Skocz do zawartości


Zdjęcie

Medytacja - tak naprawdę nie warta świeczki


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
309 odpowiedzi w tym temacie

#61

PTR.
  • Postów: 958
  • Tematów: 135
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Po pierwsze. Nigdy nie chodzi o jakies spektakularne efekty medytacyjne i każdy dobry nauczyciel Ci o tym powie. Chociaż to nie znaczy że sie one nie pojawiają.

Po drugie, może opowiem jak było w moim przypadku. Gdy zaczynałem Praktyki Podstawowe, nie miałem zbyt wiele informacji na ich temat. Po prostu dostając błogosławieństwo od lamy, poczułem się naprawdę znakomicie i powiedziałem mu, że chciałbym się tak czuć codziennie. Na to Lama tylko się uśmiechnął i odpowiedział: „Powinieneś więcej medytować”. Chciałbym wyjaśnić najpierw, jaka jest różnica pomiędzy długimi i krótkimi medytacjami, tymi na odosobnieniach i w codziennym życiu. Czasami mówi się, że medytacja to umiejętność spoczywania w świeżości chwili. Powracając do przykładu strumienia momentów – gdy podczas medytacji chcemy odprężyć umysł w danej chwili, zauważamy, jakie to trudne, ponieważ jesteśmy na przykład śpiący albo rozproszeni. Lama Ole często mówi: „Bądźcie świadomi bez bycia świadomym czegoś”.

Tak na zakończenie to jest wiele opowiadań o tym, jak uczniowie osiągali wyzwolenie lub oświecenie. Moja ulubiona historia pochodzi jednak z tradycji Nijngma. Kiedyś pewien wielki lama udzielał inicjacji, w której brał udział starszy, dobrze wykształcony Tybetańczyk. Przed inicjacją popełnił błąd: zjadł za dużo cebuli i miał wzdęcie, dlatego cały czas trzymał się za brzuch, obawiając się, że puści bąka. Nie był w ogóle w stanie skupić się na ani jednym słowie, tak koncentrował się na panowaniu nad rozdymającymi jego brzuch wiatrami. Na końcu nauczyciel zaczął chodzić pomiędzy uczestnikami inicjacji, błogosławiąc ich różnymi przedmiotami. Kiedy znalazł się przed tym człowiekiem, po prostu kopnął go w brzuch. Oczywiście rezultatem było głośne, śmierdzące „coś”. Uczeń był zszokowany. Lama powiedział wtedy: „Spójrz teraz w swój umysł”. To był moment całkowitej jedności. Mówi się, że uczeń ten był jedyną osobą, która naprawdę otrzymała ten przekaz mocy.

Jest jeszcze inna historia. Był sobie człowiek, który bardzo dużo medytował, ale po jakimś czasie stwierdził, że nie jest z siebie zadowolony. Poszedł do tego samego nauczyciela, o którym była mowa w poprzednim przykładzie. Był nim Do Czientse Rinpocze, słynny lama z XIX wieku. Uczeń zaczął opowiadać mu o swoich wielkich doświadczeniach. Lama powiedział tylko: „Chodźmy na spacer”. Udali się na piękną, zieloną łąkę. Nauczyciel i uczeń położyli się na trawie i zaczęła się prosta rozmowa: „Czy widzisz chmury na niebie?”. „Tak, widzę.” „Czy słyszysz, jak psy szczekają w klasztorze?”. W ten sposób człowiek ów rozluźnił się i zrozumiał, o co tak naprawdę chodzi.

W zależności od własnego rozwoju, zwiększa się nasz «głód» medytacji.

Można porównać to do sytuacji, gdy idziemy przez ciemny las. Jest zimno, pada, jesteśmy trochę przemoczeni. Gdybyśmy w tej sytuacji zobaczyli gdzieś w oddali ogień, bylibyśmy pewni, że chcemy tam iść. Gdy nie widzimy ognia, ale spotykamy kogoś, kto powie: «Ja kiedyś widziałem ogień», wtedy może trochę będziemy poszukiwać, trochę wątpić, itd. Więc wysiłek, który wkładamy w medytację zależny jest od tego, jak bardzo ufamy, że nam się uda. Większość z nas jest już może przekonana, że możliwe jest osiągnąć wyzwolenie i oświecenie. Niektórzy nie są tego na tyle pewni, żeby chcieć praktykować. Potrzeba im więcej argumentów, więcej analizowania własnego życia. Wszystko zależy od tego, jaki mamy pogląd na życie.

Patrząc z perspektywy najwyższego poglądu, zauważymy, że pomiędzy nami a Buddą nie ma żadnej różnicy.

Wszystkie te nawyki, które uniemożliwiają nam takie spojrzenie, są przemijającymi zasłonami w umyśle. To zupełnie głupie i powierzchowne poglądy. Na tym poglądzie opiera się struktura naszych medytacji, ponieważ wszystkie one prowadzą do oświecenia. Na zakończenie każdej praktyki następuje prawdziwa zmiana w naszym sposobie odnoszenia się do świata – budda rozpuszcza się w światło i stapia się z nami. Nie ma oddzielenia pomiędzy przedmiotem, postrzegającym i tym, co jest postrzegane. To jest bardzo głęboka metoda. Ważne jest, żebyśmy medytowali na buddę, utrzymując w umyśle tę informację. Jeżeli trzymamy się nawyku widzenia buddy jako czegoś oddzielonego od nas, to nie różnimy się wiele od wyznawców chrześcijaństwa czy hinduizmu. Podstawą medytacji Diamentowej Drogi są dwie fazy. Nazywają się czierim, czyli faza budowania, oraz dzogrim, faza spełniająca. Gdy rozpuszczamy formy buddy i stapiamy się z nimi, próbujemy różnych sztuczek, żeby móc odprężyć umysł. Wielu ludziom trudno jest praktykować tę fazę z otwartymi oczami, ponieważ wtedy widzą, że wszystko dookoła jest. Zamykają więc oczy i starają się poczuć jakąś pustość, przestrzeń. Jednak nasze ciało przyzwyczajone jest do posiadania jakiegoś centrum – gdybyśmy na przykład po wyciągnięciu ręki nie wiedzieli, gdzie ona jest, byłoby to oznaką uszkodzenia mózgu lub dysfunkcji neurologicznej. Nawet gdy tylko mówimy, że coś nie ma centrum ani granic, trudno nam to zrozumieć, ponieważ określenia te wykraczają poza dwie koncepcje, którymi kieruje się nieprzebudzona świadomość. Pierwszy z tych poglądów polega na wierze w trwałość materii, w istnienie postrzegającego i tego, co postrzegane. To pewien rodzaj materializmu czy też realizmu. Drugą skrajnością jest nihilizm. Poprzez fazę budowania i fazę spełniającą w medytacji walczymy z obiema skrajnościami. Celem jest spoczywanie w centrum i nie popadanie w skrajności. Z czasem, gdy wykonujemy Praktyki Podstawowe, chodzimy do ośrodka, robimy medytację Trzech Świateł, zasiewamy wiele dobrych wrażeń w umyśle, zaczynamy rozumieć o co chodzi Buddzie gdy mówi, że wszystko jest jak sen.

Słowa zaczynają nabierać sensu. Gdy zaczynamy rozumieć z czym powinniśmy pracować w medytacji, przestaje być ona wysiłkiem. Staje się jasne, że można być świadomym w każdej chwili życia.

Może troszkę zbyt dużo informacji na początek ale może z czegoś skorzystasz :)

Użytkownik PTR edytował ten post 03.04.2012 - 19:45

  • 5



#62

fobic.
  • Postów: 24
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Według mnie a raczej według większości osób medytacja jest to stan wysokiego skupienia który pomaga w koncentracji w kontrolowaniu swej energii bardzo potrzebne w telekinezie w której trzeba ogromnego skupienia by można coś osiągnąć :)
  • -3

#63

okusiek.
  • Postów: 50
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

PTR nic tylko podziekowac za Twoj obszerny post.
  • 0

#64

Last.
  • Postów: 82
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Bez względu na opinie innych wierzę w prawo przyciągania,

to praktykuj prawo przyciągania. Trochę nie rozumiem sens zakładania tego tematu. Wiesz co masz robić - masz przed sobą konkretne zainteresowanie jakie przejawiasz: prawo przyciągania. Ale nagle gdzieś tam pojawiła się na horyzoncie medytacja i choć nie interesuje cię to, nie chcesz tego robić, to jednak masz wrażenie, że musisz to robić. Więc zakładasz wątek z pytaniem typu "mamo, tato! Czy ja muszę robić medytację? Nie chcę! Medytacja jest gupia!".

Otóż odpowiedź jest prosta - nie musisz. Robisz co chcesz. Medytacja nie jest ani zła ani dobra - po prostu jednych to rusza, i pomaga, innym nie.

Niezrozumienie tego powoduje:
1. niepotrzebną krytykę medytacji (ponieważ w zasadzie nie wiesz czym to się je, ale będziesz to krytykował, tylko po to, żebyśmy zwolnili Cię z obowiązku(???) medytacji.
2. swoisty masochizm i samoumartwianie się, bo zaczynasz praktykować medytację, która nie jest Ci do niczego potrzebna, a więc tracisz czas.

Tak naprawdę potrzebna Ci nie medytacja, tylko raczej afirmacja mogę sam podejmować decyzje w sprawie swojego rozwoju. Jesteś strasznie niesamodzielny i trzeba Cię niańczyć ("Po co medytacja ludziom z natury spokojnym?" - no sorry, chcesz to rób, nie chcesz nie rób - proste).

Aczkolwiek rokujesz dobrze w pewnym sensie - że masz jakąś świadomość tego, co Ci potrzebne i jak się powinieneś rozwijać. Tym bardziej nie rozumiem sensu zakładania tego wątku.

No i błędnie zakładasz, że medytacja jest jakąś osobną praktyką. Bo nie jest. Jest raczej podejściem do rzeczywistości, spokojnym, świadomym, nastawionym na przeżywanie wszystkiego. Jeśli oczekujesz cudów czy chcesz zrealizować po prostu jakiś program, czy zrobić ćwiczenie - to gie z tego wyjdzie, bo medytacja nie polega na siedzeniu ze stoperami i wyobrażaniu sobie czegoś. Aczkolwiek nie ma co dorabiać ideologii. Jedni lubią, drudzy nie.

Użytkownik Last edytował ten post 04.04.2012 - 01:33

  • 1

#65

andar.
  • Postów: 561
  • Tematów: 70
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Właśnie mi chodzi o to dlaczego to lubią, nikt z was nie potrafił napisać przez 5 stron i jedyne co zrozumiałem z tego, to to, że "się nie da" tego opisać. To tylko uczucia. Chciałbym je poznać, jeśli nie na własnej skórze, to chociaż z opisów i wtedy bym łatwo doszedł do wniosku czy mnie zainteresuje medytacja (sam proces i skutek) czy tylko pozytywny skutek (to za mało ;/ chciałbym w trakcie też coś odczuwać).

A prawa przyciągania się boję, bo owszem sprawdzają się moje prośby, ale droga prowadząca do celu co najmniej dwukrotnie nie była zbyt przyjemna. Dostałem to co chciałem, w niektórych przypadkach nie odpowiedź na tacy, lecz możliwość ku temu, ale kosztem zdrowia.
  • 0

#66

Ladd.
  • Postów: 1115
  • Tematów: 49
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Cały czas ja, Ill, Aidil, PTR i parę innych osób z tego co widzę piszemy niemal o jednym i tym samym i powtarzam, nie opisywanie tego stanu nie wynika z ułomności, ale z tego że jedno wyklucza drugie. Chcesz mieć czysty umysł i określić ten stan „czystości” co spowoduje pojawienie się myśli i siłą rzeczy umysł przestanie być czysty.

Analogia kropla wody:

Tafla wody jest umysłem jak łatwo się domyślić czystym, przestrzeń w której pojawiają się myśli, kropla jest myślą odczuwasz ją, wtedy umysł nie jest już czysty, gdy przestajesz ją podsycać, naturalnie odchodzi, rozpływa się i umysł powraca do czystego stanu. Także medytowanie jest praktyką polegającą na obserwowaniu tego, doświadczeniu tej tafli.
Jeśli np. powiem ci że jest to przyjemny stan relaksu w twoim umyśle pojawi się koncepcja tego stanu, która będzie wręcz „wodospadem” oczekiwań i cały czas będziesz się dziwił dlaczego nie doświadczasz stanu czystego umysł stanu „tu i teraz”. Po czym powiesz że jest to pozbawione sensu i w twoim przypadku tak będzie.

A do czego przydaje się medytacja, no niech będzie pierwsze z brzegu, koleś dobrze tłumaczy w moim odczuciu. Higiena umysłu jest równie ważna jak i ciała.


Chodzi o to że my nie powiemy ci czy medytacja „jest warta świeczki” ponieważ zależy dla kogo. To nie jest cel odgórny to ty ustanawiasz cele w swoim życiu nikt inny. Szukasz uciech intensywnych emocji to powtarzam masz filmy, książki, gry, towarzystwo innych ludzi, aktywność sportową, jakieś hobby. itd.

Jakbyśmy ci wytłumaczyli że medytacja jest czymś „takim i takim” nie doświadczysz jej wtedy poprawnie bo wszystko będziesz kwestionował i oceniał co uniemożliwi doświadczenie tego w pełni, siłą rzeczy nie będziesz oceniał medytacyjnego stanu, a wyobrażenie o nim które przecież nim nie jest, ponieważ każda myśl jest koncepcją umysłową, taką kroplą uderzającą w taflę wody, będziesz wtedy oceniał kształt kropli i kształt tafli po uderzeniu, a nie czystą taflę, czysty umysł którego jak już po raz kolejny pisze nie można określić, bo nie jest „czymś” jest przestrzenią w której jest "coś".

Użytkownik Ladd edytował ten post 04.04.2012 - 13:06

  • 2

#67

PTR.
  • Postów: 958
  • Tematów: 135
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Piękny post Ladd. Lepiej bym tego nie określił. A Tobie andar powiem jeszcze że za kilka, kilkanaście lat jak będziesz dużo medytował i dojdziesz już naprawdę Dalej :mrgreen: To mamy w kagyu jeszcze drogę wglądu, inaczej bezforemną. Tutaj poznajemy umysł przez jego aspekt świadomości. W tym przypadku pracujemy z dwoma rodzajami medytacji; jedna nazywa się po tybetańsku „szine” a druga „lagtong”. Po polsku mówimy odpowiednio o medytacji uspokojenia umysłu, czy też jednoupunktowienia, oraz o medytacji wglądu. Najpierw wykonujemy medytację szine, czyli ćwiczymy swoją koncentrację. W rezultacie uspokajamy umysł, rozluźniamy się, relaksujemy. Koncentrację i uspokojenie uzyskujemy poprzez skupianie się na obiekcie. Istnieje tak wiele medytacji szine, jak wiele jest przedmiotów, na których możemy się koncentrować. Może to być punkt w przestrzeni, posążek Buddy, jego wyobrażona forma, czy też nasz oddech na czubku nosa. Efektem ubocznym tych medytacji jest osiągnięcie ponad naturalnych zdolności, takich jak latanie, czytanie w uczuciach i myślach innych, przenikanie przez ściany, itp.
ale od razu się tak nie napalaj bo to są jak już napisałem efekty uboczne. Głównym celem jest oświecenie i pomaganie innym w jego osiągnięciu.

A tak już całkowicie prywatnie to regularne medytowanie jest bardzo ważne, ponieważ nasze umysły są tak zaprojektowane i zbudowane przez nas samych jak więzienie o starannie postawionym murze i dopasowanych kratach.
Każda, choćby najmniejsza kratka wyważona z okna, maleńki kawałek skruszonego muru jest istotny, byśmy w końcu mogli odzyskać wolność.

Powodzenia.

Użytkownik PTR edytował ten post 04.04.2012 - 19:22

  • 1



#68

Last.
  • Postów: 82
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Właśnie mi chodzi o to dlaczego to lubią, nikt z was nie potrafił napisać przez 5 stron i jedyne co zrozumiałem z tego, to to, że "się nie da" tego opisać. To tylko uczucia.

Dobra. Chcesz wiedzieć czym jest medytacja? To zastanów się czym jest np. krojenie warzyw? Co musisz zrobić, żeby pokroić jabłko? A jak już pokroisz - to jak to jabłko smakuje? Umiesz się cieszyć smakiem jabłka? To właśnie jest moim zdaniem medytacja. Cieszenie się drobnymi rzeczami.

I dlatego tak cholernie ciężko to wytłumaczyć, bo nie chodzi o żadne odmienne stany świadomości, tylko o normalne doświadczanie rzeczywistości. Jeśli potrafisz kroić jabłka czy zmywać naczynia, nie nudząc się - to jest medytacja. Jeśli umiesz czekać na autobus, nie niecierpliwiąc się - to jest medytacja. Jeśli akceptujesz śmierć (swoją, bliskich) jako częśc naturalnego cyklu - to jest medytacja. Jeśli umiesz dobrze się bawić bez alkoholu - to jest medytacja (nie chodzi o to, żeby nie pić w ogóle, bo alkohol jest dla ludzi - tylko raczej o to, że człowiek który żyje pełnią życia, potrafi bawić się również i bez używek).
  • 0

#69

Muhomorniczy.Cylon.
  • Postów: 412
  • Tematów: 15
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Dobra. Chcesz wiedzieć czym jest medytacja? To zastanów się czym jest np. krojenie warzyw? Co musisz zrobić, żeby pokroić jabłko? A jak już pokroisz - to jak to jabłko smakuje? Umiesz się cieszyć smakiem jabłka? To właśnie jest moim zdaniem medytacja. Cieszenie się drobnymi rzeczami.

I dlatego tak cholernie ciężko to wytłumaczyć, bo nie chodzi o żadne odmienne stany świadomości, tylko o normalne doświadczanie rzeczywistości. Jeśli potrafisz kroić jabłka czy zmywać naczynia, nie nudząc się - to jest medytacja. Jeśli umiesz czekać na autobus, nie niecierpliwiąc się - to jest medytacja. Jeśli akceptujesz śmierć (swoją, bliskich) jako częśc naturalnego cyklu - to jest medytacja. Jeśli umiesz dobrze się bawić bez alkoholu - to jest medytacja (nie chodzi o to, żeby nie pić w ogóle, bo alkohol jest dla ludzi - tylko raczej o to, że człowiek który żyje pełnią życia, potrafi bawić się również i bez używek).

Mówiąc w prost medytacja to bycie niewymagającym i nie strudzonym w monotonnym odnajdowaniu szczęścia w powtarzanych czynnościach razy milion. Ja jakoś nudzę się wszystkim szybko bo jestem głupi? Czy głupi są ci których zajmuje to samo bezustannie aż po zgon.

Dla mnie medytacja to stan umysłu gdy-nie istnieje już muzyka która chcesz słuchać bo słyszałeś już wszystko-nie dosłownie ale motywy które się powtarzają ,niema kobiety która chcesz mieć bo miałeś już wszystkie możliwe typu mniejsza o nie istotne wariacje itd.Skoro wyczerpałeś świat to pozostaje ci cieszenie się nie nie wschodem słońca! czemu tak od razu wzniośle, wschód słońca powinien objawiając ci w robieniu stolca-prawda? oooo medytanto


Możecie sobie beztrosko medytować bo inni ludzie jak Tesla, Einstein,nie mieli czasu na te bzdety,gdyby tylko zdecydowali sie na trwonienie czasu obawiam sie ze nie było by czasu na trwonienie go prez was.Zamiast przyglądać się naczyniom przez pól dnia musiałbyś ich umyć setkik wrócić do nory oświetlanej gazem i medytować spanie po ciężkim dniu pracy haha

Użytkownik Muhomorniczy.Cylon edytował ten post 05.04.2012 - 02:26

  • 0

#70

Ladd.
  • Postów: 1115
  • Tematów: 49
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Twój post nie wymaga na dobrą sprawę nawet komentarza, bo wystarczy go przeczytać i sam w sobie nie da rady się obronić, co gorsza nie jest zgodny z prawdą. Cytaty.

Albert Einstein:

"Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością jest tylko uparcie obecną iluzją."

"Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata, którą nazywamy „prawami natury”."

"Monotonia cichego życia pobudza umysł do twórczości."

"Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw."

"Są tylko dwa sposoby przejścia przez życie. Jeden, jakby nic nie było cudem, i drugi, jakby wszystko było cudem."

"Pan Bóg nie gra w kości!"

I najbardziej bezpośredni do omawianego tematu.

"Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Powinna ona przekraczać koncepcję Boga osobowego oraz unikać dogmatów i teologii. Zawierając w sobie zarówno to, co naturalne, jak i to, co duchowe, powinna oprzeć się na poczuciu religijności wyrastającym z doświadczania wszelkich rzeczy naturalnych i duchowych jako pełnej znaczenia jedności. Buddyzm odpowiada takiemu opisowi.(...) Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm."

Użytkownik Ladd edytował ten post 05.04.2012 - 09:00

  • 1

#71

Gmork.
  • Postów: 306
  • Tematów: 5
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano

Tesla medytował.
  • 1

#72

Ill.

    Nawigator

  • Postów: 1656
  • Tematów: 40
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@andar

Właśnie mi chodzi o to dlaczego to lubią, nikt z was nie potrafił napisać przez 5 stron i jedyne co zrozumiałem z tego, to to, że "się nie da" tego opisać. To tylko uczucia.

Ja bym powiedział, że to aż uczucia. Próbowałem Ci wcześniej wytłumaczyć dlaczego uczuć nie da się w pełni przekazać słowami. Że to jest tak, jakbym narysował żółtego kurczaczka i dokładnie Ci go opisał, ale mimo to i tak narysowałbyś go inaczej, niż ja. Zgodnie z własną wyobraźnią.
Powiedziałem, i inni tez powiedzieli, że nie jest istotne to, czego my doświadczamy, bo tu nie ma czegoś takiego jak złe doświadczenia. Co to znaczy źle rysować? Można co najwyżej nie umieć, ale to jest kwestia treningu. Choćby zwykłego próbowania.

Inni, z tego co widzę, kierują się jakimiś konkretnymi szkołami, czy naukami. Ja osobiście tego nie robię, bo dla mnie medytacją może być dosłownie każda czynność wykonywana na co dzień. Gotowanie, czytanie, bieganie, programowanie, słuchanie muzyki, czytanie książki, rysowanie, nawet spanie :D Zwyczajnie staram się robić każdą rzecz z pełną świadomością tego co robię. Nie dlatego, że to ma mi dać jakieś super moce, ale zwyczajnie dlatego, że samo działanie w ten sposób jest fajne i sprawia mi radochę. I już.

Chciałbym je poznać, jeśli nie na własnej skórze, to chociaż z opisów i wtedy bym łatwo doszedł do wniosku czy mnie zainteresuje medytacja (sam proces i skutek) czy tylko pozytywny skutek (to za mało ;/ chciałbym w trakcie też coś odczuwać).

Moim zdaniem, istnieje zależność pomiędzy intencją medytacji, a tym co się odczuwa, dlatego istotny jest cel jaki obierzesz.

A prawa przyciągania się boję, bo owszem sprawdzają się moje prośby, ale droga prowadząca do celu co najmniej dwukrotnie nie była zbyt przyjemna. Dostałem to co chciałem, w niektórych przypadkach nie odpowiedź na tacy, lecz możliwość ku temu, ale kosztem zdrowia.

Dostajesz dokładnie to, czego oczekujesz. Ni mniej, ni więcej.
  • 1

#73

tryvial.
  • Postów: 4
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Cześć,

To jeden z moich pierwszych jak nie pierwszy post w ogóle na tym forum. Zarejestrowałem się tu czytając kiedyś wypowiedzi kolesia na filmwebie, który punkt na punktem obalał teorie spiskowe WTC a na końcu podawał posty do tego forum. Merytoryka zrobiła na mnie wrażenie i oto jestem. Ale nie o tym miało być.

Piszę, bo mam kilka pytań związanych z medytacją. Otóż, praktykuję regularnie od stycznia, codziennie około 15-20 minut. oto moje pytania:

-w ostatnich dwóch miesiącach zdarza mi się średnio raz na tydzień, czasem raz na dwa tygodnie dzień przerwy. Ten jeden dzień przerwy zawsze powoduje, że kolejnego dnia mam problem ze skupieniem się na oddechu. Czy przerwy w medytacji są bardzo szkodliwe w rozwoju? Doprecyzuję pytanie: czy jeden dzień w tygodniu bez medytacji powoduje utrudnienia w rozwoju?

-mieszkam z teściami, żoną i dwójką dzieci plus sporadycznie awantury u sąsiadów za ścianą czy ryrający telewizor. Czy warto kupić stopery czy raczej uczyć się akceptować te dźwięki?

-czy należy wydłużać codzienną medytację do 30 minut czy 15-20 "jest ok"?

Z góry dzięki za odpowiedzi.

Pozdrawiam
  • 0

#74

Aidil.

    Są ci co wstają z łózka, i ci co ewentualnie wstają z kolan.

  • Postów: 4469
  • Tematów: 89
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Cześć,

To jeden z moich pierwszych jak nie pierwszy post w ogóle na tym forum. Zarejestrowałem się tu czytając kiedyś wypowiedzi kolesia na filmwebie, który punkt na punktem obalał teorie spiskowe WTC a na końcu podawał posty do tego forum. Merytoryka zrobiła na mnie wrażenie i oto jestem. Ale nie o tym miało być.

Piszę, bo mam kilka pytań związanych z medytacją. Otóż, praktykuję regularnie od stycznia, codziennie około 15-20 minut. oto moje pytania:

-w ostatnich dwóch miesiącach zdarza mi się średnio raz na tydzień, czasem raz na dwa tygodnie dzień przerwy. Ten jeden dzień przerwy zawsze powoduje, że kolejnego dnia mam problem ze skupieniem się na oddechu. Czy przerwy w medytacji są bardzo szkodliwe w rozwoju? Doprecyzuję pytanie: czy jeden dzień w tygodniu bez medytacji powoduje utrudnienia w rozwoju?

-mieszkam z teściami, żoną i dwójką dzieci plus sporadycznie awantury u sąsiadów za ścianą czy ryrający telewizor. Czy warto kupić stopery czy raczej uczyć się akceptować te dźwięki?

-czy należy wydłużać codzienną medytację do 30 minut czy 15-20 "jest ok"?




Z góry dzięki za odpowiedzi.

Pozdrawiam



Celem tych krótkich seansów medytacyjnych że je tak nazwę jest wejście w przyszłości, w stan permanentnej medytacji a właściwie trwanie w niej bez względu na okoliczności.

Sąsiadów można ucywilizować policją. Z czasem nauczą się współżyć w grupie.
Możesz również medytować idąc na przykład do pracy ( jeśli nie prowadzisz samochodu).

Rodzinka z czasem powinna zaakceptować Twoją "formę relaksu".
Można puszczać jakąś muzykę dzięki której stworzymy dla nas kotarę dźwiękoszczelną ^^, osobiście wolę ciszę.

pozdrawiam.

Użytkownik Aidil edytował ten post 25.04.2012 - 09:46

  • 0



#75

tryvial.
  • Postów: 4
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

"Możesz również medytować idąc na przykład do pracy ( jeśli nie prowadzisz samochodu)."

Tak, chodzę do pracy - ok 5 km w jedną i 5 km w drugą, średnio ok 35-40 minut w jedną stronę. A podczas drogi do pracy jak medytować? Skupiać się na oddechu? Liczyć kroki? Nie praktykowałem tego, a z pewnością miałbym +/- 60 minut dziennie praktyki
  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych