
Napisano 20.11.2012 - 12:20
Napisano 20.11.2012 - 15:14
Napisano 20.11.2012 - 18:26
No i jaki z tego wniosek ? Nie reagować na prymitywne zaczepki, szczególnie kobiet. Cwane są najczęściej w gębach bo wiedzą ze mają plecy w postaci swoich "misiów pysiów"Na drugi dzień ten sam znajomy, poważnie przestraszony dzwoni do mnie, żebym mu pomógł, bo jacyś goście chcą mu, że się tak wyraże ' nakopać '.
Napisano 21.11.2012 - 08:23
Użytkownik Aidil edytował ten post 21.11.2012 - 08:30
Napisano 21.11.2012 - 10:26
Napisano 21.11.2012 - 13:56
Napisano 21.11.2012 - 16:54
Napisano 18.04.2016 - 10:33
odkopuję temat;)
Najpierw zacznę od tego ,że dla mnie spoliczkowanie nie jest zwykłym aktem agresji- to symbol który mówi 'wstydź się', ośmiesza osobę spoliczkowaną i sugeruje ,że ta nie ma honoru.
Myślę ,że ludzie mają prawo kogoś spoliczkować w takich przypadkach:
-zdrada
-narażenie życia i zdrowia potomstwa
-obrażenie rodziców
-życzenie śmierci
Uważam ,że ten gest jest nadużywany przez kobiety. Przydałaby się jakaś kampania społeczna;' może twój chłop wygląda jak szafa ale nie jest twoim workiem treningowym'
Jeśli kobieta podnosi rękę na mężczyznę z błahego powodu to powinna liczyć się z tym, że może dostać gonga. Ale jeśli facet zachowa zimną krew to mi zaimponuje( ale to wpływ kultury- wiem ,że to bez sensu)
Gdyby jakaś baba spoliczkowała albo zaatakowała mojego partnera to myślę ,że najpierw bym powiedziała ,że on może i nie odda ale ja mogę- jakby się nie uspokoiła to dostałaby ode mnie 'pstryczka' w nos.
Napisano 18.04.2016 - 12:46
nie raz zostałam przez jakiegoś chłopaka "walnięta" ale większość moich "bójek" miała raczej humorystyczny podtekst. to może zabrzmieć dziwnie ze strony dziewczyny- która przecież powinna być delikatna... ale kocham przepychanki. kombinowanie jak wyrwać się kiedy ktoś założy mi nelsona, rzut kimś przez ramię, złapanie czyjejś głowy pod pachę i wyczochranie mu włosów. a jak komuś wymsknie się jakieś "ała" to zaczyna się latanie za plasterkiem. ot, zabawa w zapasy. i owszem,najczęściej z kolegami,bo jestem dosyć silna, więc przyjemniej mi mierzyć się z kimś z kim mogę przegrać, a dziewczyny w większości nie chcą się bawić w taki sposób w obawie o tipsy.
nie mniej jednak, nie raz mi się oberwało od jakiegoś chłopaka, i nie raz im się oberwało ode mnie. bywało że bolało mnie, bywało że bolało jego (ich) bo bawiąc się w ten sposób, można zrobić sobie krzywdę, a w ramach uprzedzeń społecznych ktoś zaczynał się ich czasem czepiać, i dziwił się niepomiernie, jak stawałam po stronie tego kto podbił mi niechcący oko.
osobiście "krzywdzę" kogoś w ostateczności, kiedy mam naprawdę dobry powód (w moim mniemaniu) i myślę że to samo powinno się tyczyć facetów. a bijcie sobie. ale tylko kiedy macie powód.
zdarzały mi się różne sytuacje w życiu ale przemocy użyłam puki co tylko z dwóch powodów.
- w obronie kogoś, nad kim ktoś inny się ewidentnie znęca w taki czy inny sposób- nienawidzę każdej jednej formy prześladowania.
-gdy mam do czynienia z debilem który nie rozumie jak się do niego normalnie mówi.
tłumaczę punkt pierwszy- nie dalej jak dwa lata temu,idąc do domu, zobaczyłam jak dwóch chłopców w wieku gimnazjalnym przewróciło na ziemię trzeciego, zwyzywali go od rudzielców, zabrali mu plecak i wysypali z niego wszystkie książki w kałużę. jako że zastałam tą scenę od strony pleców prześladowców, złapałam obydwu za włosy i zderzyłam ich głowami.
nie jakoś mocno, żeby ich uszkodzić, ale tak żeby ich zabolało, i kazałam powyciągać wszystkie książki z kałuży, wysuszyć i odkupić jeśli któreś zniszczyli, a rudemu dałam mój numer telefonu, w razie gdyby długo tych książek nie odkupywali, z obietnicą, że jakby mamy tych dwóch łobuzów nie chciały mu uwierzyć to ja tam przyjdę i poświadczę.
tłumaczę punkt drugi- jakiś typ, (+ grupka kibicujących mu z boku kolegów) stanął mi na środku przejścia, i ile razy próbowałam go ominąć, zaczynał mnie obrażać albo robić mi dwuznaczne uwagi, że mam zostać i się z nimi "bawić". próbowałam go tak ominąć przez jakieś piętnaście minut, aż w końcu nie wytrzymałam.
pomachałam, uśmiechnęłam się, podszedł, wyciągnęłam do niego rękę,on wyciągnął rękę do mnie, ja go za tę rękę złapałam, pociągnęłam do siebie,pojechałam z łokcia w twarz, wywróciłam na asfalt... przechodząc pomachałam jeszcze jego kolegom.(tego akurat mogłam nie robić... ale jak człowiek zirytowany...)
podejrzewam że bez gonga w nos, nie przepuściłby mnie aż do rana.
oddaliłam się szybkim krokiem bojąc się że jak wstanie to mi odda, i to jeszcze przy pomocy kolegów. więc za najbliższym rogiem, tak żeby nie narazić swojej dumy, przy uciekaniu na ich oczach, zdjęłam obcasy z nóg i uskuteczniłam sprint w skarpetkach do domu.
Napisano 18.04.2016 - 13:12
nie raz zostałam przez jakiegoś chłopaka "walnięta" ale większość moich "bójek" miała raczej humorystyczny podtekst. to może zabrzmieć dziwnie ze strony dziewczyny- która przecież powinna być delikatna... ale kocham przepychanki. kombinowanie jak wyrwać się kiedy ktoś założy mi nelsona, rzut kimś przez ramię, złapanie czyjejś głowy pod pachę i wyczochranie mu włosów. a jak komuś wymsknie się jakieś "ała" to zaczyna się latanie za plasterkiem. ot, zabawa w zapasy. i owszem,najczęściej z kolegami,bo jestem dosyć silna, więc przyjemniej mi mierzyć się z kimś z kim mogę przegrać, a dziewczyny w większości nie chcą się bawić w taki sposób w obawie o tipsy.
nie mniej jednak, nie raz mi się oberwało od jakiegoś chłopaka, i nie raz im się oberwało ode mnie. bywało że bolało mnie, bywało że bolało jego (ich) bo bawiąc się w ten sposób, można zrobić sobie krzywdę, a w ramach uprzedzeń społecznych ktoś zaczynał się ich czasem czepiać, i dziwił się niepomiernie, jak stawałam po stronie tego kto podbił mi niechcący oko.
osobiście "krzywdzę" kogoś w ostateczności, kiedy mam naprawdę dobry powód (w moim mniemaniu) i myślę że to samo powinno się tyczyć facetów. a bijcie sobie. ale tylko kiedy macie powód.
zdarzały mi się różne sytuacje w życiu ale przemocy użyłam puki co tylko z dwóch powodów.
- w obronie kogoś, nad kim ktoś inny się ewidentnie znęca w taki czy inny sposób- nienawidzę każdej jednej formy prześladowania.
-gdy mam do czynienia z debilem który nie rozumie jak się do niego normalnie mówi.
tłumaczę punkt pierwszy- nie dalej jak dwa lata temu,idąc do domu, zobaczyłam jak dwóch chłopców w wieku gimnazjalnym przewróciło na ziemię trzeciego, zwyzywali go od rudzielców, zabrali mu plecak i wysypali z niego wszystkie książki w kałużę. jako że zastałam tą scenę od strony pleców prześladowców, złapałam obydwu za włosy i zderzyłam ich głowami.
nie jakoś mocno, żeby ich uszkodzić, ale tak żeby ich zabolało, i kazałam powyciągać wszystkie książki z kałuży, wysuszyć i odkupić jeśli któreś zniszczyli, a rudemu dałam mój numer telefonu, w razie gdyby długo tych książek nie odkupywali, z obietnicą, że jakby mamy tych dwóch łobuzów nie chciały mu uwierzyć to ja tam przyjdę i poświadczę.
tłumaczę punkt drugi- jakiś typ, (+ grupka kibicujących mu z boku kolegów) stanął mi na środku przejścia, i ile razy próbowałam go ominąć, zaczynał mnie obrażać albo robić mi dwuznaczne uwagi, że mam zostać i się z nimi "bawić". próbowałam go tak ominąć przez jakieś piętnaście minut, aż w końcu nie wytrzymałam.
pomachałam, uśmiechnęłam się, podszedł, wyciągnęłam do niego rękę,on wyciągnął rękę do mnie, ja go za tę rękę złapałam, pociągnęłam do siebie,pojechałam z łokcia w twarz, wywróciłam na asfalt... przechodząc pomachałam jeszcze jego kolegom.(tego akurat mogłam nie robić... ale jak człowiek zirytowany...)
podejrzewam że bez gonga w nos, nie przepuściłby mnie aż do rana.
oddaliłam się szybkim krokiem bojąc się że jak wstanie to mi odda, i to jeszcze przy pomocy kolegów. więc za najbliższym rogiem, tak żeby nie narazić swojej dumy, przy uciekaniu na ich oczach, zdjęłam obcasy z nóg i uskuteczniłam sprint w skarpetkach do domu.
Ale z Ciebie Amazonka;D
Ja bym się bała dać temu kolesiowi z łokcia przy całej grupie kolegów;p Mówili coś do ciebie jak odchodziłaś? Czy doznali szoku?
Napisano 18.04.2016 - 13:28
nerwy...
jestem nerwowa...
to nie był odwaga, tylko głupota z mojej strony, i wiem o tym, ale byłam wściekła na gościa...
i gdyby nie element zaskoczenia, pewnie to ja bym leżała na glebie, i nie wiadomo co by mi zrobiła banda podpitych niedopieszczonych wieśniaków.
nie bij nigdy większych od siebie... chyba że stosujesz fortele, jak ja.
a co ty, na początku może trochę ich zamurowało, ale potem lali z gościa na potęgę, aż się jeden rozkaszlał ze śmiechu.
a za mną gwizdali... bydło...
Użytkownik Enetra edytował ten post 18.04.2016 - 13:33
Napisano 18.04.2016 - 13:40
Jeśli kobieta podnosi rękę na mężczyznę z błahego powodu to powinna liczyć się z tym, że może dostać gonga.
Jesli kobieta zamierza uderzyc faceta, to lepiej niech ma swiadomosc tego, ze doroslemu facetowi nie jest w stanie zrobic najmniejszej krzywdy inaczej niz kopiac go w jaja. Mam na mysli normalnych facetow, ktoremu sie zdarzalo raz czy drugi brac udzial w bojce, a nie nazelowane pipy w rurkach. A jak facet takiej babie odda nawet lekko, to najczesciej konczy sie to nokautem. po prostu nie ta kategoria silowa i wagowa.
Sily w stosunku do kobietu uzylem w zyciu dwa razy. Oba przypadki byly prawie identyczne, pijana jakas **** z kolesiem w knajpie i przed knajpa. Najpierw koles zaczal fikac, a baba zaczela mnie okladac butelka, wiec ja odepchnalem dosc mocno ale nie uderzylem. Przywalila w cos i odplynela. Za drugim razem znow sie gosciu zaczal stawiac bo uslyszal, ze z Polski jestem a baba wyskoczyla zaraz z gazem do mnie, to jej ten gaz w pysk wypsikalem i powalilem na ziemie. Jedni to byli anglicy drudzy Niemcy. Czy czuje sie winny? Nie, nie uzylem nawet ulamka sily ktorej normalnie z facetami uzywam. Choc mialem ochote sprzedac soczysta piache, no ale kobiety troche nie wypada bic nawet jak zasluguje. Jednak jakbym sie znalazl w sytuacji gdzie byloby cos mocno nie halo, np. paru gosci i baba z nozem, to bez zastanowienia wale w morde i z calej sily.
Uzurpator
Napisano 18.04.2016 - 13:54
Jeśli kobieta podnosi rękę na mężczyznę z błahego powodu to powinna liczyć się z tym, że może dostać gonga.
Jesli kobieta zamierza uderzyc faceta, to lepiej niech ma swiadomosc tego, ze doroslemu facetowi nie jest w stanie zrobic najmniejszej krzywdy inaczej niz kopiac go w jaja. Mam na mysli normalnych facetow, ktoremu sie zdarzalo raz czy drugi brac udzial w bojce, a nie nazelowane pipy w rurkach. A jak facet takiej babie odda nawet lekko, to najczesciej konczy sie to nokautem. po prostu nie ta kategoria silowa i wagowa.
aż mnie korci żeby się z Tobą spróbować, rock.
już drugi raz mnie tak kusisz...
aż bym zobaczyła czy jesteś "prawdziwym facetem"
na prawde nie dziwi mnie że jakaś dziewczyna chciała Cię palnąć butelką, masz niesamowity talent do denerwowania kobiet
(kobiet, frędzlu, nie "bab") i zresztą nie tylko.
a zapewniam Cię że jest wiele innych miejsc, w które można uderzyć faceta tak żeby zabolało,(i mogę ci je po kolei empirycznie powymieniać), niż to jedno o którym cały czas mówisz- i zaraz dostaniesz tu pewnie upomnienie za słownictwo...
wbij sobie do łepetyny, że nie każda "baba" jest słabowita. ja kładłam na ziemię facetów warzących po 90 kilo. trzeba tylko wiedzieć jak
to co? solóweczka?
Użytkownik Enetra edytował ten post 18.04.2016 - 14:19
Napisano 18.04.2016 - 14:41
Jeśli kobieta podnosi rękę na mężczyznę z błahego powodu to powinna liczyć się z tym, że może dostać gonga.
Jesli kobieta zamierza uderzyc faceta, to lepiej niech ma swiadomosc tego, ze doroslemu facetowi nie jest w stanie zrobic najmniejszej krzywdy inaczej niz kopiac go w jaja. Mam na mysli normalnych facetow, ktoremu sie zdarzalo raz czy drugi brac udzial w bojce, a nie nazelowane pipy w rurkach. A jak facet takiej babie odda nawet lekko, to najczesciej konczy sie to nokautem. po prostu nie ta kategoria silowa i wagowa.
Sily w stosunku do kobietu uzylem w zyciu dwa razy. Oba przypadki byly prawie identyczne, pijana jakas suka z kolesiem w knajpie i przed knajpa. Najpierw koles zaczal fikac, a baba zaczela mnie okladac butelka, wiec ja odepchnalem dosc mocno ale nie uderzylem. Przywalila w cos i odplynela. Za drugim razem znow sie gosciu zaczal stawiac bo uslyszal, ze z Polski jestem a baba wyskoczyla zaraz z gazem do mnie, to jej ten gaz w pysk wypsikalem i powalilem na ziemie. Jedni to byli anglicy drudzy Niemcy. Czy czuje sie winny? Nie, nie uzylem nawet ulamka sily ktorej normalnie z facetami uzywam. Choc mialem ochote sprzedac soczysta piache, no ale kobiety troche nie wypada bic nawet jak zasluguje. Jednak jakbym sie znalazl w sytuacji gdzie byloby cos mocno nie halo, np. paru gosci i baba z nozem, to bez zastanowienia wale w morde i z calej sily.
Zależy od kobitki czy może zrobić krzywdę czy nie;p Swojego czasu bujałam się i z punkami i skinami( głównie oi) i tam to mają harpagany odpowiednie warunki;p
O Karynach nie wspomnę
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych