Użytkownik meciuu edytował ten post 11.09.2012 - 06:10
Napisano 11.09.2012 - 05:57
Użytkownik meciuu edytował ten post 11.09.2012 - 06:10
Napisano 15.09.2012 - 22:33
Witajcie,
Mam pewną zagwozdkę odnośnie zjawisk nadprzyrodzonych - zaczęło się to prawie 2 tyg temu, kiedy to moje miasto na Dolnym Śląsku nawiedziła bardzo silna burza. Ja uwielbiam oglądać pioruny nocą, ale wtedy nie było mi już wesoło. Kiedy wszystkie sprzęty były wyłączone (przez listwę), a działała tylko jedna lampa to zaczęły się wpierw pod wpływem wyładowań włączać na chwilę sprzęty, gasić światło stopniowo. To normalne przy takich warunkach, ale światło przeszło w miarowe falowanie tzn. nie gasiło się nagle tylko równomiernie gasło i zapalało się i to niezależnie od wyładowań. To mnie w sumie nie przeraziło, poszłam szukać świecy na wypadek braku prądu. Wyszłam z salonu na chwilę do kuchni, ale usłyszałam że w salonie pies za kanapą w rogu coś broi (slyszałam gnieciony plastik, a on uwielbia gryźć butelki i lekkie warczenie) więc szybko wpadłam do pokoju i krzyczę by wylazł stamtąd bo pożałuje. widzę lekki ruch firany za narożnikiem, ale psa nadal nie widać. Włażę i zaglądam za kanapę a tam nic... Schodzę odwracam się a pies stoi w wejściu do salonu - po drugiej stronie pokoju! To mnie trochę zastanowiło, ale stwierdziłam że to jeszcze nic takiego. Wracam się więc po tą durną świeczkę do kuchni i nagle w jednym momencie widzę z przedpokoju w kuchni non stop białe błyski za oknem, światło zgasło całkowicie a ja stoję zdębiała i słyszę skrzypienie otwieranych drzwi - patrzę w bok a tu drzwi wejściowe się otwierają powoli, szybko dobiegłam do nich otwieram szerzej a na klatce schodowej ciemność wiec w panice próbuję je zamknąć, ale się nie da! Okazało się że one ''same'' się otworzyły i nie mogłam ich zamknąć, bo zamek był zakręcony i musiałam wpierw odkręcić kluczem zasuwę w zamku. To dodatkowo mnie zdenerwowało, bo jak zamknięte na dwa razy kluczem drzwi mogły same się otworzyć? Po chwili światło się zapaliło, złapałam świeczki i siedziałam przy zapalonych z psem. To było coś koszmarnego, ale tu nie zamierzam skończyć. Po tym incydencie zaczęły się dziwne rzeczy w domu. Pierwsza to taka że na drugi dzień przed snem leżałam sobie z psem i poczułam delikatne dotknięcie - i to było ciepłe! Nie odwracałam się za siebie, nie chciałam patrzeć w kierunku okna bo sie bałam, ale zrobił to Bingo wynurzył głowę spod kołdry i gapił się za mnie. Ja nie muszę chyba mowić jak bardzo spanikowałam - wydarłam się na psa i zapaliłam światło, ramie nadal było cieplejsze od tego drugiego. Zaczęłam spać z zapalonym światłem, dwa dni później, w dzień miałam kolejną nieprzyjemną sytuację. Przed burzą musiałam pozamykać okna w całym domu i idąc przez korytarz do sypialni poczułam chwilowe ciepło, ale dopiero za drugim razem zatrzymałam się w tym miejscu. Faktycznie ten kąt w korytarzu był bardzo ciepły, o wiele cieplejszy od tego co było 2 kroki obok. Jak glupia wlazłam w inne kąty na korytarzu i nic. Zrobiłam zdjęcie tego miejsca ale moj telefon ma tak niską rozdzielczość, że szkoda gadać. Usiadłam przed kompem obijając sie dalej, a pies spał za mną na łożku. Słuchając muzyki usłyszałam coś z salonu, wyłączyłam kompletnie głos i nasłuchuję. Znów! odgłosy warczenia, upewniam się że Bingo lezy za mną i a on gapi sie w stronę salonu i też odwarkuje, siedziałam nieruchomo i znów warknięcie, tym razem na pewno z wnętrza mieszkania, a pies nie był na nie obojętny. Poleciałam do salonu, nic kompletnie w sumie to i dobrze bo nie wiem co chciałam tam zastać... Nie raz zdarza się teraz, że słyszę burczenie psa, gryzienie czegoś, szarpanie gazety a gdy wpadam do salonu [ bo tylko tam to słychać] to moj pies śpi, albo dopiero się budzi. Nie wiem co o tym myśleć, gdy idę spać czuje sie jakby ktoś obserwował mnie i psa, jakby po prostu był ktoś trzeci. Moje sny obecnie dotyczą jakiś makabrycznych scen które sama dokonuje, a od czasu do czasu stoi za mną czarny pies z niebieskimi oczami, którego jestem właścicielem we śnie. Dziś np słyszałam dziwną rozmowę w głośnikach, a raczej głosy mowiące w niezrozumiałym języku, ale dało się to słyszeć najlepiej na full głośności i brzmiało to jak szept. Tłumaczę to jakimiś falami czy częstotliwością a nie duchem czy coś, ale i tak to było przerażające.
Czy może to mieć związek z odwiedzeniem miesiąc temu , lasu w Dębrzynie na Podkarpaciu, który ponoć jest nawiedzony i znajdują się tam masowe groby ofiar sowietów. Mówiąc krótko - z grupą znajomych odwiedziliśmy w nocy tamto miejsce, kierując się na ołtarz i krzyże chcieliśmy hmm.. zobaczyć ducha.
Nic nie widzieliśmy, ale ja osobiście czułam tam straszny dyskomfort i powietrze tam było wręcz duszne a uczucie było jakby ktoś nas obserwował. Oczywiście połowa towarzystwa była pod wpływem % bo inaczej tam by nie poszła i robili sobie jaja z duchów. Zrobiliśmy przy samym ołtarzu kilka fotek upamiętniający ten ''wyczyn'' i kilka dni później oglądnęliśmy je dokładniej. To co na nich zobaczyliśmy nie było dla nas pozytywne, parę fot po obróbce wyjaśniliśmy, ale 3 pozostają niewyjaśnione i jutro postaram się namówić jednego z uczestników wyprawy by je zamieścił...
A odnośnie tego odczucia ciepła - podobno kumulujące w sobie bardzo złą energię demony wytwarzają aurę ciepła i najczęściej lokalizują się w malych miejscach, jak schowki, kąty czy jakieś małe pomieszczenia. Proszę potraktować to poważnie i odpowiedzieć mi bądź spróbować wyjaśnić zaistniałą sytuację.
Napisano 16.09.2012 - 14:28
Naturalnie, pod wpływem lat, czy burz w każdym domu z biegiem lat zaczną pękać szklanki. Widzę, że kolega bardzo dokładnie przestudiował temat i postanowił się wypowiedzieć.NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK ZJAWISKA NADPRZYRODZONE, duchów nie ma. Nasza wyobraźnia przyczynia się do efektu duchów.
Wspominasz o tym, że lubisz oglądać pioruny, ja też lubie oglądać to zjawisko. Nie często się zdarza aby centrum wyładowań było w naszym otoczeniu, ale jak już okazuje się, że nadchodzi w nasze otoczenie taka burza, to towarzyszy temu poczucie podniecenie(euforii) i strachu.
Natura ma to do siebie, że wpływa na nasze otoczenie w tym przypadku nasze domostwa, które często i gęsto są usadowione na różnych powierzchniach oraz budowane są w technologiach nie zawsze skupionych na właściwy teren. Zmierzam do tego, że ziemia oraz efekty po "katastrofach naturalnych" są przyczyną tych "nadprzyrodzonych doznań". Domy pracują, tzn. wydają różne dźwięki pod wpływem lat. Czego efektem są tak zwane duchy
Nasza wyobraźnia płata nam figla
Napisano 18.09.2012 - 21:58
Naturalnie, pod wpływem lat, czy burz w każdym domu z biegiem lat zaczną pękać szklanki. Widzę, że kolega bardzo dokładnie przestudiował temat i postanowił się wypowiedzieć.NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK ZJAWISKA NADPRZYRODZONE, duchów nie ma. Nasza wyobraźnia przyczynia się do efektu duchów.
Wspominasz o tym, że lubisz oglądać pioruny, ja też lubie oglądać to zjawisko. Nie często się zdarza aby centrum wyładowań było w naszym otoczeniu, ale jak już okazuje się, że nadchodzi w nasze otoczenie taka burza, to towarzyszy temu poczucie podniecenie(euforii) i strachu.
Natura ma to do siebie, że wpływa na nasze otoczenie w tym przypadku nasze domostwa, które często i gęsto są usadowione na różnych powierzchniach oraz budowane są w technologiach nie zawsze skupionych na właściwy teren. Zmierzam do tego, że ziemia oraz efekty po "katastrofach naturalnych" są przyczyną tych "nadprzyrodzonych doznań". Domy pracują, tzn. wydają różne dźwięki pod wpływem lat. Czego efektem są tak zwane duchy
Nasza wyobraźnia płata nam figlaCóż... Czasem jednak ignorancja wygrywa (vide tl;dr). Tymczasem wracam do obserwowania tematu z cienia i czekam na kolejne posty Pingwinki, bo sytuacja bardzo mnie zaintrygowała...
Napisano 25.09.2012 - 18:51
Nie ma takiej opcji! Byłem świadkiem egzorcyzmów i tzw. sił nadprzyrodzonych. Reasumując,
Napisano 25.09.2012 - 23:48
Nie ma takiej opcji! Byłem świadkiem egzorcyzmów i tzw. sił nadprzyrodzonych. Reasumując,
Nie ma takiej opcji, że nie ma innej opcji.
Obejrzyj ten film:
Reasumując - jeżeli obejrzałeś, to jest taka opcja, że można wpłynąć na człowieka tak, że ten podświadomie będzie robił tak, a nie srak.
Czy po obejrzeniu tego filmu zgadzasz się ze mną?
Napisano 08.10.2012 - 16:38
Napisano 08.10.2012 - 21:04
Napisano 10.10.2012 - 14:06
Napisano 16.10.2012 - 18:25
Jak będę miała więcej czasu lub będzie mi się nudzić to pożyczę aparat i pożądany dyktafon [ moj nadaje się na śmieci] to udokumentuje te dźwięki i obrazy, chociażby dla siebie samej, bo często staram się wypierać ze świadomości to co słyszę lub widzę.
Użytkownik bobolino edytował ten post 16.10.2012 - 18:27
Napisano 16.10.2012 - 18:35
Napisano 18.10.2012 - 17:49
Nie ma takiej opcji! Byłem świadkiem egzorcyzmów i tzw. sił nadprzyrodzonych. Reasumując,
Nie ma takiej opcji, że nie ma innej opcji.
Obejrzyj ten film:
Reasumując - jeżeli obejrzałeś, to jest taka opcja, że można wpłynąć na człowieka tak, że ten podświadomie będzie robił tak, a nie srak.
Czy po obejrzeniu tego filmu zgadzasz się ze mną?
Zgadzam się z Tobą, ale egzorcyzmy to jedno, a manipulacja do drugie.Nie widze związku
Użytkownik bobolino edytował ten post 18.10.2012 - 17:54
Napisano 19.11.2012 - 17:00
Wydaje mi się, że skoro do tej pory nic nikomu się nie stało to można jakoś to znieść, w sumie nie mam nawet czasu na zajmowanie się tym co jest w domu, przedwczoraj koło 2 w nocy rozmawiając przez telefon usłyszałam pukanie w ścianę obok mnie [ ścianka cienka, gipsowa za którą jest kuchnia] nasłuchiwałam czy ktoś z rodziców nie wstał, ale tylko ja byłam na nogach. Nawet nie poszłam sprawdzać czy coś tam jest, zapaliłam jedynie światło bo się trochę bałam tego, to było tak jakby ktoś pukał do drzwi i takie dwie serie, a potem cisza. Po zakończonej rozmowie jeszcze chwilę leżałam i nasłuchiwałam. Słyszałam kilka skrzypnięć stołu, ale byłam tak zmęczona, że - brzydko mówiąc - olałam to i zasnęłam. Rano opowiedziałam rodzicom, no ale oni jak to oni - potraktowali zdarzenie jako coś oczywistego i po prostu dla nich coś tu jest i tyle. Nie mam co się bawić w pogromcę duchów. Myślę, że mają rację - nie zamierzam się bawić w egzorcyzmy i chodzenie po porady do osób ''uduchowionych'' dla mnie to strata czasu. Jeśli to jest dłużej niż sama zaczęłam to zauważać, to po co to ruszać. Jak będę miała więcej czasu lub będzie mi się nudzić to pożyczę aparat i pożądany dyktafon [ moj nadaje się na śmieci] to udokumentuje te dźwięki i obrazy, chociażby dla siebie samej, bo często staram się wypierać ze świadomości to co słyszę lub widzę.
Napisano 19.11.2012 - 23:55
Napisano 28.12.2012 - 12:12
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych