Pozwolę sobie przekleić tutaj mój artykuł, opublikowany na moim blogu
.
Ta notka będzie naprawdę długa, ale szczerze polecam ją przeczytać
. Będzie ciekawa, odziana w konkretną wiedzę, fascynująca, dowiecie się wielu ciekawostek o których mogliście nie mieć pojęcia, a które wyjaśnią Wam rzeczy, które wydawały się dziwne, niewyjaśnione. Obojętnie, czy jesteście antyewolucyjni, czy nie, czy jesteście wierzący czy też nie, czy lubicie biologię, czy też nie – szczerze, warto przeczytać
. Najpierw zadam Wam pytanie.
Wierzycie w ewolucję biologiczną czy nie wierzycie?
Czy pytanie powyżej jest w ogóle prawidłowo i logicznie sformułowane? Otóż nie. Ewolucja biologiczna to kwestia akceptacji faktu, a nie kwestia wiary. Dziś będzie notka w temacie biologicznym, ale już nie tak bardzo żywieniowym
. Zmotywował mnie znajomy, który nie pierwszy już raz, udostępnił dziś na portalu społecznościowym pseudonaukowy film o dinozaurach, wcześniej też o ewolucji. To są filmy w stylu ,,100 powodów dla których ewolucja jest głupia’’ – krąży się tam wokół tematu, często narrator przy Pan mówiący na scenie sam nie bardzo wie o czym w ogóle mówi, używa słów, których znaczenia nie zna, niejednokrotnie w tego typu filmikach padają przekłamania co do praw nie tylko chemii i biologii, ale w jednym tego typu ,,dokumencie’’ który traktował także o Wielkim Wybuchu, znalazły się także przekłamania co do praw fizyki.
Nie chcę Was tutaj do czegokolwiek zmuszać, mówić komukolwiek, że jest idiotą, jeśli nie uznaje ewolucji. Chcę tylko przedstawić argumenty świadczące o tym, że ewolucja biologiczna faktycznie zachodzi, a różne źródła temu przeczące to z reguły albo manipulacje i przekłamania, albo w ogóle fanatyczne podejście w stylu ,,w Biblii było tak, więc tak musi być’’. Czasem argumenty mające przeczyć ewolucji bazują na niektórych niewiadomych co do tej teorii, których obecność jednak wcale nie przeczy ewolucji, o czym napiszę niżej. Notkę postaram się napisać tak, by każdy zrozumiał, a pojęcia naukowe postaram się zgrabnie wyjaśnić, by nie było problemu z odbiorem
.
Dowody potwierdzające fakt zachodzenia ewolucji biologicznej pochodzą z wielu różnych dziedzin naukowych. Teoria ewolucji sama w sobie nie jest doskonała, w takim sensie, że nie przedstawia wszystkiego. Nie są znane wszystkie mechanizmy ewolucji biologicznej, ale niezaprzeczalne fakty jej dowodzące pozwalają stwierdzić, że sama ewolucja biologiczna istnieje. Dowody te dzieli się z reguły na pośrednie i bezpośrednie.
Dowody bezpośrednie dowodzą ewolucji, jak nazwa wskazuje w sposób bezpośredni, niezależnie od tego, czy w ogóle je ktoś rozumie, czy wie ktoś o czym mówimy. Zalicza się tutaj przede wszystkim skamieniałości. Skoro mamy skamieniałość, pozostałość po jakimś organizmie, to wiemy, że istniał, prawda? A jeśli mamy szereg skamieniałości przedstawiających gatunki pośrednie, o cechach przejściowych, wówczas wiemy, że gatunek ten musiał ewoluować, zmieniać się. Skamieniałości się datuje. Nie znam się dobrze na tym, wiem że polega to mniej więcej na wyliczeniu proporcji z całości – mamy izotop który wiemy jak długo przekształca się w drugi więc znając zawartość jednego i drugiego w chwili obecnej w skamielinie możemy za pomocą pomiarów, proporcji i dodatkowych rzeczy obliczyć przybliżony wiek próbki. Zaznaczam, że na tym akurat nie znam się specjalnie i mogłam coś pomieszać. W każdym razie datowanie daje ogląd na to, mniej więcej ile lat temu żył dany organizm.
No i przejdźmy dalej. Była mowa o gatunkach pośrednich, czyli brakujących ogniwach. Pamiętam jak w liceum nie rozumiałam tego pojęcia, ewolucja też była na lekcjach biologii, jak pewnie w wielu szkołach w Polsce, potraktowana po macoszemu. Myślałam, że brakujące ogniwo to gatunek, którego nie odnaleziono, ale musi istnieć zważywszy na inne odnalezione skamieniałości. Brzmi logicznie, nie? A jednak, paleontolodzy (naukowcy od szukania skamielin, tacy archeolodzy ale od prehistorii
) nazwali sobie gatunki pośrednie brakującymi ogniwami – może dlatego, że zanim się je odkryło, to ich brakowało. Mając odkryty gatunek pośredni, badając jego wiek, rozmieszczenie skamielin, tzn. gdzie były one odnalezione, wiemy, że jeden gatunek wyewoluował z drugiego. Rozmieszczenie także ma znaczenie bo to środowisko w pewien sposób kształtuje zmienność biologiczną o czym napiszę poniżej.
Skoro już o rozmieszczeniu geograficznym mowa, kolejnym bezpośrednim dowodem na ewolucję biologiczną są endemity, czyli gatunki występujące endemicznie – są unikatowe dla danego siedliska. Występują zwykle (albo i zawsze) na terenach które przez ogrom czasu były izolowane co sprawiło, że tylko tam mógł wyewoluować ten konkretny, specyficzny gatunek, w tych konkretnych i specyficznych warunkach. Przykładem endemitu są żółwie z wyspy Galapagos. Inny przykład to dziobak, na pewno o tym zwierzaku słyszeliście – i będzie jeszcze o nim w tej notce, bo to ważny w teorii ewolucji zwierzak.
Mamy już spójne fakty dotyczące skamieniałości, ich wieku, gatunków o cechach pośrednich i rozmieszczeniu geograficznym. W tym miejscu muszę wprowadzić jednak pewną korektę, ponieważ gatunek pośredni może mieć dwojakie znaczenie. Albo właśnie jako brakujące ogniwo – czyli gatunek o cechach pośrednich między jednymi cechami konkretnymi, a drugimi (na przykład między rybami, a płazami), albo jako po prostu gatunek pośredni między dwoma innymi niezależnie od cech jakie posiada – w tym drugim rozumieniu każdy gatunek jest gatunkiem pośrednim, bo po każdym gatunku nastąpi inny gatunek. Sam gatunek w ewolucji to też jest kwestia umowna, bo o ile genetycznie, czy morfologicznie możemy ocenić, że ten konkretny gatunek to ten, o tyle czasem w ujęciu ewolucyjnym gatunek może oznaczać także rodzaj – a rodzaj to pierwszy człon nazwy gatunkowej, czyli jak mamy człowiek rozumny jako gatunek, to człowiek jest rodzajem. Stąd też gdy mówimy człowiek, nie mamy na myśli tylko Homo sapiens ale także inne gatunki człowieka – Homo erectus, czy Homo habilis.
Przykładowymi gatunkami (rodzajami) o cechach pośrednich jest Acanthiostega, czy Sejmuria (ah, będąc dzieckiem, gdy każdy udawał jakiegoś prehistorycznego zwierzaka, ja lubiłam być właśnie sejmurią
). Są to gatunki pośrednie między rybami, a płazami. Ryby dzielą się na dwie grupy – ryby kostnoszkieletowe i chrzęstnoszkieletowe (spodouste). Jedną ze specyficznych cech ryb kostnoszkieletowych jest posiadanie pęcherza pławnego w celu regulowania głębokości. Rybom chrzęstnoszkieletowym służy w tym celu wątroba. Do ryb chrzęstnoszkieletowych zaliczamy wszystkim znane rekiny i płaszczki oraz mniej znane chimery. Ryby kostnoszkieletowe to reszta. Dlaczego wspominam o pęcherzu pławnym? Otóż właśnie ten narząd został przekształcony w płuco, dzięki czemu takie gatunki pośrednie między rybami, a płazami mogły oddychać tlenem atmosferycznym. Zwróćcie uwagę na ryby dwudyszne – są to ryby istniejące do dziś. Ich nazwa wywodzi się stąd, że mają skrzela i mogą oddychać pod wodą, ale mają też prymitywne płuco z przekształconego pęcherza pławnego właśnie – mogą oddychać też powietrzem atmosferycznym. Płetwy tych ryb pełnią też funkcje kończyn. Będąc w Gdyni, w sierpniu tego roku, widziałam prapłetwca – przedstawiciela ryb dwudysznych. Dacie wiarę, że pływając, poruszał płetwami tak, jak czworonożne zwierzę, a po dnie chodził mniej więcej tak, jak robi to czworonożne zwierzę, np. jak robią to krokodyle? A innymi przykładami gatunków pośrednich są np. Archeopteryx czy Anchornis pomiędzy dinozaurami, a ptakami. Stąd właśnie filmy o dinozaurach kończą się zwykle tekstem, że dinozaury żyją do dziś, a są nimi ptaki
. Kolejnym przykładem gatunku pośredniego, tym razem między płazami, a gadami jest Limnoscelis. A wiecie skąd wywodzą się ssaki? Pochodzą od gadów, gadów ssakokształtnych, zwanych synapsydami, odkrytym gatunkiem pośrednim, między ssakami, a gadami ssakokształtnymi jest na przykład Thrinaxodon. Kolejną ciekawostką, będącą także dowodem ewolucji jest fakt, że ptasie pióra, czy nasze paznokcie oraz włosy, wyewoluowały z keratynowych, gadzich łusek.
Co dalej? Istnieje pojęcie takie jak żywe skamieniałości. Dlaczego się tak zwą? Ponieważ są reliktami po wymarłej grupie. Czyli żyła sobie grupa zwierząt, gdzie większość gatunków pomarło, ale jakieś zachowały się w słabo zmienionej formie do dzisiaj. Przykładem jest miłorząb japoński, który przewijał się tu na blogu już nie raz
. Inną żywą skamieniałością jest zapewne mało znana hatteria – gad jaszczurkopodobny z trzecim okiem. Trzecie oko w trakcie ewolucji zostało zredukowane i przekształciło się w szyszynkę. O ile wiem, hatteria jest jedynym współczesnym gadem, posiadającym trzecie oko. Sporo osób natomiast, tak przynajmniej mi się wydaje, słyszało o Latimerii, trzonopłetwej rybie odkrytej na nowo w pierwszej połowie XX wieku. Wcześniej znano ją tylko ze skamieniałości!
Ciekawym zwierzęciem jest dziobak oraz kolczatka. Oba te gatunki zwą się stekowcami, oba też są żywymi skamieniałościami. Są jednak na tyle specyficzne, że warto poświęcić im kolejny akapit. A to dlatego, że mimo iż są klasyfikowane jako ssaki, mają cechy gadzie i to bardzo konkretne – są jajorodne, mają kość kruczą, karmią mlekiem, ale nie mają ,,jeszcze’’ sutków, poza tym mają kloakę – podobnie jak ryby, płazy, gady i ptaki. A kloaka w biologii to nic innego jak wspólne ujście układu pokarmowego i moczowego (stąd ptasia, gadzia, płazia czy rybia kupa jest dla nas, ssaków taka dziwna
). Są więc reliktem o silnie zaznaczonych cechach pośrednich między gadami, a ssakami. Dlaczego więc stekowce zalicza się do ssaków? Przede wszystkim dlatego, że mają sierść, że są stałocieplne, że karmią młode mlekiem, mają kosteczki słuchowe oraz fakt badań genetycznych, których rezultat przybliża je do ssaków bardziej, niż do gadów.
No i badania genetyczne. Zapewne dla niektórych są najważniejszym dowodem potwierdzającym ewolucję. Tutaj w grę wchodzi genetyka molekularna. Akurat czeka mnie ten przedmiot w najbliższym semestrze. Bada się tam właśnie mutacje, bada się różnice RNA i inne ciekawostki, bada się zmiany ewolucyjne w chromosomach, które dowodzą ewolucji biologicznej. Tutaj należy dodać o systematyce organizmów. Wszyscy wiemy, że dzielą się na pięć królestw – zwierzęta, rośliny, grzyby, bakterie (bezjądrowce) i protisty (które dzielą się na pierwotniaki i glony – przypominam, że glony to nie rośliny, było o tym w notce o spirulinie
). Wiemy dalej, że np. kręgowce dzielą się na ptaki, ssaki, ryby (chrzęstnoszkieletowe i kostnoszkieletowe – obecnie są wyodrębnione w osobne grupy), gady, płazy, a Ci bardziej zainteresowani tematem wiedzą też, że do kręgowców należą jeszcze minogi i śluzice – takie wodne pasożyty, przyczepiają się do ryb świdrowatym otworem gębowym okolonym zębami i wwiercają się do jej wnętrza – fuj). Potem na przykład ssaki dzielimy na drapieżne, naczelne, walenie, syreny, parzystokopytne, nieparzystokopytne itd. Wiecie, że obecnie systematyka nam się trochę zmienia? Albo raczej powstaje nowa. Jedna to ta tradycyjna, bazująca w dużym stopniu na podobieństwach w wyglądzie, budowie, fizjologii itd., druga, ta nowsza, opiera się właśnie na pokrewieństwach ewolucyjnych, udowodnionych w badaniach genetycznych. Okazuje się, że niektóre zwierzęta są ze sobą dużo bardziej spokrewnione, niż myśleliśmy – na przykład hipopotamy z waleniami (wieloryby, delfiny, morświny).
Co jeszcze ciekawego oferuje nam nauka, a co dowodzi ewolucji biologicznej i łączy się w spójną całość z resztą faktów? Teraz chcę opowiedzieć trochę o embriologii. Stety i niestety ominie mnie ten przedmiot na studiach. Była do wyboru albo biologia rozwoju (czyli taka ewolucja, pomieszana z genetyką, embriologią i w ogóle), albo właśnie embriologia. Wybrałam biologię rozwoju. W każdym razie z embriologii wiemy, że my – ludzie i w ogóle wszystkie zwierzęta kręgowe (czyli kręgowce) są strunowcami. Zaraz to wyjaśnię. Najpierw – co to są strunowce? Co niektórzy może sobie wygooglają i doczytają, ale w skrócie są to bardziej ewolucyjnie zaawansowane zwierzęta, charakteryzujące się m.in. struną grzbietową (stąd ich łacińska nazwa – Chordata, czyli struna). I tak się składa, że wszystkie kręgowce w rozwoju embrionalnym mają w pewnym momencie strunę grzbietową, zastępowaną potem rdzeniem kręgowym, co jest bezpośrednim dowodem tego, że pochodzimy od strunowców. Inną ciekawostką z zakresu embriologii jest fazowość stadiów rozwoju embrionu. Powstała dawno temu pewna teoria, według której od poczęcia do urodzenia embrion przechodzi wszystkie stadia ewolucji, od jednokomórkowca, aż do człowieka przy narodzinach. Teoria ta okazała się w pewnym stopniu błędna, ale nie całkowicie. Według niej stadia rozwojowe były ścisłe. W rzeczywistości jest tak, jak mówi ta teoria, ale nie w sposób ścisły – są pewne odstępstwa, faktem jest jednak, że od poczęcia zarodek przechodzi stadia przypominające jednokomórkowce, przez gąbki, przez strunowce itd. aż do naszego gatunku. To także daje pewne pojęcie o ewolucji choć nie jest już dowodem bezpośrednim.
Faktem, który dowodzi, że pochodzimy wszyscy od jednego przodka jest to, że wszystkie żywe organizmy bazują na materiale genetycznym, na kwasie deoksyrybonukleinowym, totalnej podstawie zmienności, podstawie życia. Każdy jeden żywy organizm (a nawet wirusy uchodzące za coś pomiędzy żywym i nieżywym) posiada kod genetyczny, który jest uniwersalny dla wszystkich gatunków. Poza tym kluczowe enzymy także są uniwersalne. Skład pierwiastkowy w przybliżeniu także jest uniwersalny. Ekspresja genów (transkrypcja, translacja, replikacja) zachodzi u wszystkich organizmów żywych, podobne są przemiany energetyczne, jak może pamiętacie jeszcze z liceum – z użyciem adenozynofosforanu w różnych wariantach (mono, di, tri, cyklo). Podstawowe białka, jak np. kolagen mają u wszystkich żywych organizmów niemal identyczną budowę. Wszystko to świadczy o pochodzeniu od jednego praprzodka.
Teraz przedstawię dowody pośrednie, a te są równie ciekawe, co dowody bezpośrednie
. Anatomia nie była dla mnie zbyt ciekawym przedmiotem, a obcowanie z ,,flakami’’ nie należało do przyjemnych, zwłaszcza że środki konserwujące zwłoki strasznie żarły w oczy. Mimo tego anatomia porównawcza to naprawdę ciekawa i odkrywcza dziedzina. Narządy u różnych grup organizmów można ze sobą porównać i pomijając badania genetyczne, już sama anatomia porównawcza daje odpowiedź na to, który narząd z którego ewoluował, który u których organizmów wywodzi się z tego samego narządu, ale na skutek czynników środowiskowych uległ zmianie. Jest więc coś takiego jak narządy analogiczne – czyli narządy, które występują o daleko spokrewnionych ze sobą organizmów i wywodzące się z różnych elementów organizmu, ale będące podobnymi ze względu na pełnione funkcje, ze względu na występowanie w podobnym środowisku. Przykładem, dość banalnym są oczy. U ryby i u ośmiornicy są to narządy podobne, pełniące te same funkcje, ale wywodzące się z zupełnie innych elementów – oko ryby wywodzi się z mózgu natomiast oko ośmiornicy z elementów skórnych. Na skutek pojawiania się narządów analogicznych mamy gatunki, które mogą być do siebie bardzo podobne (przez co sklasyfikowane pierwotnie jako blisko spokrewnione, o czym było wyżej), ale odlegle spokrewnione. I analogicznie – występują narządy homologiczne. Czyli narządy które na skutek pełnionych funkcji w danym środowisku, mimo iż wywodzą się z tego samego elementu i występują u blisko spokrewnionych organizmów, wyglądają inaczej. Przykładem jest ręka. Ręka człowieka, ręka delfina (płetwa), ręka konia, ręka kreta, ręka (skrzydło) nietoperza, płetwa ryby, ręka (skrzydło) ptaka. Wszystkie te organizmy są blisko spokrewnione, zwłaszcza ssaki, wszystkie wymienione ręce to ręce, a jednak jedna ręka jest płetwą, przystosowaniem do pływania, inna ręka jest skrzydłem, przystosowaniem do latania, inna ręka jest kopytem, inna ręka jest ręką taką jaką my mamy itd. Wszystko to jednak nadal ręka, te same kości – kość ramieniowa, łokciowa, promieniowa, kości nadgarstka, kości śródręcza i kości palców. Stąd też wiemy, że koń mimo iż ma tylko jeden palec, to nie jest to sobie tak o, jeden palec. Jest to ten palec, który u nas jest palcem trzecim – reszta palców u konia została zredukowana. Fajną zagadką na myślenie, będącą jako tako w temacie jest też pytanie – gdzie koń ma kolano? 
No cóż, przejdźmy trochę dalej, ale pozostańmy przy anatomii porównawczej. O narządach szczątkowych takich jak wyrostek robaczkowy, czy zęby ósemki każdy pewnie słyszał. Są to narządy, które w skutek ewolucji nie pełnią swoich pierwotnych funkcji i są redukowane do takiego stopnia, że albo zanikają, albo pełnią inne funkcje niż pierwotnie. Innym przykładem narządów szczątkowych jest na przykład szczątkowa miednica u waleni (wieloryby, delfiny, morświny) dowodząca temu, że kiedyś te zwierzęta, ich przodkowie bytowały na lądzie.
No i chyba to, co najciekawsze jeśli chodzi o dowody pośrednie na ewolucję z zakresu anatomii porównawczej, czyli atawizmy. Są to cechy, które normalnie, u przeciętnego osobnika danego gatunku nie pojawiają się, ale raz na jakiś czas u pojedynczych osobników mogą wystąpić. Przypuszcza się, że wynika to z ekspresji genu, który na drodze ewolucji uległ wyciszeniu. W praktyce jest to na przykład ogon u ludzi. Czasem występuje, co właśnie jest atawizmem. Innym atawizmem u człowieka jest mocne, ,,szympansie’’ owłosienie ciała, czy więcej, niż dwie brodawki sutkowe (jak zapewne właściciele czworonogów wiedzą, że prymitywniejsze od nas ssaki (prymitywniejsze w znaczeniu biologicznym) mają więcej brodawek. Kolejnym atawizmem u ludzi jest ruchomość uszu – miałam w gimnazjum kolegę (którego bardzo dobrze też wspominam, porządny chłopak), który potrafił ruszać uszami. Atawizmów u ludzi poznano więcej, są to także: pazury zamiast paznokci (taka ciekawostka, że szympansy mogą mieć na jednej dłoni u jednego palca pazur, a u innego paznokieć i u nich to normalne
), wielkie kły, czy owłosienie w rozwoju embrionalnym. U innych gatunków atawizmem są na przykład – liście u kaktusa, kończyny tylne u waleni (co podobnie jak występowanie szczątkowej miednicy dowodzi temu, że walenie ewoluowały ze zwierząt lądowych, a jak wskazują poznane skamieniałości i badania genetyczne – walenie wyewoluowały ze zwierząt prakopytnych), trzy palce u konia.
Istnieje takie zjawisko jak paralelizm, czyli wykształcenie podobnych przystosowań u spokrewnionych ze sobą gatunków, żyjących w zupełnie innych częściach globu, ale bytujących w podobnym środowisku. Ciekawym przykładem są tu delfiny rzeczne, gdzie delfiny występujące w Amazonce, delfiny występujące w dolinie La Platy i delfiny występujące w rzekach Azjatyckich (Ganges, Indus, Jangcy), wszystkie te grupy ewoluowały niezależnie, a wytworzyły podobne przystosowania, mają podobną budowę morfologiczną. Innym zjawiskiem, które w pewien sposób obrazuje ewolucję, jest koewlucja, czyli sytuacja gdzie jeden gatunek ewoluuje za drugim. Na przykład kwiat zapylany przez danego owada w jakiś sposób zmienia się, to owad musi się też zmienić, by dalej czerpać pokarm z tego kwiatu. Albo drapieżnik polujący na ofiarę, jeśli ofiara zacznie stosować nowy sposób ucieczki, walki, czy ukrycia się, musi dostosować się do zmian w ofierze albo przerzucić się na inny gatunek do polowań. Innymi ciekawymi zjawiskami ewolucyjnymi jest mimikra i metyzm. Ta pierwsza to upodabnianie się do innych gatunków w celu osiągnięcia jakiejś korzyści. Na przykład jakaś roślina upodabnia się do samicy owada, by go zwabić do w celu zapylenia, albo jedno zwierzę, które jest niegroźne, upodabnia się z wyglądu do drugiego, groźnego. Mimetyzm natomiast to upodabnianie się do otoczenia w celu łatwiejszego ukrycia się np. przed drapieżnikiem.
A co wiemy o mechanizmach ewolucji oprócz tego o czym wyżej? Jak wspominałam na początku, mechanizmy ewolucji nie są do końca poznane, stąd występują pewne niewiadome (jak np. to co jest przyczyną atawizmów, albo przyczynami, bo poza ekspresją wyoutowanych genów mogą być także inne przyczyny). Wiemy natomiast, że znaczenie w zmienności biologicznej, determinowanej zmiennością genetyczną, mają: dobór naturalny, rekombinacja i mutacje oraz u bakterii transfer genów, czyli koniugacja – bakterie łączą się mostkami cytoplazmatycznymi i wymieniają materiałem genetycznym w postaci plazmidu by zachować zmienność genetyczną.
Weźmy najpierw dobór naturalny, choć tak naprawdę wszystkie te czynniki przeze mnie wymienione łączą się w spójną całość. Dobór naturalny, zwany też z angielskiego naturalną selekcją to nic innego jak wpływ środowiska na populację. Środowisko determinuje to, co będzie w nim przydatne. A środowiskiem jest tutaj wszystko – klimat, ułożenie terenu, szata roślinna, występowanie drapieżników, czy pasożytów itd. Posłużę się tutaj hipotetycznym przykładem. Mamy populację jakichś, powiedzmy futerkowych zwierząt. Niektóre osobniki są ciemno-brązowe, inne brązowe, a inne jasno-brązowe. Nowe otoczenie sugeruje, że warto być osobnikiem jasno-brązowym lub ewentualnie brązowym, by łatwiej było się ukryć przed drapieżnikiem, w skutek czego osobniki ciemno-brązowe łatwiej są wyłapywane przez drapieżniki, przez co rzadziej się rozmnażają i w ten sposób populacja kierunkuje się w stronę barwy jasno-brązowej. To jest przykład działania doboru naturalnego. I w tym też zawarty jest wpływ rekombinacji. Rekombinacja to wymiana materiału genetycznego. Skoro osobniki nieprzystosowane będą się rzadziej rozmnażać, to materiał genetyczny zostanie zrekombinowany z materiału osobników lepiej przystosowanych, dzięki czemu potomstwo będzie prawdopodobnie lepiej przystosowane, niż rodzice. Do tego dochodzą jeszcze mutacje. Mutacje zwykle są szkodliwe, ale nie zawsze. To, czy dana mutacja jest korzystna, o ile nie powoduje śmierci, choroby, upośledzenia, determinowane jest właśnie doborem naturalnym. Czy dana cecha, wywołana na skutek mutacji, która nie powoduje śmierci czy choroby, będzie przydatna w danym środowisku? Ciekawym dowodem (gdzie oczywiście wszystkie powyższe argumenty nimi są), że działa to w ten sposób jest dzisiejsza populacja ludzka. Z momentem kiedy poziom medycyny wzrósł, kiedy zwiększyła się empatia do drugiej osoby, kiedy ludzie zaczęli sobie pomagać, dobór naturalny zmienił się. Może to zabrzmieć brutalnie, ale w tej chwili osoby nieprzystosowane, słabe genetycznie itd. i tak mogą się rozmnażać, nie umrą bo pomoże im np. medycyna i ,,zamiast’’ (wiem, że to brzmi naprawdę niefajnie, ale z biologicznego punktu widzenia tak właśnie jest) umrzeć, przekażą swoje geny. I tak się właśnie dzieje. W skutek tego populacja ludzka zamiast się kierunkować, specjalizować, czyli po prostu zwiększać swoje przydatne cechy, różnicuje się, bo nie działa prawidłowo dobór naturalny. Stąd w populacji ludzi tak wiele różnic w rysach twarzy, wzroście, kolorach i odcieniach włosów, oczu, kształcie nosa, charakterach itd.
Jak myślicie, czy życie powstało tu – na Ziemi, czy przywędrowało do nas z kosmosu? Ewolucja nie zajmuje się tym, skąd pochodzi życie, ewolucja biologiczna zajmuje się zmiennością samego już życia. Kwestia tego, skąd ono pochodzi, jak i gdzie powstało to w pewnym stopniu odrębna kwestia. Przeprowadzano eksperymenty dowodzące temu, że na meteoroidzie (meteoroid – to ten, który leci w Ziemię, meteor to ten który przekroczy atmosferę ale jeszcze nie sięgnie lądu, a meteoryt to ten, który już uderzył w ziemię) uderzającym pod odpowiednim kątem mogły przetrwać jednokomórkowce. Znaleziono także w kosmosie najprostszy aminokwas – glicynę, za pomocą swego rodzaju spektrofotometru – każdy związek ma charakterystyczną dla siebie linię spektralną – gdy bada się w laboratoriach czy dany związek np. w pożywieniu czy suplemencie czy leku to właśnie ten związek, a nie jakaś ściema, oszustwo, używa się chromatografii, dla której kluczowe jest m.in. właśnie spektromiarowanie. Tak więc życie może wcale nie powstało tu, na Ziemi, a powstało gdzieś w kosmosie i przywędrowało do nas? Jak myślicie?
A podsumowując, skoro ewolucja jest kwestią faktu, a nie wiary, to nijak nie przeczy wierze w Boga, życiu po śmierci itp. I choć ta kwestia nie ma dla biologii żadnego znaczenia, to dla społeczeństw już tak – z tego co wiem, chrześcijaństwo oficjalnie zaakceptowało Teorię Ewolucji. Nie można zakłamywać rzeczywistości, więc taka decyzja jest zdecydowanie na plus. Tak więc nie myślcie sobie, że akceptując fakt, że ewolucja biologiczna zachodzi, popełniacie grzech, czy coś takiego
.
Źródło: http://plaszczoobros...w-ewolucje.html
Użytkownik Solfuga edytował ten post 15.09.2014 - 00:19