Co do gospodarki, mam trochę aktualniejsze dane, niż z początku tego wieku.
"In 2009, an economic "boom" began with growth reaching 8 percent, higher than in Israel or the West.
However, with inflation around 9.9% that same year, real economic growth is actually negative insofar
as purchasing power has decreased. Tourism to Bethlehem, which had doubled to 1 million in 2008, rose
to nearly 1.5 million in 2009. New car imports increased by 44 percent. New shopping malls opened in Jenin
and Nablus. As an outcome of the Palestine Investment Conference, Palestinian developers are planning to
build the first modern Palestinian city, Rawabi.
In 2010, Ramallah was described as a hub of the economic activity thanks to the improved security situation,
successful battle against corruption and large consumer base.
In 2011, the Palestinian Planning Minister said that GDP growth was expected to reach 9 percent, rising to
10 percent in 2012 and 12 percent in 2013."
O takim wzroście PKB Polska może tylko pomarzyć.
Dalej:
GDP $5.7 mld (2010 est.)
GDP growth 8% (2009 est.)
GDP per capita $1924 (West Bank) $876 (Gaza)
GDP by sector agriculture (5%), industry (14%), services (81%) (2008 est.)
Inflation (CPI) 9.9% (2009 est.)
Population below poverty line 21.9% (2009 est.)
Labour force 872,000 (2006)
Labour force by occupation Agriculture (12%), Industry (23%), Services (65%) (2008 est.)
Unemployment 16.5% (2010 est.)
Oczywiście zmieniłem jednostkę z "bln $" na "mld $" z racji istnienia różnic w interpretacji.
Jak widać, Palestyna rozwinęła się dosyć znacznie od początku bieżącej dekady.
I jeszcze na koniec:
"Since 2010, Israeli high-tech companies have begun to employ Palestinian engineers. To date, most of them
are outsourced workers, but Mellanox, a computer hardware firm, plans to hire 15-20 Palestinian engineers
as regular employees. Starting in 2008, Cisco Systems began a concerted effort to jump-start the nascent
Palestinian IT sector with a holistic ecosystem approach, encompassing venture capital, private equity,
capacity building and direct outsourcing to Palestinian companies. The company invested $15 million toward that end and drew in other major international investors and donors, including Microsoft, HP and Google. The Palestinian IT sector has since grown from .8% of GDP in 2008 to 5% in 2010."
"Okrutny" Izrael zatrudnia Palestyńczyków w sektorze IT i ponadto inwestuje w ten sektor w Palestynie, Hamas
musi znów wysadzić w powietrze jakiś autobus w Tel Awiwie.
źródłoCo do historii Palestyny:
"Zgromadzenie Ogólne zaakceptowało raport Komitetu Ad Hoc i przyjęło 29 listopada 1947 Rezolucję nr 181 w sprawie rozwiązania konfliktu arabsko-żydowskiego w Palestynie, poprzez utworzenie dwóch państw: arabskiego i żydowskiego. Oba państwa miały składać się z trzech głównych części, które miały być połączone eksterytorialnymi skrzyżowaniami.
Państwo żydowskie otrzymało 14 257 km² (56% terytorium Palestyny) – (1) równina przybrzeżna rozciągającą się od Hajfy do Rechowot (2) wschodnia część Galilei z Jeziorem Tyberiadzkim oraz (3) pustynia Negew z dostępem do Morza Czerwonego. Większość jego terytorium stanowiła nienadająca się do celów rolniczych pustynia Negew. Również w obrębie państwa żydowskiego znalazły się arabskie enklawy miast Jafy i Beer Szewy. Ludność wynosiła 905 tys. osób, w tym 498 tys. Żydów (55%) i 407 tys. Arabów (45%).
Państwo arabskie otrzymało 11 664 km² (42% terytorium Palestyny) – (1) zachodnia część Galilei z Akką (2) Samaria i Judea oraz (3) równina przybrzeżna na południe od Aszdod ze Strefą Gazy i częścią pustyni wzdłuż granicy z Egiptem. Ludność wynosiła 735 tys. osób, w tym 725 tys. Arabów (99%) i 10 tys. Żydów (1%).
Zadanie wprowadzenia w życie planu podziału otrzymała Komisja Narodów Zjednoczonych do Spraw Palestyny (ang. United Nations Palestine Commission – UNPC). Brytyjski Mandat Palestyny miał zakończyć się o północy 14 maja 1948.
Niemal natychmiast po przyjęciu Rezolucji nr 181, Agencja Żydowska ogłosiła uznanie jej decyzji jako obowiązujące społeczność żydowską w Palestynie. Natomiast Najwyższa Rada Muzułmańska od razu odrzuciła Rezolucję, twierdząc, że narusza ona prawa większości mieszkańców Palestyny. Arabowie spostrzegali plan podziału Palestyny jako niesprawiedliwy, ponieważ oddawał większość terytorium państwa w ręce stanowiącej mniejszość społeczności żydowskiej. Arabscy przywódcy zaczęli wzywać do „zwrócenia Palestyny jej prawowitym mieszkańcom”, „zepchnięciu Żydów do morza” i oczyszczeniu Palestyny z „syjonistycznej plagi”."
źródłoZwracam uwagę na słowa "niemal natychmiast po przyjęciu Rezolucji nr 181, Agencja Żydowska ogłosiła uznanie jej decyzji jako obowiązujące społeczność żydowską w Palestynie, natomiast Najwyższa Rada Muzułmańska od razu odrzuciła Rezolucję". Plan podziału Palestyny był projektem ONZ, a państwa arabskie, jako członkowie tej właśnie ONZ, nawet członkowie założyciele (
1945 - Egipt, KSA, Syria) powinny ten właśnie plan zaakceptować, a nie bojkotować decyzje ONZ tym bardziej, że w większości krajów świata przepisy prawne, wydawane przez organizacje międzynarodowe, są nadrzędne wobec prawa krajowego, a czasami nawet wobec konstytucji danego kraju.
Jednak czego się spodziewać po wyznawcach "religii pokoju", gdy głoszą coś takiego:
"W świetle wszystkiego, co powyżej, istnieje ogólna zgoda wśród uczonych muzułmańskich, że Jerozolima jest islamska, że nikt nie ma prawa rezygnować z żadnej jej części i że prowadzenie dżihadu, by odbić ją, jest obowiązkiem spoczywającym na wszystkich muzułmanach, Arabach i nie-Arabach — bowiem od wszystkich muzułmanów wymaga się obrony miejsc świętych, wśród których głównym jest Al-Aksa. Światu, a szczególnie syjonistom, nie wolno zapomnieć słów [35. sułtana osmańskiego] Abd Al-Hamida, który powiedział, że ani on, ani żaden inny król, sułtan lub emir nie ma prawa zrezygnować lub sprzedać choćby centymetra Palestyny, nawet w zamian za wszystkie skarby tego świata, ponieważ jest to islamski waqf na zawsze."
I jeszcze:
"Muzułmanie muszą wiedzieć i wierni muszą być pewni, że odzyskanie miejsc świętych i obrona naszego honoru i życia przed Żydami nigdy nie zostaną osiągnięte poprzez dokumenty ONZ ani przez negocjacje — bowiem syjoniści znają tylko siłę i nie pokajają się za swoje nikczemne działania, jeśli nie zostaną do tego zmuszeni. Zostanie to osiągnięte tylko przez święty dżihad, przez znaczne poświęcenia i przez wszelkie postaci oporu. Kiedy Żydzi zrozumieją, że pójdziemy tą drogą i podniesiemy sztandar dżihadu na rzecz Allaha i wyruszymy na arenę dżihadu, powstrzyma ich to przed uciskaniem was..."
Muszę przyznać, że tutaj muzułmanie się nie postarali, i spomiędzy cukierkowej propagandy można wyłowić słowa dot. prawdziwego celu "religii pokoju":
"W kazaniu piątkowym 11 października 2012 r. zamieszczonym na witrynie internetowej Bractwa Muzułmańskiego (BM) Przewodnik Generalny tego ruchu, Muhammad Badi, skupił się na temacie Jerozolimy i meczetu Al-Aksa. Powiedział, że muzułmanie, nie zaś Żydzi i chrześcijanie, są synami Abrahama i że „świat nie zazna szczęścia, bezpieczeństwa i stabilności dopóki nie znajdzie się pod strażą islamskiego szariatu"."
Tutaj jeszcze można dodać, że chodzi o taką "stabilność", jak w Afganistanie, Pakistanie czy Somalii.
Przewodnik Generalny Bractwa Muzułmańskiego Muhammad Badi: Jerozolima zostanie odzyskana tylko przez dżihad, nie zaś przez negocjacje
Użytkownik hayashi edytował ten post 27.11.2012 - 20:45