Napisano 10.11.2013 - 14:22
Napisano 10.11.2013 - 17:44
Zakładam że istnieje cały czas ( pojęcie czasu i jego przemijania jest ciekawym zagadnieniem), ale dlaczego to takie dla Ciebie istotne w którym momencie, czy nie ważne na razie jest to że przyszliśmy tu na Ziemię po naukę.
Co było przed Bogiem?
- skłaniam się ku temu że istnieje cały czas więc trwa wiecznie ( wiem wieczność trudne do wyobrażenia ale czy aż tak) nie miał początku i nie będzie miał końca.
To nas odróżnia od zwierząt, dostając ludzką duszę już nimi nie jesteśmy, myślimy zastanawiamy się latamy w kosmos. Nie jesteśmy już więcej zwierzętami. Myślę więc jestem. Porównujemy się do nich ok ... ale w wyniku TE już nimi nie jesteśmy, nawet to pokazują te proste (jak ktoś napisał wykresy), nie jesteśmy zwierzętami. Od momentu gdy dostaliśmy duszę jesteśmy Ludźmi, najbardziej wykształconym organizmem na Ziemi.
Czy TE zakłada istnienie dobra i zła?
Użytkownik Daniel. edytował ten post 10.11.2013 - 17:46
Napisano 10.11.2013 - 18:01
Popularny
Czym był ten wielki wybuch dawno dawno temu?
I co dokładnie wybuchło, w którym momencie ?
Co było przed wielkim wybuchem?
Pozwólcie mi wierzyć w Boga... jak wy wierzycie w TE.
A jak wierzysz w Boga to już niewykształcony fanatyk... kur*a tolerancyjni jesteście.
To nas odróżnia od zwierząt, dostając ludzką duszę już nimi nie jesteśmy, myślimy zastanawiamy się latamy w kosmos. Nie jesteśmy już więcej zwierzętami. Myślę więc jestem. Porównujemy się do nich ok ... ale w wyniku TE już nimi nie jesteśmy, nawet to pokazują te proste (jak ktoś napisał wykresy), nie jesteśmy zwierzętami. Od momentu gdy dostaliśmy duszę jesteśmy Ludźmi, najbardziej wykształconym organizmem na Ziemi.
Czy TE zakłada istnienie dobra i zła?
Jakieś dowody? Bo z tego co wiem, to ewolucja nie jest procesem przypadkowym. Na mutacje wpływa środowisko zewnętrzne, czyli dobór naturalny. Dobór naturalny wpływa także na selekcje, przez co rekombinacja powstaje na skutek kojarzenia lepiej dostosowanych osobników. Do tego transfer genów. Gdzie Ty tu masz przypadek?Zagadnienie ewolucji opartej na zasadzie czystego przypadku, czasem urągającemu nawet rachunkowi prawdopodobieństwa,
I znów piszesz ogólnie, same bzdury, bez podania konkretów.Jako teoria naukowa, jest pełna luk i brakuje jej odbicia w rzeczywistości, podlega (a przynajmniej powinna) prawu jej krytyki i ewentualnego obalenia jako niesłusznej z racji braku dowodów.
Nie, te wykresy opierają się na badaniach genetycznych, stąd też w ostatnim czasie mamy spore zmiany w systematyce organizmów żywych, bo ze względu na narządy homologiczne i analogiczne obserwacje morfologii mogły wprowadzać w błąd i wprowadzały.Warto zauważyć, że wszystkie te wykresy, drabiny, drzewa rozwoju poszczególnych gatunków są jedynie papierową interpretacją ludzi opartą najczęściej na subiektywnym odczuciu "to jest podobne do tego, zatem to jest przodkiem tego", ułomne nie tylko ze względu na fragmentaryczność materiału kopalnego (i argument: "między tym a tym MUSI być wspólny przodek/forma przejściowa tego i tego", co nie ma żadnej wartości naukowej), ale często urąga ustaleniom paleontologów, poprzez mieszanie znalezisk z odmiennych okresów (niepasujących do chronologii przyjętej przez budującego drabinę) i z goła dramatycznie odmiennych środowisk. Np. słynna wystawa "przodkowie konia" jest wierutną bzdurą, do dziś jednak prezentowaną jako "dowód" (subiektywna interpretacja niekompletnego materiału - dowodem).
Bo do niedawna tak myślano. Wiemy już że mutacje nie są przypadkowe, podobnie jak rekombinacja genów partnerów - o czym napisałam wyżej.Literatura kontestująca "obowiązkową" teorię ewolucji opartej na zasadzie przypadku jest dosyć spora
W sam raz do nauczenia się jak rozpoznawać pseudonaukowe pozycje.odsyłam do łatwo dostępnej pozycji George'a Sim Johnstona "Czy Darwin miał rację?", który oprócz interesującego wykładu (szczególnie odnośnie konfliktów w środowiskach "naukowych" odnoszących się do tej teorii) podaje również trochę dalszej literatury.
Ja też jestem poukładany, a to że pewne sprawy interesują mnie bardziej inne mniej , wybieram wiedzę która jest urzyteczna dla mnie. Czyli mówiąc bez ogródek, taka na której zarobię na rodzinę i jej szczęscie.
Wiedza o przeszłości szanuje, jak pisałem ( to że jest mi obojętna, bo jest co mam kłamać i pisać że jest odwrotnie)... ale nie będę, w nią wnikał głeboko, bo szkoda na nią mojego cennego czasu i już.
Wolę tworzyć niż tylko patrzeć wstecz i odkrywać, dawać ludziom to co lubią i co przynosi im realną radość, pomoc w realnym życiu.
Dlatego, że ewolucja biologiczna to coś KOMPLETNIE innego, niż ewolucja kosmosu. Prędzej można wiązać ewolucję biologiczną, z ewolucją chemiczną. Natomiast ewolucją kosmosu zajmują się astrofizycy, matematycy, astronomowie etc.Dlaczego TE biologicznej się tym nie zajmuje przecież to nasza historia a ona opisuje naszą historie naszego powstania i stworzenia.
Jesteś tego pewien? Są gatunki o dużo lepiej wykształconych poszczególnych zmysłach od nas. Są gatunki bardziej monogamiczne od nas, które nigdy się nie zdradzą. Są gatunki, których porozumiewanie się wymaga większej inteligencji, niż nasza mowa. Oczywiście ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy najbardziej wyspecjalizowanym gatunkiem na Ziemi. Co nie zmienia faktu, że możemy przestać nim być oraz że na innych planetach mogą bytować gatunki bardziej wyspecjalizowane.Jesteśmy najdoskonalszym biologicznym organizmem na Ziemi nikt nie jest od nas lepszy.
Dobór, mutacja jak i rekombinacja to nie jest proces przypadkowy, już to tłumaczyłam. Opierasz się na czymś, co nie jest prawdą, w związku z czym nawet nie będę dalej komentować Twojej wypowiedzi, bo bazujesz na błędnych informacjach.Ewolucja oka jest kolejnym przykładem, gdzie bezsprzeczne fakty (pojawianie się różnych narządów w określonym miejscu i czasie) próbuje się połączyć jakimś procesem drobnych przypadkowych zmian (istota teorii doboru
Użytkownik Solfuga edytował ten post 10.11.2013 - 18:17
Napisano 10.11.2013 - 18:33
Napisano 12.11.2013 - 18:54
Napisano 12.11.2013 - 22:58
Co do pierwotnego pytania, to akurat dzisiaj pani na biologii nam powiedziała, że człowiek powstał z bakterii. Można to rozumieć chyba tak, że po prostu na początku były bakterie, które przekształciły się w jakieś jednokomórkowe organizmy, które później ciągle ewoluowały. Powstały małpy u których mózg zaczął się rozwijać, więc to przyczyniło się do rodzenia pierwszych istot homo sapiens.
Mogę się mylić, bo akurat na biologii to ja się znam, jak polscy politycy na rządzeniu krajem.
Napisano 13.11.2013 - 10:38
Napisano 13.11.2013 - 10:47
Użytkownik Wszystko edytował ten post 13.11.2013 - 10:51
Napisano 13.11.2013 - 12:07
Kiedyś zastanawiałem się nad samym początkiem ewolucji zwierząt i wydaje mi się, że przejście od bakterii do złożonych organizmów nastąpiło na skutek jakiejś symbiozy, możliwe że plemnik i jajeczko były odrębnymi organizmami, plemnik był wirusem atakującym jajeczka w celu powielenia swojego materiału genetycznego.
W klasyfikacji biologicznej ludzie są zwierzętami, konkretnie jedynym gatunkiem rodzaju Homo
Użytkownik skittles edytował ten post 13.11.2013 - 12:42
Napisano 14.11.2013 - 16:00
Użytkownik cichy45 edytował ten post 14.11.2013 - 16:05
Napisano 14.11.2013 - 20:21
Użytkownik Mr. Mojo Risin' edytował ten post 14.11.2013 - 21:59
Napisano 14.11.2013 - 21:50
Jak widzę moja pisemna wypowiedź została niezrozumiana, dlatego odsyłam do jej ponownej lektury i ją tłumaczę. Jak napisałem, że zamierzam wydawać werdyktów czy jakaś teoria (lub wariant jakiejś teorii) jest z pewnością prawdziwy lub fałszywy, gdyż nie jestem do tego kompetentny i nie ma to najmniejszego sensu ze względu na cel mojego krótkiego wywodu.
Ze względów metodologicznych i logicznych powtarzam na zasadzie papugi (gdyż nic oryginalnego nie sformułowałem), staram się podkreślić na chwilę obecną (która potrwa bardzo długi czas) nierozwiązywalność pytania "jak?" (będące pytaniem charakterystycznym dla nauk przyrodniczych) oraz nieuzasadnione przekładanie wniosków z odpowiedzi (ciągle - nie absolutnych) na to pytanie na odpowiedź na pytanie charakterystyczne dla nauk metafizycznych "dlaczego?". Ze wspomnianych względów również (wskazuję) na rozróżnienie faktów, które są do dyspozycji oraz są podatne na badanie i - co najważniejsze - weryfikację od ich interpretacji, jaką są propozycje wyjaśnienia pochodzenia następujących po sobie faktów. Którym, nie tylko z punktu widzenia wziętego przeze mnie na tapetę w celu zobrazowania myśli teorii ewolucji odrzucającej ideę Projektu (podobne błędy towarzyszą oczywiście wszystkim innym ze względu na specyfikę zagadnienia) - oczywiście z punktu widzenia metafizyki, którą wyznaję jako osoba - często urągając metodologii i wychodząc poza kompetencje danej nauki przenosi się na grunty jej zupełnie obce: co znowu prowadzi do przekuwania odpowiedzi na pytanie "jak?" na odpowiedź na pytanie "dlaczego?". To, co człowiek konstruuje jako byt abstrakcyjny mający tłumaczyć proces i sens powstawania/znikania faktów istniejących obiektywnie nie ma samo w sobie charakteru prawdy obiektywnej - dotyczy to oczywiście każdej takiej projekcji umysłu. Musi być ona empirycznie udowodniona poprzez obiektywne udokumentowanie procesu mającego miejsce w rzeczywistości, który ma na celu bezbłędnie wyjaśnić. Do tego wszystkiego zwróciłem uwagę na związaną z powyższymi kwestie ideologiczną i personalną, które nieraz mają decydujący wpływ na to, co przedstawia się później jako "naukowcy odkryli, że X". Ewolucja (pochodzenie jednej formy życia od drugiej) jest oczywiście niezaprzeczalnym faktem - celem mojej wypowiedzi jest wzięcie pod uwagę, że propozycji jej wyjaśnienia jest bardzo wiele i nierozsądne jest apologetyczne podejście do którejś z nich.
Zaprotestować jednak muszę przed krzywdzącą i nieprawdziwą oceną pracy George'a S. Johnstona jako pozycji pseudonaukowej. Żywiąc naturalną życzliwość, mniemam jednak, że jest to prosta i niewinna ignorancja wynikająca z faktu nie zapoznania się z nią i ocena a priori podyktowana wyznawanym światopoglądem. Podałem tę pozycję jako pierwszą, gdyż jest to sprawnie przedstawiona historia dyskusji wokół zagadnienia ewolucji, przedstawiająca tezy i propozycje "oficjalnej" wersji (na takiej samej zasadzie jak w podręcznikach do historii jako absolutną pewność podaje się "chrzest Mieszka - 966r." od wielu pokoleń, chociaż dyskusja wokół tego zagadnienia), jak i wysuwane kontrargumenty stron wobec niej opozycyjnych. Nie jest to polemika z anachronicznym (i w gruncie rzeczy nienaukowym przecież) dziełem Darwina, ani z jakąkolwiek inną pracą czy środowiskiem, gdyż Autor nie miał jej na celu. Forma pracy jest oczywiście popularnonaukowa (chociaż towarzyszą jej przypisy i bibliografia), jednak nie jest to żadną ujmą czy argumentem mówiącym, by po nią nie sięgać. Przygniatająca dziś część literatury naukowej jest dziś napisana językiem i sposobami popularnonaukowymi (lądują przecież na półkach księgarń i ich celem jest sprzedaż do jak najszerszego grona odbiorców), podczas gdy prace o charakterze stricte naukowym można odnaleźć w niszowych czasopismach naukowych o znikomym nakładzie i zamkniętych konferencjach (z których również często powstają dzieła zbiorowe o niskim nakładzie - bo nikt tego przecież nie czyta).
Użytkownik Solfuga edytował ten post 14.11.2013 - 21:55
Napisano 17.11.2013 - 18:51
Napisano 05.07.2014 - 23:14
To nie jest dobrze napisane. Nie było "pierwszego" człowieka. Było kilka pierwszych tzn. nagle parę na raz.
Oni się zjednoczyli i opiekowali się sobą na wzajem i tyle w temacie
Cóż za urocza odpowiedź
0 użytkowników, 4 gości oraz 0 użytkowników anonimowych