A czemu sadzisz ze jest w tym cos niebezpiecznego? Przemo przeciez powyzej 6 gestosci nie ma podzialow na negatyw i pozytyw, przeciez to wiesz.Jak dla mnie w ostatnich książkach Castanedy ścieżka sto i sts zaczęły być niebezpiecznie blisko.
Na tym poziomie swiadomosci Wszystko jest Jednym, a Jednosc wszystkim. Zanikaja dualizmy, nie ma potrzeby rozdzielac, jest jedna swiadoma energia, zawierajaca wszystkie aspekty, bez podzialow i polaryzacji, swiatlo biale rozproszone, zawiera w sobie wszystkie mozliwe kolory i podkolory.
Tu juz nie ma potrzeby doswiadczania, a jedynie przejawianie.
Teraz Ronaldo
Mam trudne zadanie, bo oto chce sie trzymac tematu, zgodnie z regulaminem, jednoczesnie chce Ci odpowiedziec. Bede probowac, w razie czego prosze moderatorow (kochanych oczywiscie, bezsprzecznie i bez wyjatku), o wyrozumialosc, jesli lekko zbocze, obiecuje zaraz wroce i naprawie

Nawet Pocahontas spiewala, ze: nawet kamien dusze ma i zaklety w sobie czas. Dusza to potencjal zycia, jest we wszystkim. Wszystko to co potencjalnie moze przerodzic sie w zywa forme, jest dusza.Tylko po co nam to doświadczenie ? nie ma dnia żebym o tym nie myślał i nie mogę powiązać tego co stworzyła natura, ze światem duchowym .
Augustyn z Hippony powiadal:
"Nie wszystko, co żyje, ma świadomość tego, że żyje, podczas gdy wszystko, co jest świadome swojego życia, na pewno żyje. (...) Czy świadomość życia nie wydaje ci się lepszą niż samo życie? Czy też może rozumiesz, że świadomość jest swego rodzaju wyższym i prawdziwszym życiem, którego nikt nie może być świadomy, jeśli nie poznaje rozumem? Poznanie rozumowe czymże innym jest, jeśli nie życiem jaśniejszym i doskonalszym dzięki światłu rozumu?"
Czyzby mowa o oswieceniu i koniecznosci transformacji? Po co? By lepiej zyc, lepiej i lepiej i lepiej, az do momentu w ktorym bedzie tak blogo, ze zadnego doswiadczanie to Ci sie nie bedzie chcialo. Co wtedy? Przestaniesz sie juz rozwijac? Zaryzykuje ze, ze nawet zaczynasz sie cofac...Jedni wybiora to jako cos nowego w niebianskiej nudzie, a inni, beda szukac mozliwosci w wyzszych formach. Ta ewolucja i transformacja nie ma konca. Teraz okazuje sie, ze mamy potrzebe poszerzania skali zmyslow, jak u kolezanki. Dlaczego? Do tej pory mielismy piec i wystarczalo, ale czy na pewno? Telepatie zastapilismy telefonem komorkowym i internetem, dotyk zastapilismy urzadzeniami dzialajacymi za nas, itp. Technologia.
A gdzie my ludzie? Kto z Was sie cieszy ze nie moze zobaczyc, dotknac ukochanej/ukochanego, za to pogada na skypie, albo przez komorke? Przyznajcie sie, ze jestescie z tego powodu bardzo szczesliwi? Nie jestescie, ani ja. Wcale mi ta technologia nie pomaga byc szczesliwa, ale zniewolona, od rachunkow, kasy. pracy po 10 godzin. A gdzie czas na spacer? Za raczke? Spotkac sie i pogadac z przyjacielem, jakis wypad na lake, poskakac w rzece. Ludzie dokad zmierzamy? Jedynie duch wie, ze to nie ta strona, sam chce byc szczesliwy, wiec musisz sie poddac. To jak z piosenki " pomoz mi nawet , kiedy ja nie bede chcial". Odchodzimy od technologii, wracaja wyciszone i nieaktywne zmysly.Ten gatunek sam siebie uznal za bardzo nieszczesliwy. Musi transformowac w inna wyzsza forme, by lepiej zyc Moi Drodzy.