Jaki znowu kapitalizm 2.0 o czym ty mówisz? Teraz mamy socjalizm z elementami kapitalizmu a nie czysty kapitalizm.
edit:
Nie karmić trolla.
Użytkownik Alucard edytował ten post 14.09.2012 - 20:01
Napisano 14.09.2012 - 19:37
Użytkownik Alucard edytował ten post 14.09.2012 - 20:01
Napisano 14.09.2012 - 19:47
Napisano 14.09.2012 - 20:14
Wartościowy Post
nexus,
Twoje wypowiedzi świadczą o Twoim wykształceniu i wiedzy o świecie
Zachowaj dla siebie swoje mądrości objawione, pracuj na czarno, kradnij biednym (bogać się) i rób biznes na tych swoich frytkach.
Tylko wiesz co, całą ziemię już ktoś inny kupił, nie masz gdzie sadzić frytek (ziemniaków). Kupił bo miał kolegę w banku. I teraz ją użycza, za skromne 90% udziału w Twoich planowanych zyskach.
Zawsze masz alternatywę - możesz zdechnąć z głodu. I to jest Twój kapitalizm liberalny.
Krótka wersja: idź do szkoły, czytelni, a potem się wypowiadaj
Napisano 14.09.2012 - 20:50
Użytkownik sechmet edytował ten post 14.09.2012 - 21:29
Napisano 14.09.2012 - 22:03
To co napisałeś nie jest żadną wadą pieniądza deflacyjnego. Jego wprowadzenie nie załamie w żaden sposób gospodarki i nie zatrzyma wzrostu gospodarczego. O konsumpcji decyduje głównie ludzka potrzeba. Jestem głodny, idę do sklepu po chleb. Nie mam co na siebie włożyć, idę do odzieżowego, itd. Poza tym przeceniasz jej znaczenie. Jest ona tylko jednym z wielu etapów struktury produkcji. Wiadomo, że wzrost oszczędności przyniesie pewien spadek konsumpcji i stratę firm na tym etapie, ale pojawi się tendencja, aby zaoszczędzone środki inwestować w etapy najdalsze od konsumpcji. Wtedy struktura produkcji rozwinie się o nowe etapy. Stanie się bardziej wyspecjalizowana, a więc i wydajna. Co w ostateczności doprowadzi do wzrostu dóbr kapitałowych (czyli tzw. dobrobytu)Jaka jest zaleta pieniądza deflacyjnego? Zniechęca do konsumpcji i inwestycji, bo wystarczy go trzymać w tej przysłowiowej skarpecie. Pieniądz który koroduje wymusza jego ruch.
Napisano 15.09.2012 - 23:36
Napisano 16.09.2012 - 00:12
Wasz język z dnia na dzień jest coraz bardziej agresywny, to tylko coraz wyraźniej pokazuje że jesteście śmiertelnym zagrożeniem. Dobrze że rozsądnych ludzi jest więcej i jesteście marginesem społeczeństwa.
O tym kto jest marginesem społeczeństwa nie decydują dzisiaj wartości mój drogi, ale socjotechniczna kreacja medialna. Witamy w świecie Orwella. Podstawowa technika manipulacji zwana "społecznym dowodem słuszności" przeżywa swoje złote czasy w XXI w.
Każdy, kto miał jakąkolwiek styczność z zagadnieniami z zakresu psychologii społecznej doskonale wie o czym mówię.
Napisano 16.09.2012 - 00:58
Wiadomo, że wzrost oszczędności przyniesie pewien spadek konsumpcji i stratę firm na tym etapie, ale pojawi się tendencja, aby zaoszczędzone środki inwestować w etapy najdalsze od konsumpcji.
Napisano 16.09.2012 - 02:29
Natomiast jak będzie wyglądać dostępność pożyczek w systemie deflacyjnym?
Napisano 16.09.2012 - 04:01
Nasz obecny system monetarny wymaga niekończącego się wzrostu, ucieleśnia linearny sposób myślenia, przeczy cyklicznej naturze przyrody i napędza bezustanne przeliczanie wszelkich bogactw na pieniądze. Co więcej, koncepcja odsetek jest źródłem narastającej konkurencji w naszej gospodarce, systemowego braku dostatku i koncentracji bogactw. Interes jest powiązany z naszym sposobem postrzegania samych siebie jako osobnych, konkurujących ze sobą podmiotów dążących do gromadzenia coraz większej części świata w ramach tego, co „moje”. Jednak dziś ludzka tożsamość przechodzi głęboką metamorfozę. Elementem tej zmiany w postrzeganiu samych siebie i świata będzie nowy system pieniądza, pasujący do nowej istoty ludzkiej.
[...]
Podczas gdy bezpieczeństwo w systemie opartym na odsetkach pochodzi z gromadzenia pieniędzy, w systemie wolnego pieniądza pochodzi ono z faktu istnienia skutecznych kanałów, którymi można je dystrybuować – chodzi więc o to, by stać się centrum przepływu bogactwa, a nie punktem ich gromadzenia. Innymi słowy, chodzi głównie o więzi a nie o posiadanie. Oprocentowanie ujemne pozostaje w zgodzie z odmiennym poczuciem własnego ja, afirmowanym nie poprzez zamykanie coraz większej części świata w granicach „ja” i „moje”, ale poprzez rozwój i pogłębianie więzi z innymi. Zachęca do odwzajemniania się, dzielenia i szybkiego obiegu bogactw.[..]
[...]
System pieniądza rdzewiejącego gwarantuje, że każdemu będzie go starczało. Jest to sytuacja przeciwna w stosunku do dzisiejszej, gdzie nadmiarowi dóbr materialnych towarzyszy ich karygodnie nierówna dystrybucja. Stąd bierze się ogromny paradoks polegający na tym, że z jednej strony setki miliony ludzi jest bezrobotnych lub ima się błahych, bezsensownych zajęć, natomiast nikt nie zajmuje się ważną, istotną pracą – uświadamianiem ogółowi tego, że zerwana została więź między ludzką kreatywnością a ludzkimi potrzebami. „W przypadku wolnego pieniądza popyt jest nieodłączny od pieniądza, nie jest już środkiem realizacji woli posiadaczy pieniędzy. Wolny pieniądz nie jest instrumentem popytu, ale popytem samym w sobie, popytem zmaterializowanym i odpowiadający podaży, która zawsze miała i ma charakter materialny” (Gesell).[..]
[...]
Wyobraźmy sobie życie, w którym po prostu skupiamy się na naszej sztuce, na naszych darach, na pomocy innym, trwając w błogiej świadomości, że nasze potrzeby automatycznie zostaną zaspokojone. Taka gospodarka jest możliwa! W takiej gospodarce konkurencja zredukowana jest do swego właściwego zakresu: dążenia do doskonałości we wszystkim, co robimy. W takiej gospodarce produktywność jest następstwem pragnienia stworzenia piękniejszego świata, a nie pragnienia, by go posiadać, potrzeby życia, a nie tylko przeżycia. W głębi serca wiemy, że taka gospodarka jest możliwa. Marzymy o tym, choć nie przyznajemy się do tego, ponieważ „musimy zarobić na życie”. Życie staje się ponurym obowiązkiem, ciągłą walką. Epoka Lichwy wywiera na nas nieuchronnie presję, której możemy się opierać, ale przed którą nie uciekniemy – aby się utrzymać, musimy wyrzec się sztuki, poczucia celowości i piękna.
Zwrot „nie mogę sobie na to pozwolić” ujawnia, jak często pieniądze hamują nasze wewnętrzne skłonności do dobroci, hojności, odpoczynku i kreatywności. Pieniądz o dodatnim oprocentowaniu wywołuje chciwość, którą często błędnie przyjmujemy za ludzką naturę i utrwala iluzję, że bezpieczeństwo i bogactwo biorą się z zawłaszczania sobie coraz większej części świata, wytyczania coraz większego, wyłącznego obszaru „ja” kosztem każdego innego żyjącego człowieka, zwierzęcia, rośliny lub ekosystemu. Wydaje się to też przeczyć nauce o karmie, zgodnie z którą to, co czynimy światu, czynimy i samym sobie. W naszym obecnym systemie pieniądza obdarowywanie świata oznacza dla mnie mniej – zamiast więcej!. Wolny pieniądz odwraca tę sytuację i sprawia, że pieniądz pozostaje w zgodzie z karmą. Powoduje, że poprzez wzbogacanie świata wzbogacamy też samych siebie, co wzmacnia tę fundamentalną zasadę, a nie zaprzecza jej.[...]
Właśnie dlatego jestem zwolennikiem wolnej bankowości, a nie samego standardu złota czy innego kruszca. Jak mawiają progamiści, jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Potrzebne są pieniądze do oszczędzenia, pieniądze do transakcji, pieniądze do inwestycji, pieniądze do kredytowania nowych przedsięwzięć i pewnie do wielu innych zastosowań. Pieniądz to produkt jak samochód, pralka czy długopis. Paranoją jest, że ustanawia się monopol pieniężny.
Napisano 16.09.2012 - 11:25
Gryzie mnie jedna sprawa, to opracowanie które dałeś przewiduje tylko i wyłącznie zyski i straty w skali mikro. Tam nie ma mowy o popycie i podaży wskali makro.
Jest to ułomny przykład, bo spadek konsumpcji bezpośrednio przenosi się na spadek popytu na wyroby dalszych etapów produkcji. Więc ludzienie będą zwiększać inwestycji w żadne etapy produkcji jeśli popyt będzie spadał.
W przypadku pieniądza deflacyjnego będzie to jeszcze mocniejszy impuls do trzymania pieniędzy w skarpecie.
Oczywiście potem gdy ilość towarów na rynku zacznie spadać,pieniądz zacznie tracić na wartości.
Będziemy w tej samej sytuacji jak dziś, cyklów koniunkturalnych.
W okresie masowego zwiększania ilości towarów pieniądz zaczyna być bardzo atrakcyjną formą oszczędności.
Natomiast gdy popyt, zatrudnienie i produkcja zaczyna masowo spadać z powodu oszczędności, ludzie znowu zaczną mieć impuls do wydawania - bo pieniądz zacznie tracić.
To już nie nasz problem.Natomiast jak będzie wyglądać dostępność pożyczek w systemie deflacyjnym?
Użytkownik Paweł edytował ten post 16.09.2012 - 11:31
Napisano 16.09.2012 - 15:06
Uniwersalność i wiarygodność pieniądza jest bardzo istotna. Sytuacja istnienia xx rodzajów pieniądza w jednym krau, doprowadzi do sytuacji gdzie handel między ośrodkami używającymi różnego jego rodzaju będzie niezmiernie utrudniony.
Pieniądz uniwersalny jest wygodny i pozwala na dużą elastyczność w handlu i inwestycjach.
Niedawno mieliśmy szał na Bitcoiny, niestety jest zbyt podatny na spekulacje. Waluty obejmujące mały zakres rzeczywistości, a zatem istniejące w stosunkowo niewielkim nominale - zawsze będą skrajnie podatne na praktyki spekulacji. Na świecie istnieje wielu graczy z gigantycznym kapitałem, którzy potrafią to zrobić i robią. W zasadzie tylko największe waluty są odporne na tego typu praktyki - eur i usd. Yuan także, ale on jest pilnowany przez rząd.
Pieniądz rdzewiejący nie jest walutą deflacyjną, co powoduje że nie tworzy złego kręgu oszczędzania dla oszczędzania - pobudza on ruch gotówki i rozwija gospodarkę.
Użytkownik nexus6 edytował ten post 16.09.2012 - 15:20
Napisano 16.09.2012 - 17:15
Napisano 16.09.2012 - 17:54
Hmmm a mam pytanie odnośnie wolnej bankowości. Czy to nie nazbyt niebezpieczne. W Islandii było coś jakby wolna bankowość i skończyło się to sporym krachem gdyż prezesi banków dokonywali wielkich malwersacji i wielu innych naruszeń. Ludzie potracili majątki i oszczędności a gospodarka kraju się załamała. Jakie są mechanizmy ochrony przed czymś takim w wolnej bankowości i co właściwie oznacza wolna bankowość i jakie są jej zalety? I mam jeszcze jedno pytanie odnośnie banków. Czy to nie są wielkie piramidy finansowe??
Napisano 16.09.2012 - 17:59
Nie rozumiesz przykładu. Etapy struktury produkcji dóbr kapitałowych i konsumpcyjnych ukazane na wykresach są wyrażone w wartościach pieniężnych, a nie ilościowych. Pomijasz też czynnik czasu. To co dzieje się teraz na ostatnim etapie (konsumpcji), nie wpłynie od razu na etapy od niej oddalone.
Dobra alternatywa dla tak nie lubianych i pazernych banków.Ja tu widzę pozytyw.
Ilość towarów nie przestanie spadać. Ludzie nie przestaną nagle jeść, chodzić na zakupy, wydawać pieniądze. Jest to mylny pogląd Keynesistów.
Cykl koniunkturalny ma swoje początki przy ustalaniu stóp procentowych. Zbyt niskie (poniżej rynkowych) dają bodziec do inwestowania wprojekty, które w warunkach rynkowych byłyby nieopłacalne, ale pod wpływem sztucznego obniżenia stóp stały się rentowne. Jak wiadomo, potem to wszystko wychodzi i te z pozoru opłacalne przedsięwzięcia, bankrutują.
Wyżej pisałeś, że w systemie pieniądza deflacyjnego ilość towarów będzie malała, a teraz piszesz o masowym zwiększaniu ilości towarów ( w tymże systemie). Jaka jest tego przyczyna?
Wzrost oszczędności nie prowadzi do spadku produkcji. Prowadzi do spadku cen, co przekłada się na realny wzrost płac.
To już nie nasz problem.
Pieniądz fiducjarny z definicji jest spekulacyjny. W dodatku jego monopol zaraża spekulacjami inne branże. Im więcej walut tym lepiej. Można stworzyć waluty niezwykle odporne na spekulacje i odwrotnie waluty spekulacyjne dla tych co lubią hazard. Z wymianą nie ma najmniejszego problemu ponieważ część walut powstanie właśnie po to by umożliwić łatwą wymianę.
Uporządkujmy pojęcia. Jeśli pieniądz naprawdę miałby rdzewieć to w istocie byłby walutą deflacyjną. To o czym mówisz to pieniądz, którego podaż rośnie szybciej niż innych dóbr.
Zresztą nie mam nic przeciwko, żeby dla takich jak Ty zachować monopol pieniądza fiducjarnego. Jednak ludzie wolni powinni mieć prawo wyboru waluty, którą chcą się posługiwać.
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych