Napisano 17.11.2011 - 20:00
Napisano 17.11.2011 - 20:36
Mroova rozumiem że chcesz pocieszyć kolegę, ale co jeśli tych wszystkich rzeczy zabraknie komuś w życiu, a tak może się zdarzyć, co wtedy?wyrocznią nie jestem, ale dam Ci radę, idź dalej do przodu, jeśli masz zdrowie, i możliwość znajdź dodatkową pracę,
wiem będzie ciężko, ale dasz radę, jeśli będziesz otwarty spotkasz szczerych ludzi na swojej drodze, którzy Ci pomogą,
jeśli będziesz miał chwilę zwątpienia, pomyśl, że masz matkę, która, może czuję się jeszcze gorzej, i trzeba ją wspierać,
Użytkownik Ladd edytował ten post 17.11.2011 - 20:52
Napisano 17.11.2011 - 21:00
Mroova rozumiem że chcesz pocieszyć kolegę, ale co jeśli tych wszystkich rzeczy zabraknie komuś w życiu, a tak może się zadurzyć, co wtedy?
Szukanie dobrych, małych rzeczy w tragedii jest doraźne. Lepiej zadać sobie pytanie na ile ten cierpiący, ten kogo uważam za siebie jest mną i kim w zasadzie jestem? Czy jeśli nie będę postrzegał siebie jako siebie to czy dalej będę cierpiał? Jeśli nie będzie poczucia mnie to kto będzie odbierał wszystko to co negatywne? Warto się nad tym zastanowić nie koniecznie na poziomie umysłu, lepsza jest do tego medytacja ale większość ma już wyrobione zdanie na ten temat, no cóż.
Użytkownik mroova edytował ten post 17.11.2011 - 21:01
Napisano 17.11.2011 - 21:23
Nie można medytować nad swoim losem, tzn. można jeśli się robi to niewłaściwie, ale wtedy to już jest myślenie o swoim losie, a nie medytowanie.mój drogi kolego, ja akurat takiej tragedii nie miałam w życiu, może bogato nie żyłam, ale moi starzy nie zaciągali kredytów, i żyliśmy jakoś tam, ale nie mów mi, że Dexter ma siedzieć i medytować nad swoim losem,
Kolejna która wie bo próbowała.nic mu to nie da,
Skoro tak umarzasz. Jak będziesz np. kaleką to też tak powiesz? Nie masz kontroli nad życiem masz jedynie kontrole nad tym jak przez nie przechodzisz. Jeśli chcesz przechodzić przez nie kopiąc i szarpiąc to twój wybór.świat jest taki, że los trzeba brać w swoje ręce,
No, a jak stracisz już zdrowie to co wtedy? Wtedy pogodna egzystencja jest skreślona jak rozumiem?moim zadaniem najważniejsze jest zdrowie, bo jak jest zdrowie to i problemy jakoś się rozwiązują,
Dlaczego utożsamiasz duchowość z brakiem działania i biernością?ale w garść musi się wziąć, zacząć działać, wierz mi czasem w rodzinie tak jest, że to właśnie Ty jesteś tym światłem w tunelu.
Napisano 18.11.2011 - 16:20
Napisano 18.11.2011 - 16:46
Racje nie są po to żeby je mieć, różne poglądy wymagają dyskusji, no ale jak się nie chce to przecież nie będę zmuszał.oj Ladd odpisywać już mi się Tobie nie chce, każdy ma swoje rację,
ale to nie odpowiedni temat do udowadniania, które z nas jest lepsze.....
Tu się zgadzam i również pozdrawiamżyczmy mu szczęścia w życiu, a czy Twoja czy moja wypowiedź mu się spodoba
to już on sam osądzi.
Pozdrawiam
Napisano 18.11.2011 - 18:05
Napisano 19.11.2011 - 06:20
A propos oderwania księży od rzeczywistości, to matka mi kiedyś opowiadała, że jak ja byłem mały (miałem jakieś 5 lat) to przyszedł ksiądz "po kolędzie" i powiedział mojej mamie, że nie powinna pracować (!) tylko powinna siedzieć w domu z dziećmi, bo to nie po chrześcijańsku, że dzieci idą do przedszkola zamiast przebywać z kochającą matką.
To się nazywa oderwanie od rzeczywistości.
Napisano 20.11.2011 - 20:34
Zajmuję się rozwojem duchowym już dobre 2 lata i po takim czasie można by pomyśleć, że nic nie może złamać mojego nastawienia do życia. Jednak złamała to rzeczywistość. Niedawno zaczeły się w moim domu problemy finansowe, jako że mieszkam tylko z mamą to nie jest łatwo. Mama niedawno straciła pracę, nie ma za co spłacać kredytów, ciągłe listy z sądu z upomnieniami i groźbami komornikiem, pleśn w domu, nie ma za co robić remontów. Z tej perpektywy może wydawać się to śmieszne, tzn. problemy świata materialistycznego, jednak gdy człowiekowi zaczyna brakować, jedzenia, pieniędzy chociażby na opłaty zaczyna się on zastanawiać, czy te całe gadania wielkich mistrzów, buddy, oświeconych, ciekawe artykuły w internecie mówiące o nieskończonej miłości, braku przywiązania do świata materialistycznego, jakie to życie nie jest proste, wystarczy miłość, czy te gadanie nijak ma się w rzeczywistości? mnisi buddyjsci siedzą w klasztorach i opowiadają jak ma wyglądać szczesliwe życie, sami nie doświadczając biedy, tak samo ludzie gadający o sekrecie. Nie wiem czy zauważyliście, ale o szczęsciu w życiu, wyrzeczniu się materializmu i nie przywiązywaniu się do ziemskich spraw mówią tylko ludzie którzy już coś w życiu mają, zazywczaj mają po najmniej to kilkanaście tysięcy na koncie. Dlaczego o rozwoju duchowym nie mówi żaden biedny człowiek, który w życiu ma mało a się z tego cieszy? Może dlatego, ze już samo propagowanie rozwoju duchowego jest robione wyłącznie dla kasy. Proszę, wypowiedźcie się co o tym myślicie, chciałbym bardzo poznać zdanie innych na temat rozwój duchowy a rzeczywistość.
Napisano 22.11.2011 - 22:35
Napisano 22.11.2011 - 22:52
Napisano 23.11.2011 - 01:53
Napisano 23.11.2011 - 02:29
Fizyczne może i tak, ale duchowy aspekt człowieka jest ponad formą. Tak przynajmniej ja to widzę, opierając się na doświadczeniach i większości traktatów filozoficznych z którymi miałem do czynienia, by zaistniała forma potrzebny jest umysł, jako postrzegający.Drogi Ladd
Cala natura zmierza ku rozwojowi w coraz wyzsze formy, tak fizyczne jak i duchowe.
W takim razie jeśli by było to prawdą to „oświecenie” można znaleźć w jakimś punkcie w przyszłości, a nie w teraz. Jeśli tak jest to podkopuje cały system i przestaje być duchowością, a rozwojem ego, lub po prostu kolejnym „robieniem”.Piszac rozwoj mysle, ze podlegam takim samym prawom rozwoju jak calosc stworzenia.
Napisano 23.11.2011 - 03:26
Napisano 23.11.2011 - 22:10
Co konkretnie?Z punku widzenia buddyzmu, przeszlosc, tak jak i przyszlosc, maja tylko takie znaczenie, jak zareagujesz teraz, a wiec liczy sie tylko teraz. Ciekawe co ma z tym przeszlosc...moze Budda spiac nie zdolal przekazac wszystkiego, co udalo sIe EINESTEINOWI
Nie zgodzę się, większość wschodnich nauk zaleca samodzielne poszukiwania, podając jednocześnie przekonania do których doszli ludzie żyjący w latach poprzednich. Nie bronił bym żadnego poglądu gdybym nie miał bezpośredniego wglądu w omawiane zagadnienie, nie doświadczył transcendentalnie. Mogę zawsze się mylić i dlatego prowokuję dyskusje na te tematy.Ladd, dobrze wieesz, ze nie preferuje, zadnych religii, ani nurtow, ale...czasami opieram sie na ZEN, bo to jedyny odlam nauk wschodu, ktory kaze myslec, a nie podaje gotowych odpowiedzi.
Mówisz o matematycznym porządku, ale wciąż nie bardzo wiem jak to się ma do rozwoju duchowego? Podałaś przykład wyrzucania śmieci które jest działaniem w formie, a więc i w czasie, czyli na płaszczyźnie w której obowiązują prawa matematyki, fizyki. Ale moje pytanie dotyczy rozwoju duchowego, nie zaś działania w formie.Przeszlosc jest punktem wyjscia do ...rachunku prawdopodobnych zdarzen. Matematyczne wyrzucanie smieci, obliczone perfekcyjnie, kiedy masz kaca,( bo jestes w tych dniach sklonny do mienia, i nie wyrzucasz), a kiedy jestes i owszem bardzo sklonny do wyrzucania. Kalendarz Majow i cyklicznosc calosci, a nie jak niektorzy mowia ze to poczatek czerwcow...Nie dalszy ciag Majow, tylko wieksze zrozumienie matematycznego ogladu rzeczywistosci.
Wolnoć Tomku w swoim domkuTwoja wiedze tez cenie, nie kazdy poswieca czas na takie "bzdury". Dla nich to sa bzdury, a dla nas powod do dyskusji.
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych