Jeżeli dogadalibyśmy się z Japonią, to Japonia mogłaby od wschodu ruszyć na sowietów i to oni wtedy znaleźliby się między młotem a kowadłem
Tak, uderzyłaby Japonia, która w 1941 walczyła na dwóch frontach, która utknęła w Chinach, która każdego wolnego żołnierza z Mandżurii przerzucała do Chin, lub na Pacyfik, i która nie miała dość żołnierzy aby Syberię utrzymać

.
Nawet gdyby Japończycy zdecydowali się uderzyć na ZSRR to (zakładając, że by się przebili przez radzieckie wojska) to podbój Syberii zajął by im BARDZO długo. Nie było zbyt dużo dróg, co utrudniłoby zarówno walkę jak i dostarczanie dla żołnierzy amunicji, paliwa, czy żywności. Z Syberii nie było żadnego zysku, gdyż syberyjskie złoża eksploatowane zaczęły być dopiero jakieś 20 lat później (Czyli surowce trzeba będzie znaleźć, przewieźć maszynerię konieczną do wydobycia, zbudować drogi, aby przewieźć te surowce do jakiegoś portu i później do Japonii...) No i na koniec trzeba tą Syberię utrzymać. Syberyjska tajga, to warunki idealne dla działań partyzanckich.
Przejdę wreszcie do sedna, czyli co myślę o samym pakcie R-B.
Myślę, że dojście tego paktu do skutku było niemożliwe. Jeśli Beck by to podpisał, to przez kilka miesięcy musiałby pozostać w Rzeszy, bo po powrocie do Polski by go zlinczowali. Wśród znacznej części zarówno ludności, jak i polityków od lewicy zaczynając na ONR kończąc panowały poglądy antyniemieckie.
Zakładając jednak, że jednak byśmy się na to zgodzili, to trzeba się zastanowić jakie by były koszty tego paktu. Na pewno Hitler jako zagorzały przeciwnik traktatu wersalskiego kazałby nam oddać ziemie, które zyskaliśmy na Niemcach w 1918. Zapewne później upomniałby się o resztę zaboru pruskiego. No może w akcie dobrej woli pozwoliłby nam zatrzymać Warszawę. Tymczasem jakie by były zyski (zakładając, że byśmy tą wojnę wygrali)? Pewnie jakiś skrawek ziemi na wschodzie. Tych, którzy już sobie wyobrazili Polskę z granicami na Leningradzie, Moskwie i Charkowie muszę niestety zasmucić. Istnienie wielkiego, silnego państwa polskiego zdecydowanie nie leżało w planach Hitlera, nie oddałby nam przecież dużej części swojego wymarzonego Lebensraumu.
Nie należy zapominać że większość siły ludzkiej i infrastruktury w ZSSR była usytuowana na zachód od Uralu. Syberia nie daje za dużego pola do stworzenia potężnej siły militarnej. Choćby z powodu braku żywności - wydajność rolnicza terenów wschodnich jest mizerna. To by była raczej wegetacja niż odbudowywanie potęgi.
Idąc za Normanem Daviesem:
"Ewakuacja przemysłu z europejskiej części ZSRR na Ural i na Syberię była osiągnięciem wręcz niewyobrażalnym. Fabryki przeniesione w sierpniu 1941 r. z Ukrainy do Magnitogorska już w grudniu wypuszczały pierwsze, w pełni sprawne czołgi! A w 1942 produkowały już 24 000 czołgów rocznie! I nie był to jeszcze szczyt ich możliwości produkcyjnych. W 1944 r. z linii fabrycznych zjechało 29 000 czołgów, 40 000 samolotów i 122 000 dział."
Zawsze było jeszcze też:
to lub
toTak na szybko poszukałem w internecie jeszcze informacje odnośnie Lend-Lease, nie mam pewności co do tych danych, ale wydają się podobne, do tego co czytałem, więc wklejam:
80% konserw mięsnych
92% lokomotyw, szyn i maszyn do ich układania.
57% benzyny lotniczej
53% materiałów wybuchowych
74% całego taboru samochodowego
88% sprzętu radiowego
53% miedzi
56% aluminium.
60+% paliwa samochodowego
74% opon samochodowych (USA zbudowały tam fabrykę)
12% pojazdów opancerzonych
14% samolotów bojowych
Tak więc wygląda to, że Armia Czerwona została uzbrojona i nakarmiona przez aliantów.
Użytkownik Karringoth edytował ten post 04.09.2012 - 15:37