Krótka historia chłosty
Chłosta jako kara była stosowana już w starożytności. Szczególnie brutalną formę przybierała w Cesarstwie Rzymskim, gdzie skazanych biczowano batem zwanym flagellum (dlugie rzemienie ze skóry wołowej, obciążone kawałkami kości, metalowymi kulami lub haczykami). W średniowieczu niemal w każdym mieście znajdował się pręgierz, pod którym chłostano skazanych. W okresie niewolnictwa, głównie w Ameryce, chłosta była podstawową formą dyscyplinowania niewolników. Jeden z oświeceniowych myślicieli Jeremy Bentham postulował nawet, aby zbudować maszynę do wymierzania batów. Chłostę stosowano też w światowych armiach. Szczególnie złą sławą cieszyły się armie rosyjska i pruska. Likwidowanie kar cielesnych z europejskich kodeksów karnych przebiegało stopniowo. Co ciekawe, Polska jeszcze jako Królestwo Polskie, zniosła je w 1863 roku, podczas gdy np. Anglia i Kanada odpowiednio w 1948 i 1972 roku.
Sposoby wykonywania chłosty w różnych częściach świata
Europa: W okresie polowań na czarownice, domniemane wiedźmy biczowano po głowach.
Iran, Arabia Saudyjska: Kara chłosty wykonywana jest przede wszystkim na plecach skazanego.
Państwa Afryki: W Afryce, gdzie nie przywiązuje się skazanych, biczowane jest w rezultacie całe ciało.
Singapur, Malezja: Karę wykonuje się na pośladkach oskarżonego, osłaniając przy tym jego narządy.
Turcja, Syria, Królestwo Bahrajnu: Biczuje się podeszwy stóp - tzw. falaka.
Uzbrojony w 120-centymetrową trzcinę strażnik zbliża się do związanego mężczyzny. Już przy pierwszym uderzeniu powietrze przeszywa przeraźliwy krzyk bólu skazanego. Dopiero przy trzecim uderzeniu na pośladkach biczowanego pojawia się krew. Czasem trzcinowy kij tnie aż do kości i uszkadza mięśnie.
Gdy biczowany skazaniec mdleje, obecny przy egzekucji lekarz go cuci, a po wymierzeniu kary sprawdza stan jego zdrowia. Jeśli nie ma komplikacji, jeszcze tego samego dnia wybatożony i upokorzony przestępca wraca do domu. Tak dziś wygląda chłosta w majestacie prawa. Wykonuje się ją powszechnie w Singapurze, Malezji, Iranie i wielu innych krajach świata. W świecie zachodnim od kar cielesnych odeszliśmy stosunkowo niedawno, w niektórych przypadkach zaledwie kilkadziesiąt lat temu. Dzisiejsze więzienia nie radzą sobie jednak z resocjalizacją, a fala niepokojów społecznych, jak widać choćby na przykładzie tego, co dzieje się w Polsce, stale rośnie. Nic więc dziwnego, że pojawiają się głosy postulujące przywrócenie kary bicia.

Ten mieszkaniec pakistańskiego miasta Karaczi dostał 25 batów za handlowanie narkotykami. Chłosta na oczach publiczności, często wszystkich mieszkańców wsi, lub miasteczka, jest dla skazanego dodatkową karą.
Chłosta dobra na kryzys
W Stanach Zjednoczonych sporo zamieszania wywołał prof. Peter Moskos, były policjant i wykładowca John Jay College of Criminal Justice w Nowym Jorku. W swojej książce ,,"In Defense of Flogging" opowiada się za przywróceniem kary chłosty do amerykańskiego kodeksu karnego.
Prof. Moskos twierdzi, że zlikwidowałoby to kwestię przeludnionych więzień i rozwiązałoby wiele budżetowych problemów amerykańskiej administracji publicznej.
Chłosta miałaby również stanowić solidną przestrogę dla przestępców - skazany, znając ten niewyobrażalny ból, dwa razy zastanowiłby się przed popełnieniem kolejnego przestępstwa.
"Amerykanie z własnych podatków utrzymują za kratami prawie 2,5 mln osób. To ten fakt skłonił mnie do napisania książki w obronie chłosty" - wyznaje prof. Moskos
Biczowanie w imię prawa
"Skórę bym mu złoił na własnym kolanie" - w ten sposób Daniel Olbrychski skomentował skandaliczną wypowiedź reżysera Grzegorza Brauna, który zaczął publicznie nawoływać do zabijania dziennikarzy nielubianych przez niego mediów. Wcześniej spuszczenia lania Maciejowi Stuhrowi domagali się internauci, którym nie spodobał się film "Pokłosie" z aktorem w roli głównej. Coraz powszechniejsze apele o karanie biciem pokazują, że ta forma kary jest głęboko zakodowana w społecznej świadomości. Nie ogranicza się ona wyłącznie do krajów islamskich, mimo że to tam jest dziś najczęściej stosowana. Ustawodawstwo wielu państw stosujących dziś kary cielesne czerpie także z kolonialnej spuścizny Brytyjczyków.
W Malezji, kraju muzułmańskim, kara chłosty przewidywana jest na przykład za 60 rodzajów przestępstw. Wśród nich są przestępstwa narkotykowe, naruszenia prawa imigracyjnego, napaść z użyciem przemocy, porwanie, gwałt, kradzież, szantaż i rozbój.
W rezultacie co miesiąc niemal w każdym malezyjskim więzieniu na chłostę skazuję się 30-40 osób. W skali kraju to aż 900-1200 skazanych.
O tym, że wyroki sędziów w krajach islamskich potrafią być surowe, przekonują się zarówno zwykli obywatele (90 batów i 2 miesiące aresztu dla 13-latki która na teren żeńskiej szkoły wniosła komórkę z aparatem), jak i okrutni przestępcy (2080 batów i 13 lat więzienia dla Saudyjczyka, który gwałcił własną córkę).
Niechlubny rekord padł w 2002 roku w saudyjskim mieście Dżudda. Za uprawianie nierządu skazano tam kobietę na 15 lat więzienia i 5000 batów!
Z punktu widzenia Europejczyka wątpliwości budzi przede wszystkim adekwatność kary do przewinienia. W 2011 roku głośno było o Saudyjce Szaimie Ghassanii, skazanej na 10 batów za to, że prowadziła samochód, czego w Arabii Saudyjskiej kobietom nie wolno. Ostatecznie ze względu na ogromną presję światowej opinii publicznej król Al-Saud wyrok anulował.
Bicie jako przepis na tanie państwo
Towarzyszący chłoście ból to tylko połowa kary. Ta druga, czyli upokorzenie, pogłębiane przez pozostające po batożeniu blizny, może odgrywać dużo ważniejszą rolę. Zarówno anonimowi internauci, nękający Macieja Stuhra, jak i krytykujący mowę nienawiści Daniel Olbrychski zdają sobie z tego sprawę proponując lanie swoim adwersarzom.
Na element upokorzenia zwracają uwagę zwolennicy kar cielesnych, twierdząc, że przyczynia się on do obniżenia poziomu przestępczości. Powołują się na przykład Singapuru, gdzie chłostą karze się nawet za drobne wykroczenia, a który jest jednym z najbezpieczniejszych miejsc na świecie.
Ich głosy słychać także w Wielkiej Brytanii. W sondażu przeprowadzonym tam w 2008 roku co piąty z ponad sześciu tysięcy pytanych nauczycieli opowiedział się za przywróceniem chłosty w ekstremalnych przypadkach. W Polsce głosy za przywróceniem kar cielesnych pojawiają się w środowiskach konserwatywnych. "Można wręcz powiedzieć, że solidne, dobrze przemyślane lanie (nie katowanie - to dwie różne rzeczy) niejednego uratowało od demoralizacji i kompletnego upadku. Są to też kary mało kosztowne, łatwe do wykonania i możliwe do natychmiastowego zastosowania, co wzmacnia ważną cechę wychowawczą kary, jaką jest nieuchronność i natychmiastowość" - pisała na łamach "Frondy" Monika Nowak.
Wielu specjalistów ma jednak wątpliwości co do wychowawczych walorów bicia. "Upokarzanie przestępcy jest szkodliwe, podobnie jak naznaczanie go piętnem, stawianie pod pręgierzem itp. Przecież on nie ma poczucia że robi coś niegodnego, uważa, że inni są od niego gorsi" - mówi prof. Marek Kosewski, psycholog, autor książki "Wartości, godność i władza" i specjalista zajmujący się ludźmi w sytuacjach pokusy i upokorzenia. "Upokorzenie wzmaga chęć rewanżu i agresję skierowaną przeciw tym, którzy upokarzają".
W skuteczność chłosty jako środka odstraszającego nie wierzy także dr Adam Redzik z Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW.
"Nie znam wiarygodnych badań potwierdzających tezę, że kara chłosty skutecznie wpływa na ograniczenie przestępczości, a tzw. argumenty singapurskie są oderwane od europejskich realiów prawnych i kulturowych" - mówi dr Redzik. "Nie sądzę, aby stosowanie tego typu kar odstraszało od popełnienia przestepstw. Można tu przywołać przykład Kodeksu Karzącego Królestwa Polskiego ( w latach 1818-1847), który utrzymał karę chłosty jako alternatywę dla kary więzienia. Skazywani na nią chłopi i mieszczanie traktowali ją jako dobrodziejstwo, gdyż nie odrywała skazanego od rodziny, a przede wszystkim od pracy na roli".
Znana w kryminologii teoria racjonalnego wyboru mówi, że przestępca kalkuluje, czy opłaca mu się popełnić przestępstwo.
"Zawodowi przestępcy wkalkulowują ryzyko kary w swoje działania. Po wprowadzeniu chłosty nadal istniałaby spora grupa potencjalnych przestępców, którzy mimo zagrożenia karą podejmowaliby ryzyko" - Wyjaśnia dr Dagmara Woźniakowska-Fajst z Zakładu Kryminologii Instytutu Nauk Prawnych PAN. "Uważam, że jakakolwiek kara fizyczna absolutnie nie jest alternatywą. Zdecydowana większość osadzonych pochodzi ze środowisk upośledzonych społecznie. Oni do bicia są przyzwyczajeni. Jeśli ktoś został wychowany za pomocą pasa i przemocy, to na nim chłosta nie zrobi wrażenia".
Jednym z koronnych argumentów za przywróceniem chłosty są oszczedności, jakie może to przynieść. W Polsce utrzymanie więźnia kosztuje 80,50 zł dziennie. W skali roku to 29,4 tys. zł. Na utrzymanie 84 tys. osadzonych wydajemy więc 2,5 miliarda złotych rocznie. Czy jednak zastąpienie kosztownego więzienia chłostą przyniosłoby znaczące oszczędności?
"Badając efektywność kary, należy uwzględnić koszty związane z funkcjonowaniem systemu karania. W tym przypadku należałoby zmienić prawo, przekwalifikować, lub zatrudnić nową kadrę, zamówić odpowiednie narzędzia, poddać system gruntownej kontroli i ocenie" - wylicza dr Joanna Felczak, doktor nauk ekonomicznych SGH, która zajmuje się ekonomiką karania.
Liczyć trzeba by także koszty stałe procesów sądowych oraz kar nakładanych na państwo za wykonywanie kary niezgodnej z międzynarodowymi standardami.
"Nie zapominajmy także o odszkodowaniach z tytułu uszczerbku na zdrowiu, kosztach społecznych związanych ze wzrostem agresji i możliwością używania przemocy fizycznej jako argumentu w sporze. Twierdzenia o ekonomicznych korzyściach takiego systemu karania mają bardzo słabe podstawy naukowe" - dodaje dr Felczak.

"Jestem złodziejem z Peru" - brzmi napis na kartonie. Mieszkańcy miasta Chua, leżącego 80km od La Paz, postanowili zastosować chłostę, aby wymierzyć sprawiedliwość trzem Peruwiańczykom, którzy kradli w ich mieście.
Piętnowanie na ekranie
A co z kwestią wychowywania skazanych?
"Teza że chłosta jest lepsza od więzienia, nie jest kompletnie pozbawiona racji, w tym sensie że więzienie jest w równym stopniu nieskuteczne. Zarówno strach przed bólem biczowania a zamknięciem w więzieniu jest niewielki. Nic się nim nie osiągnie, a w szczególności nie trwałą zmianę zachowania. Ani jedno, ani drugie nie zresocjalizuje i nie odstraszy od popełnienia przestępstwa" - komentuje prof Marek Kosewski.
W dyskusji nad przywróceniem kar cielesnych dominuje na razie oburzenie.
"Już to przecież przerabialiśmy - ludzi za karę chłostano, obcinano im kończyny, rozrywano końmi i palono na stosie. Gdyby te metody miały wpływ na redukcję przestepczości, to już by jej dawno nie było" - komentuje Paweł Moczydłowski, socjolog i kryminolog. "Chłosta jest niehumanitarną i niegodną karą. Od wielu lat wiemy że przemoc rodzi przemoc, dlatego praktykujemy odchodzenie od niej i to się sprawdza". Głównym powodem dla którego profesor Moskos postanowił wbić kij w mrowisko, jest jego niewiara w resocjalizację. Bardziej wierzy w to że mężczyzna który trafi za kratki za niepłacenie alimentów, za kratami się zdemoralizuje, a po wyjściu na wolność zostanie wykluczony z rynku pracy, niż w to że przestępca po odsiadce wstąpi na drogę zgodną z prawem. Idei wprowadzenia chłosty przyświeca jeszcze drugi, odwrotny tok myślenia. Kiedy w XVIII wieku zaczęto budować więzienia, twierdzono że chłosta jest karą za mało dotkliwą. Dzisiaj zaś, kiedy wiele więzień przypomina dobrze wyposażone hotele, zamykanie w nich przestępców wydaje się, według prof Moskosa, karą zbyt lekką. Antidotum mają być dwa baty za każdy zasądzony rok więzienia. Skazany musiałby mieć zaświadczenie lekarskie zapewniające, że nie umrze on z powodu szoku wywołanego bólem. Następnie zabezpieczano by jego plecy aby nie uszkodzić ważnych organów wewnętrznych. Uderzenia następowałyby co 30 sekund. Tym, którzy są oburzeni powtarzającymi się wybrykami osób publicznych, takie rozwiązanie mogłoby przemówić do wyobraźni. Ale czy bicie jest dziś w ogóle potrzebne?
"Mamy dziś bardziej współczesne metody upokarzania ludzi. Codziennie jesteśmy świadkami chłostania ludzi w mediach" - twierdzi prof Kosewski. Trudno się z tym nie zgodzić. Warto się jednak zastanowić, czy publiczne chłostanie w jakiejkolwiek formie zmienia nasze społeczeństwo na lepsze.
A jakie jest wasze zdanie w tym temacie?
Ja uważam że częściowe przywrócenie chłosty mogłoby przynieść pewne korzyści. Więzienia powinny być dla morderców, psychopatów, szefów mafii i innych ludzi których należy trzymać w zamknięciu. Wszelkiej maści oszustów, złodziejaszków, pijanych kierowców, i innych drobnych przestępców należy chłostać. Uważam że dla złodziejaszka więzienie jest jak studia, zdobędzie tam tylko wiedzę i pozna "odpowiednich" ludzi, żeby potem to wykorzystać.
Edit: ten minus to chyba od jakiegoś pijanego kierowcy

Użytkownik Cannabinol edytował ten post 13.02.2013 - 00:59