Od jakiegoś czasu czytam te forum, od niedawna - czasem się także udzielam. Postanowiłem w końcu także opowiedzieć wam o dziwnej rzeczy, która mi się zdarzyła. Robię to. jednak incognito pod innym Nickiem gdyż tamtego używam na różnych portalach, a moja historia przypomina scenę z pierwszego odcinka Z archiwum X kiedy Duchowny rysuje krzyżyk sprayem na drodze.
4-5 lat temu jechałem samochodem z ówczesną wtedy dziewczyną z Sulęcina do Gorzowa. Drogę tę doskonale znam. Przejechaliśmy kilka km i znaleźliśmy się w Wędrzynie. Cały czas po drodze rozmawialiśmy. Minęliśmy tablicę końca strefy miejskiej i po prawej rozciągało się długie ogrodzenie jednostki wojskowej. Pamiętam sytuację ponieważ przejeżdżając tam tędy zawsze staram się dostrzec jakiś ciekawy sprzęcik czy ćwiczących żołnierzy. Jakiś kilometr czy dwa od tabliczki na końca miasta znajduje się duże skrzyżowanie typu „T” i do Gorzowa odbija się w lewo, Prosto natomiast główną (na Zieloną Górę) mija się duży budynek za skrzyżowaniem po lewej, z prawej mamy cały czas ogrodzenie J.W., a prosto pod górkę 2-3 km dalej jest drugie wielkie wejście do jednostki od strony Trzemeszna. Potem Jednostka się kończy, a w raz z nią płot i wita zwyczajna wioska Trzemeszno.
Więc jedziemy do Gorzowa, mijamy tabliczkę końca strefy miejskiej Wędrzyna - rozmawiamy i nagle odczuliśmy lekkie ukłucie z tyłu głowy i jakby dezorientacje, która trwała dosłownie ułamek sekundy, jednak przestaliśmy rozmawiać i popatrzyliśmy na siebie nie pewnie. To było bardzo dziwne bo temat się kleił i nagle taka konsternacja. Obejrzałem się przez szybę gdzie jesteśmy bo przecież musimy odbijać na Gorzów ale skrzyżowania nie ma. Jedziemy więc prosto czekając na skrzyżowanie i nagle ogrodzenie J.W. się Kończy a my wjeżdżamy do Trzemeszna.
Nie potrafiliśmy wytłumaczyć jak to się stało gdyż ostatnią rzeczą jaka pamiętaliśmy było minięcie tabliczki miejscowości, potem nie wiem dlaczego minęliśmy skrzyżowanie, przejechaliśmy budynek, górkę i wejście do J.W. w dodatku ostatnie zdania rozmowy jaką zapamiętaliśmy odbyły się właśnie przy tej tabliczce. Dziwne jest to, że po tamtym wydarzeniu kilka razy mieliśmy wspólne bóle (kłucia) z tyłu głowy oraz potrafiliśmy jakby podświadomie wyczuwać nasze ukryte pragnienia. Jakiś czas później miałem wypadek i robiono mi badanie głowy tomografem i nic nadzwyczajnego u mnie nie wykryto

Czy ktoś na tym forum spotkał się z czymś podobnym?
Użytkownik Nomi33 edytował ten post 22.08.2011 - 17:32