Po drugie dziesięć przykazań nie zdefiniuje nikomu kodeksu moralnego. Trzeba postępować w zgodzie z własnym sumieniem a nie z jakimiś odgórnymi przykazaniami przez które ludzka moralność traci na wartości. Te przykazania, tak uświęcone są jednak łamane właśnie dlatego, że ludzie nie mają szacunku dla własnej wewnętrznej moralności. W ten sposób religia stopniowo, powoli wynaturza społeczeństwo wprowadzając je w hipnotyczny stan bezcelu, naśladownictwa tępych schematów i w rezultacie kapłani manipulują ludźmi później zmieniając tylko słowa poprzednich kapłanów i tak się to toczy. A ludzie dalej wierzą, że kapłani mówią prawdę. Nawet kapłani w to wierzą bo zasilają swoją wiarą potężne egregory bóstw, które poprzez ludzi mogą czynić cuda, ale niekoniecznie są istotami dobrymi. Raczej są one nożem w rękach kapłanów, który to nóż, jak już kiedyś powiedziałem, często służy do wycinania tych kawałków świadomości ludzkiej, które nie pasują do stada. Religia z jednej strony niby otwiera przed człowiekiem pewne perspektywy, ale z drugiej zamyka pewne bramy. Zresztą spójrzcie sami jak kapłani zabraniają uprawiania magii a jak sami to robią podczas mszy i to ze skutkami jak widać, skoro ludzie są tak dobrze zahipnotyzowani.
nie cierpię Watykanu
