Napisano 08.11.2014 - 02:47
Napisano 08.11.2014 - 08:24
Witam,
pytasz się o rzecz na którą sam sobie musisz odpowiedzieć, przecież to zależy nie tylko od tego co się stało, jak się stało, kto był zamieszany i tego co się stało w przeszłości, ale też to jak Ty sam do tego podszedłeś i w jakim stanie byłeś, jest tutaj odrobinę za dużo różnych zmiennych i pobocznych czynników które określają taką lub inną reakcję na dane zdarzenie w postaci Twoich emocji. A bardziej łopatologicznie... emocje pozostaną niezmienne, gniew będzie gniewem, złość złością, radość radością, ale to zdarzenia które je wywołują i to jak do tego podchodzisz może się zmienić. Wcześniej zdjęcie z dzieciństwa jak byłeś w wesołym miasteczku z rodziną może napawać Ciebie radością i przypomnisz sobie jak się bawiłeś, ale po śmierci jednego, kilku lub całej rodziny to samo zdjęcie będzie raczej wywoływało smutek straty i śmierci osób które były Tobie bliskie, tak że jedno zdjęcie może wywoływać różne emocje, w zależności od relacji jaką im nadasz.
Co więcej, to że uważasz daną emocjonalną relację za zapomniane czy uśpione wcale nie świadczy że taka jest jeżeli nie spotykasz osoby lub sytuacji które przypomniały by Tobie o tych relacjach, tak że ciężko jest prawidłowo określić relację z daną sytuacją jeżeli nic z zewnątrz ich nie stymuluje. Tak jak nie będziesz miał żadnych emocjonalnych reakcji widząc czyjeś zdjęcie, bo to zdjęcie może nie wywoływać żadnych emocjonalnych relacji.
Możesz zrobić sobie test znaleźć osobę która Ciebie naprawdę skrzywdziła ale której nie widziałeś od lat, jeżeli byś zobaczył tą osobę na ulicy, jak byś zareagował? Teraz idź na miasto i spotkaj się z tą osobą, jeżeli Twoja prawdziwa reakcja będzie inna od tej którą sobie wyobraziłeś, to gratulacje! Albo te emocje były uśpione, albo sam się nakręcałeś, ale czy to w czymkolwiek pomoże?
Pozdrawiam,
Auegamma
Napisano 08.11.2014 - 10:20
Czas leczy rany- znasz takie powiedzenie ?
Napisano 08.11.2014 - 11:55
Czas leczy rany- znasz takie powiedzenie ?
Czas nic nie leczy.
Zdecydowanie nie leczy. Pozatym gniew to nie oznaka emocji o raczej oznaka braku przeyżcia emocji. Odcięcie się od negatywnego przeżycia kończy się gniewem, czyli samookaleczeniem na tej samej płaszczyźnie. Samookaleczeniem bo energia posostaje w nas, zamias zostać przerobioną. A zamulony staw zarasta syfem - taka metafora do tawu energetycznego.
Napisano 08.11.2014 - 12:10
Inny rodzaj złości masz jak Cie ktoś zostawi na wsi i idziesz z buta, a inny jak Cię ktoś urazi. Wszystko to jest uwarunkowane twoim przewrażliwieniem w danej kwestii.
Napisano 08.11.2014 - 13:57
Czas nie leczy ran, lecz przyzwyczaja nas do bólu.
Czas ani nie leczy nie przyzwyczaja nas do bólu.
Zdecydowanie nie leczy. Pozatym gniew to nie oznaka emocji o raczej oznaka braku przeyżcia emocji. Odcięcie się od negatywnego przeżycia kończy się gniewem, czyli samookaleczeniem na tej samej płaszczyźnie. Samookaleczeniem bo energia posostaje w nas, zamias zostać przerobioną. A zamulony staw zarasta syfem - taka metafora do tawu energetycznego.
Gniew jest emocją. Nie da odciąć się od uczuć podobnie jak nie da się odciąć od siebie samego.
A czym Twoim zdaniem kończy się odcięcie od nie końca przeżytego pozytywnego uczucia? Lub co się dzieje jeśli nie przeżyjemy go do końca?
Użytkownik Aidil edytował ten post 08.11.2014 - 14:28
Napisano 08.11.2014 - 18:01
Minął czas i przeszło, to normalne. Przyzwyczaiłeś się do nowego życia, przez te lata były tysiące sytuacji, gdzie czułeś inny żal, gniew, smutek, itp. Mnie kilka lat temu zostawiła dziewczyna, z którą planowaliśmy już wspólną przyszłość(dom, dzieci, blabla). Zostawiła mnie dla mojego przyjaciela z ławki szkolnej, też ciężko było się pozbierać(prawie rok wycięty z życia), a teraz jak o tym z kimś gadam to żartujemy sobie, że byłem tak dobrym przyjacielem, że nawet koledze dziewczyne załatwiłem(swoją) i bardziej mnie to śmieszy(czasami żenuje, że byłem tak głupi, a czasami pojawia się żal) niż wzbudza gniew czy smutek.
Czas leci, wszystko przemija, emocje to reakcje chemiczne, tak jak mija miłość, tak samo mija radość, smutek i tak samo mija gniew, pozostaje tylko pamięć.
Napisano 08.11.2014 - 18:06
@Aidil
Zdefiniuj pojęcie "lekarstwo", w kontekście, w którym rozmawiamy, bo o ile czas rzeczywiście lekarstwem nie jest, to "lekarstwem" być już jak najbardziej może.
Czas ani nie leczy nie przyzwyczaja nas do bólu.
To Twoje zdanie - ja mam inne. Ale to z pewnością mocno indywidualna sprawa. Nie da się jednak zaprzeczyć, że wraz z upływem czasu, emocje takie jak ból (ten psychiczny) czy gniew mocno tracą na intensywności. A jeśli tak, to czas pomaga się z nimi uporać albo przynajmniej żyć pomimo / obok nich. A skoro pomaga, to dlaczego nie porównać tego do działania lekarstwa? I nie nazwać "lekarstwem" (w cudzysłowiu)?
Napisano 08.11.2014 - 18:13
Jakby czas nie "leczył ran"(jakkolwiek to brzmi, to tylko przenośnia) to większość ludzi umierałaby w wieku 25 lat z powodu depresji czy przemęczenia psychicznego, wystarczy śmierć bliskiej nam osoby i jesteśmy poskładani emocjonalnie jak domek z kart, a co dopiero gdyby to się nawarstwiało(no bo jakby ktoś nie chciał to i tak w końcu umrze większość naszych bliskich + problemy miłosne, rodzinne, choroby, praca, etc). Przyzwyczajeniem do bólu to też nie jest, bo ten ból w końcu mija.
Użytkownik Daniel. edytował ten post 08.11.2014 - 18:14
Napisano 08.11.2014 - 18:26
@Aidil
Zdefiniuj pojęcie "lekarstwo", w kontekście, w którym rozmawiamy, bo o ile czas rzeczywiście lekarstwem nie jest, to "lekarstwem" być już jak najbardziej może.
Czas ani nie leczy nie przyzwyczaja nas do bólu.To Twoje zdanie - ja mam inne. Ale to z pewnością mocno indywidualna sprawa. Nie da się jednak zaprzeczyć, że wraz z upływem czasu, emocje takie jak ból (ten psychiczny) czy gniew mocno tracą na intensywności. A jeśli tak, to czas pomaga się z nimi uporać albo przynajmniej żyć pomimo / obok nich. A skoro pomaga, to dlaczego nie porównać tego do działania lekarstwa? I nie nazwać "lekarstwem" (w cudzysłowiu)?
Ani czas ani alkohol który w tej sytuacji traktowany jest jako -zapomnienie- lub -wyciszasz emocji- nic nie leczy. Bólu psychicznego nic nie leczy. Każdy po jakimś czasie (omen omen) przestaje skupiać się na -swoim bólu- i zajmuje się czymś innym. Przekierowuje swoją uwagę na przykład nowy obiekt miłości lub zatraca się w ćwiczeniach fizycznych. Nic nie leczy bólu psychicznego ale można sobie pomóc przekierowują swoją uwagę na coś innego. Tak uważam.
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych