Bo jest co chwalić. Dokonali prawdziwych cudów gospodarczych. To dzięki Franco socjaliści Hiszpańscy mieli co wydawać przez tak długi okres a Chile ustępuję tylko dużo większej i bardziej zamożnej w surowce Brazylii na kontynencie Ameryki Płd.
Chwalicie ich bo są wyjątkami w regule dyktatorów w sprawach ekonomicznych. Ale mordowali i trzymali za pysk jak każdy inny.
Jest taki dowcip.
Nauczyciel w klasie w ZSRR.
- Dzieci, Stalin kocha dzieci jak nic na świecie.
- Taaak?
- Pewnego razu golił się na ganku brzytwą. Podbiegła do niego grupka dzieci i powiedziała "Dzień dobry towarzyszy Stalin". Stalin odpowiedział "Dzień dobry dzieci".
- Ale gdzie tutaj ta miłość?
- Przecież mógł je brzytwą rżnąć!
Dajecie łapać się w prosty mechanizm. Chwalicie złych ludzi za rzeczy dla innych normalne.
Porównajmy je do demokratycznych: USA, Anglii, Norwegii, Szwecji, Szwajcarii etc. Czy jakiś dyktator maczał palce w rozwoju tych krajów? Bo z tego waszego gadania wychodzi że bez dyktatora nie ma rozwoju.

a Chile ustępuję tylko dużo większej i bardziej zamożnej w surowce Brazylii na kontynencie Ameryki Płd
Mit o uzdrawiającym wpływie Pińcia na gospodarkę Chile jest nieco przesadzony. Popatrzmy na wykres:

Chile zaczęły rozwijać się gwałtownie dopiero po odejściu Pinocheta po 1989 roku. Wyraźnie widać wybicie się gospodarki od tamtego czasu. Może wprowadził reformy, ale jego obecność jak widać nie pomagała. Musiał odejść by gospodarka zaczęła rosnąć.
Wystarczy porównać Chile z socjalistyczną Wenezuelą
To jest poletko Chaveza, on robi z tym krajem co mu się podoba i trudno żeby coś dobrego z tego wyszło. Gdyby odszedł jak Pinochet - gospodarka ruszyłaby z kopyta, jak w przypadku Chile.