A może tak prościej? Czym więcej się uczysz i czytasz, tym lepsze masz efekty w zapamiętywaniu i odtwarzaniu tej wiedzy. Systematyczność takich działań tworzy i utrwala już istniejące sieci neuronowe, odpowiedzialne za pamięć i "uczenie się". Naprawdę nie potrzeba sobie szukać tybetańskich guru. Jeżeli akurat przypadkiem los nie obdarzył Cię pamięcią absolutną, to nie ma drogi na skróty... praca, praca, praca.
Tak też można.
Moim zdaniem nie powinno się wpuszczać szarlatanerii na uniwersytety, potem gawiedź myśli, że jeżeli "wykład" odbył się w tak majestatycznym miejscu, to jest to przecież prawda objawiona.
Szkoła szkoli, uczelnia uczy, różne punkty widzenia są wskazane by lepiej zrozumieć problem.
Ladd mógłbyś napisać coś więcej o tym? Próbowałeś coś z tego co opisałeś? Czytałem o tym kiedyś ale jakoś zabrakło mi chęci do "treningów".
U mnie to przyszło jako skutek uboczny wynikający z moich zainteresowań psychologią i filozofią, później sporo książek o „szarlatanerii”
tzn. różne religie, systemy filozoficzne no i przede wszystkim medytacja.
Czy próbowałem szybkiej nauki w tym stanie?
Tak. Dlatego o tym pisze, ponieważ z mojej perspektywy tak to działa, rzeczywiście szybciej i lepiej się uczyłem.
Im lepiej znasz działanie umysłu, tym lepiej ci z nim pracować jak z każdym narzędziem.
Nie chodzi tu już o to że powiem ci co i jak, ponieważ tego typu wiedzę ciężko jest przekazać tak żeby nie zrobić ci mętliku w głowie.
Wolałbym nie rozpisywać się ponieważ znacznie lepiej według mojego przekonania nauczysz się sam, poszperaj po książkach i necie jest tego multum i sam wyciągaj wnioski, baw się tym medytacja czy chociaż kontemplacja mocno wskazane.
Z mojej strony napisze tylko że mnie to pomogło i pomaga, warto czasem zgłębić temat który większość zdążyła określić jako oczywisty i zamknięty bo często okazuje się że nie dostrzegają głębi przez nieuwagę lub zwyczajnie z różnych względów wolą tak uważać. Postrzegać rzeczywistość na skróty w sposób z mojej perspektywy wtórny i odtwórczy.
Gromadzenie wiedzy nie polega na zgromadzeniu faktów i definicji, ale na ich przetworzeniu w umyśle.
Oczywiście tylko dlaczego umysł ma określać jak się to odbywa, czy w ogóle musi się to trzymać takiej logiki, czy jej podlega? Nie jestem pewien.
To że czytasz jedną linijkę na raz nie musi wykluczać przeczytanie naraz całej strony. Taki stan rzeczy wydaje się wynikać chyba bardziej z braku umiejętności tego jak wejść w taką perspektywę w której jest to możliwe.