Napisano 28.03.2013 - 20:42
Napisano 28.03.2013 - 21:04
Napisano 28.03.2013 - 21:10
Napisano 28.03.2013 - 21:18
Użytkownik ayalen edytował ten post 28.03.2013 - 21:23
Napisano 28.03.2013 - 21:27
Jedyna sytuacja ktora sklonilaby mnie do ryzykowania zyciem jest sytuacja gdy inne byloby zagrozone. I nnych opcji nie ma. Czego trzeba aby stracic chec zycia?
Napisano 28.03.2013 - 21:36
Nie uwazam ludzi popelniajacych samobojstwo za ludzi slabych psychicznie. Ale ich psychika jest zainfekowana, albo strachem, albo autodestrukcja. Nazwalabym to przycmiona zdolnoscia oceny sytuacji. Tak czy inaczej- zycie nie dazy do zaglady siebie, w przeciwienstwie do ego. Jesli zniewoli psychike, moze dojsc do samobojstwa, do prob. Slyszalam ze ludzie planujacy samozaglade, jednak wysylaja sygnaly, bedace prosba o ratunek, na ile jest to prawdziwe?
Moze ujme to tak- w odniesieniu do mnie: nie ma mozliwosci zebym nie chciala zyc. Jedyna sytuacja ktora sklonilaby mnie do ryzykowania zyciem jest sytuacja gdy inne byloby zagrozone. I nnych opcji nie ma. Czego trzeba aby stracic chec zycia?
Szon, oczywiscie- jest to.moje zdanie. A Ty wyglaszasz czyje?
Napisano 28.03.2013 - 21:42
Napisano 28.03.2013 - 21:45
Trochę źle mnie zrozumieliście, chcę dowiedzieć się czy mając "bajzel w głowie i rozmyślania o śmierci " można mimo to (bo tak widzę samobójcę, choć pisałam, że nikt z nas nie może mieć racji co do tego jak się czują pod koniec, różni ludzie są) dzięki obserwacji tego bajzlu w głowie, nie ulec mu i wyjść na prostą? To temat ogólny, a ja nie znam się na teorii, nie wiem czy i jakie są stopnie nasilenia depresji, czy z jakiejś da się wyjść np. obserwując siebie, a w innej po prostu nie da się obserwować. W praktyce możemy coś odczuć i nazwać to mocno nasilonym, ale z książek nic nie wiem o tym.
Użytkownik ensō edytował ten post 28.03.2013 - 21:46
Napisano 28.03.2013 - 21:50
Życie jest najwspanialszym podarunkiem jaki można otrzymać. To problemy przysłaniają rzeczywistość. Jednak to tylko problemy. Nic absolutnie trwałego. Zabijając tą wspaniałą istotę jaką jest człowiek blokujemy sobie możliwość wyjścia z sytuacji. Problemy wrócą w następnym wcieleniu, w którym będzie jeszcze trudniej bo cierpienie nagromadzone poprzez zabicie siebie jeszcze bardziej nas przytłoczą. Takie jest moje buddyjskie widzenieTylko, że niestety całe życie jest problemem, a te małe radości chwilową odskocznią od tego problemu
Chociaż może lepiej zamieńmy słowo problem na wysiłek
Napisano 28.03.2013 - 21:52
Napisano 28.03.2013 - 23:06
Napisano 03.04.2013 - 19:30
Napisano 07.04.2013 - 01:57
Użytkownik a.s. edytował ten post 07.04.2013 - 02:06
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych