Parę lat temu mój przyjaciel odwiedził rodzinę w Kazachstanie. Wujek zaopatrzył go na okazję drogi powrotnej w Mumio.
Okazuje się że w tamtych stronach stosują Mumio praktycznie na wszystko, zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie. Osobiście przyjąłem ten specyfik tylko raz, W procesie leczenia ciężkiego zatrucia alkoholowego:) Było dziwnie Bo stosunkowo szybko doszedłem do siebie
Wygląda to to jak smoła. Smakuje tragicznie. Nawet gorzej niż wygląda. Koleś stosował to przy każdej okazji i chwalił sobie. Niestety nie było tego zbyt wiele, ponieważ Mumio to Kazachskie złoto. Gram tego najlepszego kosztuje więcej niż gram złota. Z tego co opowiadał ten wujek wynika że mimo ceny jest to podstawa tamtejszej medycyny ludowej. W zasadzie wszyscy tego używają. Mumio nie ma spektakularnych efektów. Ale z tego co "doświadczyłem " HEH

ale też widziałem jak szybko goi się rana cięta której to mój kolega rzeźnik nabawił się w pracy, muszę powiedzieć że coś w tym jest. Nie jestem wykształciuchem. Nie wiem jak to działa. Ale DZIAŁA. wiem że nie jestem reprezentatywny. Mogłem ulec efektowi placebo (mój koleś nawet bardziej). Ale to co widziałem i czułem pozwala mi na stwierdzenie że coś jest na rzeczy.
Jeśli chodzi o tego wujka, to okazuje się że w okolicy w której on mieszka ludzie zbierają Mumio tak jak u nas zbiera się grzyby. To znaczy tylko parę tygodni w roku. Ale Mumio różni się jakością nawet ze względu na to gdzie zostało zebrane. To najlepsze jest naprawdę drogie, i raczej nie ma szans na kupno na targu od ruskich. Najlepsze można kupić jedynie od zbieraczy (tych najlepszych) i trzeba się liczyć ze sporym wydatkiem. Wujek mojego przyjaciela jest jednym z takich zbieraczy. Potrafi spędzić w górach ponad tydzień żeby zebrać mumio najwyższej jakości. Bo trzeba się trochę za tym nachodzić.

A tak nawiasem mówiąc Wujek ma cztery sklepy spożywcze i dwie masarnie. I mimo wszystko zbieranie Mumio przynosi mu wymierne zyski.