarzom w eksploracji akwenów Morza Śródziemnego; z drugiej zaś –ograniczona wielkość akwenów, krótkość tras, wielość wysp i półwyspów, wcale ich do budowania takich sprzętów nie motywowały. Po prostu nie były im specjalnie potrzebne do życia

Problem zaczynał sie gdy jakiś bogaty ,dobrze urodzony erudyta chciał na podstawie periplusu narysować mape . Wychodził dziwolag.
Polecam tżą stronkę:
Mare nostrumPeriplusów i itenarii zachowało sie niestety mało / bardzo mało . Nie były traktowane jako dokumenty państwowe i wiekszość z nich przepadła.
Do sforsowania Atlantyku wcale nie jest potrzeban super wiedza nawigacyjno przestrzenna .Kolumb machnął sie co do połozenia odkrytego ladu o prawie 800 km. Admirał Medina Sidonia dowódzca Wielkiej Armady machnąl sie przy określaniu szerokości geograficznej o prawie kilkaset kilkometrów .Miał być daleko wgłebi Atlantyku a był kilkanaście mil od klifów Zachodniej Irlandii.A działo sie to prawie 90 lat po wyprawach Kolumba!!!!

Skutecznie z dokadnościa do paru mill europejczycy nauczyli sie wyznaczać pozycje geograficzną na morzu dopiero w XVIII wieku!!!! Była to kwestia budowy precyzyjnego zegara.
W każdym razie długo Europejczycu rodzili sobie bez metody metody wyznaczania długości geograficznej.
Użytkownik noxili edytował ten post 28.02.2011 - 20:33