Metafory mają to do siebie, że służą jasnemu i czytelnemu opisaniu myśli za pomocą przenośni. A cechują się tym, że nie trzeba ich tłumaczyć - w założeniu mają być zrozumiałe dla innych. Metafora mag w sposób jasny i czytelny mówi o Indywidualnościach. Ale - mimo wszystko - chętnie poznałbym Wasze rozumienie metafory o gruszkach w kontekście Jedności.
Niektórzy w poezji stosują metafory do nadania tekstowi wieloznaczności.
W tym przypadku mag swojemu kontekstowi nadała taką a nie inną metaforę, którą próbujesz sobie wytłumaczyć po swojemu. Tak to i można i bez metafory.
To, że kupuje droższe auto oznacza, że narzuca komuś swoją wolę?
Cytacie nie było absolutnie nic o wolnej woli. Doskonale wiesz, że to było użyte do innego kontekstu.
I to jest właśnie sedno sprawy. "Inność budzi lęk i niezrozumienie" ponieważ człowiek nie jest w stanie pokochać w bliźnim inności. Co innego, gdyby wszyscy byli tacy sami - wtedy wszystko byłoby łatwiejsze! I stąd wzięły się wizje Jedności duchowej. Wizja taka oszukuje ludzi, że pokochać drugiego człowieka można tylko kiedy założymy, że wszyscy są jednością. Bzdura. I o tym mówił choćby Jezus (choć wiem, że nie jest On współcześnie żadnym autorytetem o ile nie cytuje się Go w kontekście New Age), który wiedział jak trudno człowiekowi pokochać w bliźnim odrębność: "Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego."
Co Ty za bzdurki wypisujesz

Jeśli już używasz do argumentu Jezusa, to chociaż wiedz o czym on mówił. Podam Ci choćby jeden przykład, a jest ich znacznie więcej:
Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty Mnie umiłował, tak jak Mnie umiłowałeś, J.17,21-23.Wszyscy dzięki wierze w Chrystusie, stajemy się synami Bożymi, gdzie nie ma już Żyda, ani poganina, bowiem wszyscy jesteśmy w jednym w Chrystusie Jezusie, por. Gal.3,23-29.Do tego użyłeś kolejny raz cytatu najlepszego przykładu:
"Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego." Nie wiem ile wiesz o naukach Jezusa, ale on uczył ludzi tego, aby dostrzegać siebie w innych. Wiele razy powtarzał, że wszyscy jesteśmy z tej samej gliny, aby na końcu drogi połączyć się z Bogiem (
z Źródłem). Nie wiem, czy Ci coś to mówi, ale tu jest jasna podpowiedź, że chodzi o drogę ewolucji ducha w kierunku Źródła, które dało nam życie.
Może i w etapie ziemskim wyglądamy inaczej, myślimy inaczej i mamy odrębne dusze, ale na końcu naszej drogi będziemy ponownie wszyscy połączeni w zbiorowość dusz w źródle. Poza tym z tego co mi wiadomo, to w dzisiejszych czasach wiemy o tym, że ludzie są ze sobą połączeni energetycznie. Pokolenie niezwykłych dzieci też o tym mówi. Wszystkich ludzi łączy siatka energii.
Wizja Jedności (na poziomie duchowej, umysłowej, fizycznej) jest chora, a o jej chorobliwości świat mógł przekonać się na własnej skórze...
Gdybym był nawiedzony rzekłbym - obrażasz moje uczucia. Nie jestem, ale powiem Ci. Zważaj na słowa, bo obrazić możesz innych. Mówisz, żeby nie narzucać swojego, więc sam się stosuj do tego

... za sprawą komunizmu chociażby. To co wyżej napisałeś mógł powiedzieć każdy komunistyczny przywódca. Czy naprawdę, gdy wszyscy staniemy się tacy sami - równi, myślący podobnie, nie zaskakujący, przewidywalni - wciąż będziemy posiadać wolną wolę? To jest niby wyjście? I w jaki sposób niby mielibyśmy się zrównać, aby być "w istocie tym samym" - zrównać w górę czy w dół?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele."
Kwestia jedności ludzi nie ma nic wspólnego o bezmyślności w myśleniu.
Amontillado, masz świadomość że odrobinę naginasz ? Jesteś inteligentny , więc nie wierzę że doszukujesz się opowieści o lepszym samochodzie z kwestią wolnej woli. Według mnie chcesz tu trochę namącić

Nie chodzi o to aby być czyjaś kopią. To ekstremum. Bardziej "przyziemnie". Rozumiem to że druga osoba nie jest przedmiotem, ale podmiotem i to takim który również ma potrzeby, emocje, problemy. Inne niż moje - w tym tkwi źródło innego doświadczenia i indywidualności - ale potrafię je nazwać i zrozumieć. W żaden sposób nie sprawiają że mam prawo czuć się lepszy lub gorszy.
W tym sensie jestem taki sami.
I ciągnąc myśl z poprzedniego postu - nadmierny indywidualizm, prowadzi moim zdaniem prostą ścieżką do rywalizacji.
Ale tak rozumiany jako indywidualizm w którym nie ma empatii, zrozumienia i myślenia o innym człowieku jako o identycznej - w sensie równej mnie istocie. Równej co do szans, praw, możliwości.
Niezależnie do koloru skóry, wyznania, wykształcenia czy sytuacji materialnej.
Amon, weź sobie do serca to co Olivander napisał.
Nie spłycaj rozumowania jedności. Robisz z tego przyziemny motyw, bo Ty jedność rozumiesz jako kopia kopii, a tu nie o kopie chodzi.Nikt tu nie neguje indywidualności ludzi.
Użytkownik Muhad edytował ten post 14.04.2011 - 07:22