Wehikuł czasu pozwoli ruszyć w przeszłość
Izraelski fizyk twierdzi, że odpalenie maszyny czasu zakrzywi czasoprzestrzeń na tyle, że podróże w przeszłość staną się możliwe.Podróże w czasie to domena nie tylko pisarzy science fiction. Amos Ori, profesor z Technion - politechniki izraelskiej, opracował teoretyczny model maszyny, która pozwoli przyszłym pokoleniom podróżować w przeszłość. Swoje rozważania publikuje w najnowszym wydaniu "Physical Review", najstarszego i najbardziej prestiżowego amerykańskiego czasopisma naukowego poświęconego odkryciom z dziedziny fizyki.
Kwestię podróży w czasie fizycy zaczęli rozważać na poważnie po rewolucyjnych odkryciach Alberta Einsteina. Uczony ten wykazał bowiem, że czas - podobnie jak prędkość - jest pojęciem względnym. Po jego odkryciu powstało wiele prac teoretycznych zajmujących się problemem podróżowania w czasie oraz przeprowadzono wiele eksperymentów, z których wynika, że jest to możliwe.
Na razie wiemy jedynie, że da się odbyć podróż w przyszłość. Opisuje to paradoks bliźniąt: gdy jeden z braci uda się w długą podróż kosmiczną bardzo szybkim statkiem, po powrocie na Ziemię będzie młodszy od swojego brata, bo im szybciej dany obiekt się porusza - tym wolniej płynie w nim czas. Jednak to nie podróże w przyszłość, a w przeszłość rozpalają naszą wyobraźnię. Gdyby tak w czwartek skoczyć do wtorku i przekazać sobie samemu numery Lotto ze środowego losowania...
Dla wszystkich, którzy planują wzbogacić się w ten właśnie sposób, mamy dobrą wiadomość: współczesna fizyka nie pozwala stwierdzić, że podróże w przeszłość są niemożliwe. A co nie jest zakazane - jest dozwolone, dlatego uczeni, w tym Amos Ori, głowią się, jak zbudować maszynę czasu.
Jedna z teorii, najściślej związana z fizyką Einsteina, zakłada takie wygięcie czasoprzestrzeni, że utworzy się pętlę. Samo pojęcie czasoprzestrzeni jest trudne do wyobrażenia, bowiem jest to twór czterowymiarowy, a nasza percepcja - trójwymiarowa. Łatwiej więc myśleć o wyginaniu dwuwymiarowej czasoprzestrzeni, bo taką łatwiej narysować.
Wyobraźmy sobie zatem gumową płachtę, która wzdłuż ma wymiar przestrzenny, a wszerz czasowy. W wymiarze przestrzennym możemy się poruszać, jak chcemy, w czasowym - jedynie z lewa na prawo, czyli w przód. (Wynika to z naszych codziennych doświadczeń, wszyscy stajemy się coraz starsi, a nie młodsi). Podróż w czasie oznaczałaby narysowanie na płachcie pętli, a takiej utworzyć nie możemy, bo wolno nam poruszać się tylko w jednym kierunku.
Chyba że wygniemy gumową płachtę, podobnie jak robimy małe baloniki na pękniętym kawałku balona, czyli wessiemy kawałek płachty i zakręcimy. Wtedy punkty czasoprzestrzeni zetkną się i możliwe będzie przeskakiwanie w czasie wstecz. To, że do wyginania czasoprzestrzeni dochodzi, wiadomo nie tylko z prac Einsteina, ale również z eksperymentów naukowych - zaobserwowano na przykład minimalne wygięcie czasoprzestrzeni wokół Ziemi.
Amos Ori, podobnie jak wielu innych fizyków, pracuje nad tym, by sprawdzić, czy jest możliwe tak silne wygięcie czasoprzestrzeni, aby doszło do zetknięcia się punktów, które utworzą pętlę. Z pewnością możliwe byłoby utworzenie pętli, gdybyśmy umieli stworzyć odrobinę niezidentyfikowanej materii o ujemnej gęstości (czyli ważącej np. minus dwa kilogramy) albo wytworzyć nieskończenie silne pole grawitacyjne…
Tyle, że są to mało praktyczne rozwizania - matematyk z nimi sobie poradzi, a fizyk nie lubi pojęcia nieskończoności (łatwiej przełknie ujemną gęstość). Ori pracuje właśnie nad ominięciem tych problemów i w swojej ostatniej pracy pokazuje, że możliwe jest stworzenie maszyny czasu, która wygina czasoprzestrzeń bez konieczności tworzenia nieskończenie silnych pól grawitacyjnych lub używania egzotycznych form materii.
Konsekwencją takiego podejścia jest urządzenie, za pomocą którego można się przemieszczać z dowolnego punktu przyszłości do momentu jej uruchomienia. Innymi słowy, nie mamy szans, by sprawdzić, kto tak naprawdę zabił Tutanchamona, bo Egipcjanie nie używali maszyny czasu, ale możemy stworzyć urządzenie, które pozwoli naszym praprawnukom odwiedzić prapradziadków.
Na razie rozważania Oriego są czysto teoretyczne, trzeba jednak pamiętać, że napisane w 1905 roku prace Einsteina o powiązaniu masy i energii wyrażone wzorem E=mc2 przyczyniły się do zbudowania broni nuklearnej, nic nie jest więc przesądzone.
Swoją drogą byłoby miło uruchomić dziś taki portal czasoprzestrzenny i poczekać, aż pojawi się ktoś z odległej o dwa lata przyszłości i powie nam, kiedy skończą się obecne zawirowania polityczne...



http://www.dziennik....ArticleId=55830