Donald Tusk przypomina bohatera jednej z bajeczek Lema, który stawał się tym silniejszy im więcej ciosów na niego spadało. Z tą różnicą, że premiera zdają się wzmacniać afery i kłamstwa. Im częściej jest na nich przyłapywany tym okazalej prezentują się mu sondażowe słupki. Dobrze byłoby wobec tego wspomnieć kilka Tuskowych kłamstewek:
Oto premier Tusk bardzo skąpo gospodarował prawdą w kwestii swoich informacji o Marcinie P., w momencie czerwcowej rozmowy z synem, podczas któej ostrzegał go o kontakcie z podejżanym biznesmenem. Na konferencji prasowej 14 sierpnia i dwa tyg później w Sejmie Tusk zapewniał, że jego wiedza nie odbiegała od tego co przekazywały media. Premier chciał przekonać opinię publiczną, że każdy Polak dysponował informacjami równymi jego. I tu jest pies pogrzebany, 24 maja bowiem premier zapoznał sie z notatką ABW, związanej bezposrednio z informacją z BGŻ. O owej informacji media nie informowały, nie wiedziały o niej i wiedzieć nie mogły.
W sprawie katastrofy w Smoleńsku mielismy aż nadto Tuskowych kłamstewek. Przypomnijmy co powiedział szef Rządu prokuratorowi pod przysięgą: "Dowiedziałem się o zamiarze udziału Lecha Kaczyńskiego z jego publicznej wypowiedzi po komunikacie. Nie był rozważany scenariusz wspólnego udziału w obchodach." Zeznania pięciu urzędników z Kancelarii Premiera całkowicie zadają kłam tym stwierdzeniom. Na dodatek słowa szefa Rządu dyskwalifikują dokumenty, z których jasno i dobitnie wynika, że kanałami dyplomatycznymi Kancelaria PRM byłą informowana. Nie jest prawdą aby Tusk do dnia katastrofy ,jak zeznał, aby ktokolwiek kwestionował sekwencję jego spotkań z Putinem i późniejszych obchodów ze strony Lecha Kaczyńskiego. Nie ma racji Tusk mówiąc, że ta teza pojawiłą się dopiero po katastrofie, gdyż Kaczyński publicznie użył słów: " byłoby lepiej gdyby to była wspólna wizyta prezydenta i premiera Polski"
Najfajniejszemu z premierów uchodzi płazem w zasadzie wszystko. Zwłaszcza długa lista obietnic przedwyborczych. Wśród nich mamy jednak kilka rodzynków. Oto pierwszy z nich: Tusk, Sejm 2007
Przysięgam Polakom, że każdy kto zaproponuje w moim Rządzie podwyżkę podatków zostanie przeze mnie osobiście wyrzucony"
Trzy lata później wzrósł VAT, a po ubiegłorocznych wyborach Rząd zajął się podwyżką podatków (akcyza) już na pierwszym posiedzeniu.
Krótki był także żywot obietnicy z 2005 r, gdy Tusk obiecał obywatelom zorganizowanie referendum w sprawie ograniczenia liczby posłów, okręgów jednomandatowych do Sjmu, zniesieniu immunitetu. Zebrano ponad milion podpisów. Tusk zapewniał, że jeżeli obecny Sejm stchórzy to pierwszym krokiem po wyborach będzie ponowienie tej sprawy. Nigdy Tusk do tych pomysłów już nie wrócił.
W sprawie ACTA Tusk mówił 6 lutego:
W innych krajach europejskich nie ma żadnych obaw ani żadnych protestów co do ACTA. Jestesmy fenomenem
Kilka dni przed tymi słowami demonstracje odbyły się w Bernie, Pradze, Kolonii oraz kilkunastu innych miastach. Pare dni później fenomenowi Polski przeczyła już cała Europa. Premier twierdził wówczas, że ani Komisja Europejska ani zaden kraj nie zgłasząły zastrzezen do umowy. W rzeczywistości zmiażdzyła te słowa opinia Komitetu Ekonomiczno Społecznego, któy przestrzegał przed zawartymi w ACTA niedemokratycznymi i niejasnymi procedurami.
Wszyscy pamiętamy też reklamę trzech uśmiechniętych buziek: Buzka, Lewandowskiego oraz Sikorskiego a w tle samego Tuska. Wszyscy z nich przekonywali, że tylko Tuskowa ekipa zapewni nam 300 mld zł z Unijnego budżetu. Jakież to efektowne. Niestety gadatliwy Komisarz Lewandowski wykazał się wkrótce po tym niebywałą szczerością na spotkaniu z licealistami, cytowanym przez "Dziennik Wschodni". Powiedział cytuję: "BRAŁEM UDZIAŁ W TYCH DURNYCH KLIPACH, ALE TO BYŁA KAMPANIA".
Do tego można dołożyć całą stertę manipulacji, które kłamstwami nazwać ciężko, ale w swojej istocie niewiele im do nich brakuje. Czymże bowiem była zapowiedź uratowania stoczni przez inwestora z Kataru? I zapowiedź dymisji Grada w przypadku fiaska. Co można myśleć o setkach "nie pamiętam" przed hazardową komisją śledczą? Może Bartek arłukowicz nam wyjaśni

Trudno pozbyć się wrażenia, że im dalej w las tym szczerości u leśniczego Tuska jakby mniej. Być może do czasu ujawnienia jakichś taśm, jak w przypadku Wegier. Gdy skompromitowany Gyurcsany odszedł rosyjska prasa pisała, że Gazprom stracił fotel premiera Węgier.