Napisano 14.02.2012 - 10:35
Napisano 15.02.2012 - 05:04
Napisano 15.02.2012 - 09:20
No poza trójkątem. Są różne sposoby, techniki jednak nie chodzi w tym o to co robisz, ale to co robisz robi z tobą z twoim postrzeganiem.Ktoś radził, by wyobrazić sobie figurę np. trójkąt z zamkniętymi oczami i tak wpatrywać się w niego o niczym nie myśląc..
By uświadomić sobie ten nieświadomy aspekt siebie, nie chodzi o to żeby być lepszym tylko bardziej że tak powiem obudzonym. Porównaj sobie poziom świadomości tuż po wstaniu i powiedzmy około 20.00 i pomyśl że można jeszcze klarowniej postrzegać.ktoś chyba w tym temacie pisał o tym, aby pozwolić myślom płynąć, my tylko mamy za zadanie słuchać ich i co?
Bo nasza koncepcja jest inna jak twoja, ale jednocześnie jeśli chodzi o mnie napisałem żebyś właśnie spróbował po swojemu.Dlaczego takie posty popieracie, a moich nie?
Nie do końca bo to by oznaczało negacje negatywnych emocji paradoksalnie przy tym je podsycając więc to nie jest celem samym w sobie, chyba że taki cel obierzesz.Nie wiem jak wy chcecie poznawać siebie dzięki medytacji, rozumiem to oznacza tyle co panować nad emocjami, zdystansować się.
Skoro tak uważasz.Może i uspokaja, ale jak ktoś jest z natury takim, to raczej mu się nie przyda.
Napisano 20.02.2012 - 13:03
Napisano 21.02.2012 - 01:28
Po co ci po śmierci ciało które nie ulega rozkładowi?Ostatnio widziałem zdjęcie na którym było widać ciało, które nie uległo rozkładowi.
Medytacja prowadzi do uświadomienia.Była mocno odprężona i nieświadoma tego co się dzieje w rzeczywistości i to wszystko tak?
Napisano 21.02.2012 - 07:58
Użytkownik andar edytował ten post 21.02.2012 - 07:59
Napisano 21.02.2012 - 08:31
Napisano 22.02.2012 - 20:06
Napisano 22.02.2012 - 21:02
A czy kolor Twojej koszulki ma wpływ na to jak rysujesz albo jeździsz rowerem?Powiedzmy siadam ze skrzyżowanymi nogami, kciuk styka się z palcem wskazującym u obu rąk, ręce na kolana, zamykam oczy i medytuję. Jakoś za proste to się wydaje (od tej "zewnętrznej" strony).
A tak w ogóle czy możliwe jest, by osoba zupełnie nie znająca medytacji albo tej która próbuje pierwszy raz, od razu spodobało się to i doświadczyła głębokiej medytacji? Bo rozumiem, że medytacja w przeciwieństwie do np. LD nie wymaga prób, po prostu się siada i już można medytować tak?
Każdy umie rysować. Po prostu bierzesz kartkę, kredki i bazgrolisz. Natomiast, żeby namalować fotorealistyczny portret potrzeba dużo ćwiczeń, wiedzy i też talentu.Chciałbym o coś jeszcze zapytać, czy ogólnie medytacja jest dużo łatwiejsza niż np. LD/OOBE ? zdziwiło mnie, że nazywasz to trudnym procesem.
Narysuj coś i opisz mi to dokładnie słowami. Jakie jest prawdopodobieństwo, że narysuję dokładnie to samo?Naprawdę nie da się tego stanu opisać słowami? Konkretnie chodzi mi o głęboką medytację.
Z mojego punktu widzenia zrozumienie siebie polega na udzieleniu prawidłowej odpowiedzi na pytanie o to kim się jest.Z tym zrozumieniem siebie, to nie mylicie czasem pojęć? Może wcale nie chodzi o wydobycie jakichś ukrytych myśli dzięki którym człowiek inaczej spojrzy na świat, tylko szybsze rozbudzanie umysłu po śnie, myślenie logiczne, zachowanie spokoju.
Nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia co taki ja czuję medytując. Znaczenie dla Ciebie może mieć tylko to co Ty czujesz.Szkoda, że nie ćwiczę, ale to na pewno przez to, że nie wiem czy dla was medytowanie samo w sobie jest przyjemne, czymś nie do opisania czy może prędzej efekty medytacji.
Użytkownik Ill edytował ten post 22.02.2012 - 21:06
Napisano 24.02.2012 - 12:11
Napisano 24.02.2012 - 15:33
Bo nie medytowałeś, odczułeś nudę (dlatego o niej wcześniej pisałem), a czym ona jest? Myślą z którą się utożsamiłeś. Jakbyś naprawdę był w stanie medytacyjnym to nie odczuł byś nudy, już jeżeli to odczuł byś ją dopiero po medytacji. Bo widzisz różnicą jest zrezygnować z czegoś schematycznie pod wpływem np. negatywnych odczuć, a zrezygnować bez uzasadnienia, sam z siebie (tak jak by równie dobre był to co jest), a nie pod wpływem myśli która ci tak nakazała. Oceniający umysł był obecny i dlatego czułeś co czułeś.Usiadłem ostatnio tak jak trzeba po turecku, ręce na kolanach, złączyłem kciuk z palcem wskazującym w jednej i drugiej dłoni, zamknąłem oczy i skupiłem się na oddechu. Oddychałem celowo trochę głośniej niż normalnie, bo łatwiej było myśleć tylko o oddechu i gdzieś po 5 minutach miałem dość, w ogóle nudne to i plecy bolą. Nawet oprzeć się nie można.
No i co z tego wynikło po za frustracją? Powiem ci. Nie potrafisz spokojnie usiedzieć pięć minut.Później jeszcze spróbowałem tego samego, tyle że zamiast na oddechu skupiałem się na myślach, po prostu pozwoliłem im "płynąć" jak pisaliście, czyli samoistnie się pojawiały i znikały. Jak to wg was nie jest medytacja to już się poddaję
Ja coś podobnego, czasami nim się wprowadzę w medytacje pomocna jest wizualizacja świadomość=woda, myśli stają się mniej solidne, mniej jak ciało stałe, a bardziej jak woda, aż w końcu się uspokaja spokojna tafla wody=spokojny umysł. Pozostaje tylko jedna myśl, a mianowicie myśl o tej wizualizacji i ta ostatnia myśl spada na tafle wody jak ostatnia kropla i nim się obejrzę jestem w „tu i teraz”.Dla mnie w trakcie medytacji myśli są enerią której pozwalam przepłynąć. Staram się wznieść się nad ten pozioim dzięki skupieniu na oddechu.
Użytkownik Ladd edytował ten post 24.02.2012 - 15:34
Napisano 24.02.2012 - 17:53
Naprawdę roześmiałem się gdy to przeczytałemUsiadłem ostatnio tak jak trzeba po turecku, ręce na kolanach, złączyłem kciuk z palcem wskazującym w jednej i drugiej dłoni, zamknąłem oczy i skupiłem się na oddechu. Oddychałem celowo trochę głośniej niż normalnie, bo łatwiej było myśleć tylko o oddechu i gdzieś po 5 minutach miałem dość, w ogóle nudne to i plecy bolą. Nawet oprzeć się nie można.
Bo nie jest. To jest próba odtworzenia tego co opowiedzieliśmy. Na zasadzie, oni tak mają, to tak musi być. Nie, wcale nie musi.Później jeszcze spróbowałem tego samego, tyle że zamiast na oddechu skupiałem się na myślach, po prostu pozwoliłem im "płynąć" jak pisaliście, czyli samoistnie się pojawiały i znikały. Jak to wg was nie jest medytacja to już się poddaję
Napisano 26.02.2012 - 00:55
Napisano 26.02.2012 - 12:23
Nie liczyłeś uważnie leciałeś na „automacie”. Tak samo jak pijesz szklankę wody w umyśle już ją pijesz, a w rzeczywistości jeszcze ją podnosisz przykładasz do ust i dopiero pijesz, gdy gdzieś idziesz często jesteśmy u celu w umyśle nie zwracamy uwagi na to że jeszcze idziemy, siłą rzeczy nie potrafimy też się tym cieszyć, ponieważ zawsze jest coś co trzeba pokonać by dotrzeć do celu to w nadmiarze może sprawić że życie stanie się uciążliwą drogą pokonywania różnych tego typu przeszkód które są ustanowione przez nas samych.Ok już rozumiem, no więc dziś usiadłem na fotelu, z nogami lekko skrzyżowanymi, zastosowałem mudrę wiedzy i liczyłem oddech 1, wydech 2, oddech 3 itd. do 10 . Niestety parę razy skapnąłem się, że policzyłem do 20 i dopiero wtedy od nowa zaczałem .
Nie. Z tego co napisałeś wszystko jest dobrze. Jedynie dodał bym że łatwo wpaść w pułapkę otóż myślenie o nie myśleniu też jest myśleniem, nie mówię że w nią wpadłeś, ale łatwo to przeoczyćStarałem się może nie myśleć, ale jakby "pusto" wpatrywać się w przestrzeń w tych zamkniętych oczach, no na tą ciemność i nie myślałem ani o przeszłości, ani przyszłości. Moim celem było wyciszenie, tak z 10 min i koniec, nie myślałem o tym, że muszę koniecznie tak i tak usiąść itp. to chyba dobre na przypomnienie sobie czegoś i wyciszenie, ale pewnie dalej źle coś robie.
Ja jej nigdzie nie wychwalałem, zadałeś pytanie, a ja z tego względu że siedzę w temacie napisałem co dała w moim przepadku. Medytacja jest praktyką, narzędziem które otwiera niektóre drzwi, ale może też być powodem cierpień, jak wszystko co robimy w zależności od tego jak robimy, medytacja jest potencjalnie zła i dobra zarazem. To od ciebie zależy jak tego typu praktyki wpływają na twoje życie jeśli nie ma to dla ciebie sensu to jak już pisałem wcześniej zajmij się czymś innym.To ciekawe, bo na stonce było żeby właśnie tak robić rozumiem lubić medytację, ale tak wychwalać, czy ja wiem.
Medytacja pomaga uświadomić sobie że jakbyś odczuwał „spadanie w tunel” codziennie prze wiele lat z czasem stało by się nudne, rutynowe tak jak potencjalnie wszystko każde doświadczenie. To czy coś jest interesujące, ciekawe czy dobre zależy od twojego postrzegania niekoniecznie od tego co jest na zewnątrz. Jednocześnie jednak nie ma nic złego w dążeniu do tego typu zabaw, rodności jest to częścią życia, rzecz w tym że uwarunkowana ekscytacja ma taki minus że jest uwarunkowana tym co ciebie spotyka. Siłą rzeczy skoro coś ciebie cieszy to coś też cię smuci. Nie zmieniając tego oznacza to że chcesz tak żyć to nie jest ani dobre ani złe, po prostu tak się to odbywa.Może jakby siedząc mielibyśmy uczucie spadania w tunel, to by było ciekawe. Czytam o tym i się zgadza, więc nie wiem o co wam chodzi.
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych