Mogłem się zagadać z moją ex ale jakie jest prawdopodobieństwo, że to był zwykły zbieg okoliczności i że podświadomie nie rozpoznałem miejsca skrętu w stronę do domu i bezwiednie przejechałem dalej? Po wrocku jeźdźę i podświadomie kieruję - nie muślę o tym, a dojeźdźam. Tta historia się faktycznie zdarzyła i umknęło nam około 2,7 kilometra na trasie przez m. in. ogromne skrzyzowanie, brama wejściowa z parkingiem do J.W. w trzemesznie.
Otóż w tym fragmencie moim zdaniem sam wskazałeś sobie rozwiązanie.Skoro kierujesz tam podświadomie i zagadałeś się z dziewczyną,to(szczególnie jeśli byłeś zmęczony albo rozkojarzony)istnieje szansa,że po prostu nie zauważyłeś tam nic niezwykłego w związku z czym przejechałeś tam nawet tego nie zauważając.Niestety nie wyjaśnia to w żaden sposób pozostałych części opowieści.
skoro są miejsca w Polsce gdzie auta na pochyłej trasie jadą pod górę to może to może
mamy własny "trójkąt bermudzki" .
Zdaje się,że to już zostało udowodnione jako złudzenie optyczne,chyba że jest jakieś miejsce w którym to tłumaczenie się nie sprawdza.