Ba, nawet niektórzy z nich są bardziej wartościowymi ludźmi, niż tzw. "wykształciuchy".
Zainspirowałeś mnie swoim postem i wymyśliłem jeszcze nowszy system władzy.
Podzielmy władzę na odrębne resorty, ale nie tak jak jest teraz.
Niech będą całkowicie od siebie zależne ministerstwa, a na czele Państwa niech stoi Prezydent, ale tylko w roli przedstawiciela kraju w sensie dyplomatycznym.
Podzielmy władzę nie na partie, ale na resorty (tak to na razie nazwijmy).
Jak by to miało wyglądać? Ano na przykład: mamy resort rolnictwa (coś jak obecna PSL/ była Samoobrona) - jest w nim tylu i tylu posłów, załóżmy, że jest ich 30. Tak samo stwórzmy resort np. sportu - i tak samo, tylko 30 osób.
Itd. itp. przy kolejnych resortach.
Rozumiecie o co mi chodzi?
I teraz tak - każdy resort ma dokładnie po 30 członków, wybieranych tylko i wyłącznie przez przedstawicieli danej grupy, czyli: do resortu sportu wybierają ludzie zapisani na liście "sport", do resortu ekonomia, zapisani na liście "ekonomia". Przy czym nie można głosować i tu i tu.
I teraz załóżmy, są wybory, każdy ze swojej grupy głosuje tylko na swojego, przy czym przynależność do grupy deklarowałoby się 4 lata przed następnymi wyborami bez możliwości jej zmiany, chyba że z porządnym uzasadnieniem.
I tutaj, w takim przypadku, sportowcy wybraliby najbardziej kompetentne osoby do zarządzania sportem, to samo ekonomiści, to samo lekarze (powiedzmy) itd itp.
Powstają teraz te resorty (zamiast ministerstw), na czele każdego staje jedna osoba + zastępca, wybierani również przez ludzi, choć tak samo przez wewnętrzne głosowanie, z czego głosy stąd i z tamtąd są brane procentowo pod uwagę i wyliczana jest średnia.
OK. Wybrani zostają wszyscy przedstawiciele z każdego resortu i teraz trzeba wybrać kogoś "w rodzaju premiera".
Na kandydatów startują jedynie przedstawieciele każdego z resortów, bo tylko oni mają takie prawo.
Głosowanie odbywa się już tym razem jedynie pośród społeczeństwa.
Zostaje wybrany więc "premier", ale nie w sensie obecnego premiera. W tym systemie premier ma jedynie rolę kontrolną, nie ma wpływu na decyzje żadnego z resortów, chyba że dochodziło by do naruszenia Konstytucji.
Premier jedynie nadzoruje pracę i koordynację poszczególnych resortów, reagować może jedynie w ekstremalnych przypadkach.
Nad premierem czuwa Izba złożona z 7 osób wybranych w wyborach, analogicznie jak wyżej.
Jeśli premier złamie prawo, wtedy Izba wkracza do akcji. Siódmą osobą w Izbie jest zawsze osoba niezależna od żadnego z resortów, co 2 miesiące zmieniająca się.
Nad wszystkim czuwa Prezydent, który jednak ma jedynie możliwość veta oraz obowiązek reprezentowania kraju, a także uprawnienie do dymisji premiera, ale jedynie za zgodą opinii publicznej, w drodze głosowania, tak jak na początku.
//EDIT: Kurcze, nie. To też by się kupy nie trzymało.
// Jak ten swój post przeczytałem, to jednak doszedłem do wniosku teraz, że chyba nie ma już żadnego normalnego rozwiązania, bo zawsze musi być JEDNA osoba, która musi wszystko trzymać "w rękach"...

//EDIT2: Głupio, że to akurat naszym krajem rządzi Kaczor Donald
![;]](https://www.paranormalne.pl/public/style_emoticons/default/smile5.gif)
Użytkownik szczyglis edytował ten post 24.03.2012 - 18:01